O tradycji i o tym, dlaczego Rosjanie są tym, kim są

Podczas gdy Węgrzy i Polacy zastanawiali się nad sposobami odkrywania okazji rynkowych, przytłaczająca liczba Rosjan zdawała się nadal pragnąć socjalizmu, tylko z „ludzką twarzą”, tj. takiego, który zapewniłby im większą ilość dóbr i lepsze płace

Foto. pixabay.com
PAFERE WIDEO

Zgodnie z powszechnie panującą opinią kierowanie się stereotypami w wypowiedziach na temat innych ludzi lub całych nacji jest niewłaściwe. Zachowanie takie nieuczciwie ignoruje szeroką różnorodność osób żyjących w danym kraju na przestrzeni lat lub w określonym momencie. Spostrzeżenie to jest niewątpliwie słuszne, niemniej jednak w każdym społeczeństwie istnieje coś takiego jak zwyczaje i tradycje, które istotnie wpływają na charakter i cechy wychowywanych w danej kulturze ludzi.

Edward Shils (1910-1995), socjolog z Uniwersytetu Chicagowskiego, wyjaśnia w swojej pracy z 1981 r. Tradition, że do tego, aby dowolny zespół tradycji przetrwał w danym społeczeństwie, z reguły musi on zachować swoją ciągłość przez okres trzech pokoleń:

CYTAT TYGODNIA

„Tradycja, czyli to, co jest przekazywane kolejnym pokoleniom, obejmuje przedmioty materialne, poglądy na różnego rodzaju sprawy, wyobrażenia dotyczące osób i wydarzeń, praktyki i instytucje (…) Tradycje nie ulegają niezależnej, samodzielnej reprodukcji i ewolucji. Tylko żyjące, świadome i kierujące się określonym pragnieniem istoty ludzkie mogą wprowadzać je w życie, odtwarzać i modyfikować (…) Aby można było uznać jakiś wzorzec przekonań lub zachowań za tradycję, musi nastąpić co najmniej dwukrotna jego transmisja na przestrzeni trzech pokoleń” (s. 12, 14-15).

Przykładowo: to, czego rodzice uczą swoje dzieci, jest po pewnym czasie przekazywane kolejnym potomkom, na których mogą też mieć bezpośredni wpływ dziadkowie. Dzieci i wnuki, które, już jako dorośli, przekazują swojemu potomstwu wiedzę i nawyki nabyte od rodziców i dziadków, dokonują zatem aktu powiązania przeszłości z teraźniejszością, a następnie z przyszłością.

Mieszkańcy Europy Wschodniej przez 50 lat żyli w warunkach komunizmu

Być może zagadnienie to pomoże rozjaśnić obserwacja, którą poczyniłem podczas podróży po Europie Wschodniej i byłym Związku Sowieckim na początku lat 90. Otóż kiedy gościłem w Polsce, na Węgrzech i na Litwie, zauważyłem, że zrozumienie, uznanie i pragnienie wolności oraz rządów prawa wśród tamtejszych społeczeństw było znacznie głębsze niż w przypadku mieszkańców Moskwy.

W owych nowo wyzwolonych krajach oraz na Litwie, która podówczas nadal była częścią Związku Sowieckiego, rządy komunizmu trwały około pół wieku lub krócej. Państwa te wpadły w sieć stalinowskiej kontroli dopiero pod koniec II wojny światowej w momencie, gdy Armia Czerwona posuwała się naprzód po pokonaniu nazistowskich Niemiec na froncie wschodnim.

Rządy komunistyczne narzucono tym państwom w dwa lub trzy lata po zakończeniu konfliktu w Europie w 1945 r. Litwę włączono do Związku Sowieckiego w 1940 mocą zawartego rok wcześniej paktu, w którym Niemcy i Sowieci określili zasady podziału Europy Wschodniej w razie wybuchu wojny. (Więcej w moim artykule: How Lithuania Helped Take Down the Soviet Union.)

Wspomnienia z przedkomunistycznej przeszłości

Społeczeństwa tych krajów wciąż jednak pamiętały obraz świata sprzed okresu komunistycznej niewoli i centralnego planowania. Dziadkowie i rodzice mogli dzięki temu przekazać dzieciom i wnukom wiedzę, jak się żyło, zanim żelazna kurtyna uczyniła ich „jeńcami” marksistowskiego totalitaryzmu. Młodsi obywatele mieli przez to sposobność, by dowiedzieć się czegoś o życiu w społeczeństwie, gdzie istniała własność prywatna, o funkcjonowaniu przedsiębiorczości i konkurencji, a także o, nierzadko zapewne ułomnie realizowanej, idei rządów prawa i ochrony swobód obywatelskich.

Tak naprawdę w okresie międzywojennym kraje Europy Środkowej i Wschodniej miały niewiele wspólnego z ideałem w pełni otwartej demokracji. Niekiedy w znacznym stopniu były jego zaprzeczeniem. Mimo to istniała jednak wyraźna różnica pomiędzy reżimami autorytarnymi, ograniczającymi niektóre wolności, a wszechogarniającym totalitaryzmem stalinowskiej „dyktatury proletariatu” w Związku Sowieckim.

Dzieci i wnuki mieszkańców Europy Wschodniej słuchały opowieści o posiadaniu własnej ziemi, z której, dzięki produktywnej pracy, można było czerpać zyski bez obawy, że zostaną odebrane poprzez wywłaszczenie. Młodsze pokolenia zdawały więc sobie sprawę z tego, że ich dziadkowie lub pradziadkowie prowadzili na przykład własne przedsiębiorstwo, dostarczali na rynek potrzebne produkty i utrzymywali rodzinę dzięki uczciwej pracy.

Przed wojną ukazywało się mnóstwo książek o różnej tematyce, a ich autorzy mogli względnie swobodnie wypowiadać się o tym, co leżało im na sercu. Podobnie było w przypadku gazet, chociaż niektóre wrażliwe tematy polityczne sprawiały, że redaktorzy i dziennikarze musieli uważać na to, co piszą. Mimo to panowała znaczna swoboda dyskusji i obywatele raczej nie musieli obawiać się represji ze strony rządu.

Państwa te stosowały politykę wysokiego opodatkowania, regulacji utrudniających prowadzenie działalności gospodarczej, a także protekcjonizmu, wskutek którego pewne dobra drożały lub stawały się trudnodostępne – wynikało to z ducha panującej podówczas idei polityczno-ekonomicznego nacjonalizmu lub z chęci przysłużenia się grupom interesu w zamian za poparcie.

Pomimo jednak tych etatystycznych dążności i korupcji nadal urzeczywistniano i szanowano, co prawda w sposób daleki od doskonałości, idee własności prywatnej, przedsiębiorczości, cen rynkowych i konkurencji. Koncepcje praw człowieka i swobód obywatelskich funkcjonowały w powszechnej świadomości nawet wtedy, gdy rządy łamały je na rozmaite sposoby w imię władzy politycznej i „interesu narodowego”.

Tradycjom tym towarzyszyły, podobnie jak to jest dziś, przekazywane z pokolenia na pokolenie uprzedzenia, nietolerancja religijna, antysemityzm i populistyczny nacjonalizm, czyli postawy, od których Europa Środkowa i Wschodnia w okresie międzywojennym, ale i wcześniej, wręcz wrzała.

Rosjanie nigdy nie mieli tradycji wolności osobistej i swobód obywatelskich

Jakżeż inni byli owi Rosjanie w Moskwie. Mimo iż w Imperium Rosyjskim, w czasach poprzedzających rewolucję, nieprzerwanie istniał nieliczny krąg klasycznych liberałów, wielu z nich w XIX w. opuściło ojczyznę z powodu panującej tam zbyt dusznej atmosfery politycznej i kulturalnej. Były wśród nich osoby takie jak chociażby Jakow Nowikow (1849-1912), który większość swego dorosłego życia spędził we Francji i dał się poznać jako pionier socjologii uprawianej w stylu Herberta Spencera, a także zagorzały piewca pokoju i postępu opartego na światowym systemie wolnego handlu1.

W istocie bowiem czynnikiem, który ukształtował Rosję, były stulecia panowania najeźdźców i absolutystycznych carów. Ich władza miała charakter arbitralny, a własność stanowiła jedynie przywilej nadawany przez władcę i odbierany za jakiekolwiek nieposłuszeństwo. Idea swobód obywatelskich, tak jak ją rozumiano na Zachodzie, nie istniała – podobnie jak prawa polityczne. Powszechne za to były prześladowania religijne, surowa cenzura wszelkich publikacji, a także dogłębna inwigilacja ze strony tajnej policji carskiej.

Tym, co nastąpiło potem, było 75 lat komunistycznej tyranii, w ramach której planowaniu i dyktatowi sowieckiego reżimu podlegały wszystkie aspekty życia: miejsce zamieszkania i dom, edukacja i praca wykonywana do końca życia, organizowane przez partię komunistyczną obowiązkowe „spontaniczne” demonstracje i zjazdy. Państwo odgórnie planowało i decydowało o niemal każdym szczególe egzystencji obywateli.

Czy w środku nocy usłyszymy walenie do drzwi i wraz z pozostałymi lokatorami tego przypisanego mieszkania znikniemy jako „wrogowie ludu”? Na ilu sąsiadów, przyjaciół i krewnych będziemy gotowi złożyć donos, aby nie podpaść Partii i nie trafić do więzienia – bądź aby uzyskać lepsze lokum lub awans zawodowy? Komu możemy zaufać na tyle, by wyjawić mu nasze prawdziwe myśli albo podzielić się treścią nielegalnej powieści czy książki historycznej, i nie narazić przy tym siebie i swojej rodziny?

Po tych 75 latach sowieckich rządów nie było już właściwie nikogo, kto pamiętałby Rosję przedkomunistyczną czy carską. Podczas gdy część tych osób zmarła po prostu śmiercią naturalną, wielu zginęło z ręki państwa. Próżno było zatem szukać dziadków lub ojców mogących opowiedzieć sowim dzieciom o rolnictwie opartym na prywatnej własności ziemi. Większość z nich rozstrzelano, zmuszono głodem do uległości lub zesłano do obozów Gułagu w ramach przymusowej kolektywizacji ziemi na początku lat 30. XX w. (Więcej na ten temat w mojej recenzji książki Anne Applebaum Gułag.)

W ten sposób sprawiono, że zniknęli ludzie starsi, a wraz z nimi wiedza i doświadczenie dotyczące prywatnej przedsiębiorczości i dobrodziejstw pracy w warunkach rynkowych. Ostatni przedstawiciele rosyjskiej społeczności przedsiębiorców zostali wywłaszczeni i zamordowani lub aresztowani pod koniec lat 20., co miało służyć zniesieniu własności prywatnej i wdrożeniu planu pięcioletniego. (Więcej na ten temat w mojej recenzji książki Alana M. Balla Russia’s Last Capitalists.)

Ideę swobód obywatelskich wypaczono tak, by oznaczały wygłaszanie opinii zgodnych z linią Partii oraz możliwość zagłosowania w jednopartyjnych wyborach. Wolnością wyznania nazwano wkuwanie na pamięć tez „ateizmu naukowego” i materializmu dialektycznego. Równością wobec prawa był natomiast równy przydział żałosnej ilości dóbr materialnych (o ile jakieś były w ogóle dostępne) w zależności od roli, którą przypisano danemu obywatelowi w planie centralnym – no chyba, że należało się do Partii lub elity planistów mających dostęp do wszelkich dóbr luksusowych i możliwości, o jakich masy proletariackie mogły co najwyżej pomarzyć. (Więcej na ten temat w moim artykule: Socialism: Marking a Century of Death and Destruction).

Tradycja biernego oczekiwania na kolejnego cara

Kiedy w sierpniu 1991 r. część komunistycznego betonu podjęła próbę zamachu stanu z zamiarem obalenia Michaiła Gorbaczowa i jego umiarkowanych reform polityczno-gospodarczych, byłem akurat w Moskwie. Zobaczyłem wtedy, jak kilka tysięcy, głównie młodych, ludzi powodowanych nadzieją i chęcią obrony tak długo wyczekiwanej demokracji wyszło na ulice i stawiło czoła setkom sowieckich czołgów otaczających parlament – po trzech dniach zamach upadł.

W tym samym czasie jednak większość z milionów Moskwiczan przechodziła obok tych wydarzeń obojętnie, z ponurym spojrzeniem i przygarbioną sylwetką. Jak przez całe swoje życie wlekli się ulicami odwiedzając kolejne państwowe sklepy w poszukiwaniu żywności i innych produktów codziennego użytku. Ustawieni w długie kolejki liczyli na bochenek lub dwa z państwowej piekarni i w ciszy słuchali komunikatów radiowych, w których zastanawiano się, kto będzie ich nowym władcą i czy kolejny czerwony car uczyni ich żywot choć odrobinę lepszym. (Więcej na ten temat w moim artykule: Witness to the End of Soviet Power: Twenty-five Years Ago.)

Tradycja korupcji, układów i fałszywych przyjaźni

Nic dziwnego zatem, że tradycje i zwyczaje przekazywane kolejnym pokoleniom po stuleciach monarchicznego absolutyzmu oraz 75 latach sowieckiego totalitaryzmu sprowadzały się w gruncie rzeczy do bierności, posłuszeństwa, godzenia się z losem, a także nieufności wobec każdego, kto mógłby podważyć pozorne bezpieczeństwo oparte na ochłapach rzucanych przez państwo.

System ten przeżarty był korupcją, hipokryzją, manipulatorstwem i dwulicowością większości codziennych interakcji z ludźmi. Oczywiście zdarzały się również przyjaźnie oparte na szczerości i zaufaniu. Z reguły jednak relacje międzyludzkie podszyte były fałszem lub pozorami, które podtrzymywano tylko po to, aby dzięki schlebianiu konkretnym osobom za pomocą podarunków i przysług móc wykorzystać owe „znajomości” do pozyskania dóbr normalnie niedostępnych. Ta milcząca zgoda i znajomość sposobów okazywania „wdzięczności”, aby zdobyć rzeczy będące poza zasięgiem zwykłego obywatela, stały się częścią niepisanych reguł sowieckich relacji interpersonalnych.

Mieszkańcy Europy Wschodniej postrzegają wolność inaczej niż Rosjanie

Nie powinno nas zatem dziwić, dlaczego Rosja jest, jaka jest. Wszak jej charakter odzwierciedla po prostu przekazywane z pokolenia na pokolenie tradycje i kulturę. W dodatku ich dominujące oddziaływanie możemy z łatwością zaobserwować nawet dziś po 30 latach od upadku komunizmu.

W lutym 2020 r. Pew Research Center opublikowało wyniki przeprowadzonych w 34 krajach badań dotyczących stosunku i przekonań ludności odnośnie do demokracji i jej instytucji. Wyłania się z nich wyraźny kontrast między postawą obywateli państw byłego bloku wschodniego, tj. Węgier, Polski i Litwy, a tą mieszkańców Rosji – i to pomimo faktu, iż wszystkie te kraje są dalekie od właściwej realizacji idei swobód obywatelskich.

Na pytanie o to, czy uczciwa i niezależna władza sądownicza ma istotne znaczenie dla budowania wolnego społeczeństwa, twierdząco odpowiedziało 95 proc. Węgrów, 72 proc. Polaków i 69 proc. Litwinów. Tymczasem w przypadku Rosjan odsetek ten wyniósł tylko 63 proc.

Uczciwe, konkurencyjne i odbywające się regularnie wybory uznało za zasadniczy element demokracji 87 proc. Węgrów, 63 proc. Polaków i 57 proc. Litwinów. Z drugiej strony ze zdaniem tym zgodziło się jedynie 40 proc. Rosjan. Różnicę tę uwypukla w dalszym stopniu podejście obywateli do partii opozycyjnych jako istotnego czynnika kształtowania społeczeństwa otwartego oraz zakazu ingerowania państwa w działalność tych podmiotów. Otóż wizję tę podziela 68 proc. Węgrów, podobnie jak 49 proc. Polaków i 47 proc. Litwinów. W przypadku Rosji było to zaledwie 23 proc. respondentów.

Podczas gdy 87 proc. Węgrów stwierdziło, że wolność słowa jest fundamentem wolnego społeczeństwa, a 64 proc. Polaków i 61 proc. Litwinów zgodziło się z nimi, tylko 40 proc. Rosjan było podobnego zdania. Ze stwierdzeniem, że wolne od ingerencji rządu organizacje działające na rzecz praw człowieka są czymś potrzebnym, zgodziło się 63 proc. Węgrów, 57 proc. Polaków i 55 proc. Litwinów – w Rosji natomiast było to raptem 31 proc. badanych.

Oczywiście jeśli spojrzymy na te wyniki z innej strony, to okaże się, że znaczny odsetek obywateli Węgier, Polski i Litwy nie ceni bądź nie uważa za coś ważnego wymienionych wyżej elementów wolnego społeczeństwa. Jednakże nawet z tej perspektywy Węgrzy, Polacy i Litwini – gdy porównamy ich z Rosjanami – jawią się w powyższych kwestiach jako wielcy orędownicy wolności.

Tradycje oparte na wizji przyszłości oraz te tkwiące w przeszłości

Żywe wspomnienie świata sprzed rządów komunizmu oraz kontrastujące z nim doświadczenie komunistycznej rzeczywistości zasiało w wielu mieszkańcach Europy Wschodniej ziarno międzypokoleniowego zrozumienia, uznania i pragnienia utworzenia instytucji wolnego społeczeństwa. W ciągu dziesięciu lat od upadku żelaznej kurtyny jej mieszkańcy skorzystali z okazji i obrali kurs ku odbudowie struktur polityczno-ekonomicznych utożsamianych z wolnością osobistą i gospodarczą, chociaż nie zawsze odbywało się to w pełnej zgodności z klasyczno-liberalnym ideałem wolnego rynku.

Rosjanie wybrali jednak inny kierunek. Co prawda ktoś, kto odwiedzi Moskwę lub Petersburg, zobaczy, że miejscowi ubierają się podobnie jak ludzie w większości miast Europy Zachodniej lub Ameryki. Wszędzie pełno jest sklepów, butików i restauracji oferujących te same produkty, które znaleźć można w innych częściach współczesnego, rozwiniętego świata. Klasie średniej żyje się wygodnie, a mieszkający wokół Moskwy bogacze oślepiają zawstydzającym wręcz przepychem swoich pałaców. Z drugiej strony przekonamy się jednak, że – zarówno w samych miastach, jak i w głębi kraju – bieda, a na terenach wiejskich nawet ubóstwo, trwają niezmiennie pomimo upływu trzech dekad od upadku socjalizmu.

Podczas gdy większość Europy Wschodniej odziedziczyła tradycje szczerości, zaufania, poszanowania umów, uczciwości w interesach, prywatnej przedsiębiorczości i rządów prawa, dzięki którym jej społeczeństwa odbudowały się po obaleniu komunizmu, w Rosji sytuacja wygląda zgoła inaczej. W lwiej części tego kraju nadal utrzymują się i kierują życiem jej obywateli tradycje korupcji, grabieży, przywilejów i władzy politycznej.

Nie powinno nas to jednak dziwić, skoro to jedyne znane kolejnym pokoleniom Rosjan wzorce postępowania – niezależnie od tego, czy mowa o czasach caratu, czy reżimu komisarzy partyjnych. Chociaż słowa te oczywiście brzmią surowo, niemniej podczas moich podróży po byłym Związku Sowieckim doświadczyłem życzliwości i zawiązałem przyjaźnie z wieloma poznanymi tam Rosjanami. Przekonałem się, że w przeważającej mierze, na płaszczyźnie jednostkowej, są oni otwartymi, szczodrymi, uprzejmymi, pomocnymi i inteligentnymi ludźmi.

W środowisku wywodzącej się jeszcze z czasów sowieckich inteligencji odbyłem dyskusje i rozmowy na tematy wykraczające poza politykę i ekonomię, jak literatura, muzyka, sztuka, filozofia czy historia, a każdą taką interakcję cechowała głębia i intensywność, których rzadko doświadczam w kręgach akademickich i intelektualnych w Stanach Zjednoczonych. Interdyscyplinarność wiedzy i zainteresowań Rosjan była znacznie bardziej „uniwersalna”, niż to jest w przypadku większości ich amerykańskich kolegów. Chwilami miałem przez to wrażenie, jakbym cofnął się w czasie do epoki oświecenia i znalazł w towarzystwie kobiet i mężczyzn o renesansowym spojrzeniu na świat.

Niestety, pomimo tego, nawet wśród nich dało się wyczuć paternalistyczny sposób myślenia oraz kolektywistyczne podejście do kwestii człowieka, społeczeństwa i rządu. Wielu Polaków i Węgrów, z którymi rozmawiałem na poważne tematy, z niecierpliwością wyczekiwało na tę otwierającą się właśnie możliwość zrzucenia kajdanów centralnego planowania i kontroli. Tymczasem większość Rosjan głowiła się nad tym, jak będzie odbywało się planowanie zatrudnienia w warunkach postsowieckich oraz kto zapewni im byt i płace.

Podczas gdy Węgrzy i Polacy zastanawiali się nad sposobami odkrywania okazji rynkowych, przytłaczająca liczba Rosjan zdawała się nadal pragnąć socjalizmu, tylko z „ludzką twarzą”, tj. takiego, który zapewniłby im większą ilość dóbr i lepsze płace. Kierunek obrany przez mieszkańców Europy Wschodniej po upadku komunizmu wyznaczyło dziedzictwo przyszłościowego myślenia o społeczeństwie i rozwoju. Rosjanie natomiast nadal żyli tradycją hardo trzymającą ich w przeszłości naznaczonej despotyzmem władzy, przywilejami i polityczną ochroną przed niepewnością życia.

Kolejną różnicą było to, że mieszkańcy Europy Wschodniej nienawidzili swoich komunistycznych władców i żywili zdrową podejrzliwość oraz nieufność wobec przedstawicieli rządu. Rosjanie zaś, zgodnie z długotrwałą tradycją swego kraju, mieli jedynie nadzieję, że kolejny władca okaże się „dobrym carem” i zastąpi tego „złego”. Wielu odnalazło takiego dobrego cara w osobie Władimira Putina, któremu, z racji uwielbienia przez masy, daje się przyzwolenie na nadużywanie władzy, manipulowanie, czy zabijanie oponentów – nawet w obrębie samego Kremla. Rosyjscy dysydenci są tłamszeni, opozycyjne partie polityczne pozbawia się możliwości legalnego działania, a sprzeciwiające się jego władzy demonstracje wygasają z racji znikomego poparcia społecznego i wyczerpania sił.

Chociaż może nam się wydawać, że – jako jednostki lub grupy – odcięliśmy się od dawnych idei, zwyczajów i tradycji, i przyjęliśmy nowy, niezależny od nich, sposób myślenia, to nigdy nie zdołamy całkowicie oderwać się od dziedzictwa kulturowego, w którym zostaliśmy wychowani. Nie oznacza to oczywiście, że jesteśmy jego niewolnikami lub że przeszłość, na zasadzie determinizmu, określa nasz charakter. Z pewnością jednak odciska ona swoje piętno zarówno na nas, jak i na osobach, z którymi w danym społeczeństwie żyjemy, myślimy, planujemy i działamy.

Uświadomienie sobie tego faktu pozwala nam pojąć przyczyny i przebieg tego, co dzieje się w danej społeczności. Dzięki tej wiedzy łatwiej zrozumiemy, dlaczego, kiedy wyobrażamy sobie, przykładowo, „typowego” współczesnego Niemca, ukazuje nam się obraz człowieka o cechach wyglądu i charakteru pokrywających się częściowo z tym, co opisał w swoich komentarzach Juliusz Cezar ponad dwa tysiące lat temu.

Świadomość ta pomaga również wyjaśnić, w jaki sposób realne przemiany idei, zwyczajów i tradycji sprawiają, że teraźniejszość nie jest jedynie repliką przeszłości, a przyszłość nie będzie kopią teraźniejszości. To dzięki niej możemy też odkrywać, dlaczego wraz z przemijaniem kolejnych pokoleń zmienia się traktowanie tego, co dawniej uznawano za „dobre” i „złe”.

Richard Ebeling

Tłumaczenie: Dawid Świonder

Richard Ebeling jest starszym współpracownikiem American Institute for Economic Research oraz, pod patronatem BB&T, profesorem etyki i wolnej przedsiębiorczości na uczelni wojskowej the Citadel w Charleston (Karolina Południowa). W latach 2008-09 mieszkał na kampusie AIER. Artykuł ukazał się pierwotnie 10 marca 2020.

1 Dwie prace Nowikowa wydane w języku polskim dostępne są na portalu Polona – przyp. tłum.

CYTAT TYGODNIA
Poprzedni artykułRuth Richardson: Kariera polityków nie trwa wiecznie – reformy muszą być utrwalone poprzez idee i instytucje
Następny artykułDobroczynność – wolny dar

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here