Prawda o Chinach cz. 1

PAFERE WIDEO

Wstęp

Doug Casey powiedział raz, że zadawanie pytania „Co Stany Zjednoczone powinny zrobić ze wzrostem Chin?” jest tak samo niedorzeczne jak zadawanie pytania „Co Stany Zjednoczone powinny zrobić z faktem, że jutro wstanie Słońce?”. Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy Chiny zastępują Stany Zjednoczone i stają się nowym globalnym hegemonem jak twierdzą niektórzy, np. Ray Dalio? Czy może podzielą los Trzeciej Rzeszy, Związku Radzieckiego lub Japonii z lat 80-tych i nie dadzą rady wyprzedzić Stanów Zjednoczonych jak twierdzą inni, np. Mark Moss? A może, jak twierdzą centryści w tej kwestii, tacy jak John Mearsheimer, oba mocarstwa będą rywalizować ze sobą na równi przez dekady, ale Chiny ze swoimi problemami demograficznymi nigdy nie pokonają ani nie zastąpią innowacyjnych i przyciągających imigrantów z całego świata Stanów Zjednoczonych? W tym artykule przyjrzymy się najsilniejszym argumentom PRZECIW, i od nich zaczniemy,Oraz argumentomZA wzrostem i dominacją Chin, i sprawdzimy jaka jest prawda o obecnej sytuacji i perspektywach Państwa Środka.

Zanim przejdziemy do artykułu ważna informacja wprowadzająca:Rynek niedźwiedzia – to sytuacja, w której ceny aktywów długoterminowo spadają, dominuje pesymizm, a inwestorzy spodziewają się dalszych spadków. Nazwa pochodzi od ruchu łapy niedźwiedzia, który uderza z góry w dół.Rynek byka – to sytuacja na rynku finansowym, w której ceny aktywów długoterminowo rosną, a inwestorzy są optymistyczni i oczekują dalszych wzrostów. Nazwa nawiązuje do sposobu ataku byka, który podbija przeciwnika rogami ku górze.

W tym kontekście „argumenty bycze” to argumenty przemawiające za wzrostem Chin, a „argumenty niedźwiedzie” za spadkiem lub pogorszeniem ich sytuacji.

Argument Niedźwiedzi 1: Demografia

Zaczynamy od argumentu problemów demograficznych Chin, gdyż jest on najczęściej powtarzanym argumentem ze wszystkich niedźwiedzich. Słowo „demografia” służy w debacie publicznej o Chinach za „magiczne hasło”, które ma zamknąć wszelką dyskusję: Chiny nie mogą stać się bogatym społeczeństwem, bo „demografia”; Chiny nie mogą pokonać Stanów Zjednoczonych, bo „demografia”; Nie musimy przejmować się Chinami, bo „demografia”. Jak to jest naprawdę z tą chińską demografią?

Według aktualnych danych populacja Chin wynosi 1.41 miliarda osób i spada w tempie -0.23% rocznie. Szczyt populacji Chiny osiągnęły w 2021 roku, czyli populacja Chin spada już czwarty rok z rzędu – dla porównania Korea Płd. osiągnęła szczyt populacji w 2020 roku, a Japonia w 2008 roku (czyli jej populacja spada od 17 lat). Stany Zjednoczone nie osiągnęły jeszcze szczytu populacji – populacja rośnie tam cały czas dzięki wyższemu współczynnikowi dzietności i imigracji. Według danych za 2024 rok Chiny mają współczynnik dzietności na poziomie 1.15, Korea Płd. 0.75, Japonia spadnie do 1.12 w tym roku, a Stany Zjednoczone mają ten wskaźnik na poziomie 1.6[1].

Oczywiście populacja populacji nierówna – wielu z nowych mieszkańców Stanów Zjednoczonych w ostatnich latach to imigranci zasiłkowi lub niskoproduktywne osoby z niskim IQ (rasy Czarna i Latynoska) – patrzymy tu jednak na ogólne liczby i tendencje. Patrząc ogólnie Chiny są w gorszej sytuacji demograficznej niż Stany Zjednoczone i choć są w lepszej sytuacji demograficznej niż Korea Płd. i Japonia, to jednak te dwa kraje stały się bogate,czytaj osiągnęły wysoki poziom PKB per capita, zanim weszły w fazę problemów demograficznych, podczas gdy Chiny już teraz mają problemy demograficzne, a nie osiągnęły jeszcze wysokiego poziomu PKB per capita. Stąd argument niedźwiedzi o demografii – mimo, że przykłada się do niego zbyt dużą wagę w debacie publicznej – jest jak najbardziej sensowny.

Starzenie się społeczeństwa i niska dzietność powodują w Chinach spadek proporcji populacji w wieku produkcyjnym (15-64 lat) – w dekadzie 2015-2025.Procent populacji w wieku produkcyjnym spadł w Chinach z 74% do 68.5% i ten trend będzie tylko kontynuowany. To przekłada się na niższą produktywność gospodarki, obniżenie potencjału do wzrostu gospodarczego, a także na wzrost wydatków na emerytury i opiekę zdrowotną (państwową bądź prywatną).

Jednakże w Stanach Zjednoczonych odsetek populacji w wieku produkcyjnym jest niższy niż w Chinach (64.5%) i również jest w trendzie spadkowym. Ponadto patrząc na surową siłę kapitału ludzkiego i militarnego, Chiny nadal mają więcej bardzo młodych osób (wiek poniżej 24 lat), i dwa razy więcej młodych osób (wiek poniżej 40 lat), niż Stany Zjednoczone mają całkowitej populacji.

Kolejny kontr-argument na niedźwiedzią demografię to adopcja robotów i sztucznej inteligencji w Chinach, gdyż roboty z perspektywy ekonomicznej liczą się jak dodatkowa populacja zwiększająca produktywność gospodarki. Na podstawie aktualnych danych z tego roku Chiny są światowym liderem w adopcji robotyki i sztucznej inteligencji, co pozwala im na złagodzenie skutków spadku siły roboczej.

W 2024 roku Chiny zainstalowały rekordową ilość robotów, prawie 300 tys. jednostek (to jest 54% wszystkich zainstalowanych robotów na świecie w 2024 roku. Natomiast w I poł. 2025 roku produkcja robotów w Chinach wzrosła o 35.6%). W 2023 roku Chiny były trzecie w rankingu gęstości robotów do populacji po Korei Płd. i Singapurze, mając o 60% większą gęstość robotyzacji niż Stany Zjednoczone, które były dopiero na 11 miejscu w tym rankingu.

