Argentyna i Wenezuela to sygnały ostrzegawcze dla krajów, które są jeszcze bogate

PAFERE WIDEO

W mojej nowej książce pokazuję „Jak narody uciekają od ubóstwa” https://nations-escape-poverty.com/. Ale w tej książce mam również kilka uwag na temat tego, jak do tego doszło, że niegdyś bardzo bogate kraje stały się biedne. Te przykłady powinny być ostrzeżeniem dla nas wszystkich, w tym dla USA i krajów Europy.

Prawdopodobnie nie ma na świecie kraju, który w ciągu ostatnich 100 lat upadł tak dramatycznie jak Argentyna. Na początku XX wieku średni dochód na mieszkańca należał do najwyższych na świecie. Wyrażenie „richecommeunargentin” – bogaty jak Argentyńczyk – było wówczas powszechnie słyszanym wyrażeniem.

Upadek Argentyny jest ściśle związany z jednym nazwiskiem – nazwiskiem pułkownika Juan’a Domingo Perón’a. W lutym 1945 r. został wybrany na prezydenta. Jego pierwsza kadencja trwała do 1955 roku. Jego program polityczny: wielki rząd. Znacjonalizowano firmę telefoniczną, argentyńskie koleje, dostawy energii, prywatne radio. Tylko w latach 1946-1949 wydatki rządowe wzrosły trzykrotnie. Liczba pracowników sektora publicznego wzrosła z 243 000 w 1943 r. do 540 000 w 1955 r. – wiele nowych miejsc pracy zostało stworzonych w agencjach rządowych i w służbie cywilnej, aby zapewnić wsparcie zwolennikom Partii Robotniczej Peróna.

Polityka gospodarcza była socjalistyczna: chociaż liczba pasażerów i towarów na kolei zmniejszyła się, liczba pracowników wzrosła o ponad 50% w latach 1945-1955. Peronistowskie związki zawodowe stały się najpotężniejszymi organizacjami obok wojska. Żona Perona, Eva Duartes, była czczona jak bohaterka, bo rozdawała pieniądze na opiekę społeczną na lewo i prawo.

Dyktatury wojskowe i rządy peronistów zastępowały się nawzajem, Argentyna coraz bardziej pogrążała się w długach. W 1973 roku Perón doszedł do władzy po raz trzeci – i ponownie jego program składał się z redystrybucji i silnych regulacji państwowych. Z kolei w latach 1976-1983 Argentyna była rządzona przez wojsko, które brutalnie prześladowało wszystkich członków opozycji.

Pod względem gospodarczym historia Argentyny to historia inflacji, hiperinflacji, bankructw państwowych i zubożenia. Od czasu uzyskania niepodległości w 1816 r. kraj doświadczył dziewięciu bankructw suwerennych, z których ostatnie miało miejsce w 2020 r. – tragiczna historia dla tak dumnego kraju, który kiedyś był jednym z najbogatszych na świecie.

Dobra wiadomość: coraz więcej Argentyńczyków zdaje sobie sprawę, że jedynym rozwiązaniem ich problemów i wyjściem z ubóstwa jest większy kapitalizm. To jest powód, dla którego Argentyńczycy zagłosowali na Javiera Milei, który mówi: „Państwo nie jest rozwiązaniem. Państwo jest problemem samym w sobie”.

Innym żałosnym przykładem upadku narodu jest Wenezuela. O ile na początku XX wieku był to jeden z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej, o tyle pod koniec lat sześćdziesiątych nastąpił niezwykły jego rozwój. W ciągu XX wieku z jednego z najbiedniejszych krajów stał się najbogatszym. W 1970 r. Wenezuela znalazła się wśród 20 najbogatszych krajów świata z wyższym PKB per capita niż Hiszpania, Grecja i Izrael, i tylko o 13% niższym niż Wielka Brytania.

Odwrócenie gospodarczej fortuny Wenezueli rozpoczęło się w latach 70. Jedną z przyczyn problemów kraju było uzależnienie się od ogromnych rezerw ropy naftowej. Były też jednak i inne przyczyny, w tym niezwykle wysoki stopień rządowej regulacji rynku pracy, który od 1974 r. był zaostrzany przez kolejne fale nowych regulacji.

Prawie w żadnym innym kraju południowoamerykańskim ani nigdzie indziej na świecie rynek pracy nie był tak silnie regulowany. Od 1972 r. koszt zatrudnienia stanowił równowartość 5,35 jego miesięcznego wynagrodzenia, w 1992 roku koszty te wzrosły do poziomu 8,98 miesięcznego wynagrodzenia.

Ale, jak pokazuje przykład Wenezueli, kiedy problemy narastają, nie musi to oznaczać, że ludzie się uczą – historia nie jest jak hollywoodzki film z gwarantowanym happy endem. Innymi słowy: zawsze może być gorzej.

Wielu Wenezuelczyków pokładało wiarę w charyzmatycznym, socjalistycznym przywódcy Hugo Chávezie. Traktowano go jako zbawcę, który wybawi ich kraj od korupcji, biedy i upadku gospodarczego. Chávez został wybrany na prezydenta w 1998 roku. Był nie tylko światłem nadziei dla wielu biednych Wenezuelczyków – jego przemówienie o nowym rodzaju „socjalizmu XXI wieku” również rozbudziło marzenia o utopijnym raju wśród członków europejskiej i północnoamerykańskiej lewicy. Wiemy, jak skończyła się ta historia: najpierw utracono wolność gospodarczą, potem polityczną i do tej pory 7,5 miliona ludzi (jedna czwarta populacji) uciekło z tego socjalistycznego kraju-raju.

Jeśli to wszystko mogło się wydarzyć w niegdyś w tak bogatych krajach, jak Argentyna i Wenezuela to może się zdarzyć wszędzie.Bo to działa jak prawo Fizyki, z czego niestety nie zdaja sobie sprawy, ani politycy, ani naukowcy, ani dziennikarze, ani wyborcy….

Rainer Zitelmann jest autorem niedawno wydanej książki How Nations Escape Povertyhttps://nations-escape-poverty.com/

Poprzedni artykułReklama woke – przepoczwarzanie się reklamy: Najpierw reklama chciała sprzedawać, potem bawić, teraz indoktrynuje
Następny artykułWzór do naśladowania dla Argentyny: Historia Polski pokazuje, jak działają kapitalistyczne reformy
Rainer Zitelmann jest niemieckim historykiem, socjologiem i autorem wielu bestsellerów, między innymi "W obronie kapitalizmu" (https://in-defense-of-capitalism.com/ rozdział 11 traktuje o rewolucji rosyjskiej.) i "Narodowy socjalizm Hitlera". W sumie opublikował 28 książek. Wiele z nich zostało przetłumaczonych na ponad 30 języków na całym świecie. W ostatnich latach pisał artykuły i udzielał wywiadów w wiodących mediach, takich jak The Wall StreetJournal, Forbes, Newsweek, The DailyTelegraph, The Times, Le Monde, Corrieredella Sera, FrankfurterAllgemeine Zeitung, NeueZürcher Zeitung oraz licznych mediach w Ameryce Łacińskiej i Azji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj