Trzy najważniejsze lekcje płynące z historii

PAFERE WIDEO

Rozpocznę od ponadczasowej i wielce prawdziwej uwagi popularnego rzymskiego historyka Tytusa Liwiusza (59 p.n.e. – 17 n.e), sprzed 2000 lat:

Ze studiowania przeszłości można czerpać wyjątkowo zbawienne i owocne korzyści. Ponieważ w przejrzystym i klarownym świetle historycznej prawdy, widać jak na dłoni wszystkie przykłady i przebieg różnych życiowych wydarzeń. Analizując je i ich przebieg można zdecydować, które dla dobra siebie i swojego kraju należy naśladować, a których jako szkodliwych w zalążku i destrukcyjnych w skutkach, należy stanowczo unikać.

CYTAT TYGODNIA

Historia starożytnego Rzymu trwała mniej więcej tysiąc lat. Z grubsza podzielić ją można na dwa okresy: pierwsze 500 lat to republika i kolejne 500 to autokracja1 cesarska. Narodziny Chrystusa wypadły niemal dokładnie pośrodku tego okresu. Podobieństwa między cywilizacją rzymską i amerykańską można już dostrzec w pierwszym okresie istnienia Rzymu jako republiki. I już z tych pierwszych podobieństw możemy wyciągnąć jak najbardziej pouczające wnioski. Pierwszy wniosek płynie z faktu, że tyrania nastąpiła zaraz po upadku republiki – doszło zatem do upadku republiki – ergo system republikański nie jest stabilny, system ten dąży do samounicestwienia. Obawiam się, że podobne konsekwencje grożą obecnie Ameryce, dlatego w oparciu o analizę historii powinniśmy dostrzegać to niebezpieczeństwo i strać się go uniknąć.

Zarówno Rzym, jak i Ameryka narodziły się w buncie przeciwko monarchii – Amerykanie przeciwko Brytyjczykom, a Rzymianie przeciwko Etruskom. W obawie przed skoncentrowaną w jednym ręku władzą, ustanowiono republiki z kontrolą władzy i jej zrównoważeniem – rozdziałem władzy i ochroną praw obywateli. Pomimo niedoskonałości, ustanowienie Republiki Rzymskiej w VI wieku p.n.e. i Republiki Amerykańskiej w XVIII wieku naszej ery stanowiło największy postęp w dążeniu do wolności jednostki w historii świata. W obu przypadkach próby te zaowocowały niespotykanym dobrobytem i rozwojem. Obie ustanowione konstytucje miały na celu zachowanie swobód i wolności przyznanych dużej liczbie ludzi – Amerykanom gwarantowała to konstytucja pisemna, a Rzymianom, podobnie jak Brytyjczykom, niepisana, która była przez wieki czczona jako precedens2, którego nie wolno łamać, a w obronie której warto walczyć, ba nawet poświęcić swe życie.

Po zdobyciu wolności Rzymianie podzielili najwyższe stanowisko władzy między dwóch mężczyzn — konsulów. Jeden miał być sprawdzany przez drugiego i żaden, z wyjątkiem nagłych sytuacji, nie miał służyć dłużej niż rok. Powołano ciała ustawodawcze – Senat i zgromadzenie wybranych przedstawicieli. Na marginesie warto odnotować, że w zasadzie przez przypadek, Senat został zachowany z nazwy, choć nie u władzy, przez całą tysiącletnią historię Rzymu. Nawet gdy wolność zniknęła, to późniejszym tyranom nie udało się doprowadzić do zniesienia tego symbolu republikanizmu. Tak więc jeśli Ameryka kiedykolwiek przestanie być republiką, to jest całkiem prawdopodobne, że dalej zachowa Izbę Reprezentantów i Senat. Podobnie jak w przypadku Rzymu, nasze organy ustawodawcze mogą nawet formalnie ratyfikować ostateczne wygaśnięcie wolności, przeciwko której głosowały od dziesięcioleci.

Pozwólcie, że wymienię trzy, według mnie, najważniejsze lekcje lub, mówiąc inaczej, wnioski, które płyną z historii Republiki Rzymskiej:

  1. Nie ma ludzi, którzy stracili swój charakter i zachowali swoją wolność.
  2. Władza ograniczona i rozproszona jest lepsza niż władza nieograniczona i scentralizowana.
  3. „Tu i teraz” rzadko kiedy jest tak ważne jak „jutro”.

Lekcja 1: Nie ma ludzi, którzy stracili swój charakter i zachowali swoją wolność.

Znaczenie słowa „charakter”, którego tutaj używam ucieleśnia cechę cnoty, która wywodzi się z łac. virtus, co oznacza „odważną uczciwość”. Ta cecha była przede wszystkim ceniona przez Rzymian we wczesnym okresie Republiki, rutynowo była też nauczana w domu przez matki i ojców. Co ciekawe, cała oficjalna edukacja w pierwszych dwóch i pół stuleciach republiki odbywała się w domu. Szkoły pojawiły się dopiero w III wieku p.n.e., jednak co trzeba podkreślić, nie otrzymywały one rządowych funduszy nawet długo po upadku Republiki.

Wydaje mi się, że wnioskiem jaki z tego płynie, jest to, że rządowe fundusze wcale nie są konieczne do cywilizacyjnego upadku, lecz z pewnością są w tym bardzo pomocne.

Poza wspomnianą już virtus (odważna uczciwość) wcześni Rzymie kładli również nacisk na: gravitas (godność), continentia (samodyscyplina), industria (pracowitość), benevolentia (dobra wola), pietas (lojalność i poczucie obowiązku) oraz simplicitas (bezstronność). Wszystkie te cechy wchodzą zatem w zakres pojęcia, które określam tutaj mianem „charakter”.

Związek między charakterem, a wolnością jest ogromy. Wolność – przez którą rozumiem rządy prawa, poszanowanie i ochronę życia, poszanowanie własności innych i poszanowanie umów – jest jedynym układem społecznym, który wymaga charakteru. Żaden inny system nie wymaga tak wiele! Zwłaszcza socjalizm, który opiera się zaledwie na milczeniu, płaceniu podatków i dawaniu się zabić, gdy zażąda tego państwo.

Brak charakteru rodzi chaos i tyranię. Jego obecność umożliwia zachowanie wolności. Rzym powstał z niczego i przez wieki utrzymywał się jako wielka potęga ze względu na swój silny charakter.

Kiedy Rzymianie pozwolili, by pokusy państwa opiekuńczego zniszczyły ten charakter, kiedy porzucili odpowiedzialność, samodyscyplinę, samodzielność i szacunek dla własności innych i zaczęli wykorzystywać rząd do rabowania Piotra by zapłacić Pawłowi, zaczęli staczać się w destruktywnym i fatalnym w skutkach kierunku.

U schyłku Republiki łotr imieniem Publiusz Klodiusz Pulcher (92 p.n.e. – 52 p.n.e.) ubiegał się o urząd trybuna. Przekupił elektorat obietnicami darmowego zboża na koszt podatników i wygrał. Od tego czasu Rzymianie coraz częściej zaczęli przyjmować pogląd, że głosowanie na „państwowe” życie może być bardziej lukratywne3 niż „własna” praca.

Kandydaci na rzymski urząd wydawali ogromne sumy, aby zdobyć przychylność opinii publicznej, a następnie grabili społeczeństwo, aby dotrzymać obietnic złożonych zachłannemu motłochowi, który ich wybrał. Gdy republika ustąpiła miejsca dyktaturze, następni cesarze budowali swoją władzę dzięki kontrolowanym darowiznom publicznym. Do czasów Chrystusa prawie jedna trzecia miasta Rzym otrzymywała pomoc publiczną.

Historyk Henry Joseph Haskell (1874–1952) tak opisuje ten tragiczny przewrót idei i wydarzeń:

Niespełna sto lat po tym, jak Republika przeszła w autokrację Imperium, ludzie stracili zamiłowanie do instytucji demokratycznych. Po śmierci cesarza Senat debatował nad kwestią przywrócenia Republiki. Ale społeczeństwo wolało rządy ekstrawaganckiego despoty, który kontynuował zasiłek i zapewniał im bezpłatną rozrywkę. Tłum na zewnątrz domagał się „jednego władcy” świata. Budzi przerażenie konsternacja nad tym, jak łatwo państwo opiekuńcze może kupić i ubezwłasnowolnić silnych ludzi, kiedy Ci dadzą upust swej czujność i silnemu charakterowi. Co gorsza, kiedy raz dadzą się przekupić za te puste polityczne obietnice, odwrót, w zasadzie, jest już prawie niemożliwy.

Lekcja 2: Władza ograniczona i rozproszona jest lepsza od władzy nieograniczonej i scentralizowanej.

Podobnie jak Amerykanie 2500 lat później, Rzymianie mieli rację, kiedy przy narodzinach swojego narodu ustalili, że skoncentrowana władza jest głównym problemem rządzenia i źródłem niekończących się innych problemów. Oni wtedy – i my teraz – zgadzaliśmy się z ponadczasową mądrością słynnego lorda John’a Acton’a (1834–1902): „Władza psuje, a władza absolutna psuje absolutnie”. Ja, lubię dodawać do tego jeszcze mój własny wniosek: „Władza przyciąga tych już zdeprawowanych”.

Władza koncentruje się w rękach coraz mniej licznych, ponieważ tak właśnie to działa i tak się dzieje, gdy ludzie nie są czujni. W Rzymie, miasta i prowincje utraciły niepodległość na rzecz rządu centralnego po tym, jak zażądały od tego rządu funduszy na ratowanie ich z trudności finansowych4. [Zauważmy, że mechanizm polegający na wprowadzeniu trudności finansowych, co może zrobić przysłowiowy „każdy głupi”, i następnie przeznaczaniu środków finansowych na ich „rozwiązywanie” jest uniwersalnym narzędziem stosowanym przez rządzących po dziś dzień. Środki na „naprawę problemu” rządzący też pozyskują bez większego wysiłku bo poprzez emisję pustego pieniądza5. Tak więc „zrób z niczego problem, a potem daj na jego rozwiązanie puste pieniądze” to uniwersalne i tanie narzędzie, całkowicie uzależniające społeczeństwa od rządzących. Mówiąc kolokwialnie: proste jak budowa cepa, a społeczeństwa od tysiącleci dają się na to nabierać. No cóż, czyż jednak jest ktoś taki, kto nie weźmie gdy dają za darmo? Co ciekawe, analogiczny mechanizm ludzie zastosowali do dzikich zwierząt by uczynić z nich zwierzęta hodowlane. W obu przypadkach wynik jest ten sam: pełna zależność. – przypis Jan Kubań]

Największy ze wszystkich historyków rzymskich, Tacyt (55-120), zwrócił uwagę na to, że wolność została ograniczona, kiedy władza przestała zajmować się bezpieczeństwem i dobrem wszystkich na rzecz bezpieczeństwa i dobra poszczególnych jednostek i określonych grup interesów6. Precyzyjnie ujęte jest to w tych oto jego słowach: „uchwalono ustawy, nie dla celów narodowych, lecz dla indywidualnych korzyści” oraz „prawo było najbardziej rozbudowane wtedy, gdy władza była najbardziej skorumpowana”. [To jest niesamowite, jak historia ciągle się powtarza i jak dalej, tu i teraz, te słowa są prawdziwe – przypis Jan Kubań]

W 33 roku naszej ery Rzym ogarnęła panika finansowa. Rząd odpowiedział masowym udzielaniem bezodsetkowych kredytów. Firmy, które połknęły tę przynętę, znalazły się później w głębokiej pułapce. W końcu ten kto płaci ten wymaga.

Przywódcy Rzymscy coraz częściej szukali władzy i tyranii nie tylko w odniesieniu do własnego ludu, próbowali także zniewalać i innych. Podejmowali jedną zagraniczną wyprawę za drugą, najpierw dla bezpieczeństwa Rzymu, później często w celu dominacji lub zwykłej grabieży. W rezultacie suma, ciągle zwiększających się kosztów imperium i kosztów programów socjalnych, stała się tak wysoka, że nawet najbardziej żądni władzy tyrani nie mogli ich zapłacić bez fałszowania pieniądza7. Cesarz Neron (37-68) zatarł kiedyś ręce i powiedział: „Opodatkujmy, opodatkujmy jeszcze raz, opodatkujmy aż nikt niczego nie będzie posiadał!”. Był on także pierwszym cesarzem, który zdeprecjonował rzymską monetę, zmniejszając zawartą w niej ilość srebra.

Popularny cytat „Władza w rękach każdego rządu jest niezwykle niebezpieczną rzeczą” jest często przypisywany Jerzemu Waszyngtonowi (1732-1799). I chociaż nie zostało sprawdzone czy to prawda to brzmi jak ponadczasowe twierdzenie o ludziach władzy. Innym stwierdzeniem, pod którym niewątpliwie podpisałby się każdy z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych jest: „Rząd nie jest rozumem, nie jest elokwencją, jest żywiołem i jak ogień może być albo niebezpiecznym sługą, albo strasznym władcą”.

Lekcja 3: „Tu i teraz” rzadko kiedy jest tak ważne jak „jutro”.

Wcześni Rzymianie, podobnie jak pierwsi Amerykanie, budowali, planowali i żyli dla przyszłości. Poświęcali obecną satysfakcję, by lepszą uczynić przyszłość. Potem w obu społeczeństwach nastąpiła zmiana, kiedy to życie chwilą stało się powszednim podejściem. Zapanowało przekonanie: „bierz i korzystaj z tego co możesz teraz, bez względu na koszty i konsekwencje, bez zastanowienia się kto za to zapłaci lub jakie nie do zniesienia sytuacje może to spowodować dla ciebie lub innych. Jeśli pojawią się problemy, jakieś przyszłe pokolenie rozwiąże to po naszym odejściu”.

W ostatnich latach wiele słyszeliśmy, że niektóre firmy są „zbyt duże, by upaść”. Ale w radzeniu sobie z tym wyimaginowanym, krótkoterminowym problemem, przekazaliśmy ogromną część naszego życia i gospodarki rządowi, który z kolei jest zbyt duży, aby odnieść sukces. Rzym zrobił dokładnie to samo. Żyj chwilą, gwiżdż na przyszłość, „Après mois, le déluge8”, co przekłada się jako „Po mnie choćby potop”.

Można zapytać, czy był powód, dla którego poświęciłem tak dużo miejsca lekcji pierwszej a tak mało drugiej i trzeciej? Tak, jest: kluczem do odpowiedzi na to pytanie jest „charakter”. To wszystko. Cała reszta wynika bowiem z faktu posiadania lub nieposiadania charakteru. Pomówmy zatem i na ten temat.

Wzór do naśladowania: Marek Tulliusz Cyceron

Gdybyś miał sporządzić listę dziesięciu postaci historycznych, z którymi chciałbyś sobie porozmawiać, to kogo byś wybrał? Pierwszą osobą na mojej liści jest Marek Tulliusz Cyceron (106 p.n.e. – 43 p.n.e.). Był to najwspanialszy obywatel, największej starożytnej cywilizacji – Rzymu. Był jej najbardziej wymownym mówcą i najznakomitszym literatem. Został wybrany na najwyższy urząd w państwie oraz większość pomniejszych, acz równie ważnych. Bardziej niż ktokolwiek inny wprowadził do Rzymu najlepsze idee Greków. Do dziś zachowało się więcej jego pisanych i mówionych dzieł – w tym setki przemówień i listów – niż dzieł jakiejkolwiek innej postaci historycznej żyjącej do roku 1000. Co najważniejsze, oddał życie za pokój i wolność. Był największym obrońcą Republiki Rzymskiej nim ta pogrążyła się w ciemnościach autokracji państwa opiekuńczego.

Uczony Jim Powell (1944-) z Cato Institute, stworzył niezwykłą książkę „Triumf wolności: 2000-letnia historia, opowiedziana przez życie największych liderów wolności”. Cyceronowi poświecił cały rozdział, który zakończył tym hołdem: „Cyceron zachęcał ludzi do wspólnego myślenia. Był orędownikiem przyzwoitości i pokoju oraz dał współczesnemu światu niektóre z najbardziej fundamentalnych idei wolności. W czasach, gdy swobodne mówienie było niebezpieczne, odważnie potępiał tyranię. Pomógł utrzymać płonącą pochodnię wolności przez ponad dwa tysiące lat”. Do uwag Powella dodałbym jeszcze, że Cyceron był największym obrońcą konstytucji rzymskiej, która była nieustannie atakowana przez ludzi władzy, erozję charakteru obywateli i wynikający z niej wzrost państwa opiekuńczego.

Któż nie chciałby porozmawiać z tego typu człowiekiem?

Proszę zauważyć, że to nie wspaniałe budynki, w których przemawiał – na przykład Senat lub Forum – zasługują na nasz największy podziw, lecz człowiek, jego pomysły i odwaga w ich wyrażaniu. Idee Cycerona są tak ważne, że pozostaną wieczne.

Marcus Tullius Cicero urodził się w 106 r. p.n.e w małym miasteczku Arpinum, leżącym około 100 kilometrów na południowy wschód od Rzymu. Zaczął praktykować prawo w wieku dwudziestu lat. Jego najsłynniejsza sprawa, którą wygrał, wymagała od niego obrony człowieka oskarżonego o zamordowanie ojca. Udało mu się doprowadzić do uniewinnienia tego człowieka, poprzez przekonanie ławy przysięgłych, że prawdziwi mordercy byli blisko związani z najwyższymi urzędnikami publicznymi w Rzymie. To był pierwszy, ale nie ostatni raz, kiedy naraził się na poważne niebezpieczeństwo za mówienie tego, co uważał za słuszne.

Wyborcy rzymscy nagradzali Cycerona wybierając go na kolejne stanowiska publiczne. Jednak w drodze na szczyty arystokratyczna szlachta Rzymu go nigdy nie popierała, ponieważ pochodził z nieco skromniejszej klasy, tak zwanego „Zakonu jeździeckiego”. W końcu, w 63 roku p.n.e., gdy miał 43 lata, Rzymianie wybrali go na konsula – najwyższe stanowisko w państwie.

Konsul był najwyższym urzędem Republiki, chociaż władza na mocy konstytucji rzymskiej była dzielona między dwóch równorzędnych konsulów. Jeden mógł zawetować decyzje drugiego i oba stanowiska były ograniczone do jednej rocznej kadencji. Współkonsul Cycerona, Gajusz Antoniusz Hybryda (zm. po 42 p.n.e.) był tak przyćmiony elokwencją i magnetyzmem swojego kolegi, że dziś w książkach mówi się o nim tylko w przypisach. W przeciwieństwie do niego, Cyceron wyłonił się jako zbawca Republiki dokonując stłumienia spektakularnego spisku.

Przywódcą tego spisku był senator Lucjusz Sergiusz Katylina (109 p.n.e.-62 p.n.e.). Ten niezadowolony, żądny władzy Rzymianin zorganizował rozległą sieć spiskowców, w tym kilku senatorów. Plan polegał na wznieceniu ogólnego powstania w całej Itali, marszu na Rzym z pomocą najemników, zamordowaniu Cycerona i jego współkonsula, przejęciu władzy i zmiażdżeniu wszelkiej opozycji. Cyceron dowiedział się o spisku i po cichu przeprowadził własne rozpoznanie. Następnie serią czterech potężnych oracji przed Senatem, z udziałem samego Katyliny, jako pierwszego mówcy, przeszedł do historii. Wielki mówca zahipnotyzował Senat swoimi mowami, które rozpoczął tymi słowy:

„Jak długo, o Katylino, będziesz nadużywać naszej cierpliwości? I jak długo to twoje szaleństwo będzie z nas drwiło? W jakim kierunku zmierza twoja nieokiełznana zuchwałość?”

Zanim Cyceron skończył, Katylina uciekł z Senatu. Zebrał swoją słabnącą armię, lecz ostatecznie zginął w bitwie. Inni czołowi spiskowcy zostali zdemaskowani i straceni. Cyceron, któremu Senat nadał władzę nadzwyczajną, nie przyjął jej, lecz przywrócił Republikę. Otrzymał honorowy tytuł Pater Patriae (Ojciec Ojczyzny).

Ale Rzym w czasie spisku Katyliny nie był już Rzymem sprzed dwóch czy trzech wieków, kiedy charakter stanowił fundament życia Rzymian. W czasach Cycerona Rzym owładnięty był korupcją i żądzą władzy. Zewnętrzne pozory republiki były codziennie podważane przez wewnętrzne konflikty i rosnące państwo opiekuńcze. Wielu, którzy publicznie wyznawali wartości republikańskie, prywatnie knuli w celu zwiększenia swej władzy lub bogactwa poprzez koneksje polityczne. Inni, przekupieni rządowymi dodatkami i benefitami, milczeli. Republika była na krawędzi, a głos Cycerona wkrótce miał zostać zagłuszony przez narastającą falę intryg politycznych, przemocy i powszechnej apatii.

