Czy własność prywatna jest rzeczą świętą?

Przypowieść o talentach uczy nas, że człowiek otrzymuje talenty, by się nimi dzielić z innymi. Są one, podobnie jak ziemia, przeznaczone dla wszystkich ludzi. Powstaje pytanie, kto powinien o tym decydować

Foto. pixabay.com
PAFERE WIDEO

W przypowieści o robotnikach w winnicy gospodarz mówi: „Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę?” (Mt 20, 15). Kościół broni poszanowania prawa własności i korzystania z niej, ale jednocześnie naucza o powszechnym przeznaczeniu dóbr. Czy to znaczy, że jest ono ważniejsze od prawa własności? Czy nie zachodzi tutaj sprzeczność?

Naród Wybrany własnością Boga

Spróbujmy zastanowić się przez chwilę, jakie rzeczy na tym świecie stają się naszą własnością. Zdrowy rozsądek podpowiada nam, że są nimi dobra rzadkie. Nikt nie zabiega i nie walczy o powietrze do oddychania, gdyż mamy go w normalnych warunkach pod dostatkiem.

Pismo Święte nie definiuje prawa własności prywatnej w sposób bezpośredni. Posiadanie rzeczy na własność jest rzeczą tak naturalną, że nie dziwi to nawet wtedy, kiedy taki stan rzeczy przypisuje się samemu Bogu, który jest Stwórcą całego świata. Zauważmy, że w oczach Boga Naród Wybrany jest jedyny i wyjątkowy. To dlatego Księga Powtórzonego Prawa mówi, że stał się on szczególną Jego własnością (Pwt 7,6). Psalmista dodaje: „Wiedzcie, że Pan jest Bogiem: On sam nas stworzył, my Jego własnością, jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska” (Ps 100,3). A św. Jan w prologu do swojej Ewangelii mówi nam, że Bóg przyszedł „do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (por. J 1,11).

Pierwotne zawłaszczenie

Zastanówmy się teraz, w jaki sposób człowiek może wejść w posiadanie czegoś na własność. Aktywność człowieka wynika z jego natury i wyraźnej woli Stwórcy: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną” (Rdz 1,28). Na początku była ziemia, która nie była jeszcze niczyją własnością. Ten, kto jako pierwszy ją zawłaszczył, stawał się jej naturalnym właścicielem. Dzisiaj nie ma już takiej ziemi. W jej posiadanie można wejść jedynie poprzez dobrowolną kontraktową wymianę z jej właścicielem. Wymianie podlegają także dobra, które są wytworem naszej pracy, a więc poprzez pracę także wchodzimy w posiadanie nowych rzeczy.

Między dobrami materialnymi a ich właścicielem może wytworzyć się szczególna więź. Dobrze widać to na przykładzie przypowieści o zaginionej owcy. Każda taka owca jest niejako częścią samego Boga, a oddalając się od Niego, sprawia Mu ból. Dobry Pasterz pragnie każdej owcy ofiarować życie wieczne i dlatego czuwa nad wszystkimi, nawet tymi które nie są z jego owczarni i za wszystkie oddaje swoje życie (por. J 10, 11-18). Podobnie dzieje się w świecie rzeczy materialnych, które stają się własnością człowieka poprzez włożoną w ich nabycie osobiście pracę. Kradzież lub zniszczenie takich rzeczy wyrządza właścicielowi ból. Człowiek przywiązuje się do swoich rzeczy. Nie chodzi tu o uzależnienie, ale o to, że kiedy traci się w wyniku agresji coś, co jest owocem pracy, to człowiekowi wydaje się, jakby tracił część siebie.

Kalkulacja ekonomiczna

Powiedzieliśmy, że człowiek wchodzi w posiadanie na własności dóbr w tym świecie w drodze wymiany. Człowiek rodzi się nagi w łonie matki, ale Bóg każdego człowieka wyposaża w talenty. Talent był powszechnie stosowaną miarą za czasów Jezusa. Jeden talent to było ok. 34 kg srebra. Jego ówczesna wartość była ogromna i odpowiadała piętnastoletniemu wynagrodzeniu przeciętnego pracownika. W przypowieści o talentach (por. Mt 25, 14-30) widzimy, że nie każdy sługa otrzymał taką samą ilość talentów. Każdy miał jednak za zadanie je pomnożyć. Człowiek od samego początku jest powołany przez Stwórcę do działania.

Bóg wyposażył człowieka w niezbędne do tego narzędzie. Jest nim własność prywatna. Pełni ona klika ważnych funkcji, bez których ludzkie działanie nie byłoby możliwe. Przede wszystkim nie moglibyśmy niczego wymienić, gdyśmy nie posiadali czegoś na własność. Nie jest ona dodatkiem do naszego życia, ale niezbędnym elementem kalkulacji ekonomicznej. Własność prywatna posiada swoją wewnętrzną siłę rozporządzania i efektywnego wykorzystania dóbr materialnych, której nie można niczym innym zastąpić. Aby społeczeństwo mogło się rozwijać i aby miało podstawy stabilności i pokoju, potrzebna jest własność prywatna. Bez niej nie ma cywilizacyjnego rozwoju. W czasach PRL-u środki produkcji były w rękach państwa. Socjalistyczna gospodarka załamała się. Planowanie i stworzenie systemu cen bez własności prywatnej jest niemożliwe.

Wymiana jest to otrzymywanie przez obie strony dóbr bardziej przez nie cenionych i pozbywanie się dóbr mniej wartościowych w danym momencie z ich punktu widzenia. Rzeczy nie mają wartości i są moralnie obojętne. Pisał o tym w II wieku Klemens Aleksandryjski († ok. 212) w traktacie o stosunku do dóbr materialnych zatytułowanym „Który człowiek bogaty może być zbawiony”. To człowiek w działaniu nadaje im wartość. Są one dla niego w danym momencie użyteczne lub nie, a to zleży od celu, jaki chce osiągnąć. Sługa, który dostał jeden talent, nie miał najwidoczniej celu w życiu. Zakopał talent pod ziemią i czekał biernie na powrót Pana. Pogubił się w tym świecie, ponieważ był zamknięty na współpracę z innymi. Człowiek nie jest samowystarczalny.

Bóg szanuje nasze wybory

Przypowieść o talentach uczy nas, że człowiek otrzymuje talenty, by się nimi dzielić z innymi. Są one, podobnie jak ziemia, przeznaczone dla wszystkich ludzi. Powstaje pytanie, kto powinien o tym decydować. II Sobór Watykański naucza, że własność prywatna jest niejako przedłużeniem ludzkiej wolności (por. Gaudium et spes 71). W tych granicach człowiek może dokonywać wyborów.

W przypowieści o bogatym młodzieńcu Jezus szanuje jego wolność i pozwala mu postąpić zgodnie z jego wyborem. W przypowieści o talentach sługa, który dostał jeden talent, jest z niego rozliczony po powrocie Pana, który wcześniej nie interweniuje. Podobnie jest w przypowieści o Synu Marnotrawnym. Młodszy syn odchodzi z częścią majątku swojego ojca, która mu się słusznie należała. Co robi ojciec? Wie, że jego syn błądzi, ale stoi tylko na progu domu i wypatruje jego powrotu.

Ekonomiczna gwarancja wolności

Święty Jan Paweł II pisze w 13. rozdziale encykliki Centesimus annus (1991 r.), że jeżeli człowiek nie posiadałby czegoś na własność, co mógłby „nazwać swoim”, nie mógłby doświadczyć swojej godności, tego kim jest jako osoba. Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo samego Boga Stwórcy jest twórcą i nigdzie nie realizuje swojego powołania tak mocno, jak w realizowaniu codziennych zadań z dziedziny ekonomii.

Własność prywatna jest gwarantem ludzkiej wolności i godności, a poza tym jej posiadanie jest gwarantom bezpieczeństwa rodziny. Chroni ją przed ingerencją z zewnątrz osób trzecich, w tym państwa, które nie zawsze spełnia swoje funkcje, gdyż w świecie zdominowanym przez demokrację często nie opiera się na wartościach chrześcijańskich. Własność prywatna daje człowiekowi konieczną przestrzeń do samorozwoju w oparci o własny system wartości.

Amerykański biskup Fulton Sheen († 1979) w swojej książce „Warto żyć!” zwraca uwagę, że człowiek ma nie tylko duchową, ale także ekonomiczną gwarancję wolności. Dzięki niej człowiek „może nazywać swoim coś na zewnątrz siebie”. Szkoda, że Kościół dzisiaj zwraca uwagę przede wszystkim na wolność duchową i nie podkreśla wystarczająco mocno, że dobra wspólnego nie da się zbudować z ludźmi, którzy wyznają inny światopogląd.

Uniwersalne przeznaczenie dóbr

I tutaj dochodzimy do pytania, które postawiliśmy w punkcie wyjścia. Czy prawo powszechnego używania i uniwersalne przeznaczenie dóbr jest ważniejsze od własności prywatnej? Należy odpowiedzieć pozytywnie, ale nie oznacza to potraktowania własności prywatnej jako przedmiotowego środka do nadrzędnego celu. Własność prywatna jest integralnie związana z konkretną osobą i jest zgodna z wolą Stwórcy, jeżeli nabycie tych praw nastąpiło zgodnie z Bożymi przykazaniami.

Ten personalistyczny tok rozumowania rzuca inne światło na rozumienie zasady powszechnego przeznaczenia dóbr. Widzimy, że zasada ta może być zrealizowana w świecie opartym na poszanowaniu własności prywatnej. Nikt nie musi z zewnątrz interweniować. Istnieje oczywiście odwieczna pokusa, by ktoś czuwał nad sprawiedliwą dystrybucją dóbr. Z pewnością potrzebne są zewnętrzne struktury i jest nim coś na wzór państwa, gdyż człowiek jest istotą społeczną i bez kontroli naruszałby prawa osób trzecich, ale taki interwencjonizm nie może zredukować ludzkiej osoby do jednego z bezdusznych elementów machiny społecznej.

Bóg jest cierpliwy i daje nam czas by działać. Traktuje nas poważnie, a zwłaszcza naszą wolność, która jest fundamentem ludzkiej osoby jako samodzielnego podmiotu decyzji moralnych wspartego Bożą łaską.

O. Jacek Gniadek SVD

Tekst ukazał się w magazynie „Wzrastanie” (10/2019)

Poprzedni artykułPodatników zmusza się do finansowania patologicznego systemu wyborczego
Następny artykułRanking konkurencyjności podatkowej – Polska wypada bardzo blado
O. Jacek Gniadek SVD (ur. 1963) - misjonarz werbista, doktor teologii moralnej; przez wiele lat pracował na misjach w Afryce (Kongo, Botswana, Liberia i Zambia); mieszka w Warszawie (Fundacja Ośrodek Migranta Fu Shenfu, Stowarzyszenie Sinicum im. Michała Boyma).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj