PAFERE WIDEO

Robert Greene autor bestsellerów „The 48 Laws of Power” (48 praw władzy) i „Mastery” (Doskonalenie), w ramach promocji swojej nowej książki „The Laws of Human Nature” umieścił na stronie https://medium.com/the-mission/5-tactics-used-by-passive-aggressive-arguers-and-the-best-forms-of-defense-42a9348b60ed jeden z jej rozdziałów. Myślę, że zapoznanie z nim podniesie zdolności negocjacyjne sympatyków PAFERE, nauczy ich rozpoznawania rzetelności dziennikarzy i zachęci do przeczytania ciekawych książek Robert’a Greene.

* * *

Jak skutecznie się bronić przed 5 najważniejszymi taktykami stosowanymi przez pasywno-agresywnych dyskutantów.

Podczas dyskusji lub sporu często znajdujemy się w następującej sytuacji: rozmawiamy z osobami o poglądach odmiennych od naszych. Dyskutujemy w dobrej wierze, ponieważ jesteśmy szczerze przekonani o słuszności naszych idei i pragniemy zaprezentować je drugiej stronie z nadzieją, że być może w ten sposób skłonimy ją do zmiany opinii. Przedstawiamy fakty i dowody na poparcie naszych tez, jednak zauważamy, że dyskusja lub spór powoli, subtelnie zaczyna zmierzać w nieoczekiwanym kierunku i coraz bardziej się zaostrza. Nasze idee podważane są w sposób, który wyzwala w nas negatywne emocje. Odpowiadamy więc tym samym. Pojawiają się wycieczki osobiste. Zaczynamy oddalać się od naszej pierwotnej idei i przeskakiwać z tematu na temat, co sprawia, że jesteśmy mniej przekonujący. Ostatecznie dopada nas frustracja, złość, a czasem i poczucie winy za powiedzenie rzeczy, których później żałujemy.

Cóż takiego się wydarzyło? Otóż, najprawdopodobniej mieliśmy do czynienia z osobą, którą można określić mianem dyskutanta pasywno-agresywnego. Osoby takie nie dyskutują w dobrej wierze. Zazwyczaj cechują się one złośliwością i rozdętym ego. Nie są w stanie zaakceptować ryzyka związanego z faktem, iż mogą się mylić, ponieważ ich poczucie własnej wartości jest zbyt mocno powiązane z ich poglądami. Najważniejsze jest dla nich wykazanie słuszności swoich poglądów i zamanifestowanie swojego poczucia wyższości, niż prawda jako taka. W związku z tym osoby takie stają się mistrzami w odwracaniu uwagi od swoich słabych argumentów oraz gmatwaniu dyskusji tak, aby przejąć nad nią pełną kontrolę. Czynią to poprzez odwoływanie się do emocji. Zależy im na poruszeniu i wyprowadzeniu innych z równowagi.

Dyskusje tego typu często odbywają się przy udziale publiczności: mogą to być członkowie rodziny przy świątecznym stole, uczestnicy konferencji, studenci na zajęciach lub liczna widownia śledząca debatę w telewizji. Nieuczciwi dyskutanci wiedzą, że w dyskusji lepiej jest wywierać wpływ na słuchaczy niż próbować przekonać swojego przeciwnika, co i tak staje się mniej prawdopodobne wraz z zaognianiem się rozmowy. Osoby takie zdają sobie sprawę, że publiczność z reguły oczekuje raczej rozrywki niż nudnej prawdy. Dlatego też pasywno-agresywni dyskutanci potrafią doskonale grać na emocjach słuchaczy. W tym celu posługują się nawet szyderstwem, aby wzbudzić śmiech, i skupić na sobie całą uwagę. (Mistrzami tej gry są często prowadzący programów telewizyjnych lub ich goście, którzy wręcz irytują swoją zdolnością do zaciemniania problemu i stawiania na swoim poprzez samą manipulację).

Aby bronić się przed takimi manipulatorami, najlepiej jest zapoznać się ze stosowanymi przez nich taktykami argumentacyjnymi. W toku moich ponad dwudziestoletnich badań nad ludzką naturą, władzą i uwodzeniem, a także na podstawie licznych interakcji z takimi osobami, zdołałem zidentyfikować i opisać najczęstsze oraz najbardziej bezczelne spośród owych taktyk. (W dzisiejszych, naznaczonych mentalnością plemienną, czasach z łatwością można dostrzec coraz większą liczbę pasywno-agresywnych dyskutantów. Ich najlepszą pożywką są media społecznościowe). Kiedy prezentujemy nasze stanowisko, zawsze powinniśmy mieć świadomość ich zamiarów w danej chwili i dążyć do odwrócenia sytuacji na ich niekorzyść. Oto najlepsze strategie i metody obrony przed owymi chuliganami.

1) Petitio principii (żądanie podstawy, domaganie się dowodu)
Polega to na dyskretnym przechyleniu szali dyskusji na korzyść pasywno-agresywnego dyskutanta za pomocą podchwytliwego stwierdzenia, które samo w sobie nasuwa określony wniosek bądź zakłada to, czego próbuje dowieść. Stwierdzenia takie przyjmują za przesłankę to, co ma być dopiero wywnioskowane. Nieuczciwi dyskutanci będą posługiwać się przymiotnikami, jak „nikczemny”, „reakcyjny”, „uprzywilejowany”, „żądny władzy”, „makiaweliczny”, „niemoralny”, które w mniej lub bardziej subtelny sposób odwołują się do uprzedzeń słuchaczy i wywołują automatyczną reakcję emocjonalną, zazwyczaj negatywną. Przykładowo, dyskutanci tacy będą określać książkę jako „cyniczną” bądź jej autora jako „cynika”, jednak nie wyjaśnią, dlaczego użyli akurat takiego słowa. Z reguły odgadnięcie rzeczywistych intencji autora jest niezwykle trudne. Użycie słowa „cyniczny” sugeruje zatem ich znajomość, toteż nasz przeciwnik powinien być w stanie uzasadnić tego typu określenia za pomocą odpowiedniego rozumowania i przykładów. Tymczasem jedynym celem naszego nieuczciwego dyskutanta, który doskonale zdaje sobie sprawę z podchwytliwego charakteru swoich stwierdzeń, jest wpłynięcie na publiczność tak, aby nabrała ona uprzedzeń wobec danej treści lub osoby bez żadnych dowodów.

Kiedy stykamy się z tą taktyką, musimy wywrzeć nacisk na naszego oponenta i skłonić go, by szczegółowo wyjaśnił znaczenie użytych przez siebie podchwytliwych sformułowań. Co tak naprawdę rozumie pod pojęciem „cyniczny”? Jeżeli nasz przeciwnik odpowie kolejnym naładowanym emocjonalnie stwierdzeniem lub będzie w ogóle unikał odpowiedzi na nasze pytania, naciskajmy dalej, aż wszyscy wyraźnie zobaczą, iż jego celem była jedynie gra na najprostszych emocjach. Niezależnie od tego, jak szybko nasz przeciwnik wplata tego typu stwierdzenia lub słowa w swoje wypowiedzi, nigdy nie możemy pozostawiać tej taktyki bez odpowiedzi.

2) Sprowadzanie argumentów do skrajności
Kiedy ludzie używają daleko idących uogólnień lub stawiają dość skrajne tezy, które przywodzą na myśl wiele wyjątków i problemów, ich argumentacja niemal natychmiast wydaje się słabsza. Nieuczciwi dyskutanci wykorzystują ten fakt i sztucznie sprowadzają argumenty przeciwnika do skrajności tak, aby nadać im pozór niedorzeczności. Może to przybrać następującą, lub podobną, formę: „jeżeli twierdzi pan X, to znaczy, że uważa pan również Y”. W ten sposób to oni przejmują inicjatywę i malują jako nieuniknione najgorsze możliwe – lecz obiektywnie wątpliwe – następstwa reprezentowanych przez nas idei. „Jeżeli zalegalizujemy małżeństwa homoseksualne, to, kto wie, może następne będą związki ludzi ze zwierzętami?” Istnieje też inna forma tej taktyki: otóż kiedy cytujemy kogoś na poparcie naszej tezy, nasz przeciwnik natychmiast skojarzy z tą osobą najgorszą możliwą grupę lub ideę, tak jakby rzeczywiście stanowiły one część naszego argumentu. Jeśli przykładowo cytujemy Nietzschego, możemy natknąć się na pytanie: „czyż Nietzsche nie był ulubieńcem narodowych socjalistów?”.

Taktyka ta jest oczywistym odwołaniem się do emocji słuchaczy, którym tego typu gra w skojarzenia wydaje się logiczna, a przywoływane przez nieuczciwego dyskutanta absurdalne skrajności – warte śmiechu. Każdy argument można sprowadzić do skrajności, toteż nasz oponent będzie starał się jak najszybciej wykorzystać okazję i przejść dalej, aby nie dać nikomu czasu na zastanowienie się nad tą manipulacją. W takiej sytuacji również nie wolno nam odpuścić, niezależnie od tego, jak sprawnie próbuje on przejść do kolejnego punktu dyskusji. Musimy ujawnić stawiane przezeń irracjonalne wnioski. Wyjaśnijmy, że Nietzsche krytykował współczesnych dyktatorów i antysemitów już 30 lat przed pojawieniem się narodowego socjalizmu i zapytajmy naszego przeciwnika, co więc miał na myśli. Ponadto możemy również sprowadzić do skrajności jego argumentację, po czym wykazać absurdalność takiego zabiegu i ujawnić manipulację, której dopuścił się on wcześniej na nas i na publiczności. Jeżeli powołamy się przy tym na odpowiednio absurdalny przykład, odzyskamy sympatię słuchaczy i przewagę w dyskusji.

3) Odbieganie od tematu
Jeżeli pasywno-agresywny dyskutant poczuje, że zyskujemy przewagę, często będzie starał się w mniej lub bardziej jawny sposób odbiec od tematu na inny, co pozwoli mu uczynić pozornie słuszną, lecz w rzeczywistości nic nieznaczącą uwagę. Weźmy przykładowo debatę na temat imigracji. Kiedy przekonujemy, że Ameryka to kraj imigrantów i powołujemy się przy tym na statystyki pokazujące, ile bogactwa wypracowują, nasz przeciwnik może skierować rozmowę na temat skali bezrobocia wśród rodzimych Amerykanów zamieszkujących różne regiony, a także zasugerować, że nie obchodzi nas ich los. W ten sposób nadaje on dyskusji odpowiadający mu kierunek. Jeżeli w takiej sytuacji poczynimy jakąś spontaniczną, niedotykającą sedna problemu i nieprzemyślaną dokładnie uwagę, skupi on na niej swoją krytykę tak, jakby jej nierzetelność świadczyła jednocześnie o słabości całej naszej argumentacji. Jeśli rozmowa dotyczy przemocy seksualnej wobec kobiet, zapyta on na przykład: „a co z przemocą wobec mężczyzn?”.

Jeżeli opowiadamy się za podniesieniem podatków, nasz przeciwnik zapyta pewnie, czy sami już zaoferowaliśmy, że będziemy płacić więcej. Kiedy krytykujemy jakiś konkretny problem, on wskaże na inny, poważniejszy i zapyta, dlaczego nie skupiamy się właśnie na nim. Aby zbić nas z tropu naszej argumentacji, nieuczciwy dyskutant może zadać nam tak abstrakcyjne i zagmatwane pytanie, że pogubimy się, próbując na nie odpowiedzieć. Tak więc kiedy mówimy o zagrożeniu związanym z globalnym ociepleniem, spotkamy się z następującym pytaniem: „skoro tak bardzo was to martwi, to jaki odsetek zmian klimatycznych spowodowany jest działalnością człowieka?”. Jako że nie da się na to dokładnie odpowiedzieć, utkniemy pomiędzy dwiema niekorzystnymi możliwościami: albo pominiemy pytanie, albo powiemy coś, czego nie będziemy w stanie nijak uzasadnić.

Podobnie jak to jest w przypadku pozostałych nieuczciwych taktyk, musimy zachować spokój i ostrożnie sprowadzić dyskusję na właściwe tory – niezależnie od tego, jak trudne to będzie. Nie pozwólmy, by uszło to naszemu oponentowi na sucho. Musimy zneutralizować jego manipulację i uświadomić publiczności, na czym ta manipulacja polegała.

4) Prowokowanie
Celem tej taktyki jest rozzłoszczenie uczestników dyskusji i sprowokowanie ich, by powiedzieli coś irracjonalnego i skrajnego. Dzięki opanowaniu jej do perfekcji pasywno-agresywny dyskutant zachowa całkowity spokój, podczas gdy my będziemy się irytować i ulegać emocjom. Kiedy powiemy coś rozsądnego, on spojrzy na nas i na publiczność z grymasem zwątpienia bądź sarkazmu na twarzy właśnie po to, aby wyprowadzić nas z równowagi. Będzie zaprzeczał nam, posługując się stanowczymi stwierdzeniami, które niczego nie dowodzą, a jedynie nas irytują. Jeśli potrafimy dobrze nad sobą panować, nasz przeciwnik może powiedzieć coś nieuprzejmego i obraźliwego, a nawet przypisać nam złe intencje. Jeżeli zniżymy się do jego poziomu, postawimy się w bardzo niekorzystnej sytuacji, ponieważ to on jest specjalistą w obrzucaniu innych błotem. W sytuacji, kiedy nasz oponent posługuje się naładowanym emocjonalnie słownictwem i mówi tak szybko, że trudno nam nadążyć i skutecznie się bronić, wzburzenie z naszej strony postawi nas w złym świetle.

Musimy pamiętać, że spokój w obliczu ataków jest naszą najlepszą obroną w dowolnej dyskusji. Tylko on pozwoli nam zachować racjonalność i obmyślić odpowiednią odpowiedź. Jeśli pozostaniemy niewzruszeni i pokażemy, że nie damy się wyprowadzić z równowagi, nasz przeciwnik zaniecha tej irytującej taktyki. Jeżeli tego nie zrobi, zbłaźni się.

5) Powoływanie się na autorytety
Pasywno-agresywni dyskutanci często cytują autorytety, aby wzmocnić swoje słabe argumenty. W ferworze dyskusji osoba taka powoływać się będzie na statystki i badania, których nie będziemy w stanie zweryfikować, a które nadadzą jej argumentom pozory niepodważalności. Nawet jeśli w odpowiedzi przytoczymy bardziej wiarygodne dane i badania, niczego tym nie wskóramy. Nasz przeciwnik najprawdopodobniej odwoła się do autorytetu wiedzy potocznej, tj. tego, w co wierzą przeciętni obywatele. Ma to na celu zasugerować, że jesteśmy elitarystami, ponieważ podważamy wiedzę potoczną – mimo iż w rzeczywistości często składa się ona z całkowicie błędnych przekonań. Nieuczciwy dyskutant będzie posługiwał się przy tym trywialnymi sloganami pokazującymi, jakoby stał on po stronie prawdy i dobra. Może to być przykładowo stwierdzenie, iż „mówi on władzy prawdę w oczy” – cokolwiek miałoby to oznaczać. Ponadto – w zależności od reprezentowanego przez siebie stanowiska – powoła się on również na jakąś powszechnie szanowaną osobę, jak Gandhi lub Ronald Reagan, tak jakby samo to skojarzenie wystarczyło za dowód jego prawości i słuszności.

W takiej sytuacji należy jak najdelikatniej zapytać o źródło statystyk lub badań i poprosić o więcej szczegółów, których nasz oponent zapewne nie będzie w stanie podać. My sami natomiast musimy być doskonale przygotowani, aby – zapytani o to samo – rozwiać wszelkie wątpliwości dotyczące cytowanych przez nas danych. Co więcej, powinniśmy poprosić o jak najdokładniejsze wyjaśnienie sloganów, którymi posługuje się nasz przeciwnik. Nie pomijajmy też odwołań do autorytetów moralnych. Przeanalizujmy ich zasadność i poprośmy naszego oponenta, by wyjaśnił szerzej, co miał na myśli. Z reguły osoba taka wyjdzie na głupca, próbując uzasadnić coś, czego wcześniej nie przemyślała.

Niezależnie od tego, z którą taktyką mamy do czynienia, naszym celem zawsze powinno być skierowanie dyskusji na jej zasadniczy temat oraz jednoczesne demaskowanie nieustannych prób manipulacji podejmowanych przez naszego przeciwnika.

Powyższy tekst pochodzi z mojej najnowszej książki The Laws of Human Nature, dostępnej już w księgarniach. Jest ona owocem sześcioletniej pracy i zwieńczeniem moich badań dotyczących władzy, psychologii i historii.

Poprzedni artykułQuo Vadis Polonia?
Następny artykułDr Tendera: Co dalej z wolnością w Polsce? Czy wolnorynkowcy się zjednoczą? Wnioski z V Konferencji Prawicy Wolnościowej

1 KOMENTARZ

  1. „Jeżeli opowiadamy się za podniesieniem podatków, nasz przeciwnik zapyta pewnie, czy sami już zaoferowaliśmy, że będziemy płacić więcej.”

    Akurat ten przykład wcale mi nie wygląda na „odbieganie od tematu” 😛

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj