Zdąbądź superfana! – czyli sposób na udany biznes

Superfanów, czyli klientów którzy kupią prawie wszystko co wyprodukujesz, często w przedsprzedaży, mogą mieć nie tylko gwiazdy rocka czy legendarne firmy takie jak Apple. Tak twierdzi Pat Flynn w swojej najnowszej książce „Superfans: The Easy Way to Stand Out, Grow Your Tribe, And Build a Successful Business”.

PAFERE WIDEO

Kiedy w 2012 r. znany polski bloger finansowy Michał Szafrański wbiegł na stadion, kończąc maraton, w górze trzymał szarfę na której było napisane, że dziękuje „Bogu, żonie, dzieciom, rodzicom oraz Patowi Flynnowi”.  Czym zasłużył sobie niejaki Pat Flynn by stać w jednym rzędzie z najbliższymi mu osobami?

Otóż Flynn jest autorem bloga „Smart Passive Income” czyli „Mądry dochód pasywny” którego rady sprawiły, że Szafrański rzucił pracę na etacie i założył blog, na którym radzi ludziom „jak mądrze oszczędzać i wydawać pieniądze” i zarobił na tym blogu, co sam ujawnił, kilka milionów złotych. Rzadko się zdarza, by autor finansowych poradników był w stanie przedstawić tak przekonując „case study”, że jego rady pozwalają czytelnikom istotnie poprawić swoją sytuację finansową.

Z tym większym zainteresowaniem przeczytałem najnowszą książkę Amerykanina (jej polski tytuł to „Superfani: Łatwa droga by się wyróżnić, zbudować swoje plemię i odnoszący sukces biznes”). A w niej stawia on tezę, że kluczem do odnoszącego sukces biznesu, bez względu na jego specyfikę, są tzw. superfani.

Kupią wszystko, co ich idol stworzy, często w przedsprzedaży, jeszcze zanim zobaczą, co to jest. Co więcej, kupią nie tylko dla siebie, ale dla swoich przyjaciół i znajomych, ponieważ chcą, by oni także poznali coś, co jest tak ważne dla nich.

Oczywiście każdy słyszał o takich osobach, być może sam jest jedną z nich, ale panuje powszechne przekonanie, iż superfanów mogą mieć jedynie gwiazdy rocka, być może pisarze poruszających i budzących wyobraźnię książek, takich  jak „Harry Potter” czy „Władca pierścieni”, ewentualnie takie firmy jak Lego, Apple, Harley Davidson czy Porsche.

Ale dające do myślenia w książce Flynna jest to, iż twierdzi on, iż superfanów może mieć każdy, bez względu na to jak pozornie mało budzący emocje produkt tworzy. I udowadnia to na swoim przykładzie. Otóż Flynn zarabianie pieniędzy w internecie rozpoczął od stworzenia strony, a potem ebooka z radami jak zdać specjalistyczny egzamin LEED, do którego podchodzą architekci w USA (sam jest z wykształcenia architektem i przez wiele lat pracował w tym zawodzie).

W grudniu 2008 r., zaledwie kilka miesięcy po opublikowaniu ebooka, otrzymał maila od niejakiej Jackie, kobiety która kupiła jego książkę. Mail ten wyglądał następująco: ”Pat! Musiałam napisać maila do ciebie by dać Ci znać jak bardzo mi pomogłeś! Po pierwsze, dziękuję Ci za rady odnośnie egzaminu LEED, zdałam go śpiewająco zaledwie kilka tygodni temu i od tego czasu dostałam podwyżkę i awans w mojej firmie! Już dawno mi się one należały, ale to zdanie egzaminu sprawiło, że doceniono mnie. Dzięki tej podwyżce planuję z rodziną wizytę w Kalifornii i Disneylandzie. Wiem, że mieszkasz w południowej Kalifornii, czy więc byłoby możliwe zaproszenie cię na obiad? Jeżeli nie, to zrozumiem, w końcu nawet mnie nie znasz, HAHA! Ale chciałam Ci po prostu podziękować za to co robisz. Zamierzam powiedzieć każdemu w biurze o Tobie i twojej książce i upewnić się, że każdy kto uczy się do tego egzaminu dostanie ją. Przynajmniej tyle mogę zrobić. Daj mi znać odnośnie ewentualnego spotkania. Twoja największa fanka, Jackie”.

W ciągu roku od stworzenia ebooka internetowy biznes Flynna zaczął przynosić setki tysięcy dolarów przychodów i twierdzi on, że to właśnie dzięki osobom takim jak Jackie. Jak jednak zdobyć superfanów? Otóż Flynn twierdzi przede wszystkim, że tych fanów nie musi być tak wielu jakby się wydawało.

W artykule „1000 True Fans” („1000 prawdziwych fanów”) opublikowanym z 2008 r. na łamach magazynu „Wired” Kevin Kelly pisze, że wystarczy zdobyć 1000 osób, które kupią wszystko co wyprodukujesz, by utrzymać się na komfortowym poziomie (autor zakłada 100 dolarów rocznie zysku od fana, czyli 100 tys. dolarów – 400 tys. zł rocznie). Bez względu jak niszowe są nasze produkty znalezienie 1000 osób, którym się one bardzo podobają, nie wydaje się niemożliwe.

To jednak ciągle nie odpowiada na pytanie jak zdobyć te 1000 superfanów. I tu Flynn twierdzi, że kluczem jest zmienienie czegoś w życiu swoich klientów na lepsze. Tak jak to miało miejsce w przypadku Jackie czy Michała Szafrańskiego (Szafrański nie ukrywa, że jest superfanem Flynna właśnie dlatego). Sam Flynn również twierdzi, iż mimo iż ma tysiące superfanów, sam też jest superfanem podcastu „Internet Business Mastery Podcast” prowadzonego przez Jasona Vana Ordena i Jeremiego Frandsena.

To właśnie oni zainspirowali go do założenia własnego biznesu w internecie, który tak bardzo zmienił jego życie. W książce Flynn opisuje, że w pewnym momencie miał wręcz obsesję na ich punkcie. Potrafił słuchać ich podcastu po 3-4 godziny dziennie i w sumie przesłuchał wszystkie 150 odcinków podcastu dwukrotnie. A po każdym odsłuchaniu czuł się pełen energii do działania.

A kiedy okazało się, że jego idole są w okolicy, udał się na spotkanie z nimi. I to w czasie tego spotkania dostał radę, by wykorzystać ruch który generuje jego strona internetowa (wtedy było to ok. 5000 unikalnych użytkowników dziennie) i napisać ebooka, które będzie za jej pośrednictwem  sprzedawał. Z kilku książek Pata Flynna, które przeczytałem, ta wydaje mi się być najciekawsza.

Jasne stało się też dla mnie dlaczego Michał Szafrański na swoim blogu odpowiada na komentarze czytelników, do każdego zwracając się po imieniu.

On po prostu świadomie tworzy wspólnotę superfanów, daje swoim czytelnikom poczucie przynależności do tej wspólnoty i pokazuje na swoim przykładzie, że rady których udziela faktycznie mogą zmieniać życie na lepsze. I wystarczy poczytać te komentarze, by zobaczyć że superfani Szafrańskiego faktycznie go uwielbiają. A jeżeli superfanów może mieć ktoś radzący jak zdać egzamin dla architektów czy bloger mówiący które lokaty wybrać, to wydaje się, że Flynn ma rację, twierdząc iż supefanów może mieć każdy.

„Superfans” to książka napisana w lekkim, gawędziarskim stylu, przetykana anegdotami i historiami z życia autora, łącznie ze sporą dawką informacji o jego życiu prywatnym (to kolejna cecha charakterystyczna dobrych sprzedawców – sprzedają nie tyle swój produkt, co siebie). W sumie to bardzo przyjemna i pożyteczna lektura i jeden z niewielu poradników, które mogą faktycznie zmienić życie czytelników na lepsze.

Aleksander Piński

Poprzedni artykułO Krakowskiej Szkole Ekonomicznej – zapomniani polscy liberałowie
Następny artykułBastiat: Obfitość i niedostatek (cz. I)
Aleksander Piński - dziennikarz; absolwent Bankowości i Finansów Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie; współpracował m.in. z tygodnikiem "Wprost".

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj