Każdy ma taki liberalizm gospodarczy, o jaki zabiega

PAFERE WIDEO

Teoria polityki i gospodarki mówi, że mamy tyle praw i swobód, ile jesteśmy w stanie wywalczyć, bądź wyegzekwować od naszych przedstawicieli w Parlamencie. Dlatego też, dziwi mnie fakt, jak środowiska biznesowe mało się integrują i zabiegają poprzez lobbing o ochronę swoich interesów.

W chwili obecnej trwają jakże istotne negocjacje dotyczące porozumienia handlowego między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Zrozumiały jest fakt, że rządy i duże grupy interesów starają się za wszelką cenę utajnić prowadzone rozmowy. Natomiast nie jest zrozumiały sposób postępowania setek tysięcy przedsiębiorców i grup biznesowych po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, który godzi się na „dyktat urzędniczy w powyższej sprawie”. Jako zwolennik liberalizmu gospodarczego, śmiem twierdzić, że oddanie możliwości negocjacyjnych urzędnikom bez jakiejkolwiek kontroli społecznej, wcześniej, czy później prowadzi do ograniczania swobód gospodarczych, a nie ich wzmacniania. Umowy handlowe i inwestycyjne, które zostaną opracowane przez grupy ekspertów UE i USA określą nasze swobody gospodarcze na najbliższe dekady. Podpisanie Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (Transatlantic Trade and Investment Partnership „TTIP”) będzie zobowiązywać obie strony do konkretnych rozwiązań prawnych, politycznych i gospodarczych, które każdy Rząd obligatoryjnie będzie musiał wprowadzić. Tak więc, im więcej zapisów wynegocjowanych i uzasadnionych przez duże grupy kapitałowe i biznesowe działające w naszym kraju znajdzie się w „TTIP”, tym bardziej możemy być spokojni, że to nie subiektywne decyzje urzędników lub globalnych graczy wyznaczą nam rozwój naszej przedsiębiorczości w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Liberalizm gospodarczy zawsze nakłada na biznes obowiązek pilnowania swoich praw szczególnie tam, gdzie urzędnicy starają się ukryć swoje działania za „parawanem tajności”.

CYTAT TYGODNIA

Wracając do ochrony swobód gospodarczych w Polsce, niepokojący powinien być kazus ostatnich zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Tak ważny organ konstytucyjny, mający istotny wpływ na ochronę podstawowych praw i swobód obywateli, musi być zawsze chroniony jak bastion ograniczający „władztwo urzędników”, bez względu na ugrupowanie. Niestety, wprowadzane zmiany pozwolą nie tylko na rozpoznawanie spraw na posiedzeniach niejawnych bez udziału stron, ale także umożliwiają powoływanie polityków zamiast sędziów na stanowiska. Jakakolwiek forma upolitycznienia Trybunału Konstytucyjnego jest groźna dla demokracji i swobód gospodarczych.

CYTAT TYGODNIA
Poprzedni artykułKodeks poddaństwa
Następny artykułPozwólcie żyć ludziom biednie!
Michał Stachyra - doradca, zarządzający projektami krajowymi i zagranicznymi; prawnik, wieloletni urzędnik administracji państwowej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here