Jeszcze przed rokiem jedynym zmartwieniem kładących się spać Islandczyków była pogoda, jaką nazajutrz zastaną za oknem. Międzynarodowe organizacje badające poziom życia mieszkańców państw świata plasowały Islandię w czołówkach swych rankingów. Ukazujące się w Polsce tygodniki wspominały o pławiących się w dobrobycie Islandczykach, ogromnych jak na polskie warunki pensjach, długiej żywotności ludzi i ich zadowoleniu z faktu, iż mieszkają w raju na Ziemi. Wszystkie te „reklamy” zwabiły Polaków na tą odległą wyspę w poszukiwaniu lepszych perspektyw. Staliśmy się tam najliczniejszą mniejszością narodową. Jednak sytuacja już nie wygląda tak kolorowo. Samoloty lecące na kontynent są wypełnione po brzegi. Nie ma się co dziwić tej tendencji, Korona islandzka jest tak słaba, że nie opłaca się dłuższy pobyt na wyspie w celach zarobkowych.
Sedesów brak Wszystkiemu winny jest fakt, iż głównym filarem islandzkiej gospodarki jest sektor bankowy, ten natomiast powiązany jest finansowo z innymi bankami w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i innych krajach. Gdy amerykańskie banki zaczęły mieć problemy to fakt ten dotkliwie odczuły banki islandzkie. Kurs korony poszybował w dół. W sumie spadł o ponad 70 proc. W efekcie rząd specjalną ustawą przejął pełną kontrolę nad sektorem bankowym. Premier kraju, Geir Hilmar Haarde w wygłoszonym orędziu do narodu zapowiedział, że rząd gwarantuje wypłatę środków z rachunków bankowych do wysokości 2,5 mln Koron islandzkich. Inflacja poszybowała w górę, a w raz z nią ceny w sklepach. Transakcje walutowe zostały zamrożone, a import towarów z zagranicy praktycznie niemożliwy. Doszło nawet do tak kuriozalnej sytuacji, że w całym kraju zabrakło sedesów. Przykładem jest sklep z materiałami budowlanymi Ísleifur Jónsson ehf., który ostatki sedesów i innych towarów musiał sprzedać z wystawy. 
Osamotniona wyspa Kryzys ekonomiczny ukazał też inny poważny problem Islandii. Brak przyjaciół. Zaraz po orędziu premiera, w mediach pojawiły się informacje, jakoby Rosja udzieliła Islandii kredytu opiewającego na 4 miliardy Euro z terminem spłaty na 4 lata. Niedługo potem okazało się, iż informacja ta jest nieprawdziwa. Doniesienia te były szokujące z tego powodu, iż Islandia jest krajem szeroko współpracującym z państwami zachodniej Europy i Stanami Zjednoczonymi. Należy przecież do NATO, do niedawna w Keflavíku znajdowała się rozległa baza tej organizacji zarządzana przez Amerykanów. Ponadto Islandia jest członkiem Układu z Schengen, który znosi kontrolę osób przekraczającą granice między państwami należącymi do tego układu. Dlatego też ewentualnej pomocy finansowej dla ratowania gospodarki kraju spodziewano się raczej z tych stron świata a nie z Rosji. Dramatycznie więc brzmiały prośby o pomoc finansową skierowane do UE. Zagrożony bankructwem kraj pomocy szukał również w krajach skandynawskich, Europejskim Banku Centralnym, amerykańskiej Rezerwie Federalnej i Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Prezydent Ólafur Ragnar Grímsson podczas spotkania z ambasadorami ostro skrytykował zachodnich sojuszników za niedostateczną pomoc. Norweska gazeta „Klassekampen” doniosła, że prezydent Grímsson zapowiedział szukanie „nowych przyjaciół”. Tym nowym przyjacielem miałaby być Rosja. „Klassekampen” powołując się na poufny raport ambasadora Norwegii, który był uczestnikiem tego spotkania, informuje o ofercie skierowanej pod adresem Rosji. Islandia miałaby wpuścić na swoje terytorium rosyjską flotę powietrzną, która mogłaby korzystać z byłego amerykańskiego lotniska wojskowego w Keflavíku. Polska pomoc Być może właśnie ten dyplomatyczny pstryczek, był impulsem do działania dla zachodnich sojuszników. Międzynarodowy Fundusz Walutowy uchylił swą sakiewkę i pożyczy Islandii 2,1 mld USD na walkę ze skutkami globalnego kryzysu finansowego i stabilizację gospodarki. Pomoc zaoferowała również Polska, która wyłoży 200 mln USD. Decyzję o pożyczce podjął minister finansów Jacek Rostowski podczas nieformalnego spotkania Ekofinu (grupy 27 ministrów finansów państw UE) z Europejskim Stowarzyszeniem Wolnego Handlu. Rzeczniczka resortu finansów Magdalena Kobos podkreśla, iż duże znaczenie w kwestii udzielenia pożyczki przez Polskę ma fakt, że w Islandii żyje tak liczna grupa Polaków. Decyzja MFW w sprawie pożyczki spowodowała reakcję czterech państw nordyckich, które również przyłączą się do pomocy finansowej. W sumie Dania, Finlandia, Norwegia i Szwecja wyłożą 2,5 mld USD. Premier Geir Haarde dał gwarancję Wielkiej Brytanii, iż jej obywatele lokujący swoje oszczędności w islandzkich bankach nie stracą ani funta. Gwarancje te umożliwiły kolejną pomoc dla kraju. Wielka Brytania, Holandia i Niemcy udzielą pożyczki w wysokości 6,3 mld USD (5 mld euro). Gospodarcze kłopoty ukazały osamotnienie Islandii. Wprawdzie została jej udzielona pomoc finansowa, lecz czekano na nią stanowczo za długo i wymagało to sporych zabiegów dyplomatycznych premiera i prezydenta kraju. Dla zwolenników przystąpienia Islandii do Unii Europejskiej i przyjęcia waluty Euro sytuacja ta jest argumentem za zwiększeniem integracji wyspy ze Wspólnotą. Jednak należy pamiętać, że Islandia nie znajduje się w centrum Europy, gdzie byłaby otoczona sąsiadami, jest samotną wyspą na oceanie i tego faktu już nic nie zmieni. Kamil Białas Źródło: www.stosunki.pl Polecamy ciekawy tekst w jęz. angielskim http://www.financialsense.com/fsu/editorials/barry/2009/0206.html |