Kilka rad na czas kryzysu – o złotych rublach i inflacji

Pobierz e-booki

Pewnie niewielu miało okazję przeczytać wspomnienia ks. Walerego Pogorzelskiego pt.: „43 lata w kapłaństwie”. Książka niszowa, wydana w 1935 roku nakładem własnym autora w Sieradzu. Nie wiem czy były wznowienia. Ksiądz Pogorzelski, po ukończeniu Seminarium we Włocławku, rozpoczął swoją posługę kapłańską w końcu XIX wieku, a droga życiowa wiodła go przez różne parafie w trzech zaborach, aż do niepodległej Polski, do Sieradza, gdzie w latach 20-tych został proboszczem.

Dużo jest w książce opisanych spraw dotyczących problemów życia religijnego pod zaborami, koegzystencji Kościoła i władzy, relacji między zaborcami i osobami duchownymi, ale także codziennych spraw dotyczących zwykłych ludzi, życia parafialnego, zła i dobra siedzącego w człowieku. Jest też – mimo wielu dziejowych, krwawych zawieruch – dużo humoru, sporo opisów codziennego życia księdza np. na wiejskiej parafii, relacji z hierarchią i z wiernymi… Tak naprawdę – kopalnia wiedzy i polskiej historii. I to napisana żywo, z polotem, tak, że trudno się od książki oderwać.

Wsparcie
Wspomóż PAFERE
Wspomóż PAFERE

Ale są też we wspomnieniach ks. Pogorzelskiego wątki dotyczące spraw gospodarczych i społecznych, z których można wyciągnąć pewną naukę. Niektóre z nich mogą być przydatne w czasach kryzysu – czy będzie to koronawirus, wojna, czy krach systemu finansowego, a może wszystko to naraz.

Oddaję zatem głos ks. Pogorzelskiemu, przytaczając kilka fragmentów z jego wspomnień (pisownia oryginalna):

„(…) W miarę jak front wojny od nas się odsuwał ku wschodowi, wkraczają coraz bardziej władze C.K. austryackie i obejmują administrowanie zajętych terenów: sądownictwo, policya, szkolnictwo etc. pełny zarząd z własna monetą, koronami. (…) Narazie austryacy zwieźli do nas moc cukru, świec, nafty etc. aleśmy się nie zorientowali i za mało się kupiło. W parę tygodni stan rzeczy się zmienił, nastał system kartkowy. (…) I nasi austryacy, ale głównie niemcy, gorliwie wyciągali z ludu złote monety, później srebrne ruble w rozmaity sposób: to drzewo w lasach sprzedawali tylko za złoto, to wybrakowane konie wojskowe zbywali tanio, ale tylko za złoto, to jakieś kary nakładali tylko w złocie. Sami zaś pchali papierowe pieniądze. Niemcy głównie ruble rosyjskie, które często sami fabrykowali. Pamiętne było przy tej okazji powiedzenie jednego chłopa. Płaci tem wymuszonem złotem, ale mówi: >>Mikołajku bić to cię biją; ale cię szanują<< (alluzya do wizerunku Mikołaja II na pięciorublówkach złotych)”.

„(…) Mąka na opłatki do kościoła miała procedurę następującą. Dziekan wyliczał ilość potrzebną na hostye i komunikanty dla każdego kościoła. Na mocy przedstawienia Kreiskomando w Radomsku, wydawano dziekanowi prawo na zakup pszenicy i na przemiał. Wszystką mąkę zwożono do mnie i stąd zabierali księża proboszczowie na cały rok. Ja zakupywałem na swoje 16 parafji 26-28 korcy, porcye księżom wyznaczałem b. duże, tak, że i na babki starczało wszystkim. >>Święcone wielkanocne<< w czasie wojny siłą rzeczy zostało skasowane o tyle, żeśmy Xsięża po wspólnem porozumieniu nie objeżdżali wiosek, lecz ludność po trosze święconego w koszykach przynosiła do kościołów i tu się święciło. – Zabór dzwonów kościelnych odbył się w obu okupacyach. Austryacy stare zabytkowe dzwony oszczędzali. Ogólny zaś nakaz pozostawiał po jednym dzwonie średniej wielkości przy kościele. W Pajęcznie były 3 dzwony nowe. Udało mi się żandarma przekonać, że słowo >>mittel<< oznacza nie średni ale środkowy. Jakaś uczciwa dusza roześmiał się i zostawił mi >>środkowy<<, a ten właśnie był największy, około 800 funtów wagi miał, podczas gdy dwa zabrane razem około 600 f. Dosięgały. – Tylko złote pieniądze zachowały na stałe swoją wartość i te jedynie należało (i należy w przyszłości) chować w czasie wojny. Inflacya koron spowodowała obniżenie ich wartości, każdy papierowy pieniądz: korony, marki, ruble, papierowe stałe wartości traciły. Ale lud nasz, a także i inni, tak się zrośli z rublami, a zwłaszcza ze sturublówkami, zwanemi >>Kaśki<< od portretu Katarzyny II carycy, (był to pieniądz o dużem znaczeniu), że więcej w nie wierzono, niż w inne. Nikt wreszcie ani przypuszczał, że Rossya w tej wojnie się obali. Miljardowe straty poniosła ludność na inflacyi i na papierowych pieniądzach Rossyi, Austryi i Niemiec. – Wszystkie też oszczędności i fundusze, jakie pojedyńczy ludzie i instytucye zbiorowe składały do rosyjskich kas oszczędności i banków, wszelkie fundusze i kapitały kościołów i inne, wszelkie papiery, i akcye, i pożyczki – wszystko przepadło! Wojna to wielki krzywdziciel”.

„(…) Dewaluacya pieniądza w owym czasie wprost uniemożliwiła obrachunek. Wyłożę to na przykładzie. Duży piec kaflany z pięknych dużych kafli w lipcu 1923 roku kosztował mię 1,5 miljona marek, a już w listopadzie za jeden kafel płaciłem 2 miljony. Odbudowa całej plebanji kosztowała mię 30 miljonów, a już w marcu następnego roku za dorobienie jednej okiennicy zapłaciłem 36 miljonów. Doszło w końcu do tego absurdu, że jedno pudełko zapałek kosztowało 1,5 miljona. U nas było z tem wprost rozpaczliwie. W Niemczech było o wiele gorzej, tam bitro wielomiljardowe, a nawet biljonowe banknoty. Łatwo zrozumieć, ile ten wciąż upadający pieniądz wytwarzał trudności, przy godzeniu i wypłacaniu rzemieślników, materyałów, a wszelkie kombinacye kosztorysowe, rozkłady na parafyę po tygodniu już były wprost nieaktualne. Moc ludzi potraciła całe majątki wówczas. Wczoraj wzięte za sprzedaż domu, placu, gospodarstwa etc. miljony jutro już były bez wartości. To była istna katastrofa dla bardzo wielu”.

Ks. Walery Pogorzelski – “43 lata w kapłaństwie”, nakładem autora, Sieradz 1935

Pobierz e-booki
Pobierz za darmo e-book
Pobierz za darmo e-book

1 KOMENTARZ

  1. Znamienne : “nakładem autora” – wbrew obiegowej opinii takie książki są bardzo wartościowe, o wiele bardziej niż subwencjonowane.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here