
Powitanie
Witam Państwa na kanale PAFERE, nazywam się Jan Kubań.
Dzisiaj chciałbym omówić pewną składową dążności demokracji na przykładzie przemówienia senatora Marka Kelly’ego wygłoszonego na Kapitolu 1go grudnia 2025 roku. Dążność to, za słownikiem Fizyki Życia: charakterystyczne zachowanie danego systemu, w wyniku którego system dąży do jednego z możliwych atraktorów. Z kolei, według tego samego słownika, atraktor to: w teorii systemów zbiór w przestrzeni fazowej, czyli przestrzeni stanów dopuszczalnych właściwości systemu, do którego w miarę upływu czasu dążą stany wszystkich właściwości systemu. Atraktorem może być punkt (położenie równowagi), krzywa (trajektoria), zamknięta krzywa (cykl graniczny) lub fraktal (dziwny atraktor).Działanie atraktorów ujawnia się na wielu obszarach m.in. w biologii, fizyce, astronomii, ekonomii, dynamicznej psychologii społecznej. Zatem będziemy mówić o tym do czego zmierza system zwany „demokracją przedstawicielską”.
Dwa tygodnie wcześniej 18 listopada 2025 roku Mark Kelly i kilku innych demokratów oświadczyło, że amerykańscy żołnierze nie powinni wykonywać rozkazów niezgodnych z prawem. Politycy przypomnieli żołnierzom o ich przysiędze na Konstytucję, a nie na pojedynczego lidera, i o tym, że mają prawny obowiązek odmówić wykonania nielegalnych rozkazów, powołując się na Jednolity Kodeks Prawa Wojskowego (UCMJ).To oświadczenie wywołało natychmiastową i gwałtowną reakcję prezydenta Donalda Trumpa,
- Który napisał: „BUNTOWNICZE ZACHOWANIE ZDRAJCÓW!!! ZAMKNĄĆ ICH???”
- W kolejnym wpisie stwierdził: „To się nazywa BUNTOWNICZE ZACHOWANIE NA NAJWYŻSZYM SZCZEBLU. Każdy z tych zdrajców naszego Kraju powinien zostać ARESZTOWANY I POSTAWIONY PRZED SĄDEM. Nie można pozwolić, by ich słowa pozostały bez echa — [inaczej] nie będziemy już mieli naszego Kraju!!! TRZEBA DAĆ PRZYKŁAD.”
- Do tego dodał: „buntownicze/zdrajcze zachowanie, podlegające karze śmierci”.
- A potem, jak napisał sam Kelly, Trump także „re-shared” (udostępnił) w internecie posty innych użytkowników, którzy wzywali do „powieszenia” („hang them”) demokratów, którzy wydali to oświadczenie.
Zanim wysłuchają państwo przemówienia, które wygłosił senator Mark Kelly, chciałbym byśmy zastanowili się nad kilkoma kwestiami i wyciągnęli wnioski.
Kilka nietypowych wniosków
- Nigdy nie słyszałem rzeczowych dyskusji na temat tego dlaczego dana ekipa przegrała wybory. A przecież przegrana ekipa powinna bardzo głęboko się nad tym zastanowić. Z przegranej wyciągnąć wnioski i je stosować w praktyce. W USA nic takiego się nie stało, demokraci ślepo brnęli dalej co doprowadziło do reelekcji Donalda Trumpa. Nie szukali przyczyn, nie szukali rozwiązań tylko dalej próbowali narzucić społeczeństwu swoja wizję. Pierwszy wniosek jest taki: To, że został wybrany Donald Trump jest wynikiem złego rządzenia demokratów. Czy zgadzają się Państwo z tym wnioskiem?
- Drugi wniosek jest taki: Omawiane słowa i działania prezydenta USA są haniebne, Mark Kelly ma rację. Wezwanie do wykonywania rozkazów niezgodnych z prawem to autostrada do hitleryzmu, drugą składową tej autostrady jest obsadzenie kluczowych w państwie stanowisk potulnymi wykonawcami rozkazów. Jeśli nie zgadzasz się z linią wodza to… WON! Tak jak Trump zrobił z Muskiem.
- Naród amerykański wybrał antidotum na „demokratyczną cholerę”, ale czy przypadkiem zamiast rycerza bez skazy nie wybrał „republikańskiej dżumy” albo budowlanego geszefciarza? A może słonia w składzie porcelany, który najpierw rozwali wszystko, a po nim cokolwiek się odbuduje to i tak będzie lepsze. Wniosek trzeci wcale nie dotyczy tego o czym mówi Kelly albo jak na to reaguje Trump, jest bardziej ogólny, bo dotyczy istoty demokracji. Mówię o zagrożeniu dla wolności jednostki przez przyzwolenie na łamanie woli i praw bardzo dużej mniejszości przez niedużą większość. Właśnie w tej chwili mamy do czynienia z tym samym w USA i w Polsce. O co chodzi? Otóż w wyniku wyborów rządzą ludzie, którzy zdobywają władzę na przykład w stosunku 51% do 49%. 51% to właśnie nieduża większość, a 49% to duża mniejszość. I ta nieduża większość bezpowrotnie narzuca tej dużej mniejszości swoją wolę, nawet brutalnie, nawet pod groźbą śmierci. I teraz jeszcze nie wniosek, lecz pytanie: czy tak powinno być? W tym miejscu od razu przychodzi mi sienkiewiczowskie prawo Kalego: „Jeśli to ja narzucam swoją wolę innym to jest bardzo dobrze, jeśli ktoś narzuca mi jego wolę to jest bardzo źle!”.
To fundamentalne zagadnienie demokracji przedstawicielskiej. Szwajcarzy w swojej demokracji bezpośredniej sobie z nim poradzili zgodnie z zasadą: lepiej jest by naród czasem się pomylił i uchwalił jakąś głupotę, niż żeby parlament federalny miał nieograniczoną władzę i dlatego wprowadzili weto obywatelskie, czyli możliwość odrzucenia przez naród w referendum decyzji rządowych. A teraz wniosek: Dlaczego nikt, ale to dokładnie nikt, a mam na myśli naukowców, teologów, moralistów, dziennikarzy, filozofów nie podjął się analizy zagadnienia: „czy w prawdziwej demokracji 51% większość powinna mieć nieograniczoną władzę nad 49% mniejszością?” i nie podjął się próby wymyślenia dobrej odpowiedzi na nie. Polityków nie zaliczam do tej grupy, bo im tylko nieograniczona władza w głowie. Natomiast największy żal mam do przedstawicieli nauk ścisłych i technicznych – dlaczego się tym nie zajęliście? Dlatego, że nikt wam tego nie zlecił, albo dlatego, że nikt wam za to nie zapłaci? Uwaga 51 i 49 to arytmetyka, gdybyśmy zastosowali algebrę to by było: Czy w demokracji większość wybrana A% głosów powinna mieć nieograniczoną władzę nad B% mniejszością? Gdzie A+B=100 i A>B. - A teraz pewien cytat autorstwa Douglas’a Kelley’a (1912-1958) – głównego psychiatry armii amerykańskiej, który odegrał kluczową rolę podczas Procesów Norymberskich: Tacy ludzie [Mówiąc „tacy ludzie” Douglas Kelley miał na myśli ludzi uważanych powszechnie za najgorszych kryminalistów stulecia – twórców i przywódców systemu nazistowskiego.] Tacy ludzie istnieją w każdym kraju na świecie. Ich wzorce osobowościowe nie są bynajmniej niezrozumiałe. Są to jednak ludzie o szczególnych popędach, ludzie, którzy chcą się za wszelką cenę dorwać do władzy. Powiecie, że tutaj takich ludzi nie ma… A ja wam mówię, że nawet w Stanach Zjednoczonych są tacy, którzy chętnie wspięliby się po trupach połowy Amerykanów, by zyskać władzę nad drugą połową. I są to ludzie, którzy już teraz wykorzystują, na razie tylko słownie, demokratyczne prawa w antydemokratyczny sposób.C ytat ten stanowił Ostrzeżenie dla Ameryki i innych demokracji.
Kiedy Kelley przeniósł ten wniosek na grunt amerykański, mówiąc: „A ja wam mówię, że nawet w Stanach są tacy, którzy chętnie wspięliby się po trupach połowy Amerykanów, by zyskać władzę…”, nie wskazywał konkretnej osoby ani partii politycznej w tamtym czasie.
Chodziło mu o potencjalne zagrożenie ze strony: - Polityków Cyników: Osób, które postrzegają demokrację nie jako ustrój oparty na wartościach i dialogu, ale jako narzędzie do zdobycia totalnej kontroli. Tak mi się od razu nasunęło na myśl, że ja w Polsce nie widzę systemu opartego na wartościach i dialogu, raczej jest on oparty na nienawiści i pyskówkach.
- Demagogów: Liderów, którzy są gotowi manipulować nastrojami społecznymi, dzielić kraj i wykorzystywać demokratyczne mechanizmy (wolność słowa, wolne wybory) do celów antydemokratycznych – czyli podważania tych mechanizmów i koncentracji władzy w swoich rękach.
Dla Kelleya najbardziej niebezpieczne było to, że zło ma potencjał do odrodzenia się w każdym systemie, jeśli tylko bezwzględnym i narcystycznym jednostkom uda się przejąć kontrolę nad demokratycznymi instrumentami.
W ten oto sposób dochodzimy do wniosku piątego: Systemy społeczno-polityczne muszą być odporne na przejmowanie kontroli nad nimi przez jednostki bezwzględne i narcystyczne.
Koniec z wnioskami, przejdźmy teraz do tego
Kim jest senator Mark Kelly
Być może nie wszyscy znają tego człowieka. Mark Kelly to amerykański polityk, Demokrata, senator ze stanu Arizona. Stanu uważanego za najbardziej wolnościowy w USA. To były astronauta NASA i kapitan Marynarki Wojennej USA w stanie spoczynku. Brał udział w lotach bojowych podczas operacji „Pustynna Burza”, latał dwukrotnie w kosmos na pokładach wahadłowców Endeavour i Discovery.
Kelly jest również znany ze względu na historię swojej rodziny. Jego żona, kongresmenka Gabby Giffords, przeżyła zamach na swoje życie w 2011 roku i od tamtej pory stała się jedną z najbardziej wpływowych osób w ruchu na rzecz reformy dostępu do broni. Kelly został wybrany do Senatu w 2020 roku, a reelekcję uzyskał w 2022. Obecnie uważany jest za jednego z najbardziej umiarkowanych, pragmatycznych i szanowanych senatorów, zwłaszcza w kwestiach bezpieczeństwa narodowego, obronności i wsparcia dla weteranów.
Jego oświadczenie to nie tylko polityka. To głos człowieka, który widział wojnę, zniszczenia, przemoc i który zna cenę demokracji. A teraz mówi o tym, co najważniejsze – o granicy, której prezydent nigdy nie ma prawa przekroczyć.
To mocne, trudne i szczere przemówienie. Posłuchajmy go zatem w całości.
Przemówienie Mark’a Kelly’ego
Dziękuję, że tu jesteście. I dziękuję, że poświęciliście czas. Pozwólcie, że zacznę.

Przez całą swoją karierę – w biznesie, reality TV i polityce – Donald Trump miał jedną i tylko jedną zagrywkę: zastraszanie przeciwników, by milczeli. Robił to jako właściciel upadłych kasyn, który doprowadził swoje nieruchomości do bankructwa i wykiwał swoich wykonawców. Robił to jako gospodarz reality show znany ze zwalniania ludzi i robi to jako prezydent, który każdego dnia próbuje zastraszać ludzi, nie zważając na prawa czy dobrobyt Amerykanów.
Muszę mu to oddać: chociaż wydaje się, że niewiele innych rzeczy robił dobrze, to przez większość kariery Donalda Trumpa zastraszanie ludzi mu dobrze wychodzi. Ale dość tego. Ponieważ ja na to nie pozwolę. Ponieważ naród amerykański na to nie pozwoli.
Prezydent Trump próbuje mnie uciszyć, grożąc mi śmiercią za mówienie prawdy, i nasłał na mnie swojego Sekretarza Obrony, ale to nie zadziała. Oto jak do tego doszliśmy. Półtora tygodnia temu Senator Slotkin i ja, wraz z innymi, którzy również służyli w wojsku i wywiadzie, opublikowaliśmy wideo z prostym przesłaniem do wojskowych: musicie odmawiać wykonywania nielegalnych rozkazów.
Nie było w tym nic kontrowersyjnego. Każdy musi przestrzegać prawa. Nikomu nie wolno łamać prawa.
To dość podstawowe rzeczy. Widząc to wideo, każdy inny prezydent zareagowałby w ten sposób: powiedziałby dwa słowa – „oczywiście”. Ale ten prezydent nie zareagował w ten sposób.
Tak przyzwyczailiśmy się do zachowania Donalda Trumpa, że warto to podkreślić. Prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział, że dwoje senatorów USA i czterech członków Izby Reprezentantów powinno zostać aresztowanych, powieszonych, straconych za coś, co powiedzieli – za coś, co jest prawdą. Moja rodzina zna koszt przemocy politycznej.
Moja żona Gabby została postrzelona w głowę i prawie zginęła podczas rozmowy ze swoimi wyborcami. Prezydent też powinien to rozumieć, przecież sam też był celem przemocy politycznej.
Spikerka Izby Reprezentantów Minnesoty, Melissa Hortman, i jej mąż zostali zamordowani w swoim domu w tym roku. Dom gubernatora Pensylwanii, Josha Shapiro, został w tym roku obrzucony bombami zapalającymi. Potem Charlie Kirk został zamordowany na Utah Valley University, w miejscu, które odwiedziłem zaledwie kilka tygodni temu z republikańskim senatorem Johnem Curtisem.
W obliczu takiej fali, każdy inny prezydent w historii tego narodu próbowałby uleczyć kraj. Ale wszyscy znamy Donalda Trumpa. Wykorzystuje każdą okazję, by nas dzielić, a to jest niebezpieczne.
Słowa prezydenta mają ogromną wagę. Ludzie go słuchają, i on o tym wie. I właśnie dlatego robi to, co robi.
Rzuca groźby, by uciszyć ludzi. A jeśli to nie działa, nadużywa władzy, by ich zastraszyć. A za zgodą Republikanów w Senacie Stanów Zjednoczonych otoczył się ludźmi takimi jak Sekretarz Obrony Pete Hegseth, którzy zrobią wszystko, co im powie, bez pytań, bez względu na wszystko.
Trump i Hegseth bardziej dbają o rozgłos niż o rządy prawa. Dokładnie tak. Dowiedziałem się z tweeta, że Sekretarz Obrony zarządził śledztwo w mojej sprawie. Ten sam Sekretarz Obrony, który już od samego momentu nominacji był historycznie niekompetentny na to stanowisko.
Ten sam Sekretarz Obrony, o którym donoszono, że rozkazał drugie uderzenie, by zabić ocalałych z katastrofy morskiej na Karaibach. Jeśli jest ktoś, kto musi publicznie i pod przysięgą odpowiedzieć na pytania, to jest to Pete Hegseth. To niebezpieczny moment dla Stanów Zjednoczonych, gdy prezydent i jego lojaliści używają każdej dźwigni władzy, by uciszyć amerykańskich senatorów za to, że zabierają głos.
Ale wszyscy wiemy, że nie chodzi tu o mnie, ani o innych w tym wideo. Próbują wysłać wiadomość do emerytowanych wojskowych, pracowników rządowych, żołnierzy, urzędników i wszystkich Amerykanów, którzy myślą o zabraniu głosu. Lepiej trzymajcie gębę na kłódkę, bo inaczej…
To był jedyny cel drugiej kadencji prezydenta Trumpa. Nie walka z kosztami, nie tworzenie miejsc pracy, ale zastraszanie ludzi i ściganie tych, których uważa za swoich politycznych przeciwników.
Robił to firmom. Lepiej wypisz czek na budowę mojej sali balowej, bo mogę nie zatwierdzić twojej fuzji. Robił to uniwersytetom. Lepiej zwolnij swojego rektora, bo wycofam dofinansowanie badań.
Robił to nawet prowadzącym nocne talk-show. Lepiej nie rób żartów, które mi się nie podobają, bo zdejmę cię z anteny i odbiorę koncesję twojej stacji. I robi to co tydzień z Republikanami w Kongresie i Senacie.
Lepiej trzymaj się linii partii, albo dopilnuję, żebyś nigdy nie został ponownie wybrany. Ludzie, to ma swoją cenę. I nie tylko dla amerykańskich firm, uczelni i komików.
To niszczy wolność słowa każdego Amerykanina i równowagę władz, które stanowią fundament naszej demokracji. Bo kiedy Republikanie w Kongresie zbyt boją się nie zgodzić z tym prezydentem, oznacza to, że jego złe pomysły pozostają bez sprzeciwu. Nałożył lekkomyślne cła na kraje na całym świecie, windując koszty wszystkiego, od artykułów spożywczych po przybory szkolne.
Republikanie historycznie – cóż, przynajmniej rok temu – nienawidzili ceł. Ale gdy przychodzi do głosowania nad ich zniesieniem, zbyt boją się Donalda Trumpa. Więc Amerykanie płacą więcej za prawie wszystko przez polityków bez kręgosłupa.
Tak samo jest z kosztami opieki zdrowotnej. Są Republikanie w Izbie i Senacie, którzy naprawdę chcą coś zrobić, by zapobiec gwałtownemu wzrostowi składek zdrowotnych dla milionów Amerykanów. A rozwiązania są proste.
Ale prezydent Trump mówi, że tego nie chce. Więc nic się nie dzieje. Nic, poza shutdownem rządu.
I tak w kółko. Prezydent posunął się za daleko. Wszyscy musimy się obudzić.
Lokator Gabinetu Owalnego ignoruje Konstytucję i nie ma szacunku dla rządów prawa. Próbując mnie uciszyć, proponując postawienie mnie przed sądem wojskowym, grożąc mi śmiercią za to, że działam, gdy nasza demokracja wymaga walki. Prezydent Trump przekroczył granicę.
I tym razem to nie zadziała. Nie dam się zastraszyć temu prezydentowi. Nie dam się uciszyć temu prezydentowi ani ludziom z jego otoczenia.
Bo zbyt wiele poświęciłem w służbie dla tego kraju, by ustąpić przed tym gościem. W 1991 roku, gdy Donald Trump doprowadzał kasyno Taj Mahal do bankructwa, do mnie strzelano nad Irakiem i Kuwejtem. W 2001 roku, po tym jak Donald Trump powiedział, że zawalenie się Twin Towers oznacza, że teraz to on ma najwyższy wieżowiec na Manhattanie, ja na pokładzie rakiety zabierałem w kosmos flagi upamiętniające ofiary 11 września.
W 2003 roku, gdy Donald Trump pisał życzenia urodzinowe potworowi Jeffreyowi Epsteinowi, ja byłem pierwszy na miejscu, by odzyskać ciała moich kolegów astronautów, którzy zginęli, gdy prom kosmiczny Columbia eksplodował podczas powrotu na Ziemię. W 2011 roku, gdy Trump prowadził reality show i szerzył teorie spiskowe przeciwko prezydentowi Barackowi Obamie, ja siedziałem przy szpitalnym łóżku mojej żony, gdy dochodziła do siebie po postrzale w głowę.
Do czego zmierzam? Przeżyłem znacznie gorsze rzeczy w służbie mojemu krajowi niż on. Prezydent i Pete Hegseth mnie nie uciszą. Nie powstrzymają mnie przed mówieniem prawdy i nie powstrzymają mnie przed wykonywaniem mojej pracy.
Dość znęcania się, dość zastraszania, dość gróźb, dość tych bzdur, które nikomu w naszym kraju nie pomagają kupić jedzenia czy opłacić rachunków medycznych, a niszczą prawa każdego Amerykanina. Moją pracą jest walka o nich, stawanie w obronie Konstytucji i nic, absolutnie nic nie powstrzyma mnie przed wykonywaniem mojej pracy. Dziękuję.
Podsumowanie
Wniosek szósty powinien być chyba taki, że szybciej prezydentami stają się ci, którzy bardzo poświęcają się… walce o władzę niż ci, którzy bardzo poświęcają się… dla swego kraju.
Zapraszam do dyskusji nad wnioskami i dyskusji na temat systemowych rozwiązań procesów społecznych.
A jeśli materiał się podobał to proszę go polecać nauczycielom, teologom, moralistom, dziennikarzom, filozofom i naukowcom… Polacy muszą o wiele więcej myśleć na temat tego co się wokół nich dzieje i czy właściwie to postrzegają.











