Czy za otyłość odpowiada … kapitalizm?

Jednym z pomysłów na walkę z otyłością, który coraz częściej pojawia się w publicznej debacie, ma być zaklasyfikowanie jej jako choroby. Natomiast lekarstwem na nią ma być opodatkowanie słodyczy

Foto.: pixabay.com
Pobierz e-booki

Na stronie Instytutu Actona (acton.org) ukazał się artykuł autorstwa ks. Bena Johnsona, poruszający tematykę otyłości wśród ludzi. Okazuje się, że nie brakuje różnego rodzaju aktywistów czy badaczy, którzy za nadmierną otyłość gotowi są obwiniać kapitalizm. Czy słusznie?

Jednym z pomysłów na walkę z otyłością, który coraz częściej pojawia się w publicznej debacie, ma być zaklasyfikowanie jej jako choroby. Natomiast lekarstwem na nią ma być opodatkowanie słodyczy. Takie remedium postuluje ponoć wielu lekarzy zajmujących się problemem. Ks. Johnson zauważa, że jeśli otyłość ma być chorobą to na Zachodzie jest to epidemia. Jak podaje, 40 procent Amerykanów i 30 procent Brytyjczyków jest otyłych. „Znajoma litania stanów związanych z nadwagą – pisze Johnson – obejmuje choroby serca, cukrzycę, raka i wysokie ciśnienie krwi. Royal College of Physicians poprosił, aby otyłość została uznana za chorobę, a nie za wybór behawioralny, ponieważ, jak powiedział Andrew Goddard, prezes RCP, taka etykieta >>zmniejsza piętno otyłości<< „. Przeciwnicy takiego podejścia twierdzą z kolei, że podczas gdy „(…) niektórzy ludzie mogą mieć genetyczna predyspozycja do utrzymania wagi, otyłość jest spowodowana przez spożywanie większej ilości kalorii niż spalamy; spożywanie mniejszej liczby kalorii, nawet wyłącznie w McDonald’s, doprowadzi do utraty wagi”.

Wsparcie
Wspomóż PAFERE
Wspomóż PAFERE

A jakie są argumenty tych, którzy za wzrost otyłości wśród ludzi obwiniają wolny rynek? Publicysta Instytutu Actona przytacza stanowisko Jonathana C. Wellsa, który napisał, że winna temu jest logika kapitalizmu. Według Wellsa, „(…) Historycznie „kapitalizm przyczynił się do niedożywienia wielu populacji przez zapotrzebowanie na tanią siłę roboczą. „Gdy globalne potrzeby finansowe” zostały zmienione na konsumpcję, kapitalizm w coraz większym stopniu napędzał zachowania konsumentów, wywołując powszechne nadmierne odżywianie”. Dalej Wells twierdzi, że wolny rynek w rzeczywistości ogranicza nasze wybory, „(…) zarówno na poziomie behawioralnym, poprzez reklamę, manipulacje cenowe i ograniczenia wyboru, jak i na poziomie fizjologicznym, poprzez wzmacnianie uzależniających właściwości żywności”. Chodzi tu np. o dodawanie cukru i tłuszczu.

Inny, przytoczony przez Johnsona, krytyk kapitalizmu Hillel Schwartz idzie jeszcze dalej w swojej ocenie: „Rozwijający się późny kapitalistyczny świat wymaga, aby nikt nigdy nie był w pełni usatysfakcjonowany… Stąd >>grubi ludzie<< są ofiarami podwójnych więzów kapitalizmu, które są seksistowskie, rasistowskie i stronnicze”. Natomiast Tina Dupuy napisała w The Huffington Post: „Jeśli kapitalizm jest cnotą, grubi ludzie są święci”.

„Obwinianie wolnego rynku za obżarstwo, jeden z grzechów głównych, podważyłoby jego moralną legitymację” – uważa ks. Ben Johnson. Nie podziela on takiego punktu widzenia. Przytacza opinie ekspertów, którzy uważają, że „bodziec do przejadania się wynika z pradawnych, pierwotnych zachcianek, które sięgają czasów naszych łowców-zbieraczy”. Aby przetrwać trzeba było gromadzić żywność, a tym samym możliwie jak najwięcej kalorii. „Na szczęście warunki te już nie istnieją, ale nasze programy psychologiczne nigdy się nie dostosowały” – twierdzi Johnson. Stąd istnieć może pewien współzależność pomiędzy niespotykaną podażą żywności na świecie, a naszymi pragnieniami z czasów jaskiniowca. Jednak obwinianie za to kapitalizmu jest niepoważne. Theodore Dalrymple zdefiniował zjawisko tzw. nieuczciwego fatalizmu. Polega ono na obwinianiu za autodestruktywne wybory czynników zewnętrznych, które leżą rzekomo poza naszą kontrolą, i wymyśleniem nowych straszydeł, za walkę z którymi bardzo chętnie biorą się rządowi interwencjoniści. Jak trafnie zauważa Johnson, sam system „bezpłatnej służby zdrowia” stanowi zachętę do dokonywania przez ludzi szkodliwych wyborów, skoro postuluje się, by „leczenie otyłości” było „bezpłatne”.

Zdaniem Johnsona, zwiększanie opodatkowania słodyczy, deserów itp. to „tępe narzędzie”, które nie rozwiązuje problemu. Jego podstawowa wada to niemożność rozróżnienia pomiędzy ubogim, fundującym sobie od czasu do czasu rzadką ucztę, a zwykłym obżartuchem. Koszty tego rozwiązania ponoszą tymczasem wszyscy, także ci, którzy nie mają problemów z nadwagą. „Otyłość należy zwalczać, eliminując wady obżarstwa, pasję, której nie można usunąć za pomocą kodu podatkowego” – zauważa publicysta Instytutu Actona. Również instytucje publiczne mogłyby na tym polu odegrać sporą rolę. Mogą one „zachęcać ludzi do przyjmowania osobistej odpowiedzialności za swoje decyzje dotyczące zdrowia i stylu życia oraz ponosić je”. Fryderyk August von Hayek pisał: „Wolność oznacza nie tylko, że dana osoba ma zarówno szansę, jak i ciężar wyboru; oznacza również, że musi ponosić konsekwencje swoich czynów, za które otrzyma pochwałę lub karę. (…) Wolność i odpowiedzialność są nierozłączne”.

Pobierz e-booki
Pobierz za darmo e-book
Pobierz za darmo e-book

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here