Ekonomia Franciszka bez własności prywatnej

Ekonomiczne nierówności nie są jednak złe same w sobie. Są one pochodną ludzkiej wolności i otrzymanych od Boga talentów. Słusznie zwraca na to uwagę św. Józef Bilczewski w „Listach pasterskich”. Nawet gdybyśmy dali wszystkim takie same szanse, to na końcu okaże się, że mamy biednych i bogatych, ponieważ talent i oszczędności jednych, a głupota i rozrzutność drugich, stworzyłyby na nowo różnice majątkowe

Papież Franciszek (foto. pixabay.com)
PAFERE WIDEO

W najnowszej encyklice “Fratelli tutti” papież Franciszek pisze, że “prawo do własności prywatnej może być uznane jedynie za wtórne prawo naturalne i wywodzi się z zasady powszechnego przeznaczenia dóbr stworzonych”. Papież ostrzega nas, że “prawa wtórne stawiane są ponad prawa priorytetowe i pierwotne”.

Patrząc na najnowszy film Światowego Forum Ekonomicznego widzę inne zagrożenie. Fundacja, która organizuje coroczne spotkanie dla liderów światowego biznesu i polityki w Davos, wypuściła w tym roku film, który zawiera osiem prognoz na najbliższą przyszłość. Pierwsza z nich brzmi: “Nie będziesz posiadał niczego i będziesz szczęśliwy”.

CYTAT TYGODNIA

Franciszek staje w obronie powszechnego przeznaczenia dóbr, które jest często pomijane poprzez absolutyzowanie prawa do własności prywatnej. Papież ma rację, ale błędem byłoby zredukowanie tej zasady do państwowej redystrybucji bogactwa. Św. Tomasz nauczał, że własność prywatna jest wytworem ludzkiego rozumu i gwarantem społecznego porządku. Austriacka szkoła ekonomii podpowiada, że ona elementem kalkulacji ekonomicznej.

Państwo ma czuwać nad dobrym wspólnym, a jest nim wolny i rozumny człowiek. Dzisiaj państwa rozrosły się do takich rozmiarów, że nie są w stanie realizować swoich podstawowych funkcji. Rozrost państwa wynika z braku zaufania do ludzi, którym nie pozwala się działać. Gdyby w naszym kraju było dzisiaj więcej leseferyzmu, to nie byłoby chaotycznego działania państwa, a ludzie sami wiedzieliby, co robić, aby chronić się przed koronawirusem.

Papież Franciszek wzywa do uzdrowienia świata z chorej ekonomii, opartej według niego na wyzysku, grabieży środowiska naturalnego i nierównościach ekonomicznych uwypuklonych przez kryzys epidemiologiczny. Nigdy nie będzie jednak idealnego świata. Pokusa myślenia o świecie, w którym ludzie nie będą kierowali się egoizmem, jest z góry skazana na niepowodzenie. Benedykt XVI w encyklice „Spe salvi” pisał, że doskonałość nie przynależy naturze ludzkiej, gdyż „moc grzechu pozostaje ciągle straszną teraźniejszością”.

Prof. Ettore Gotti Tedeschi, włoski ekonomista, który doradzał poprzedniemu papieżowi przy pisaniu encykliki „Caritas in veritate”, wziął udział w konferencji online poświęconej najnowszej encyklice obecnego papieża. Tytuł wydarzenia „Poverti tutti”, był głosem ostrzeżenia wobec proponowanych przez papieża idei na rozwiązania ekonomicznych problemów. Włoski ekonomista argumentował, że encyklika papieska nie jest inspirowana św. Franciszkiem z Asyżu, a raczej satyryczną powieścią „Utopia” św. Thomasa Morusa. Jest w niej przedstawiony utopijny świat bez własności prywatnej, który nigdy nie zaistnieje w rzeczywistości.

Prof. Tedeschi przypomina, że jeżeli jest coś, co nie działa w gospodarce, to nie należy zmieniać świata, a potrzeba nawoływać ludzi do przemiany serc. Proponowanie utopii w miejsce nawrócenia jest bardzo niebezpieczne. Historia uczy, że takie próby zakończyły się już katastrofą i nie była to tylko utopijna wyspa społecznej sprawiedliwości, a realne gułagi. Leszek Kołakowski, polski filozof i były marksista, ostrzegał: „Braterstwo pod przymusem jest najbardziej złowrogą ideą, wymyśloną w nowożytnych czasach. Jest to idealna droga do totalitarnej tyranii”.

Franciszek nie nawołuje oczywiście do użycia siły, ale jego sposób narracji wskazuje na to, że punktem wyjścia do osiągnięcia szczęścia jest powszechne braterstwo. Jest ono warunkiem zaistnienia sprawiedliwego świata. Celem chrześcijaństwa nie jest jednak budowanie królestwa Bożego na ziemi. Braterstwo nie jest punktem wyjścia, a stanem cięgle pożądanym i trudnym do zrealizowania w niedoskonałym świecie.

“Nie ma mowy o sprawiedliwości społecznej, jeśli jest oparta na nierównościach i oznacza koncentrację bogactwa” – powtarza Franciszek w swoich katechetach i homiliach. Do budowy nowego porządku ekonomicznego wzywa także Muhammad Yunus, bangladeski ekonomista i autor książki „A World of Three Zeros” z podtytułem, który w języku polskim brzmi „Nowa ekonomia zerowego ubóstwa, zerowego bezrobocia i zerowej emisji dwutlenku węgla netto”. Nikt z nich nie daje jednak rozwiązania. Każdy mówi, jak powinno być, nie biorąc pod uwagę dwóch rzeczy.

W świecie na co dzień zmagamy się z rzadkością zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb. Rzadkość, jedno z podstawowych pojęć w ekonomii, nie jest kategorią historyczną, która może ulec kiedyś zmianie. Istnieje ona od momentu, kiedy człowiek został wygnany z raju i jest dzisiaj stałym elementem stworzonego świata. Ciągłe pokonywanie tej rzadkości jest wpisane w historię zbawienia każdego człowieka.

Drugą rzeczą jest błędne przekonanie, że idee równości i sprawiedliwości są tożsame. Friedrich von Hayek w „W drodze do zniewolenia” zwraca uwagę, że rzekomy cel sprawiedliwości społecznej, którym jest wyeliminowanie ekonomicznych nierówności, nie bierze pod uwagę prostego faktu, że te dysproporcje w głównej mierze wynikają z własnych wyborów jednostek i mogłyby być osiągnięte jedynie przez kontrolowanie ludzkich wyborów.

Ekonomiczne nierówności nie są jednak złe same w sobie. Są one pochodną ludzkiej wolności i otrzymanych od Boga talentów. Słusznie zwraca na to uwagę św. Józef Bilczewski w „Listach pasterskich”. Nawet gdybyśmy dali wszystkim takie same szanse, to na końcu okaże się, że mamy biednych i bogatych, ponieważ talent i oszczędności jednych, a głupota i rozrzutność drugich, stworzyłyby na nowo różnice majątkowe.

Jan XXIII wprowadził do katolickiej nauki społecznej prostą metodę uprawiania tej dziedziny nauki, którą można opisać przy pomocy trzech słów: widzieć, oceniać i działać. Dzisiaj brakuje nam w Kościele odpowiednich narzędzi do analizowania ludzkiego zachowania w sferze ekonomicznej. Nie wystarczy zaprosić na spotkanie online do Asyżu (19-21 listopada 2020) młodzież inspirowaną encykliką „Laudato si” i zapytać ją, jak chciałby zmieniać świat.

Wszyscy zaproszenie goście, a byli wśród nich wspomniany wcześniej M. Yunus i Kate Raworth, autorka książki „Doughnut Economics”, która została okrzyknięta Johnem Keynesem XXI w., powoływali się na raport Oxfamu dotyczący nierówności majątkowych na świecie. Nie wystarczy odwołać się tylko do statystyk. Przeciętny obserwator widzi, że na rozwoju korzystają miliardy ludzi na całym świecie. William Nordhouse, amerykański noblista z dziedziny ekonomii, powiedziałby, że tylko skromne 2,2 proc. zysku z innowacji pozostaje ich twórcom, a reszta przypada społeczeństwu.

Lektura encykliki „Fratelli tutti” byłemu doradcy Benedykta XVI skojarzyła się z „Utopią”. Obserwując na ekranie komputera wydarzenie w Asyżu też miałem własne skojarzenia. Poczułem się, jakbym słuchał słynnego songu Johna Lennona “Imagine”. Była długa lista marzeń, która prowokuje i zachęca do zadumy nad stanem współczesnej gospodarki, ekonomii i świata, ale wizja świata, w którym ludzie nie będą kierować się zyskiem, jest utopią. Przeciwieństwem zysku jest strata.

Jacek Gniadek SVD

Tekst pochodzi z dodatku do Tygodnika Niedziela – “Europa Christi”, nr 36 z 27 grudnia 2020 roku.

CYTAT TYGODNIA

1 KOMENTARZ

  1. Znaczy się KK ujawni swoją księgowość, posiadany majątek, stan kont, własność gruntów ich lokalizacje, wielkość rezerw metali szlachetnych, gotówki, dewiz, akcji, wskaże w których przedsiębiorstwach ma udziały?
    A następnie to rozda?

    Czy ta komunistyczna utopia ma się tyczyć jedynie szarych żuczków?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here