W 60 r. p.n.e. Juliusz Cezar (100 p.n.e. – 44 p.n.e.), ówczesny senator i generał wojskowy o nieograniczonych ambicjach próbował nakłonić Cycerona do przyłączenia się do potężnego tajnego i nieformalnego porozumienia, które stało się znane jako Pierwszy Triumwirat, jednak republikańskie sentymenty Cycerona skłoniły go do odrzucenia tej oferty. Dwa lata później, zaledwie pięć lat po rozgromieniu spisku Katyliny, Cyceron znalazł się po złej stronie senatorskiej intrygi. Przeciwnicy polityczni spiskowali, by udaremnić jego wpływy, co doprowadziło do krótkiego wygnania go do północnej Grecji. Później powrócił do łask bohatera, lecz już wyłącznie jako pisarz.

W ciągu następnej dekady podarował światu imponującą pracę literacką i filozoficzną, jedną z moich ulubionych, którą jest „De Officiis” („O obowiązkach”). Napisał w niej: „Głównym celem ustanowienia państw i porządków konstytucyjnych było zapewnienie indywidualnego prawa własności… Szczególną funkcją państwa i miasta jest zagwarantowanie każdemu człowiekowi wolnej i niezakłóconej kontroli nad jego własnością”.

Polityka jednak nie zostawiła Cycerona w spokoju. Rywalizacja między Cezarem a inną czołową postacią polityczną generałem Pompejuszem (106 p.n.e. – 48 p.n.e.), przerodziła się w wojnę domową. Cyceron niechętnie stanął po stronie tego drugiego, którego uważał za mniejsze zło i mniejsze niebezpieczeństwo dla Republiki. Lecz jednak to Cezar zatriumfował nad Pompejuszem, który został zabity w Egipcie. Następnie Cezar zastraszył Senat i zażądał by mianowano go dyktatorem na całe życie. Miesiąc później Cezar został zamordowany w Senacie przez siły pro republikańskie. Kiedy Marek Antoniusz (83 p.n.e. – 30 p.n.e.) próbował zastąpić Cezara jako dyktator, Cyceron ponownie stanął na czele sprawy republikańskiej, wygłaszając serię 14 potężnych przemówień znanych w historii jako Filipiki.

Zdolności oratorskie Cycerona nigdy nie wznosiły się wyżej. „Niedoszły dyktator” – oświadczył Antoniuszowi Cyceron – „był tylko następnym w kolejce krwiożerczym tyranem”. „W młodości walczyłem o Republikę” – zapewniał – „Nie opuszczę jej na starość. Pogardzałem sztyletem Kataliny; Nie będę też drżał i przed twoim. Chętnie poświęciłbym życie, gdyby moja śmierć mogła przywrócić wolność narodu”.

Antoniusz i jego spiskowcy nazwali Cycerona wrogiem państwa i wysłali zabójcę – setnika Herenniusza, aby go zabił. Siódmego grudnia 43 roku p.n.e. zabójca znalazł swój cel. Wielki mąż stanu odsłonił szyję i powiedział do napastnika: „Żołnierzu, w tym, co robisz, nie ma nic słusznego, ale spróbuj przynajmniej dobrze wykonać swoje zadanie”.

„Fulwia z głową Cycerona”. Obraz pędzla Pawła Swiedomskiego (1849-1904)

Jednym uderzeniem miecza w szyję zgasło życie ostatniej poważnej przeszkody dla dyktatury. W tym momencie zgasła także 500-letnia Republika, którą zastąpiła autokracja cesarska. Wolność rzymska zniknęła. Na rozkaz Antoniusza ręce Cycerona zostały odcięte i przybite wraz z głową do podium mównicy na Forum. Fulwia – żona Antoniusza osobiście wyciągnęła język Cycerona i wściekła na jego mowy, wielokrotnie dźgała go szpilką do włosów.

Powell pisze w „Triumfie wolności”, że sto lat po tym straszliwym czynie rzymski pisarz Quintillian (35-100) oświadczył, że Cyceron to „imię nie tyle człowieka, co elokwencji”. Trzynaście wieków później, kiedy wynaleziono prasę drukarską, pierwszą wydaną książką była Biblia Gutenberga, drugą zaś rozprawa Cycerona „O obowiązkach”. Minęły trzy stulecia, kiedy Thomas Jefferson (1743-1826) nazwał Cycerona „pierwszym mistrzem świata”. A John Adams (1735-1826), inny Ojciec założyciel Stanów Zjednoczonych, ogłosił, że „wszystkie wieki świata nie wydały większego męża stanu i filozofa” niż Marek Tulliusz Cyceron.

Niektórzy mogliby powiedzieć, że wysiłki Cycerona na rzecz ratowania Republiki Rzymskiej były, przynajmniej z perspektywy czasu, stratą czasu. Oddał swoje życie za ideał, który przetrwał, i to z trudem, zaledwie jeszcze kilka dekad.

Ale gdybym miał godzinę na rozmowę z Cyceronem, podziękowałbym mu. Chciałbym, żeby wiedział o inspiracji, jaką pozostaje dla miłośników wolności na całym świecie, ponad dwa tysiące lat po swojej śmierci. Podzieliłbym się z nim jedną z moich ulubionych uwag na temat bohaterstwa, wypowiedzianą przez scenarzystę i producenta filmowego Joss’a Whedon’a (1964-): „prawdziwym bohaterem jest ten kto, nawet jeśli na końcu tunelu nie widzi światła, kopie go dalej i stara się postępować właściwie oraz nadrabiać to co stracone. Robi to dlatego że jest bohaterem”.

Takim właśnie był Cyceron.

My już też utraciliśmy charakter

Czy my, dzisiejsi obywatele, mamy w sobie na tyle charakteru, by walczyć o naszą wolność? To pytanie za milion dolarów, nieprawdaż? Niemal pod każdym względem standardy, których my jako obywatele przestrzegamy i których oczekujemy od tych, których wybieramy, w ostatnich latach uległy znacznemu pogorszeniu. Chociaż wszyscy narzekają na polityków, którzy ciągle nam schlebiają, to oni właśnie dlatego to robią, że my od nich tego oczekujemy. Zbyt wielu jest ludzi skłonnych odwracać wzrok, gdy politycy czynią źle. Zbyt wielu ludzi akceptuje złych polityków tylko dla tego, że należą do właściwej partii lub dają nam dobra, których pragniemy. Nasza przesiąknięta celebrytami kultura nieustannie skupia się na tym, co puste i nieodpowiedzialne. Nasze wzory do naśladowania sprawiają, że nasi przodkowie przewracają się w grobach. Cały czas idziemy na skróty i cały czas poświęcamy charakter dla władzy, pieniędzy, sławy lub innych ulotnych gratyfikacji. Konstytucja jest pomijana, błędnie interpretowana i prawie ignorowana przez nasze władze, ale zaiste niewielu z nas to naprawdę obchodzi.

Zły charakter prowadzi do złej polityki i złej ekonomii, a to szkodzi wolności. Bez charakteru wolne społeczeństwo jest nie tylko mało prawdopodobne, lecz wręcz niemożliwe.

Czego zatem potrzebuje dzisiejsza Ameryka, aby uniknąć losu martwej i pogrzebanej Republiki Rzymskiej?

Ameryka potrzebuje więcej mężczyzn i kobiet, których nie można kupić, którzy uczciwością nie płacą za oportunizm, którzy mają proste i uporządkowane priorytety, których uścisk dłoni stanowi żelazną umowę, którzy nie boją się podejmować ryzyka, aby promować to, co słuszne, którzy są uczciwi w sprawach dużych i małych, którzy traktują prawa i własność innych tak, jak oczekują, by ich prawa i własność traktowali inni.

Ameryka potrzebuje więcej mężczyzn i kobiet, których ambicje są wystarczająco duże, aby przeciągnąć na swoją stronę tych, którzy domagają się łask od rządzących; którzy nie wierzą, że spryt, przebiegłość i bezwzględność to trzy klucze do sukcesu; którzy wciąż mają przyjaciół, których poznali dwadzieścia lat temu; którzy stawiają zasady i konsekwencję ponad politykę i rozwój osobisty; którzy nie boją się iść pod prąd powszechnej opinii; i wreszcie, którzy uważają swoją wolność i odpowiedzialność za nieskończenie bardziej ważne od jałmużny rządzących.

Ameryka potrzebuje więcej mężczyzn i kobiet, którzy nie rezygnują z tego, co słuszne, tylko po to, by im się lepiej wiodło, którzy wiedzą, jak ważne jest dawanie przykładu, a nie wykrzykiwanie rozkazów, którzy nie chcieliby, żeby inni robili coś, czego oni sami by nie zrobili, którzy wykorzystują nawet najbardziej niesprzyjające okoliczności w możliwość uczenia się i doskonalenia, którzy naprawdę kochają wolność i gotowi są o nią walczyć czymś więcej niż tylko pustym gadaniem i którzy kochają nawet tych, którzy wyrządzili im jakąś niesprawiedliwość.

Innymi słowy, Ameryka potrzebuje więcej ludzi z charakterem!

[A czy Polsce też nie byliby tacy potrzebni? – przypis Jan Kubań]

Lawrence W. Reed
2014.08.23
Tłumaczenie: Paweł Dąbkowski, Jan Kubań

Zapis ścieżki dźwiękowej

1 Autokracja (gr. autokratés, samowładny, αυτός sam + κρατέω rządzić) – system rządów sprawowany przez jedną osobę lub niewielką grupę osób, posiadającą nieograniczoną władzę, będącą poza jakąkolwiek kontrolą społeczną. Głównymi wyróżnikami autokratycznych systemów państwowych jest skoncentrowanie całej władzy państwowej w ręku jednostki bądź grupy, panującej za pomocą monolitycznie i hierarchicznie zorganizowanego aparatu nad społeczeństwem pozbawionym legalnych form wpływu na powoływanie i zmienianie rządzących oraz na programy i metody rządzenia.

[https://pl.wikipedia.org/wiki/Autokracja Stan 2022.07.16]

2 Precedens – wydarzenie stanowiące punkt odniesienia i usprawiedliwienia dla podobnych późniejszych wydarzeń.

[https://sjp.pwn.pl/sjp/precedens;2572298.html stan
2022.07.16]

3 Lukratywny – przynoszący duże zyski

[https://sjp.pwn.pl/sjp/lukratywny;2566418.html Stan 2022.07.16]

4 Patrz hasło SUBSYDIARNOŚĆ w słowniku Fizyki Życia: https://physicsoflife.pl/dict/subsydiarnosc.html

5 Patrz hasło INFLACJA w słowniku Fizyki Życia: https://www.physicsoflife.pl/dict/inflacja.html

6 W tym miejscu warto zapoznać się z „Listą zasad dobrego zarządzania” dostępną pod linkiem: https://www.physicsoflife.pl/blog/blog2022.html#2022.03.19

7 Warto przeczytać o tym procederze w książce „Ukryta nikczemność. Kto zyskuje, a kto traci na inflacji” autorstwa Tomasza J. Ulatowskiego.

8 Po nas choćby potop (fr. après nous, le déluge) – powiedzenie przypisywane, żyjącej w XVIII wieku, Madame de Pompadour (1721-1764), kochance Ludwika XV, która w opinii ludu marnotrawiła pieniądze państwowe na huczne zabawy w Wersalu i nakłaniała króla do rozrzutności. W rzeczywistości źródłem tych słów jest epigram Stratona z Sardes z ok. 125 n.e.: „Pij i kochaj! Po śmierci niech moje kości potop pochłonie!”.

[https://pl.wikipedia.org/wiki/Po_nas_cho%C4%87by_potop stan
2022.07.16]

CYTAT TYGODNIA
Poprzedni artykułKłamstwo Funduszu Odbudowy
Następny artykułMises: Ludzkie działanie. Wolność
Lawrence W. Reed (ur. 29 listopada 1953 roku) - znany także jako Larry Reed - prezes Foundation for Economic Education (FEE); wcześniej prezes Mackinac Center for Public Policy, wolnorynkowego think-tanku z Michigan; autor wielu książek i publikacji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj