Upadek polskiego dziennikarstwa

PAFERE WIDEO

W optymalnie funkcjonującym Makrosystemie dziennikarz to analityk, weryfikator i strażnik procesów państwowych. Niestety, w Polsce musimy spojrzeć prawdzie w oczy: polskie dziennikarstwo stacza się po równi pochyłej. Główny nurt mediów niemal całkowicie porzucił swoją pierwotną funkcję, zamieniając się w przemysł płytkiej rozrywki politycznej i… po prostu szczujni.

W dzisiejszej przestrzeni medialnej praktycznie nie ma już miejsca na rzetelną, merytoryczną dyskusję nad złożonymi problemami państwa. Analizę danych, rozważanie scenariuszy i chłodną kalkulację zysków i strat dla obywateli zastąpiły emocje oparte na najniższych instynktach. Zamiast tłumaczyć otaczającą nas rzeczywistość, dziennikarze zajmują się dziś głównie systemowym szczuciem jednych grup społecznych na drugie. Budują i podsycają plemienne wojny, ponieważ polaryzacja generuje zasięgi, kliknięcia i oglądalność.

Włącz dowolny główny program publicystyczny i zwróć uwagę, na co marnowana jest cenna uwaga społeczeństwa. Dziennikarze potrafią poświęcać dziesiątki, a w skali miesiąca setki godzin antenowych na analizowanie mało istotnych rozłamów wewnętrznych w partiach, personalnych animozji czy tego, kto kogo obraził w mediach społecznościowych. To niekończący się Teatr iluzji, w którym analizuje się polityczne kuluarowe gierki, sondażowe słupki i kto ma jakie szanse na liście wyborczej. To jest teatr, który nie przynosi ani obywatelowi ani Makrosystemowi absolutnie żadnej wartości dodanej.

A o czym się milczy? W tym gigantycznym szumie informacyjnym praktycznie w ogóle nie mówi się o tym, o czym my dyskutujemy w tym cyklu. Nie ma debat o twardych zasadach, inżynierii społecznej i o tym, jak należy systemowo i poprawnie zarządzać państwem. Nikt nie pyta polityków o architekturę prawa, o optymalizację kosztów funkcjonowania administracji czy o to, jak długofalowo zorganizować Makrosystem, by przetrwał i się rozwijał. Dziennikarze w Polsce w dużej mierze abdykowali ze swojej roli. Zamiast zadawać trudne pytania o to, jak państwo powinno działać w interesie całości społeczeństwa, stali się jedynie potakiwaczami lub krzykaczami w służbie poszczególnych frakcji politycznych, sprowadzając zarządzanie 38-milionowym krajem do poziomu taniego, bezwartościowego show.

Poprzedni artykułWielka dywergencja – Dlaczego Anglia rozwijała się wykładniczo a inni nie?
Następny artykułOdezwa do dziennikarzy
Prezes Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego. Instruktor alpinizmu, podróżnik, działacz na rzecz wolności i rozwoju ekonomicznego w duchu wolnorynkowym, a także gorący zwolennik i orędownik demokracji bezpośredniej w stylu szwajcarskim. Autor książki „Fizyka życia”. Z zamiłowania nauczyciel, który chętnie poświęca czas zwłaszcza ludziom młodym, którzy wchodzą na wyboistą drogę prowadzenia własnego biznesu i inwestowania w rozwój osobisty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj