Duch socjalizmu wiecznie żywy! – Jan Kubań dla telewizji Nam Zależy

Co zatem zrobić, aby nie stać się drugą Wenezuelą i nie doprowadzić do chaosu gospodarczego, czy rekordowej inflacji będącej skutkiem rozdawnictwa? Najważniejsza jest edukacja, szczególnie szkolna. To od niej zaczyna się kształtowanie prawidłowych postaw młodego człowieka

Pobierz e-booki

Czy Polacy upodobali sobie socjalizm jako opiekuńczy model państwa? Dlaczego w społeczeństwie nadal pokutują złe nawyki i kto je utrwala? O naturalnych skłonnościach ludzi do socjalizmu opowiada prezes Fundacji PAFERE – Jan Kubań.

Socjalizm-BIS ma się w Polsce dobrze. Niektórzy myślą, że jest „reliktem” po czasach PRL-u i przeszedł już do legendy. Nic bardziej mylnego! Socjalizm jest pieczołowicie kultywowany przez kolejne rządy i mimo, że utrwala w ludziach złe nawyki i przekonania, a co najgorsze – dewastuje gospodarkę – w Polsce znalazł bezpieczną przystań.

Obecnie mamy do czynienia z jego zakamuflowaną wersją, o tyle niebezpieczną, że gro osób zdaje się nie dostrzegać jego istnienia. Część społeczeństwa nie ma pojęcia, jak bardzo w socjalizmie tkwimy – mentalnie i gospodarczo. Ba, powszechnie uważa się, że nie ma nic złego w tym, że rząd jednym zabiera, a drugim daje; obdarowuje innych, według sobie tylko znanych reguł, nie omieszkując przy tym wypłacenia sobie, za to obdarowywanie, sowitych gratyfikacji. Zacznijmy zatem od brania…

Lubią brać politycy, lubią brać obywatele. Ci pierwsi zgarniają miliony, ci drudzy – zasiłki socjalne (przydzielane przez tych pierwszych). To właśnie jedno z dwóch poważniejszych zagrożeń uformowane przez socjalizm – wszechobecne rozdawnictwo. Oprócz rozdawania przez rząd pieniędzy, mamy też kolejną pułapkę: drukowanie ich na potęgę. W praktyce, wypuszczenie takich pieniędzy na rynek jest wielkim zagrożeniem, a jedno z drugim są ściśle powiązane. Nasz rząd wykorzystuje w tej chwili ścieżkę na skróty, dodruk pieniędzy, czyli wysypywanie pieniędzy z rękawa, ale to już było testowane… – podkreśla w wywiadzie Jan Kubań. Socjalizm powoduje, że mimo spadku wydajności – pieniądze nadal są wypłacane. A przecież żeby mieć co dzielić, trzeba najpierw mieć co i komu zabrać. Rząd zabiera głównie przedsiębiorcom.

Ale uwaga! Zagrożenia płynące z tego procederu dotyczą zarówno przedsiębiorców, jak i zwykłych obywateli. Cierpi zatem cała tkanka społeczna i ekonomiczna państwa. Czy Polacy tego nie widzą? Dlaczego pchają się w socjalizm jak ćmy do ognia, widząc, że społeczno-gospodarczy kryzys pogłębia się z każdym rokiem? Może powodem jest to, że za nic nie trzeba brać odpowiedzialności? A może ludzie postępują tak z wygodnictwa i zwykłego lenistwa?

Retro-hasło z czasów PRL wciąż jest żywe i nadal kultywowane: Czy się stoi, czy się leży – to wypłata się należy. Etat w administracji państwowej, czyli w tzw. „budżetówce”, to przecież gwarancja wypłaty na czas. Nadal jawi się jako najbardziej pożądana forma zatrudnienia, bo daje największe bezpieczeństwo.

Nikt nie chce prowadzić działalności gospodarczej, większość bowiem nastawia się na pracę na etacie, bo w teorii tak jest wygodniej. Nie ma się co dziwić. Z jednej strony, o tym, jak być przedsiębiorcą i z czym wiąże się prowadzenie biznesu, nie mówi się w przestrzeni publicznej zbyt wiele. Z drugiej strony, życie przedsiębiorcy w Polsce nie należy do łatwych. Dlatego ludzie nie garną się do zakładania biznesów. A państwo to taki „opiekuńczy tatuś”, który wypłaci pieniądze na czas. Dlatego wśród ludzi panuje roszczeniowa postawa. Niestety niewiele osób zadaje sobie pytanie, skąd się te pieniądze biorą.