Chiny robotyzują się dwa razy szybciej względnie do populacji niż Stany Zjednoczone i według prognoz utrzymają to tempo do 2030 roku. Już w 2026 roku Chiny będą mieć dwa razy większą gęstość robotyzacji niż Stany Zjednoczone i w kolejnych latach różnica ta będzie się tylko powiększać.Jeśli trend nie ulegnie znaczącej zmianie, gdzieś w latach 2030-tych Chiny osiągną trzy razy większą gęstość robotyzacji niż USA.

Podsumowując pierwszy z niedźwiedzich argumentów: Demografia jest pewnym wyzwaniem dla Chin, na pewno większym niż dla Stanów Zjednoczonych, ale nie jest decydującym argumentem za jaki uchodzi i nie sprawia, że Chiny nie mogą wzrastać gospodarczo i osiągnąć hegemonii. Sama wielkość populacji Chin, a także sztuczne zwiększanie populacji przez robotyzację (innymi słowy: zwiększanie produktywności gospodarki), sprawiają, że Chiny nadal mogą wygrać ze Stanami Zjednoczonymi pomimo problemów demograficznych.

Argument Niedźwiedzi 2: Chiny nadal są w dużej mierze biedne/rozwijające się/zacofane

Część ludzi podnosi argumenty, że Chiny są bogate w dużych miastach czy na wschodnim wybrzeżu, ale nadal w większości to zacofane, biedne społeczeństwo, albo przynajmniej społeczeństwo w fazie rozwijającej się (jak Indie czy biedniejsze kraje Azji Płd-Wsch.). By sprawdzić jak jest naprawdę najłatwiej będzie nam porównać Chiny do społeczeństwa, które dobrze znamy, czyli do Stanów Zjednoczonych. Weźmiemy na warsztat 10 podstawowych wskaźników, które razem składają się na obraz bogactwa i poziomu rozwoju społeczeństwa.

1.   PKB per capita (nominalne).

USA 90 tys. $. Chiny 14 tys. $. Stany Zjednoczone mają nadal ~6.5x wyższe PKB na głowę mieszkańca. Tym samym Chiny są w grupie średniego dochodu, a Stany wysokiego.

2.   PKB per capita (PPP, czyli skorygowane o siłę nabywczą).

USA 90 tys. $. Chiny 30 tys. $. Po uwzględnieniu niższych cen i kosztów życia w Chinach różnica PKB per capita zmniejsza się z 6.5x na 3x – to oznacza, że z perspektywy ekonomicznej Amerykanie mają trzy razy wyższy standard życia niż Chińczycy.

3.   Odsetek populacji żyjącej w ubóstwie.

Patrząc na krajowe czy międzynarodowe wskaźniki ubóstwa wychodzi, że albo w Chinach jest więcej biedy ze względu na większy odsetek ludzi o niskich dochodach, albo, że Stany Zjednoczone i Chiny są porównywalne w poziomie biedy. Jednakże wskaźniki te nie mówią nam jak jest naprawdę w obu krajach w kontekście doświadczalnej biedy wśród populacji – po części dlatego, że Chiny i Stany Zjednoczone nie są w tym samym przedziale dochodowym, więc porównując je międzynarodowymi metrykami ubóstwa porównywalibyśmy jabłka do gruszek mocno na korzyść Stanów Zjednoczonych.

Gdy porównamy gruszki z gruszkami, czyli te same metryki dla obu krajów, które mówią nam o rzeczywistej kondycji obu społeczeństw, to wychodzi nam, że w Stanach Zjednoczonych są trochę większe problemy z biedą mimo większego bogactwa tego społeczeństwa:

  1. Bezdomność jako % populacji.
    USA około 0.195%. Chiny około 0.184%. W Stanach Zjednoczonych jest trochę więcej bezdomnych w proporcji do populacji, i bezdomność jest tam bardziej widoczna na ulicach dużych miast.
    1. Gospodarstwa domowe doświadczające głodu/niepewności żywnościowej jako % populacji.
      USA około 13%. Chiny <5% ciężki głód (inne szacunki wskazują 1%), 10-15% umiarkowany głód. Są różne sposoby liczenia tego i żadne nie są precyzyjnie miarodajne. Dla uproszczenia musimy założyć, że problemy z głodem są porównywalne w obu tych krajach – co przemawia na niekorzyść Stanów Zjednoczonych, gdyż są trzy razy bogatszym społeczeństwem, a mimo to znaczący odsetek populacji doświadcza tam głodu w jakimś stopniu lub musi korzystać z kartek żywnościowych.W 2024 roku aż 12.3% Amerykanów z nich korzystało. Amerykanie mają też problem z dostępem do nieśmieciowego jedzenia i część z nich doświadcza głodowania w kontekście składników odżywczych (jedzą puste kalorie), co nie jest znaczącym problemem w Chinach.
    1. Osoby bez dostępu do opieki zdrowotnej jako % populacji.
      USA 8-9% populacji bez ubezpieczenia zdrowotnego. Chiny około 5% bez podstawowego ubezpieczenia. Jednakże w Chinach ubezpieczenie nie zawsze równa się pełnemu dostępowi, gdyż jest tam wysoki udział współpłatności i ograniczona dostępność specjalistycznej opieki na obszarach mniej rozwiniętych. By lepiej ocenić sytuację musimy spojrzeć szerzej na jakość służby zdrowia, co zrobimy w podpunkcie 9. Na razie przyjmujemy dla uproszczenia (na niekorzyść Chin), że w tym wskaźniku Chiny i Stany Zjednoczone wypadają porównywalnie, co – znowu – przemawia na niekorzyść Stanów Zjednoczonych, gdyż są trzy razy bogatszym społeczeństwem.
    1. Osoby bez żadnych oszczędności jako % populacji.
      USA około 25-30% ludności.W 2024 roku 40% Amerykanów nie miała 400$ na wypadek awarii samochodu, wypadku, choroby, bądź na inne niespodziewane wydatki. Chiny około 10-15%. Sondaże podają, że aż 60-67% Amerykanów żyje „od pierwszego do pierwszego” i tylko 31% Chińczyków. Według mnie brak oszczędności obok bezdomności to najlepszy miernik biedy, wręcz jej definicja. Tutaj późno-fiducjarne Stany Zjednoczone wypadają tragicznie.

A więc mimo, że w Chinach dolny przedział populacji ma niższe dochody według międzynarodowych progów ubóstwa, to Stany Zjednoczone wypadają gorzej w dostępie do podstawowych dóbr (przede wszystkim: bezdomność i brak oszczędności). Mimo większego bogactwa to w Stanach Zjednoczonych są większe problemy z biedą. Ponadto ostatnie lata pokazują, że bieda w Stanach Zjednoczonych rośnie, a w Chinach maleje.

4.   Wskaźnik urbanizacji.

USA 83%. Chiny 67%. Chiny doganiają Stany Zjednoczone w tym względzie, ale nadal mają niższy odsetek ludzi mieszkających w miastach.

5.   Dochód narodowy na mieszkańca.

USA 83 tys. $. Chiny 13 tys. $. Podobnie jak z nominalnym PKB per capita, Stany Zjednoczone mają 6-6.5x razy wyższy dochód narodowy na mieszkańca.

6.   Majątek na mieszkańca.

USA 620 tys. $. Chiny 50-60 tys. $. Chiny szybko nadrabiają tę lukę, ale nadal Stany Zjednoczone mają 10-12x wyższy majątek na mieszkańca, który to jest jedną z najlepszych metryk bogactwa społeczeństwa.

7.   Odsetek milionerów w amerykańskich dolarach jako % populacji.

USA około 7% milionerów, Chiny około 0.5% milionerów wliczając Makau i Hongkong do Chin. Stany Zjednoczone mają 14x więcej milionerów i około 7x więcej miliarderów na mieszkańca. Podobnie jak w podpunkcie 6, Chiny zamykają tę lukę, ale nadal są mocno w tyle[2].

8.   Jakość edukacji.

USA wypadają średnio w testach PISA, Chiny wysoko. Szacuje się, że Chiny mają lepsze wykształcenie podstawowe i średnie, ale Stany Zjednoczone nadal mają lepsze uniwersytety (wykształcenie wyższe), nawet jeśli wliczymy Hong Kong i Makau do Chin. Jednakże Chiny z czasem zamykają tę lukę, szczególnie w dyscyplinach ścisłych. Istnieją też duże kontrowersje co do jakości kierunków humanistycznych na amerykańskich uniwersytetach przez ich postępującą ideologizację.

9.   Jakość służby zdrowia.

Służba zdrowia w Stanach Zjednoczonych oferuje wyższą jakość zaawansowanej opieki i lepszy dostęp do innowacji medycznych, ale cierpi na wysokie koszty, podczas gdy chińska zapewnia tańszą i bardziej dostępną podstawową opiekę, ale ma luki w jakości na obszarach wiejskich i w specjalistycznej medycynie. Największe chińskie miasta mają już porównywalną jakość służby zdrowia do największych amerykańskich miast.

Średnia długość życia obu społeczeństw jest podobna – 78-79 lat.

W Stanach Zjednoczonych spadała od 2019 roku i teraz wolno odbija w górę, a w Chinach nieustannie rośnie i szacuje się, że Chiny prawdopodobnie prześcignęły już Stany Zjednoczone w tym wskaźniku (Chiny w 2024 roku: 79 lat. USA w 2023 roku: 78.4 lat). Stany wydają rekordowe 18% krajowego PKB na służbę zdrowia, a Chiny około 7% krajowego PKB przy podobnych wynikach – to efekt m.in. większych wydatków na administrację i wyższych cen leków w USA. W chińskiej służbie zdrowia koszty usług (takich jak szczepienia czy podstawowa diagnostyka) są nawet 15x tańsze niż w amerykańskiej – po części to efekt tańszej siły roboczej w Chinach.

 Podsumowując: jeśli ktoś jest multi-milionerem, to amerykańska służba zdrowia będzie dla niego lepsza, ale jeśli ktoś ma niskie bądź średnie zarobki, to chińska będzie dla niego lepsza. W dużej mierze niska długość życia Amerykanów względem wydatków na opiekę zdrowotną w tym kraju nie wynika z ich służby zdrowia per se, tylko z ich diety. Pod względem opieki zdrowotnej mamy remis między tymi dwoma krajami, ale pod względem jakości dostępnego jedzenia Chiny wygrywają bezdyskusyjnie (otyłość i cukrzyca w Chinach: 7-9% i 12%; otyłość i cukrzyca w USA: 40% i 16%)[3].

10.                  Jakość infrastruktury.

W rankingach jakości infrastruktury USA i Chiny są obok siebie. Stany Zjednoczone są nadal lekko do przodu, ale Chiny szybciej rozwijają swoją infrastrukturę i są na drodze by przegonić Stany Zjednoczone.

A więc, patrząc na 10 podstawowych wskaźników zamożności i poziomu rozwoju społeczeństwa Stany Zjednoczone nadal wygrywają w sześciu z nich, Chiny tylko w dwóch (bieda, edukacja) i w dwóch mamy remis (służba zdrowia, infrastruktura). Niedźwiedzie twierdzące, że Chiny nadal są w znacznej mierze krajem rozwijającym się mają oczywiście rację. Jednakże połowa z wyżej przeanalizowanych metryk opiera się na wyliczeniach per capita, a Chiny mają ponad 4x więcej populacji niż Stany Zjednoczone. To sprawia, że w następnej bądź za-następnej dekadzie mogą być nadal biedniejsze od Stanów Zjednoczonych per capita, ale mimo to być silniejszym organizmem gospodarczo i militarnie licząc wielkości absolutne.

Argument Niedźwiedzi 3: Ameryka nie pozwoli się pokonać lub zastąpić

Kolejny z niedźwiedzich argumentów podnoszony w debacie publicznej brzmi mniej więcej tak: Stany Zjednoczone są silniejszym państwem militarnie i nie pozwolą się pokonać ani zastąpić, a nawet mogą „powstrzymać” Chiny przed osiągnięciem hegemonii w Azji (tak twierdzi chociażby John Mearsheimer). Odkładamy na bok historyczny argument Raya Dalio, że w przeszłości zdarzało się, że dominujące imperia były pokonywane przez sojusze państw o indywidualnie mniejszej sile militarnej niż dominujące imperium, ale wspólnie większej (patrz: BRICS+). Nie będziemy tu porównywać siły militarnej wszystkich sojuszników Stanów Zjednoczonych i Chin, bo nie wiadomo dziś kto na wypadek wojny walczyłby w niej i w jakim zakresie. Ponadto do wybuchu takiej hipotetycznej wojny część krajów mogłaby zmienić sojusz, dołączyć do jednej ze stron będąc wcześniej neutralną, bądź stać się neutralną.Stąd najlepiej będzie jeśli porównamy siłę militarną wyłącznie Chin i Stanów Zjednoczonych (przynajmniej tą znaną oficjalnie – gdyż nie mamy dostępu do danych o ukrywanych technologiach wojskowych). Porównujemy ich siłę militarną nie dlatego, że wojna jest prawdopodobna, bo jak zauważa Ray Dalio w epoce broni nuklearnej są na nią małe szanse, tylko by porównać siłę tych dwóch imperiów na arenie międzynarodowej i sprawdzić czy Stany Zjednoczone rzeczywiście są w stanie „powtrzymać” Chiny.

Stany Zjednoczone nadal mają silniejszą armię od Chin – z lepszą technologią, większą projekcją siły i większym budżetem. Chiny naturalnie mają 1.5x więcej żołnierzy, ale amerykańscy są lepiej wyszkoleni. Chiny mają 2.5x więcej czołgów, ale Stany mają 4x więcej samolotów bojowych. W najważniejszej metryce, czyli wielkości marynarki wojennej, Chiny mają ponad 370 okrętów co czyni ich flotę największą na świecie, podczas gdy Amerykanie mają około 300 okrętów, ale amerykańska flota jest wyższej jakości (ma 2x większy tonaż, czyli więcej ciężkich okrętów takich jak niszczyciele, krążowniki i lotniskowce). Chiny przegrywają w nuklearnych łodziach podwodnych 12 do 66 i w lotniskowcach 3 do 11. W arsenale nuklearnym Stany Zjednoczone mają ponad 8x więcej głowic nuklearnych niż Chiny (~5200 vs ~600), ale gdy dodamy arsenał nuklearny Rosji do Chin to oba te państwa przewyższają USA o około 900 głowic (gdyż Rosja ma ich aż ~5450). Ogólnie rzecz biorąc, według rankingów militarnych z 2025 roku Stany mają przewagę militarną nad Chinami w 7 na 10 obszarów, a Chiny mają przewagę tylko w dwóch i remisują w jednym.

Jednakże jest pewna czerwona lampka dla Stanów Zjednoczonych: ich flota stoi w miejscu, a chińska rośnie. Według prognoz do 2030 roku USA nadal będą mieć około 300 okrętów wojennych, podczas gdy chińska marynarka wzrośnie o kolejne 60-70 okrętów. Chiny mają gigantyczną przewagę w produkcji okrętów: ich stocznie mają aż 230x większą pojemność niż amerykańskie. W 2024 roku Chiny odpowiadały za 53% globalnej produkcji statków komercyjnych, a Stany Zjednoczone za 0.1%. W kontekście produkcji okrętów wojennych Chiny odpowiadają za około połowę globalnej produkcji wytwarzając około 15-20 okrętów wojennych rocznie, podczas gdy Stany Zjednoczone odpowiadają za 10-15% globalnej produkcji wytwarzając około 6-7 okrętów wojennych rocznie. Każdy kto zna historię II wojny światowej wie, że Cesarska Japonia nie miała szans ze Stanami Zjednoczonymi podczas wojny na Pacyfiku dlatego, że Stany Zjednoczone miały znacznie większą produkcję okrętów i mogły je szybciej odbudowywać w trakcie wojny. Dziś jest na odwrót, w kontekście produkcji okrętów to Stany są w sytuacji Cesarskiej Japonii, a Chiny w sytuacji USA z czasów wojny na Pacyfiku[4].

Trzeci niedźwiedzi argument jest poprawny w połowie. Obecnie sytuacja militarna nie wygląda źle dla Stanów Zjednoczonych i Chiny nie są w stanie ich pokonać w otwartym starciu, ale z taką armią i szczególnie flotą jaką mają i będą mieć Chiny w latach 2030-tych nie ma mowy o żadnym „powstrzymywaniu” ich. Chiny nie są wystarczająco silnie militarnie, by rzucić wyzwanie Stanom Zjednoczonym, ale są wystarczająco silne militarnie, by USA nie było w stanie powstrzymać wzrostu ich znaczenia na arenie międzynarodowej i osiągania przez nich lokalnej hegemonii we wschodniej części świata.

Argument Niedźwiedzi 4: Chiny są autorytarne/totalitarne i nie ma w nich wolności gospodarczej

Teraz przechodzimy do moim zdaniem najlepszego z niedźwiedzich argumentów. Wiele osób które są optymistycznie nastawione w stosunku do Chin – wliczając w to Raya Dalio – ma etatystyczny światopogląd i tym samym nie rozumie natury procesów społecznych i nie docenia tego jak bardzo wolność – przede wszystkim wolność gospodarcza – jest potrzebna do tego by kraje, imperia i cywilizacje rosły i wygrywały nad innymi. Wszystkie te kraje i imperia urosły na małym państwie i na względnie silnym pieniądzu: Ateny, Republika Rzymska, Cesarstwo Rzymskie, Wenecja, Niderlandy, Imperium Brytyjskie, Stany Zjednoczone, Cesarstwo Tang, Cesarstwo Song, Cesarska Japonia po Restauracji Meiji. W historii bardziej liberalne państwa z mniejszym rządem, lepszą ochroną praw własności i solidniejszym pieniądzem wygrywały zwykle nad państwami, które miały większe wydatki publiczne, wyższe opodatkowanie, mniej wolności obywatelskich, słabszą ochronę praw własności i gorszy pieniądz.

W rankingu wolności politycznej Fredom House Chiny mają 9 punktów na 100, a Stany Zjednoczone 84 na 100. W rankingu Cato Institute mierzącym szeroko rozumianą wolność (polityczną i gospodarczą zarazem) Chiny w 2024 roku były na 150 miejscu, a Stany Zjednoczone na 17. W rankingu wolności gospodarczej Heritage Foundation Stany Zjednoczone są na 26 miejscu, a Chiny na 151, a w rankingu wolności gospodarczej Fraser Institute w 2023 roku Stany Zjednoczone były na 5 miejscu, a Chiny na 108. Nawet przyjmując fakt, że Stany Zjednoczone spadają w tych rankingach i odchodzą od wolności, szczególnie wolności gospodarczej, to nadal Chiny są daleko w tyle za nimi, a ostatnia prezydentura Xi Jinpinga zatrzymała i lekko odwróciła stopniowy proces liberalizacji gospodarczej jaki przechodził ten kraj od reform z czasów Deng Xiaopinga i Zhao Ziyanga.

Jednakże wyżej wymienione rankingi wolności gospodarczej mają pewną wadę: dają równą wagę aspektom wolności gospodarczej, które są mniej istotne dla rozwoju gospodarczego („uczciwość rządu”, efektywność sądownictwa, etc.), niż aspekty oddające bardziej bezpośrednio wielkość państwa jako pasożyta na populacji (wydatki rządowe w relacji do PKB, opodatkowanie w relacji do PKB, etc.). Wydatki rządowe w relacji do PKB wynoszą w USA 36-39%, a w Chinach około 33% (w tym wydatki socjalne w relacji do PKB wynoszą w USA 30%, a w Chinach około 12%). Całkowite opodatkowanie w relacji do PKB wynosi w USA 25-26%, a w Chinach około 20%. Podatek inflacyjny możemy zmierzyć przez utratę siły nabywczej amerykańskiego dolara i chińskiego juana: dolar stracił około 1/4 siły nabywczej w ostatnie 10 lat, i blisko połowę w ostatnie 25 lat, a juan stracił tylko około 13-14% siły nabywczej w ostatnie 10 lat, i 38-39% w ostatnie 25 lat.

Na niekorzyść Chin przemawia tylko odsetek populacji zatrudnionej w sektorze publicznym: USA 13.6% siły roboczej czyli 6.5% populacji, Chiny 23% siły roboczej, czyli 12% populacji. Choć z drugiej strony to pokazuje, że Chiny dzięki niższym wydatkom socjalnym mogą utrzymywać większą biurokrację przy niższych wydatkach rządowych niż Stany Zjednoczone, i że w przeciwieństwie do USA, mają przestrzeń do zmniejszenia wydatków rządowych, gdyż mimo wszystko łatwiej zwolnić urzędników niż zmniejszyć wydatki socjalne.

Po wszystkich powyższych metrykach, za wyjątkiem odsetka populacji zatrudnionej w sektorze publicznym (który nie ma znaczenia, bo i tak Chiny mają niższe wydatki rządowe w relacji do PKB niż USA mimo większego odsetka urzędników), widać, że pomimo niskich miejsc w rankingach wolności gospodarczej, państwo chińskie jest jednak mniejszym pasożytem na chińskim społeczeństwem niż państwo amerykańskie na amerykańskim. Szczególnie interesujące jest porównanie spadku siły nabywczej walut obu mocarstw, gdyż pokazuje ono, że Chińczycy lepiej zachowują swoją siłę nabywczą od Amerykanów.

Mimo to różnica w wielkości rządów tych dwóch państw nie jest aż tak wielka, by Chiny mogły odrobić swoje braki w wolnościach politycznych i obywatelskich, a także w wolnościach gospodarczych w dziedzinach takich jak jakość prawa i systemu sądowego (co przekłada się na ochronę praw własności), wolność inwestycyjna, wolność dla rynków finansowych, i inne. Choć wolności gospodarcze są najważniejsze w rozwoju kraju, wolności polityczne i obywatelskie również mają znaczenie, gdyż wolność słowa i myśli wpływa pozytywnie na innowacyjność i kreatywność społeczeństwa oraz na jego możliwości adaptacyjne do zmieniających się warunków. Poza tym obecny autorytarno-totalitarny system polityczny Chin sprawia, że nie budzą one zaufania większości społeczności międzynarodowej, co jest dużą przeszkodzą do tego by zajęły rolę nowego globalnego hegemona.

Z tych powodów uznaję ten niedźwiedzi argument za naprawdę istotny i decydujący o przyszłości Chin i świata. Najbardziej optymistycznym sygnałem dla Chin byłaby liberalizacja ich systemu politycznego (przynajmniej w stronę czegoś zbliżonego do dzisiejszego Singapuru, z większym poszanowaniem dla praw człowieka) oraz gospodarczego w stronę wolnorynkowego kapitalizmu, tak jak domagali się tego chińscy demokraci na Placu Tiananmen i domaga się tego do dziś chińska Partia Demokratyczna na uchodźstwie. To pozwoliłoby im dalej rosnąć gospodarczo i wyprzedzić Stany Zjednoczone, a także zdobyć zaufanie na arenie międzynarodowej.

Spodziewam się, że w przeciągu dekady, wraz ze zmianą pokoleń, taka umiarkowana liberalizacja Chin jest bardzo prawdopodobna wraz z następną zmianą rządu (gdyż rząd Xi Jinpinga jest reakcyjny wobec chińskiego zeitgeistu i do tego Xi narobił sobie wielu ukrytych wrogów politycznych przez czystki w partii i w strukturach władzy, a także wrogów wśród wielkiego biznesu, który to rośnie w Chinach na znaczeniu). Jeśli nadszedłby taki moment, w którym w Chinach byłaby chociaż połowa wolności politycznych i obywatelskich jaka jest w Stanach Zjednoczonych, i porównywalna (a w kluczowych aspektach większa dzięki mniejszemu rządowi) wolność gospodarcza, to oznaczałoby przegraną USA już tylko i wyłącznie przez to, że Chiny mają 4x większą populację.

Argument Niedźwiedzi 5: Kolektywistyczna kultura konfucjańska nie sprzyja innowacyjności i kreatywności

Kolejny argument niedźwiedzi z którym można się spotkać w debacie publicznej można streścić w sposób następujący: innowacyjność wymaga liberalnej, indywidualistycznej kultury, której nie posiadają Chińczycy z kontynentu. To prawda, że konfucjańska, kolektywistyczna kultura chińska jest sprzeczna z kreatywnością i innowacyjnością. W Singapurze nawet sam ichniejszy rząd (z obecnym i byłym premierem włącznie) narzeka na to, że Singapurczycy nie są kreatywni. Chiny słyną z tego, że kopiują technologię i innowacje z Zachodu i Tajwanu, kulturę i sztukę z Japonii, i rozwiązania systemowe z Singapuru i Hongkongu. Z konfucjańskich społeczeństw tylko Korea Płd. radzi sobie w miarę dobrze w aspekcie innowacji i kreatywności, przede wszystkim w sektorze technologicznym, gier wideo, muzycznym i kinematografii.

Ostatni przykład, Korei Płd., jest ciekawy o tyle, że pokazuje on, że konfucjańskie społeczeństwo również może stać się innowacyjne i kreatywne jeśli tylko się zliberalizuje politycznie i kulturowo (tak jak Korea Płd. po 1987 roku). Chociażby pomimo narzekań singapurskiego rządu, jednak w Singapurze rośnie na wartości ekonomicznej sektor kreatywny (sztuka, media, design). Mamy też przykład z historii kiedy to w czasach dynastii Song konfucjańskie Chiny miały najwięcej innowacji na świecie, wyprzedzając technologicznie Zachód – i miały również lepszą sztukę niż ówczesna zachodnia (co odwróciło się dopiero w europejskim renesansie).

Młodzi Chińczycy coraz bardziej adoptują liberalną kulturę anime. Chińska platforma streamingowa Bilibili – ichniejszy odpowiednik YouTube i Netflixa tylko w duchu kultury anime – ma obecnie około 360-370 milionów miesięcznie aktywnych użytkowników z Chin – czyli co czwarty Chińczyk ma na niej aktywne konto. W 2019 roku tylko trochę ponad 100 mln Chińczyków miało konto na tej platformie. To pokazuje ogromny wzrost popularności kultury anime w Chinach. Według szacunków sztucznej inteligencji (ChatGPT i Groka) obecnie około 60-65% młodych Chińczyków w wieku 15-29 lat ogląda anime okazjonalnie i około 35-40% regularnie. Wzrost kreatywności chińskiego młodego pokolenia można zauważyć po wzroście sektora kreatywnego w Chinach – przede wszystkim w grach, animacji, cosplayu i muzyce.

Z drugiej strony „liberalna, indywidualistyczna kultura” umiera wśród zachodnich społeczeństw, a w szczególności wśród ich młodych pokoleń. Według sondaży z 2025 roku aż 62% młodych Amerykanów (18-29 lat) ma pozytywną opinię o socjalizmie, i 24% z nich popiera demokratyczny socjalizm. Lewicowość wśród młodych Amerykanów wzrastała w XXI wieku osiągając w 2020 roku szczytowe 70% poparcia dla socjalizmu wśród millennialsów (pokolenie urodzone w latach 1980-1994), po czym ustabilizowała się[5]. Nie da się zrobić porównania z Chinami przez inne definicje słowa socjalizm w obu krajach, ale na podstawie dostępnych danych można uznać, że młodzi Amerykanie są bardziej lewicowi w sensie zachodnim niż młodzi Chińczycy – tzn. bardziej popierają państwową redystrybucję, prawa LGBTQ+ i walkę ze zmianami klimatu. Ponadto liczne badania pokazują, że młodzi Chińczycy mają wysoką chęć do zakładania własnych firm.

Amerykański think-tank CSIS sugeruje, że chińska młodzież jest liberalna ekonomicznie, ale nie politycznie. Jednakże najciekawsze dane jakie podaje ten think-tank dotyczą badań pokazujących, że bogatsi i bardziej wyedukowani Chińczycy są bardziej liberalni politycznie, liberalni gospodarczo i mniej nacjonalistyczni niż biedniejsi, gorzej wyedukowani Chińczycy. To pokazuje, że typowy proces wzrostu klasy średniej (tzw. „wykształconych z dużych miast”) doprowadzający w końcu do liberalizacji i demokratyzacji zachodzi w Chinach, tak jak zaszedł wcześniej na Tajwanie i w Korei Płd., tylko z pewnym opóźnieniem. Jest pewnie kilka przyczyn tego opóźnienia – konfucjańska kultura, status imperium, większa kontrola społeczeństwa przez państwo dzięki nowoczesnym technologiom, późniejsze wyjście z biedy niż miało to miejsce w innych krajach Azji Wschodniej – ale główna przyczyna jest zapewne bardzo prosta: Chiny są zwyczajnie duże rozmiarowo i populacyjnie, stąd zmiany społeczne i polityczne zachodzą tam wolniej niż w innych krajach. Tym samym można powiedzieć, że liberalizacja jest przeznaczona Chinom tak samo jak Korei Płd. i Tajwanowi, tylko niestety proces ten postępuje tam znacznie wolniej niż byśmy chcieli.

W kontekście badań innowacyjności i kreatywności Amerykanie prowadzą, ale Chińczycy ich nadganiają (powiemy sobie trochę więcej o tym nadganianiu w argumencie byczym numer 4). Ogólnie uznaje się, że młodzi Amerykanie są bardziej kreatywni (oryginalni), ale młodzi Chińczycy są już porównywalni bądź nawet lepsi w praktycznych innowacjach (aplikacja i skalowanie). Każdy kto widział targi technologiczne w Shenzhen wie, że przyszłość jest tam.

A więc to prawda, że konfucjańska, kolektywistyczna kultura nie sprzyja innowacyjności i kreatywności, ale jest ona zastępowana w Chinach przez liberalną kulturę anime i mentalność wielkomiejską, podczas gdy na Zachodzie, szczególnie w Stanach Zjednoczonych, młodzi ludzie mają coraz bardziej anty-liberalne poglądy i mentalność.

Argument Niedźwiedzi 6: Gospodarka Chin to kolos na glinianych nogach

Argument ten pojawia się od czasu do czasu w artykułach i debacie publicznej: owszem, gospodarka Chin jest silna, ale to kolos na glinianych nogach. Przyjmując taki punkt widzenia, musielibyśmy przyznać, że gospodarka Stanów Zjednoczonych jest jeszcze skrajniejszym kolosem na glinianych nogach, bo jest oparta na długu, dolarze i na działającym na dolarze sektorze finansowym, podczas gdy gospodarka Chin jest oparta na twardej produkcji, co wykażę później w argumencie byczym numer 3.

Argumenty wymieniane za tezą o chińskim kolosie na glinianych nogach to zwykle: chińska bańka kredytowa, problemy z rynkiem nieruchomości, spadek konsumpcji w Chinach, spowolnienie wzrostu, zależność od zachodnich technologii i pułapka średniego dochodu. Zaraz przyjrzymy się bardziej szczegółowo niektórym z tych i innych argumentów, ale przed tym chciałbym wyjaśnić Czytelnikowi na czym polega tzw. „pułapka średniego dochodu” o której mówi się, że wisi nad Chinami jako realne zagrożenie. W uproszczeniu to stan w którym gospodarka rozwinęła się na średnie dochody per capita, ale nie daje rady przestawić się na produkcję wysokiej jakości i wysokich technologii, która umożliwia przejście z średniego dochodu (taki jaki mają Chiny) na wysoki (taki jaki ma Korea Płd.).

Dla ludzi zaznajomionych z austriacką szkoła ekonomii oczywiste jest, że taka pułapka pojawia się przez brak wystarczającej ilości wolności gospodarczej – Singapur nie tylko nie doświadczył pułapki średniego dochodu, ale przebił się przez nią jak rakieta, podobnie zrobiły pozostałe azjatyckie tygrysy. Jeśli Chiny jako organizm polityczny chcą uciec z pułapki średniego dochodu i zrealizować swoje oficjalne cele rządowe by stać się „społeczeństwem innowacyjnym” oraz „społeczeństwem średniego dobrobytu” (czyli społeczeństwem z rozwiniętą klasą średnią), to muszą zmienić obecny rząd na bardziej liberalny i zmienić system gospodarczy Chin na bardziej kapitalistyczny. To jest jeden z argumentów czemu spodziewam się, że dojdzie do takiej zmiany rządu i liberalizacji w Chinach – po prostu wola polityczna, społeczna i siły strukturalne chińskiej ekonomii i chińskiego biznesu wymuszą to na państwie i pragmatycznej partii.

Jednakże już teraz widać, że Chiny przechodzą z produkcji średniego szczebla na produkcję wysokiej jakości i zaawansowanych technologii, czyli już teraz są na drodze do uciekania z pułapki średniego dochodu na podobę jak czyniły to Korea Płd. i Tajwan jeszcze przed swoimi liberalizacjami politycznymi i gospodarczymi. Przyjrzymy się temu bliżej w argumencie byczym numer 4, a teraz wracamy do tezie o chińskiej gospodarce jako kolosie na glinianych nogach.

Niedźwiedzie podkreślają, że chińska gospodarka jest napędzana kredytem, z całkowitym długiem – rządowym, korporacyjnym i gospodarstw domowych – przekraczającym 300% PKB. Stany Zjednoczone mają wyższy dług publiczny w relacji do PKB niż Chiny (USA >120%, Chiny około 88%), i płacą wyższe odsetki od długu w relacji do PKB (USA 3.7%, Chiny około 1%), ale mają trochę niższy dług całkowity w relacji do PKB – 265% w porównaniu do chińskiego >300%. Na korzyść Chin przemawia wyższa stopa oszczędności gospodarstw domowych i szybszy wzrost PKB (szacuje się, że procentowy wzrost PKB Chin w 2025 roku będzie 2-3 razy wyższy niż w Stanach Zjednoczonych), ale nawet pomimo szybszego wzrostu PKB zadłużenie Chin w relacji do PKB nadal rośnie szybciej niż zadłużenie Stanów Zjednoczonych w relacji do PKB – na wszystkich szczeblach (rządowym i prywatnym).

Podczas pandemii w 2020 roku Stany Zjednoczone doświadczyły znacznie gwałtowniejszego skoku zadłużenia rządowego, ale po 2020 roku Chiny zadłużają się szybciej. To pokazuje, że gospodarka Chin rzeczywiście jest napędzana kredytem – tak jak amerykańska – ale pokazuje to również, że chińska gospodarka i ich finanse publiczne są bardziej odporne na kryzysy. Po części ze względu na wyższą stopę oszczędności w sektorze prywatnym, a po części przez mniejszy problem z długiem rządowym i z opłacaniem odsetek od niego.

Ogólnie rzecz biorąc, patrząc na całkowity dług, a nie tylko rządowy, to Chiny mają większy problem z długiem krótkoterminowo, gdyż wysoki dług korporacyjny i na szczeblu lokalnym powoduje w Chinach niebezpieczeństwo systemowe, ale Stany Zjednoczone mają większy problem z długiem długoterminowo ze względu na bardzo wysokie i rosnące zadłużenie rządowe, szybko rosnące koszty obsługi długu i utrzymywanie całej piramidy zadłużenia na statusie dolara jako globalnej waluty rezerwowej. Obie gospodarki są oparte na długu, ale amerykański kolos na glinianych nogach może zostać znacznie łatwiej załamany przez atak BRICS na status dolara jako waluty rezerwowej, a chińskie państwo może łatwiej poradzić sobie z zadłużeniem przez domniemane większe rezerwy złota i wyższy wzrost PKB.

Kolejnym argumentem za chińską gospodarką jako kolosem na glinianych nogach jest ich kryzys na rynku nieruchomości. Sektor nieruchomości w Chinach stanowi 25-30% PKB całej ichniejszej gospodarki, a jest w głębokim kryzysie: ceny domów spadły o 20-30% od 2021 roku, pustostany sięgają do 20% z istniejących mieszkań, a deweloperzy bankrutują lub są sztucznie utrzymywani przy życiu przez państwo. Szacuje się, że jeśli sektor nieruchomości nie ożywi się w Chinach, to może pociągnąć gospodarkę w dół nawet o 2-3 punkty procentowe niższego wzrostu PKB rocznie. Jako, że wielu Chińczyków ma ulokowane inwestycje w nieruchomościach, to spadek wartości tego sektora przekłada się na spadek siły nabywczej chińskiej populacji i osłabia konsumpcję wewnętrzną – na szczęście dla Chin, ich gospodarka żyje z eksportu i jako całość jest w tendencji wzrostowej, więc to nie jest żaden problem egzystencjalny dla nich.

Argument o pułapce demograficznej omówiliśmy dokładnie na początku artykułu, więc nie będziemy się tu nad nim ponownie pochylać. Inne wymieniane problemy to nadmierne inwestycje w puste miasta oraz w nieefektywne projekty infrastrukturalne i przemysłowe, wzrost odsetka firm zombie (powolna japonizacja bez japońskiego bogactwa), ryzyko chińskiego sektora bankowego ze względu na jego silne powiązanie z rynkiem nieruchomości oraz ryzyko niedoborów zaawansowanych półprzewodników i innych zaawansowanych technologii przez sankcje i ryzyka geopolityczne (czy to rzeczywiście byłby poważny problem dla Chin omówimy sobie w byczym argumencie numer 4).

Cła jako takie nie mają krytycznego znaczenia dla Chin, bo Stany Zjednoczone odpowiadają tylko za 14-15% chińskiego eksportu i 7-13% chińskiego importu, co przekłada się tylko na 2.5% chińskiego PKB. Chiny mogą importować z całego świata i eksportować do całego świata, i mogą obejść się bez Stanów Zjednoczonych – podczas gdy to Stanom trudniej obejść się bez Chin (brak dostępu do tanich i dobrych chińskich towarów i półproduktów wpłynąłby zauważalnie na jakość życia Amerykanów i stan amerykańskiego przemysłu).

Patrząc z drugiej strony, istnieją silne argumenty za zdrowiem i wytrzymałością chińskiej gospodarki pomimo wyzwań takich jak te wyżej wymienione. Część z nich omówimy w byczych argumentach numer 3 i 4, a teraz przyjrzymy się paru ogólnym kontrargumentom przeciw tezie o „kolosie o glinianych nogach”:

1. Jak wspomniałem wcześniej, chińska gospodarka radzi sobie lepiej niż amerykańska podczas globalnych kryzysów (wojny, kryzysy finansowe, pandemie), co pokazuje jej fundamentalną siłę i wskazuje za tym, że to amerykańska gospodarka może być bardziej krucha, podczas gdy chińska bardziej anty-krucha („anti-fragile”).

2. Nawet jeśli średnio-dochodowe bądź bardziej tradycyjne sektory chińskiej gospodarki spowalniają wzrost, to Chiny przekstałcają się w lidera innowacji technologicznych. Firmy z sektora nowych technologii w Chinach nie są tak zadłużone jak pozostałe (po części dzięki różnym formom pomocy od rządu). Chińskie wydatki na badania i rozwój szybko rosły w ostatnich latach w ujęciu procentowym i ten trend będzie tylko kontynuowany.

Chiny osiągają również dominację w kluczowych gałęziach przyszłości (samochody elektryczne, fotowoltaika, baterie, etc.), co daje im bardzo dobre perspektywy dla wzrostu i eksportu na przyszłość. Przyjrzymy się bardziej szczegółowo sektorowi technologicznemu w Chinach w argumencie byczym numer 4, teraz powiem ogólnie i z szerokiej perspektywy, że chińska gospodarka w tym momencie wygląda podobnie jak koreańska bądź tajwańska tuż przed ich liberalizacją polityczną i gospodarczą, tzn. zaczyna przechodzić z średniego dochodu do wysokich technologii.

3. Mimo kryzysu na rynku nieruchomości poziom inwestycji w Chinach rośnie, a nie maleje.

4. Chiny mają globalną dominację w produkcji odpowiadając za około 30% światowej produkcji przemysłowej (przy posiadaniu tylko 17% globalnej populacji), i ich produkcja przemysłowa nadal rośnie. Omówimy to bardziej w szczegółach przy byczym argumencie numer 4.

5. Nawet abstrahując od nieoficjalnie posiadanego złota, chiński rząd ma duże rezerwy walutowe, a chińscy obywatele względnie wysoki poziom oszczędności, co daje chińskiej gospodarce większą odporność na wstrząsy.

6. Eksport Chin rośnie nadal mimo ceł, a ich nadwyżka handlowa jest na rekordowym poziomie. Chiny handlują z całym światem i stały się globalnym liderem handlu wyprzedzając w tym aspekcie Stany Zjednoczone.

(Zwracam uwagę, że powyższa grafika – pokazująca rywalizację w handlu światowym USA i Chin – ma dane z 2018 roku, i dziś już prawie cała mapa świata byłaby w mandaryńskiej czerwieni.)

Podsumowując, chińska gospodarka ma problemy, ale nie większe niż amerykańska, i opiera się na silniejszych fundamentach. Gdyby dolar zniknął to amerykańska gospodarka byłaby w ruinie, a gdyby juan zniknął to Chiny nadal byłyby globalnym liderem produkcji przemysłowej. Widzimy już pierwsze objawy wychodzenia Chin z pułapki średniego dochodu i wygląda na to, że pójdą bardziej drogą Korei Płd. i Tajwanu niż „japonizacji bez japońskiego bogactwa”. Według mnie teza o „kolosie na glinianych nogach” ma mało związku z rzeczywistością, i jeśli już mielibyśmy przypisywać komuś taką łatkę to prędzej Stanom Zjednoczonym.


[1]Podobne statystyki mają się co do mediany wieku: Japonia 49.8, Korea Płd. 45.6, Chiny 40.1, USA 38.5. A także co do odsetka osób starszych w populacji (wiek >65 lat): Japonia 30%, Korea Płd. 18.2%, Chiny 15.4%, USA 17%. Choć USA mają wyższy odsetek osób starszych od Chin, to Chiny przegonią je w tym wskaźniku gdzieś na początku lat 2030-tych.

[2]W liczbach absolutnych Stany Zjednoczone mają ponad 3x więcej milionerów i o 75% więcej miliarderów niż Chiny. Jeśli w przyszłości Chiny dogonią Stany Zjednoczone w tej metryce, to najpierw zrobią to w liczbach absolutnych ze względu na większą populację.

[3]Jeśli zastosujemy chiński próg otyłości, który jest ustalony na niższy niż amerykański, to otyłość w Chinach wzrasta do 14%. + Statystyki cukrzycy w USA, które tu podaję, wliczają cukrzycę zdiagnozowaną jak i niezdiagnozowaną.

[4]W latach 1943-45 w trakcie wojny na Pacyfiku Stany Zjednoczone budowały 5x więcej okrętów wojennych niż Cesarska Japonia. Na razie Chiny budują 3x więcej okrętów wojennych niż USA, ale z ich potencjałem stoczniowym i rozwojem przemysłowym to 3x może przerodzić się w przyszłości w 4x, a potem w 5x i rzeczywiście dojdziemy dokładnie do sytuacji jak z wojny na Pacyfiku tylko na odwrót.

[5]Niestety nie do końca: według krajowych sondaży przeprowadzonych przez uniwersytet Harvarda, przez ostatnie pięć lat, od 2020 do 2025 roku, odsetek młodych Amerykanów, którzy identyfikują się jako „kapitaliści” spadł z 29% na 19%. Ponadto w 2023 roku Internet obiegł głośny sondaż Cato Institute, według którego aż 3 na 10 młodych Amerykanów (18-29 lat) i 2 na 10 Amerykanów w średnim wieku (30-44 lat) popierało zainstalowanie kamer rządowych we wszystkich prywatnych domach dla większego bezpieczeństwa. Dopiero w grupach wiekowych 45+ poparcie dla tego typu pomysłu rodem z powieści Orwella wynosiło 5-6%.

Poprzedni artykułCo może zyskać obywatel Polski po wprowadzeniu demokracji bezpośredniej
Następny artykułPrawda o Chinach cz. 2

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj