Co drąży polski samorząd? – Agnieszka Wojciechowska van Heukelom dla PAFERE

PAFERE WIDEO

Problemy opisane w książce Jacka Barcikowskiego p.t. „Zgodnie z prawem przeciwko obywatelom. Dramat polskiej samorządności”, wydaną przez PAFERE, stała się inspiracją do rozmowy, jaką prezes PAFERE Jan Kubań przeprowadził niedawno z p. Agnieszką Wojciechowską van Heukelom, łódzką działaczką społeczną, opozycjonistką związaną z NZS. Przypomnijmy – w książce tej opisane są mechanizmy stosowane przez urzędników jednej z polskich gmin, które nie służą jej obywatelom.

Łódź – według gościa PAFERE – również nie jest wolna od wielu patologii drążących polskie samorządy. To właśnie w tym mieście zawiązała się inicjatywa obywatelska, która ma na celu doprowadzenie do referendum i do odwołania prezydent Łodzi, p. Hanny Zdanowskiej. Procedura ta nie jest łatwa i faworyzuje gospodarza magistratu, gdyż wnioskujący o referendum muszą zmieścić się w określonym przepisami ustawy czasie, by zebrać wymaganą do przeprowadzenia referendum ilość głosów. Ilość ta określana jest na 10% ogólnej liczby mieszkańców. Pierwsza trudność jaka się rodzi, to niechęć Urzędu Miasta Łodzi do podania informacji dotyczącej aktualnej liczby mieszkańców stolicy województwa.

CYTAT TYGODNIA

Jednym z powodów, dla których grupa łódzkich społeczników postanowiła podjąć temat organizacji referendum okazała się decyzja magistratu o wyburzeniu zabytkowej kamienicy, w której mieszkał polski pisarz – noblista Władysław Reymont i przekazanie pozostałego po niej gruntu pod inwestycje, tak jakby brakowało w Łodzi tego typu gruntów. Czy w ten sposób nie niszczy się dziedzictwa kulturowego miasta?

Agnieszka Wojciechowska van Heukelom wymienia także inne „grzechy samorządu”, działającego pod wodzą p. Hanny Zdanowskiej, np. bardzo kosztowną budowę pomnika „jednorożca”, którego zamówienie i realizację powierzono artystom japońskim. Komu i czemu ma ów pomnik służyć – tego nie wiadomo.

Rozmówczyni Jana Kubania dostrzega także pozytywne zmiany w Łodzi. Reprezentacyjne punkty miasta, jak chociażby ul. Piotrkowska pięknieją, odnawiane są kamienice, zakładane klomby i zawieszane kwietniki. Lecz – jak podkreśla – to stanowczo za mało i samorząd miasta Łodzi powinien wykazać się większą inicjatywą.

Co decyduje o tak silnej – jak dotąd – pozycji p. Hanny Zdanowskiej w Łodzi? Według p. Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom, jest ona urzędnikiem zasiadającym na tym fotelu z partyjnego klucza. Przypadek Zdanowskiej, ale nie tylko, uświadamia jak wielce destrukcyjny wpływ ma polityka na działanie samorządu. Wielu burmistrzów czy prezydentów miast związanych jest z jakąś partią. Ludzie ci nie muszą wiele robić dla mieszkańców swoich miast bo i tak, głosami nowych mieszkańców, aktywistów czy własnych, zatrudnianych przez siebie, urzędników mają zapewnioną reelekcję oraz poparcie partii, której są członkami. Wszelkie nieudolności ich rządzenia przykrywa profesjonalny PR oraz działania przychylnych im dziennikarzy i mediów, na które także mają wpływ politycy. Prawdziwe realia zastępuje propaganda, tymczasem walka toczy się o tę właśnie prawdę. Analogiczna sytuacja miała miejsce także w gminie opisywanej przez Jacka Barcikowskiego. Jednocześnie władze samorządowe uchylają się od merytorycznej i konstruktywnej dyskusji ze środowiskami mającymi nieco inną wizję rozwoju swoich małych ojczyzn. I tak też jest w Łodzi.

Czy Łódź to miasto politycznego układu, a demokracja to puste hasło? Czy odwołanie się do procedur demokracji bezpośredniej może tę sytuację uzdrowić? Zapraszamy do obejrzenia całej rozmowy z p. Agnieszką Wojciechowską van Heukelom.

Andrzej Kozera/PSZ

CYTAT TYGODNIA
Poprzedni artykułBadanie przeprowadzone na Islandii pokazuje, że pracownicy rządowi są zbędni
Następny artykułCzęść brutalnej prawdy o obecnej sytuacji Polski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here