PAFERE
Bogacenie miłe Bogu Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
01.05.2009.
 Już przed ostatnim gospodarczym tąpnięciem często słyszeliśmy z ust duchownych, że przedsiębiorczość i bogacenie się prowadzi prosto do odrzucenia Boga. Nagminne jest w kazaniach przeciwstawianie sobie bogactwa i pobożności. To wynik przede wszystkim błędnego interpretowania przypowieści o uchu igielnym.

Po pierwsze, Pismo Święte naucza, że porządek zaprowadzonym przez Boga zakłada m.in. poszanowanie własności prywatnej. Księgi Starego Testamentu pokazują, jak Bóg obdarza ziemią poszczególne ludy, co w końcu prowadzi do tego, że właścicielem staje się głowa rodziny. Przykładem może być oddanie Izraelitom kraju Kanaan, rozdzielonego potem między poszczególny klany. Także przykazanie „Nie kradnij” świadczy o tym, że oczywistym prawem człowieka jest posiadanie dóbr. Przecież Boży zakaz byłby pozbawiony sensu, gdyby wszystko miało być wspólne.

Po drugie, Trzeba odczytać właściwy sens przypowieści Chrystusa o uchu igielnym. Już od początków chrześcijaństwa usiłowano zinterpretować naukę Jezusa tak, by Ewangelią podeprzeć własną wątpliwą ideologię. Nawet prześladujący Kościół marksiści utrzymywali, że Mojżesz był pierwszym komunistą, który wyprowadził uciskanych proletariuszy z niewoli egipskich wyzyskiwaczy. Także współcześni głosiciele teorii, że Chrystus jest pierwowzorem socjalisty, powołują się na ewangeliczna relacja św. Łukasza o spotkaniu Mistrza z Nazaretu z bogatym młodzieńcem. Na pytanie o wierność przykazaniom młodzieniec odpowiada: „Od młodości przestrzegam tego wszystkiego. Jezus słysząc to, rzekł mu: Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź ze Mną. Gdy to usłyszał, mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. Jezus zobaczywszy go takim rzekł: Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Łk 18,18-25).

Łatwo bez całościowego spojrzenia na Dobrą Nowinę odnieść wrażenie, że Jezus potępia bogactwo i własność prywatną. Jednak większość biblistów przekonuje, że chodzi tu nie o krytykę posiadania mamony, a o zbytnie, chorobliwe doń przywiązanie. Jezus potępia przekładanie majątku ponad miłość do Pana. Grzeszy bogacz, który czci pieniądz, złotego cielca, a nie Boga. Sam Jezus żył w ubóstwie nie z powodu generalnego obrzydzenia do majątku, ale z powodu Boskiego uniżenia. To prawda, że w rozmowie z bogatym młodzieńcem pobrzmiewa też wezwanie do heroicznego naśladowania ubóstwa Chrystusa, ale to nie znaczy, że zbawieni mogą być  tylko św. Franciszek albo św. Brat Albert.

Warto zanalizować również przypowieść o robotnikach w winnicy. Jej właściciel mówi do człowieka, który spodziewa się za dniówkę dostać więcej niż umówionego denara: „Nie krzywdzę cię. Czyż nie na denara zgodziłeś się ze mną? Zabierz swoje i odejdź. Chcę temu ostatniemu dać jak i tobie. Czyż nie wolno mi zrobić, co chcę, z tym, co jest moje?” (Mt 20, 13-15). Poza oczywistym sensem teologicznyma, czyli nauką, że każdy może dostąpić  zbawienia – bez względu na to, kiedy nawrócił się do Boga, występuje tu aprobata własności jako prawa do swobodnego dysponowania rzeczami. Można nawet postawić odważną tezę, że Chrystus pochwala stosunki gospodarcze, które dziś radykalna lewica nazwałaby wyzyskiem i lekceważeniem pokrzywdzonych przez los.

Ważkim argumentem w tych sporach jest przypowieść o talentach. „Zawołał (człowiek) niewolników i przekazał im swoje majętności. Temu dał pięć talentów, temu dwa, a temu jeden, każdemu stosownie do jego możliwości – i odjechał. Zaraz ruszywszy, ten, co otrzymał pięć talentów, zaczął nimi obracać i zyskał drugie pięć. Tak samo ten, co dwa, zyskał drugie dwa. Ten zaś, co otrzymał jeden, odszedłszy, rozkopał ziemię i ukrył srebro swego pana”. Po powroce pan pochwala przedsiębiorcze sługi. Natomiast od tego, który zakopał pieniądz słyszy: „ Panie, znając cię, że twardym jesteś człowiekiem, żnącym, gdzie nie siałeś, i zbierającym, gdzieś nie rozsypał, bojąc się, odszedłszy ukryłem swój talent w ziemi. Spójrz, masz swoje”. Pan odpowiada: „ Niewolniku zły i gnuśny, wiedziałeś, że żnę, gdzie nie pisałem i zbieram, gdzie nie rozsypałem. Trzeba ci było zatem złożyć me srebrniki u bankierów, a ja, przyszedłszy, dostałbym swoje z odsetkami. Zabierzcie więc mu talent i dajcie mającemu dziesięć talentów. Każdemu bowiem mającemu będzie dane i będzie mu zbywało. A nie mającemu będzie zabrane mu i to co ma. A nieużytecznego niewolnika wyrzućcie w ciemność zewnętrzną. Tam będzie płacz i zgrzyt zębów.” (Mt 25, 14-30).

Ta przypowieść nijak się ma do panującej w dzisiejszych czasach ideologii państwa opiekuńczego. Bóg chce byśmy wykorzystywali swoje talenty i pomysłowość. Słudzy w przypowieści nie dostali nakazu pomnażania majątku, pan polegał na ich wolnej woli. Jezus mówi nam wprost: czerpanie zysków z użytkowania zasobów, pracy, inteligencji, ryzyka nie jest niemoralne, za to lenistwo jest przedstawiane w przypowieści jako objaw braku szacunku do Bożego daru, jak i samego siebie. Tymczasem współczesny ustrój biurokratyczny jest właśnie gloryfikacją postępowania leniwego sługi bowiem jego los leży w rękach setek instytucji państwowych, które kosztem przedsiębiorczych obywateli zrekompensują mu nieudolność. Dowodem na to niech będzie również uratowanie przez państwo nieroztropnych i pazernych amerykańskich menagerów bankowych, których nieudolność jest nagradzana pieniędzmi podatników, a racjonalnie myślący bankierzy są traktowani przez rząd jak frajerzy.

Łukasz Adamski
Polska "The Times"

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Wsparcie

Nasza działalność

 

Magister PAFERE


Polecamy

 Strona Prokapitalistyczna

Prokapitalizm.pl

Design by Sumer. Powered by Joomla.