„Ostateczne rozwiązanie” kwestii wolności?

"(...) będą potrzebne zmiany w myśleniu, które zawsze następują z pewnym opóźnieniem. Ważniejsze jest jednak, aby chipy zaczęły spełniać dodatkowe funkcje oprócz płatności czy identyfikacji człowieka. To można zrobić np. z pomocą smartwatcha. Jeśli jednak w chipie będą np. różnego rodzaju czujniki biometryczne, to radykalnie zmieni postać rzeczy"

Foto. pixabay.com
PAFERE WIDEO

Czy „idea postępu” koniecznie zmaterializować się musi w formie chipów wszczepianych ludziom pod skórę, do jamy ustnej czy w ucho? Czy ludzie tak mało cenią sobie wolność, że – w większości – bez kiwnięcia palcem, zgodzą się na „ostateczne rozwiązanie” kwestii wolności? A może będzie to tzw. nowa wolność?

Portal Bankier.pl publikuje wywiad z prof. dr hab. Dariuszem Jemielniakiem z Akademii Leona Koźmińskiego przeprowadzony przez PAP pt.: „Ekspert o wszczepialnych mikrochipach – korzyściach i zagrożeniach”. Prof. Jemielniak dzieli się z czytelnikami swoimi przemyśleniami na temat wszczepiania chipów.

Nie ma w tej rozmowie zbyt wielkiego oporu przed chipową technologią (sam profesor określa się jako „ostrożny entuzjasta postępu”), jest tylko rozważanie typu, czy chipy mogą być uniwersalne, z wieloma funkcjami, by nie trzeba było zbyt często ich zmieniać; jak je ładować; gdzie wszczepiać – pod skórę, w jamę ustną, w ucho… itp. Profesor mówi także o zagrożeniach, wspomina możliwą inwigilację, ale po chwili dodaje, że i tak jesteśmy permanentnie inwigilowani przez telefony i kamery uliczne, które są w stanie zidentyfikować twarz nawet w masce. Profesor stwierdza, że rozumie lęk ludzi przed czymś nowym i że na pewno potrzebna będzie zmiana mentalności.

Warto tu przytaczyć fragmenty tego wywiadu. Nie przekona on pewnie tych, którzy współczesną wiarę w „postęp”, „w rozum”, „w człowieka”, przedkładają ponad fakty i zdrowy rozsądek. Tymczasem to już się dzieje. Skoro Państwowa Agencja Prasowa przeprowadza w tej sprawie wywiad, publikowany w mediach mainstreamu, znaczy to, że Polacy są pod tym względem „zacofani”, i że trzeba ich nieco „uświadomić” i „oswajać” z tematem.

Co mówi prof. Jemielniak?…

„(…) powód, dla którego np. ja nie mam wszczepionego chipa, jest taki, że obsługują one niewiele funkcji. Używane obecnie systemy RFID pozwalają na niewiele – na zbliżeniowe płatności, czy identyfikację osoby.

(…) będą potrzebne zmiany w myśleniu, które zawsze następują z pewnym opóźnieniem. Ważniejsze jest jednak, aby chipy zaczęły spełniać dodatkowe funkcje oprócz płatności czy identyfikacji człowieka. To można zrobić np. z pomocą smartwatcha. Jeśli jednak w chipie będą np. różnego rodzaju czujniki biometryczne, to radykalnie zmieni postać rzeczy. Niektóre funkcje życiowe można mierzyć z pomocą zegarka – np. puls, czy nasycenie tlenem krwi, ale nie wszystko można obserwować w ten sposób.

(…) Obecnie problem z chipami polega m.in. właśnie na tym, że brakuje jednego standardu. Nie może być przecież tak, że co jakiś czas ktoś będzie nam ciało otwierał i zaszywał. Możemy się spodziewać, że powstanie jedna, uniwersalna platforma z różnymi funkcjami. Rodzi się jednak tutaj pytanie, jakiego rodzaju czujniki można opracować. Niektóre z nich mogą przy tym dzisiaj mieć pewną funkcję, ale za jakiś czas mogą zyskać dodatkowe. Na przykład z pomocą diod można kiedyś było mierzyć tylko tętno, a dzisiaj można sprawdzić ilość tlenu we krwi, całkiem dobrze estymować wydolność oddechową, itp. Trzeba więc będzie ustalić, kiedy platforma będzie wystarczająco gotowa.

(…) Do uregulowania pozostaje cała plejada różnych kwestii. Po pierwsze trzeba określić, kto miałby dostęp do danych. To problem znany od lat i moim zdaniem, nadal nie ma dobrych rozwiązań. Powinny istnieć zaufane, państwowe lub prywatne instytucje, które będą przechowywały wrażliwe informacje. Niezależne organizacje często działają lepiej. Spójrzmy jak łatwo obsługuje się np. Google Maps, a jak siermiężnie działa rządowy system geoportal.gov.pl. Być może administracją danych będą zajmowały się banki, jako instytucje zaufania publicznego. Już dzisiaj przechowują wrażliwe informacje o ludziach. Trzeba jednak będzie wtedy określić, jaki mogą mieć do tych danych dostęp. Nie chcielibyśmy np. sytuacji, w której bank będzie odmawiał kredytu, bo dane z chipa wskazują wysokie ryzyko zgonu przed spłatą.

(…) Być może w dalszej przyszłości chip zastąpi dowód osobisty, a jednocześnie będzie stanowić jedyną formę płatności. Wtedy osoba bez niego znajdzie się poza nawiasem społeczeństwa. Nie będzie nawet mogła nic kupić.

Chcąc nie chcąc trudno nie przywołać tu fragmentu Apokalipsy św. Jana: „(…) i sprawi, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i ubodzy i wolni i niewolnicy będą mieli cechę na swojej prawej ręce albo na czołach swoich i żeby nikt nie mógł kupować ani sprzedawać tylko ten co ma cechę, albo imię bestii, albo liczbę jej imienia. Tu jest mądrość. Kto ma rozum niech rozrachuje liczbę bestii. Albowiem jest to liczba człowieka, a liczba jego 666”
(Ap. 13, 16-18. Przekład o. Jakub Wujek TJ)

Poprzedni artykułRynek tego nie zrobił
Następny artykułWIR – przełamać ego polityków… Paweł Nogal w rozmowie z Janem Kubaniem

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj