Czy statystyka przemawia za płacą minimalną?

PAFERE WIDEO

Ulubionym tematem sporów między zwolennikami wolnego rynku, a osobami opowiadającymi się za interwencją państwa w gospodarkę, jest kwestia płacy minimalnej i jej wpływu na rynek pracy.

 

CYTAT TYGODNIA

O ile zwolennicy leissez faire mają po swojej stronie silne argumenty teoretyczne, a po ich stronie jest nawet najprostszy wykres podaży i popytu, o tyle etatyści przywykli do lekceważenia metody apriori i wolą sięgać po "niezbite dowody" empiryczne, które mają wykazać, że płaca minimalna nie tylko nie jest szkodliwa ale nawet zbawienna dla pracowników. Posługują się oni wyrwanymi z kontekstu danymi statystycznymi, mającymi wykazywać, że wzrost płacy minimalnej nie tylko nie wywołuje spadku zatrudnienia w badanym okresie, ale nawet niekiedy prowadzi do jego wzrostu przy jednoczesnym wzroście płac osób już zatrudnionych. Stając w obliczu takich danych wolnorynkowiec może poczuć się bezradny, tym bardziej, że prawo podaży i popytu nie może być przecież błędne i działa we wszystkich innych przypadkach – dlaczego miałoby nie działać w przypadku pracy? Weźmy pierwszy przykład z brzegu. Amerykański Departament ds. Zatrudnienia chwali się całym FAQ na temat płacy minimalnej, gdzie rzekomo "obala mity" jej dotyczące. Czytamy tam między innymi, że:

 

"Pracodawcy w San Francisco zobowiązani są do wypłacania pracownikom pełnej minimalnej stawki 10,74$ za godzinę nie uwzględniając ich napiwków. Mimo to, wedle statystyk Biura Pracy, sektor gastronomiczny w San Francisco doświadczył w ciągu kilku ostatnich lat wzrostu poziomu zatrudnienia."1

 

Czy możemy te – i podobne im – dane potraktować jako ostateczny dowód na skuteczność płacy minimalnej? Nie. Na czym zatem polega błąd interwencjonistów sądzących przeciwnie? Na nadinterpretacji. Powyższe dane nie mówią nam dosłownie nic na temat skutków istnienia płacy minimalnej dla poziomu zatrudnienia. Etatysta kierując się swoim myśleniem życzeniowym bierze statystykę za dobra monetę i chętnie stwierdza, że potwierdza ona jego hipotezę. Nie ma w tym jednak ani odrobiny naukowej uczciwości. Naukowa uczciwość wymagałaby bowiem powołania się na spójną teorię, która wyjaśniłaby, jak wzrost płacy minimalnej (bądź jej ustanowienie) miałby wywołać pożądane skutki, a następnie wskazania procesów i zależności, jakie nastąpiły w analizowanym okresie. Ponadto niezbędne byłoby wykluczenie wszystkich innych zmiennych, które mają wpływ na poziom zatrudnienia. Czy wzrost płacy minimalnej to jedyny czynnik decydujący o poziomie płac oraz zatrudnienia? Oczywiście, że nie. Inne zmienne to choćby: zmiany technologiczne w branży, zmiany w popycie wewnętrznym i zewnętrznym, opodatkowanie, dotacje, dostępność i oprocentowanie kredytów, inflacja, rozmaite inne regulacje. Bez wykluczenia wpływu tych czynników, nie wolno sugerować, że to właśnie wzrost czy ustanowienie płacy minimalnej spowodował taki a nie inny skutek. Zwłaszcza, gdy wnioski takie zaprzeczają podstawowym prawom podaży i popytu. Jak zawsze wykażmy się większą dalekowzrocznością, niż interwencjoniści i zastanówmy się nad tym, co widać, a czego nie. Widać w statystyce wzrost zatrudnienia w danej branży. Nie widać jednak tego, co mogłoby nastąpić, gdyby płaca minimalna była niższa, lub nie było jej wcale. Skoro sektor zanotował wzrost zatrudnienia pomimo płacy minimalnej, to jaki mógłby być ten wzrost bez niej? Jak wielu pracowników nie znalazło zatrudnienia w branży gastronomicznej z uwagi na zbyt niskie kompetencje i doświadczenie, aby ktokolwiek chciał płacić im prawie 11$ za godzinę? Jak wiele potencjalnych punktów gastronomicznych nie powstało, gdyż ich opłacalność przy takiej stawce byłaby zbyt niska lub nawet przynosiłyby straty? Nie wiemy tego, ale wiemy na pewno, że wzrost kosztów prowadzonej działalności ma na pewno negatywny wpływ dla danej branży, dopóki popyt na jej usługi/towary jest choć do pewnego stopnia elastyczny, jak jest w przypadku gastronomii.

 

Czy nadal więc obawiamy się "argumentów ze statystyk" wytaczanych przez naszych oponentów? Mam nadzieję, że nie, gdyż nie ma w nich ani odrobiny ekonomicznej rzetelności.

 

1– http://www.dol.gov/minwage/mythbuster.htm

CYTAT TYGODNIA
Poprzedni artykułA gdyby Cecil był prywatny?
Następny artykułNaród Polski nie chce terrorystów

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj