Socjalizm sprzedaje nam utopię
W „Naszym Dzienniku” z 5 stycznia 2011 roku ukazał się wywiad z ks. Robertem Sirico, prezydentem Instytutu Actona z USA. Ksiądz Sirico mówi w nim m.in. na temat zysku, kryzysu finansowego i szkodliwości państwa opiekuńczego. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z ks. Sirico, który w przeszłości gościł w Polsce na zaproszenie naszej Fundacji.
Jako współzałożyciel Instytutu Lorda Actona podkreśla Ksiądz znaczenie wolności jednostki w społeczeństwie, promuje aktywność ekonomiczną. To jedno ze współczesnych wyzwań dla katolików?
Niemal w każdym rejonie świata rozwija się aktywność gospodarcza i w dużej mierze jest to efekt globalizacji rynków. Ten proces nieuchronnie angażuje katolików, którzy są aktywni w wielu sferach światowej gospodarki. To m.in. z tego powodu jest konieczne, aby katolicy dobrze rozumieli zarówno społeczne nauczanie Kościoła katolickiego, jak i zasady funkcjonowania rynków. Globalizacja sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. O jej obliczu decydują ludzkie działania. Jednym ze sposobów czynienia naszego społeczeństwa bardziej moralnym - poprzez oddziaływanie na uczestników życia ekonomicznego - jest formacja moralna, która nie postrzega aktywności ekonomicznej jako zła - jak to czyniły w przeszłości socjalistyczne koncepcje społeczne.
Nie każda zyskowna aktywność ekonomiczna jest akceptowalna przez chrześcijanina...
Prawda ekonomiczna jest prawdą i pod tym względem zysk jest celem każdego gospodarczego dążenia. Proszę pomyśleć, jak absurdalna byłaby sytuacja odwrotna - kto angażowałby się w przedsięwzięcia ekonomiczne, gdyby od razu zakładał ponoszenie strat? A jednak - choć prawda ekonomiczna jest prawdą, słuszne jest twierdzenie, że nie stanowi całej prawdy o ludzkim życiu. Dlatego nie jest tak, że każda aktywność ekonomiczna jest akceptowalna dla chrześcijanina, ale jedynie ta, która potwierdza głęboką koncepcję osoby ludzkiej. Jednym z przejawów tej koncepcji jest wzięcie pod uwagę tego, że zysk nie jest jedynie akceptowalnym zwieńczeniem działalności ekonomicznej, ale staje się godną pochwały oznaką, że to cel określa od początku sposób ludzkiego działania.
Światowy kryzys ekonomiczny dobitnie pokazał, że część biznesmenów zapomniała o różnicy między dobrem i zyskiem.
Myślę, że kryzys ekonomiczny został częściowo spowodowany tym, że biznesmeni nie zrozumieli, iż to, że ktoś może, jest w stanie coś zrobić, nie oznacza, że powinien to robić. Jednak uproszczeniem byłoby wskazywanie tylko na biznesmenów jako winnych wywołania kryzysu gospodarczego. Dlatego pomocne będzie odwołanie się do kategorii, którą znamy nie z teologii, ale z ekonomii, nazywanej "moralnym ryzykiem". Mamy z nim do czynienia, gdy uczestnicy gry rynkowej są skłonni do działania, którego w innej sytuacji nie zaakceptowaliby ze względu na to, co nazywane jest asymetrią ekonomiczną. Dokładnie takie zjawisko miało miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdy dwie rządowe jednostki, znane jako Freddie Mac i Fannie Mae [udzielające poręczeń na kredyty zwłaszcza dla biedniejszych obywateli - red.], zignorowały sygnały pojawiające się na rynku kredytów hipotecznych. Wszystko po to, by zachęcić pożyczkobiorców do nabywania domów, na które nie mogli sobie pozwolić, a pożyczkodawców (banki) - do udzielania kredytów na ich zakup, choć kredytobiorcy nie mieli w praktyce zdolności do ponoszenia związanych z tym obciążeń, a instytucje finansowe nie mogły na nich zarobić. Jak wszyscy obecnie już wiemy, ta ekonomiczna asymetria rozprzestrzeniła się na całą amerykańską gospodarkę, a następnie na cały świat. Pewną rolę w tym procesie odegrała też amerykańska giełda - Wall Street. Jednak główną przyczyną kryzysu była polityka rządowych agencji trwająca przez wiele dekad, choć były one w odpowiednim czasie ostrzegane przez zwolenników wolnej gospodarki, że taka polityka może się źle skończyć.
Więc przedsiębiorczość powinna być nadal podstawą funkcjonowania państw w XXI wieku?
A co mogłoby być alternatywą? Pana kraj bardzo dobrze rozumie skutki powrotu do gospodarki centralnie planowanej. Dlatego naszym dzisiejszym wyzwaniem jest stworzenie systemu ekonomicznego, który jest jednocześnie etyczny, ugruntowany głęboko w prawodawstwie i oparty na własności prywatnej.
Mimo że mamy początek XXI w., mechanizmy socjalistycznej gospodarki funkcjonują w wielu państwach, nawet w USA. Zgadza się Ksiądz z tą opinią?
Prawdą jest, że w ciągu ostatnich dwu lat rządów obecnej amerykańskiej administracji politycznej zrobiono dramatyczny krok w kierunku gospodarki centralnie planowanej. Wystarczy wymienić takie posunięcia rządowe, jak: udzielanie różnych subwencji dla przemysłu motoryzacyjnego, pakiet stymulacyjny dla gospodarki czy - jak ostatnio - bezprecedensowa (w historii USA) interwencja w system opieki zdrowotnej. Rośnie opozycja wobec tych działań, w skład której wchodzą nawet ci, którzy głosowali na prezydenta Obamę zaledwie 2 lata temu. Wielu zwolenników bardziej socjalistycznej gospodarki straciło jednak swoje miejsca w Izbie Reprezentantów i Senacie USA [i w efekcie trudniej już będzie prezydentowi Obamie zatwierdzić odpowiednie przepisy wprowadzające te rozwiązania w amerykańskim parlamencie - red.]. Zobaczymy, jaki będzie ostatecznie wynik Baracka Obamy w najbliższych wyborach prezydenckich [w 2012 r. - red.], ale obecnie ma najniższe notowania w sondażach.
Socjaliści często są bardzo skuteczni, kuszą wyborców wizjami państwa opiekuńczego jako bardziej sprawiedliwego niż kapitalizm...
To mit. Przede wszystkim socjalizm niczego nie wytwarza. To jest filozofia redystrybucji. Jakiekolwiek pieniądze powstałe w wyniku funkcjonowania socjalistycznej gospodarki pochodzą tak naprawdę z przedsięwzięć sprowadzających się do wolnej wymiany rodem z gospodarki kapitalistycznej. Dlatego, aby mieć pieniądze, które zwolennicy państwa opiekuńczego chcą rozdawać, potrzebują najpierw czegoś, co choćby przypomina kapitalistyczną gospodarkę. Ponadto przewiduje się, że zarówno socjalizm, jak i państwo opiekuńcze okażą się tym, co jest określane jako synoptyczna iluzja. Błędne jest myślenie, że wszystkie potrzeby społeczne mogą być rozpoznane przez jedno, scentralizowane "oko" - stąd "synoptyczne iluzje", w sensie odgórnego ferowania rozwiązań, np. dla wszystkich grup społecznych. Błędne również jest przekonanie, że wszystkie zasoby całego społeczeństwa mogą zostać wykorzystane w taki sposób, aby spełnić te potrzeby. Oczywiście żadne centralnie analizujące dane "oko" nie istnieje ani nie może istnieć po prostu dlatego, że potrzeby społeczne są subiektywne i bardzo trudno jest przewidzieć, jakie one będą w przyszłości, biorąc pod uwagę konkretne okoliczności, od których również zależą. Alternatywne dla takiej wizji jest wolne społeczeństwo, świadome moralnych i humanistycznych wartości, które wykorzystuje zasadę pomocniczości, aby realizować ludzkie potrzeby przynajmniej na podstawowym poziomie.
Państwo opiekuńcze w wydaniu socjalistycznym odziera nas z wolności?
Cała historia świata pokazuje, że tak właśnie jest. Oczywiście wolność musi być podporządkowana prawdzie o tym, kim jest człowiek w swojej pełni. Ale wolność jest niezbędna do osobowego rozwoju, nawet jeśli nie jest ona pełna.
A jednak ta idea prymatu ludzkiej wolności jest z wielkimi oporami realizowana w wielu krajach, czego przykładem są żywotność teologii wyzwolenia w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej czy problemy z tzw. transformacją wielu państw postkomunistycznych...
Myślę, że konieczne jest uściślenie, co rozumiemy przez sformułowanie "prymat ludzkiej wolności". Oczywiście teologia wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, która w wielu przypadkach sprowadzała się do prób "chrzczenia" Karola Marksa, poniosła porażkę, ponieważ nie traktowała ludzkiej wolności poważnie. Przedefiniowała ją w taki sposób, aby oznaczała to, co państwo uzna za właściwe. Liberalizm, wolny rynek, wolność są atrakcyjnymi koncepcjami, ale często niewłaściwie rozumianymi. Zarówno rewolucja amerykańska, jak i francuska głosiły wolność, ale historia jasno pokazuje, która z nich była bardziej udana...
Dlaczego więc teraz, w XXI wieku, lewicowa ideologia staje się coraz bardziej popularna w wielu krajach?
Każda ideologia oferująca ludziom utopię, dzięki której mogą oni coś zyskać za nic, nie poświęcając niczego, zawsze wygra w konkursie popularności. Jednak jakiś czas temu ludzie dostrzegli wreszcie wewnętrzny związek między wolnością osobistą i ekonomiczną i zrozumieli, że prawo do własności prywatnej jest prawem człowieka. Myślę, że kiedyś ludzie zastanowią się też, co spowodowało taki ogrom biedy w Europie przez długi okres minionego stulecia, gdy tkwiła ona w okowach komunistycznego, socjalistycznego albo narodowosocjalistycznego systemu. Wówczas więcej osób zrozumie, że przyczyną wszystkich trzech nieszczęść była kolektywistyczna ekonomia, deprecjonująca ludzką godność, wyrzucająca wiarę z centrum życia społecznego i nienawidząca rodziny jako podstawowej komórki społecznej.
Dziękuję za rozmowę.
Źródło: www.naszdziennik.pl
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




.jpg)







.png)