Państwo, zamiast dawać miejsca pracy – daje miejsca płacy” – powiedział ponoć kiedyś Janusz Korwin-Mikke. Prezes PAFERE także zauważa zgubną tendencję do rozdawnictwa: „PRL dawał pieniądze i skończył na szafocie gospodarczym. Nie było co jeść”. Faktycznie tak było i część czytelników na pewno pamięta jeszcze okres, gdy w sklepach półki świeciły pustką, a jedzenie było reglamentowane. Oczywiście nie głodowali ci, którzy byli w strukturach władzy. Ale to nic nowego.

Ludzie mają głowy nabite utopijnymi ideami, co wpływa na kształt współczesnego świata. Część uważa, że przedsiębiorca to człowiek, który ma ciężko pracować i zarabiać na zasiłki dla reszty, głównie dla tych niepracujących. Przedsiębiorcy nie mają lekko – dlatego zabezpieczają się śmieciowymi umowami lub po prostu nie zatrudniają ludzi, ograniczając tym samym podaż swych usług i towarów. W ten sposób niszczy się gospodarkę prywatną. Ekonomia się wali, a państwo, zamiast wspomóc przedsiębiorców i zmniejszyć obciążenia podatkowe – zwiększa je i komplikuje. Jakby tego było mało – rząd na potęgę dodrukowuje pieniądze. Ta formuła była już wyćwiczona w PRL-u. Skończyło się na zadłużaniu sfery publicznej. Teraz jest podobnie, albo i gorzej, bo niektórzy uważają, że współczesny świat nie może bez tego dodruku istnieć.

Nie mamy ani Polski Ludowej, ani związku Sowieckiego. Rozsypały się w drobny mak, bo socjalizm zawsze kończy się rozpadem.” – stwierdza dalej Jan Kubań.Jak tak dalej pójdzie, to niedługo rozsypie się także III RP. Ale co można zrobić, skoro ludzie nie wyciągają wniosków z przeszłości? Jakie jest wytłumaczenie tego, że Polacy są bierni, mało operatywni i powierzają odpowiedzialność za swoje życie nieodpowiedzialnym politykom?

Według Jana Kubania powodem jest przede wszystkim to, że ludzie są podatni na manipulacje. Ochoczo biorą zasiłki z pomocy społecznej, nie zdając sobie sprawy, że pieniądze, które idą na sfinansowanie programów socjalnych – nie biorą się znikąd. Biorą nawet ludzie bardzo bogaci. Polski rząd postępuje jak socjaliści i wychowuje ludzi na biernych konsumentów. Działania obecnej władzy niczym nie różnią się od działań rządów PRL, przynajmniej w kwestii marnotrawstwa pieniędzy i promowania szkodliwych idei. Zdaniem Kubania: „Ludzie studiują ekonomię, ale nie studiują psychologii, a zachowania ludzkie są integralnym składnikiem ekonomicznym. Ludziom w socjalizmie po prostu nie chciało się pracować. Postawa roszczeniowa jest nadal utrwalana i kultywowania przez władzę”.

Co zatem zrobić, aby nie stać się drugą Wenezuelą i nie doprowadzić do chaosu gospodarczego, czy rekordowej inflacji będącej skutkiem rozdawnictwa? Najważniejsza jest edukacja, szczególnie szkolna. To od niej zaczyna się kształtowanie prawidłowych postaw młodego człowieka. Do tego niezbędna jest edukacja nastawiona na przedsiębiorczość. W mediach publicznych nie mówi się ani o wydajności pracy, ani o tym, jak być nowoczesnym pracodawcą, który potrafi zatrzymać najlepszych pracowników i stworzyć w oparciu o nich skuteczne i twórcze zespoły. Dlatego ludzi naturalnie „ciągnie” do socjalizmu i jedynym, czym możemy się przeciwstawić jest rozum, oraz lektura książek.

Jedną z nich Jan Kubań poleca szczególnie. Jest to książka „Zapadnia. Człowiek i socjalizm” autorstwa Anatolija Fiedosiejewa. „To bardzo dobra książka, napisana przystępnym językiem, podejrzewam, że każdy maturzysta powinien to zrozumieć.” – ocenia prezes PAFERE. Napisana w 1970 roku książka – opisuje mechanizmy socjalizmu i przyczyny rozkładu gospodarki; ujawnia przyczyny ciągot ludzi do socjalizmu i rozkłada go na czynniki pierwsze.

Z lektury powinni skorzystać wszyscy, szczególnie rządzący, bo wyciąganie wniosków z niedawnej przeszłości wychodzi im szczególnie słabo. Socjalistyczna „maszyna” jest do zatrzymania, ale o tym jak to zrobić – dowiecie się z wywiadu. Dlatego koniecznie obejrzyjcie całość materiału.

Marta Wilczyńska

Pobierz e-booki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here