|
W samym sercu Waszyngtonu, około 1 mili od Białego Domu w sześciopiętrowym przeszklonym budynku znajduje się libertariański CATO Institute.
W głównym hallu moją uwagę skupia przygotowywany właśnie poczęstunek i stoisko z książką. Okazuje się, że akurat trwa promocja najnowszej książki Davida Friedmana pt. Future Imperfect: Technology and Freedom In an Uncertain World. Spotkanie, które prowadzi wiceszef Instytutu, David Boaz odbywa się w podziemnej sali konferencyjnej. Wchodzę i zasiadam w wygodnym fotelu, czuję się dosłownie jak w którymś z multipleksów warszawskich. Wyposażenie sali w pełni profesjonalne. Sala, mimo że jest pora lunchu, wypełniona w 90 proc. Łącznie ok. setki ludzi. Trafiłem tylko na ostatnie 10 minut spotkania. Udało mi się umówić na krótką rozmowę z wiceprezesem Boazem – wkrótce opublikujemy jej treść na www.pafere.org.
Wejście do siedziby CATO. Wjeżdżam na 6. piętro budynku do niewielkiej sali konferencyjnej, gdzie mam umówione spotkanie z dwiema osobami z CATO. Gdy na nie czekam, nagle z windy wysiada… Bob Barr, tegoroczny kandydat Partii Libertariańskiej na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Przyszedł odwiedzić kogoś z szefostwa CATO. Zagaduję go, chwilę rozmawiamy, daję mu folder Fundacji PAFERE. On mnie z kolei pyta skąd jestem. Z Polski, hmm. Widać, że bardziej popularny i rozpoznawalny jestem w Polsce, niż w Stanach Zjednoczonych - mówi. Jego asystent robi nam pamiątkowe zdjęcie. 
Zdjęcie z Bobem Barrem z Libertarian Party. Na 6 piętrze CATO w oczekiwaniu na wywiad z Boazem przechadzam się po korytarzu. W sąsiednim gabinecie urzęduje Andieri Illarionov, dwa gabinety dalej Jose Pinera, chilijski ekonomista, twórca reformy emerytalnej w tym kraju. 
Wiceszef CATO David Boaz w swoim gabinecie przy pracy. Na każdym piętrze Instytutu na kanapie dla oczekujących gości wyłożone są instytutowe publikacje, zarówno papierowe, jak i CD. Przebywając w środku budynku można się przez chwilę poczuć jak w naprawdę jakimś libertariańskim śnie. Siedziba jest bowiem wyznacznikiem sukcesu instytutu. Roczny budżet sięga niemal 20 milionów dolarów, na 3 piętrach pracują eksperci z różnych dziedzin. Łącznie w Instytucie pracuje blisko setka osób. Na ścianach wiszą pamiątkowe zdjęcia z Hayekiem, Misesem, Reaganem i wieloma innymi. Studio nagrań bez mała można porównać ze studiami polskich stacji telewizyjnych. 
Promocja najnowszej książki Davida Friedmana odbywała się w sali konferencyjnej. Może kiedyś i my w Polsce doczekamy się choćby namiastki tego, co osiągnęło CATO Institute. tekst i foto: Paweł Toboła-Pertkiewicz |