PAFERE
Andrzej Pilipiuk: Fascynujące dzieje przedsiębiorczości (fragment) Drukuj Poleć znajomemu
Oceny: / 0
KiepskiŚwietny 
09.02.2009.

 Konrad Prószyński urodził się w 1851 roku. Kilka lat spędził w Tomsku na Syberii, gdzie jego ojciec i dziadek obywali karę przymusowego osiedlenia jako „niebezpieczni buntownicy” – uczestnicy Powstania Styczniowego. Młodzieniec przebywając w towarzystwie zesłańców chłonął ich opowieści i planował walkę z caratem. Czuł tęsknotę za krajem, był przekonany że jego obowiązkiem jest włączenie się w działalność konspiracyjną. Powróciwszy wreszcie do Warszawy przeżył totalne rozczarowanie. Mieszkańcom stolicy ani w głowie było spiskować. Dłuższy czas klepał biedę utrzymując się z różnych dorywczych zajęć i korzystając z pomocy stryja.

W 1869 roku ufając niesprawdzonym pogłoskom ruszył nielegalnie do Krakowa by przyłączyć się do formowanego tam ponoć polskiego wojska. Ponownie się rozczarował, jednak wyprawa nie była daremna poznał redakcję pisma „Kalina” a w nim spotkał poetę Adama Asnyka. Kontakt z życiem umysłowym Galicji natchnął Konrada do działalności oświatowo-wydawniczej. Zdał eksternistycznie maturę i podjął studia prawnicze. Na początku lat 70-tych XIX wieku przyłączył się do studenckich kółek samokształceniowych. Był też jednym z założycieli Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Ożenił się, a w 1875 roku wraz z grupą przyjaciół założył TON – tajne Towarzystwo Oświaty Narodowej. Za pierwsze zadanie przyjęto walkę z powszechnym na wsi analfabetyzmem. Ze składek wydano książeczkę o Stanisławie Staszicu, a następnie Konrad Prószyński ukrywając się za pseudonimem Kazimierz Promyk, ułożył broszurkę przeznaczoną dla samouków i umożliwiającą naukę czytania i pisania w ciągu kilku tygodni.

Początkowo wydał swój elementarz w postaci arkuszy przeznaczonych do powieszenia na ścianie. Było to rozwiązanie pomysłowe, ale dość niepraktyczne. Wydruk sporządzony na cienkim papierze szybko się niszczył. Mimo dużego zainteresowania nietypowy format utrudniał wysyłanie pocztą. Wrócono wiec do idei elementarza w postaci broszury. Cenę ustalono bardzo niską - 3,5 kopiejki. Miała pokryć koszt druku i kolportażu. Pozytywistyczne idee w zderzeniu z rzeczywistością rychło prysły – autor klepał nędzę a funduszy brakowało nawet na kontynuację już rozpoczętych prac. Po trzech latach istnienia TON podzieliło los innych nielegalnych ugrupowań – zostało rozbite przez carską Ochranę. Prószyński uniknął aresztowania ale skala represji przekonała go że należy zmienić sposób działania. W 1878 roku założył wydawnictwo – Księgarnię Krajową.

Jednym z pierwszych zadań było ponowne wydanie poprawionego elementarza zatytułowanego „Obrazkowa nauka czytania i pisania”. Wydawnictwo specjalizowało się w publikowaniu literatury przeznaczonej głównie dla środowiska włościańskiego. Zainteresowanym wysyłano katalogi dzięki którym można było zamówić interesujące tytuły za pośrednictwem poczty. Po dwu latach Konrad Prószyński dysponował już sporą bazą adresową i był gotów do przeprowadzenia kolejnego projektu – przystąpił do wydawania czasopisma. „Gazeta Świąteczna” oraz towarzyszący jej kalendarz „Gość” odegrały ogromną rolę w szerzeniu oświaty i zwalczaniu analfabetyzmu.

Po upadku Powstania Styczniowego władze rosyjskie podjęły trud szerzenia edukacji na polskiej prowincji. Planowano docelowo otworzenie przynajmniej jednej szkoły elementarnej w każdej gminie. Oczywiście powstające palcówki służyć miały w pierwszym rzędzie rusyfikacji, stąd nauka odbywała się przynajmniej częściowo w języku Puszkina a poznawanym alfabetem była przede wszystkim cyrylica. Działalność Księgarni Krajowej - druk polskich elementarzy i dostarczanie chłopom taniej lektury w ich własnym języku - skutecznie psuła te plany. Także nowe czasopismo szybko stało się solą w oku carskiej administracji. Nakład rósł szybko a pismo spełniało swoją rolę. Czytano je na wsiach zarówno po karczmach jak i po mszy przed kościołami. Czasopismo zawierało umoralniające opowiastki, cenne porady agronomiczne, teksty popularno naukowe i co najważniejsze w tamtych czasach - ilustracje. W ślad za tym poszły represje cenzury. Wydawca lawirował jak tylko mógł próbując przemycać istotne informacje dotyczące literatury i historii Polski. Władza ingerowania nie tylko w tekst artykułów. Niekiedy ofiarą cenzorskich nożyczek padały podpisy pod ilustracjami a nawet same obrazki.

Praca w gazecie była bardzo absorbująca. Niskie dochody sprawiały że większą cześć pracy redakcyjnej musiał wziąć na siebie właściciel. Spalając się przy tym dziele zaniedbał życie rodzinne. Szaleńczego tempa i przeciążenia obowiązkami domowymi nie wytrzymała żona Prószyńskiego – Cecylia. W 1884 roku popełniła samobójstwo. Dopiero ta tragedia trochę otrzeźwiła pracocholika. Jego kolejne małżeństwo było bardziej udane. Rozwijające się wydawnictwo i gazeta przyniosły wyższe dochody, można było zwolnić. Nowi współpracownicy redakcji wzięli na siebie część obowiązków.

W 1889-tym roku Kazimierz zazwyczaj twardo stąpający po ziemi uległ niestety pewnej idee fixe. Analizując polską ortografię i wymowę doszedł do wniosku że alfabet łaciński zawiera zbyt mało liter by w pełni oddać bogactwo wymawianych dźwięków. Zamiast 24 liter zaproponował zatem system zapisu zawierający aż 46 znaków. Pomysł jego trafił jednak na mur obojętności. Prószyński wyjątkowo przywiązany do swojego pomysłu dostosował do nowego alfabetu najnowsze wydanie swojego elementarza i próbował wywalczyć dopuszczenie go do szkół. W efekcie ministerstwo szkolnictwa zaleciło używanie konkurencyjnego elementarza autorstwa Falskiego. Prószyński próbował jeszcze przez jakiś czas publikować w gazecie świątecznej artykuły zapisane własnymi literami ale poskutkowało to jedynie spadkiem liczby czytelników. Opór materii wymusił zawieszenie eksperymentu.

„Obrazowa nauka czytania” cieszyła się ogromnym powodzeniem. Docenili ją także fachowcy – na zjeździe Towarzystwa Pedagogicznego w Londynie książkę tę uznano za najlepszy podręcznik czytania na świecie.

Zaostrzony kurs i reakcja po rewolucji 1905 roku umożliwiły władzom carskim rozprawę z niepokornym Polakiem – w lutym 1906 roku wstrzymano druk Gazety Świątecznej a policja zniszczyła czcionki drukarskie by uniemożliwić wszelkie próby publikacji nielegalnej. Dopiero w marcu zezwolono na wznowienie publikacji czasopisma. Prószyński zmęczony wieloletnią walką wycofał się na emeryturę przekazując redakcję swoim synom. Kolejny rok spędził głownie w uzdrowiskach próbując podreperować nadszarpnięte zdrowie. Zmarł w 1908 roku. Nie zrealizował swych młodzieńczych planów. Nie dane mu było zwalczać caratu z bronią w ręce. Jednak jego działalność wyrządziła Rosji i jej planom rusyfikacyjnym ogromne szkody.

„Gazeta świąteczna” mimo ciągłych bojów z cenzurą, tym razem sanacyjną przetrwała do drugiej wojny światowej. Powojenna próba reaktywacji czasopisma została storpedowana przez komunistów.
 
Andrzej Pilipiuk
Źródło: Netbird.pl

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

Wsparcie

Nasza działalność

 

Magister PAFERE


Polecamy

 Strona Prokapitalistyczna

Prokapitalizm.pl

Design by Sumer. Powered by Joomla.