Złoto wciąż będzie drożeć
- Gdy rozmawiamy cena złota na światowych rynkach przekroczyła 1400 $ za uncję. Czy Pana zdaniem jest to apogeum, czy cena złotego kruszcu nadal może rosnąć?
- Wydaje mi się, że cena w najbliższym czasie na pewno pójdzie jeszcze w górę. Z jednej strony niestabilna sytuacja powoduje, że ludzie szukają bezpiecznych inwestycji, z drugiej zaś strony na umacnianie się złota najbardziej wpływają kolejne decyzje FED-u. Zapowiedzi drukowaniu pustego pieniądza muszą oznaczać doprowadzenie do wyższej inflacji, a to z całą pewnością podbije cenę złota na światowych rynkach.
- FED zapowiedział, że dodrukuje w 2011 roku blisko 600 miliardów dolarów. Czy to oznacza, że cena za uncję może osiągnąć nawet 2000 dolarów?
- Myślę, że taki scenariusz jest bardzo prawdopodobny. Jeśli ktoś ma wolne środki pieniężne, polecam kupować czym prędzej złoto bo w najbliższym czasie przyniesie ono dużo radości jego posiadaczom.
- Dwa lata temu napisał Pan list otwarty do przyjaciół z lewicy. Czy dziś, po upływie dwóch lat, coś by pan w tym liście zmienił?
- Dobre pytanie, gratuluję. Nigdy nie zastanawiałem się nad tym. Myślę, że niewiele bym zmienił pod względem treści. Mógłbym dodać wiele nowych przykładów z ostatnich miesięcy obrazujących błędy popełniane obecnie, ale ogólne założenia i przyczyny dlaczego mamy dziś taką sytuację, a nie inną, dlaczego musimy trwać w recesji, pozostawiłbym bez zmian. Proszę spojrzeć... Przed kryzysem mówiono, że za mało rząd wydaje. Mieliśmy pierwszy baillout. Sytuacja nie uległa polepszeniu. Potem drugi i wciąż stagnacja. Przyszedł trzeci, wydaliliśmy mnóstwo pieniędzy i jesteśmy w punkcie wyjścia, bo ci sami ludzie wciąż powtarzają, że potrzebne są jeszcze kolejne pakiety pomocowe. Czy ci ludzie w ogóle nie myślą i nie widzą tego, co się dzieje? Czy nie widzą, że ich polityka i działania nic a nic nie pomagają? Ta ślepota na rzeczywistość jest zatrważająca. A lekcja jest banalnie prosta; trzeba przyznać, że ta polityka okazała się nieskuteczna i należy ją zmienić na wolnorynkową.
- Jak Pan ocenia politykę ekonomiczną prezydenta Obamy?
- Ogólnie oceniam ją negatywnie, ale nie aż tak negatywnie jak robią to inni. Słynna reforma zdrowotna to zły pomysł, ale samo jej wprowadzenie również jest błędne i nieprzemyślane. Wszystko w imię tego, aby przepchnąć ją. Do tego dochodzą kolejne pakiety pomocowe oraz ogólny wzrost wydatków rządowych. A trzeba podkreślić, że to wszystko jest finansowane z pieniędzy wytworzonych w prywatnym sektorze. Najgorsza jest jednak w mojej ocenie polityki Obamy ciągła zmiana reguł i zasad. W tych warunkach, które stwarza prezydent ciężko jest prowadzić biznes, bo nikt nie wie do końca jak warunki będą się zmieniać. Do dziś nie wiadomo na przykład co się stanie z cięciami podatkowymi uchwalonymi na początku kadencji przez Busha. Stwarza to atmosferę niepewności dla inwestorów i przedsiębiorców a to z pewnością nie sprzyja prowadzeniu interesów.
- Czy po wyborach ta sytuacja ulegnie zasadniczej zmianie?
- Chyba nie bo mamy sytuację, w której Kongres i prezydent będą się wzajemnie blokować.
- Ile firm jest utrzymywanych przez amerykański rząd?
- Nie jest ich dużo na poziomie federalnym. Proszę mi pozwolić pomyśleć… Myślę, że nie będzie ich więcej niż 10.
- Te 10 firm jest jednak niezwykle kosztownych…
- Absolutnie! Co więcej, mogę powiedzieć, że mimo tylu pieniędzy przeznaczonych na Fannie Mae czy Freedie Mac, właściwie nie przyniosło to jakichkolwiek pozytywnych skutków ekonomicznych.
- Czy pana zdaniem amerykańska gospodarka jest na tyle silna, że jest w stanie przetrwać obecne kosztowne eksperymenty i gdy tylko wróci normalna polityka gospodarcza, kłopoty się skończą?
- Tak, myślę że tak dokładnie będzie. Zła polityka nie może przynieść niczego dobrego. Dobra polityka, która sprawdziła się i zbudowała potęgę Ameryki musi być pozytywna. Jedyne o co mógłbym się obawiać to poziom inflacji.
- Przyszłość gospodarczą Ameryki widzi pan w pozytywnych barwach pod warunkiem zmiany polityki. Ale czy na to jest jakaś szansa w najbliższym czasie?
- Tak, jestem optymistą.
- A poziom zadłużenia nie zmienia pana oceny?
- Rzeczywiście, to jest problem, ale znów muszę wrócić do punktu wyjścia. On jest skutkiem złej polityki, która doprowadza do ciągłego zwiększania się zadłużenia zarówno zagranicznego jak i wewnętrznego. Przy dobrej polityce ten trend będzie odwrotny. Dług to dwa problemy. Pierwszy to kuszenie polityków do ciągłego zwiększania, gdyż jego skutki będą odczuwalne dopiero za jakiś czas, a nie od razu. Drugi problem z tym związany to niższy wzrost gospodarczy, a co za tym idzie mniejszy kapitał inwestycyjny, mniej nowych miejsc pracy. Przypominam, że Japonia całą poprzednią dekadę miała minimalny wzrost gospodarczy, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że była to zmarnowana dekada. Myślę, że w przypadku naszego kraju aż tak źle nie będzie, ale obecny dług może rzeczywiście hamować wzrost gospodarczy przez co biznes nie będzie odczuwał polepszenia koniunktury, przedsiębiorcy będą powtarzać, że wciąż tkwimy w recesji. Ale takie są niestety skutki złej polityki.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Paweł Toboła-Pertkiewicz
Aktualne komentarze prof. Horwitza ukazują się w każdy czwartek na stronach Foundation for Economic Education.
Zachęcamy do ich lektury: http://www.thefreemanonline.org/author/Steven%20Horwitz/
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




.jpg)







.png)


