Nic nie usprawiedliwia podwyżki podatków
- Americans for Tax Reform to jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich think-tanków działających na rzecz zmniejszenia opodatkowania w Stanach Zjednoczonych. Co uznałby Pan za największy sukces ATR?
- Głównym punktem naszej działalności jest zachęcanie kandydatów do wszystkich organów władzy w Stanach Zjednoczonych, by podpisali zobowiązanie do tego, iż nie będą popierać podnoszenia podatków (Taxpayer Protection Pledge).
- Co w sytuacji jeżeli ktoś złamie zobowiązanie?
- George Bush Senior w 1988 r. podpisał zobowiązanie, że nigdy nie poprze podwyższenia podatków. Zrobił to jednak i przegrał następne wybory. Jeden z senatorów z Kansas Robert Dole w tym czasie nie podpisał zobowiązania, a po dwóch latach głosował za podwyższeniem podatków i też przegrał następne wybory. Politycy składają wiele obietnic. Podpisanie zobowiązania jest jednak czymś namacalnym. Kandydat zobowiązuje się do czegoś na piśmie, co jest kluczowe dla wyborców. Nie ma tu szerokiego pola do interpretacji. Ludzie wiedzą, że jest różnica między tym co podpisujesz, a tym co oświadczasz przed telewizyjnymi kamerami. Jeżeli kupuję samochód to podpisuję kontrakt, tak samo jest ze zobowiązaniami polityków. Jako wyborca zawieram swego rodzaju kontrakt z politykiem. Może lepszym porównaniem byłaby umowa małżeńska, którą trudniej jest zerwać. Chcemy, żeby zobowiązanie do nie podnoszenia podatków było wielkim, widocznym, ciągłym i weryfikowalnym imperatywem, który wszyscy są w stanie ocenić, jak kościelne zobowiązanie do małżeństwa, które powinno być przestrzegane. Tak by można było powiedzieć: „widzieliśmy, że zawarłeś małżeństwo. Tak było!”. Nie można nagle zamknąć drzwi i zmienić zdania. Chcemy by można było obiektywnie zweryfikować, czy to zobowiązanie jest przestrzegane, czy nie. Obecnie mamy zobowiązania dla kongresmenów, senatorów, kandydatów na prezydenta i kandydatów do organów stanowych. To około 11 tys. osób, które podpisały zobowiązanie.
- Jaki jest tekst tego zobowiązania?
- Federalne zobowiązanie mówi o niepodwyższaniu podatku dochodowego osobistego i od firm. Na poziomie stanowym są różne zobowiązania, bo różne są systemy podatkowe w poszczególnych stanach. W wielu nie ma stanowego podatku dochodowego, w innych nie ma podatku od konsumpcji, różnie jest z podatkiem od nieruchomości, więc określamy zobowiązanie w zależności od stanu. Zobowiązanie federalne stworzyliśmy na początku w 1986 r., stanowe w połowie lat 90-tych. Na początku były więc tylko zobowiązania na poziomie federalnym, ale z czasem pojawiła się także chęć stanowych ustawodawców i kandydatów do podjęcia zobowiązania, ponieważ uważali, że pomoże im to zostać wybranymi na urzędy publiczne. Jest 7400 stanowych legislatur, więc oznacza to ogromną pracę. Najważniejsze kwestie, w których kandydat musi mieć wyrobione poglądy to kwestia dostępu do broni, stanowisko wobec aborcji i właśnie zobowiązanie podatkowe. Nasza inicjatywa jest więc jednym z głównych zagadnień amerykańskiej polityki.
- Na jak długo jest to zobowiązanie?
- Na czas trwania kadencji urzędu, na który osoba została wybrana. Niektórzy politycy chcieliby podpisywać zobowiązanie np. na 2 lata, ale to tak jakby ktoś zobowiązywał się, że będzie przeciwnikiem aborcji przez 2 lata, a potem sytuacja może się zmienić. Żaden polityk tak by się nie zachował w stosunku do aborcji. Tego poglądu nie można tak łatwo zmienić. Nam nie chodzi o kwestię podnoszenia podatków w jakieś perspektywie, w konkretnym czasie, czy w danej chwili. Zobowiązanie jest generalnym imperatywem: Nie podniosę podatków, ponieważ nigdy nie ma powodu by to robić. 20 lat temu dyskutowaliśmy jeszcze, co w sytuacji wojny, czy naturalnych katastrof. Budżet federalny to jednak 20 proc. PKB, a 4 proc. PKB to wydatki na obronę, nie potrzeba wydawać więcej. Wojna nie usprawiedliwia podnoszenia podatków. Po II Wojnie Światowej okupowaliśmy wiele krajów, co było niepotrzebne. To jest głupia dyskusja, gdy ktoś pyta czy należy podwyższyć podatki dla tego celu, odpowiedź jest prosta: „nie”. Konflikty powinny być rozwiązywane zdecydowanie i szybko, okupacja jest kosztowna.
- Generalnie zobowiązanie podpisują Republikanie, a Demokraci?
- Mamy 3 kongresmenów demokratycznych i jednego senatora, którzy podpisali zobowiązanie. Wcześniej było ich więcej. W większości takich, którzy z Partii Demokratycznej przeszli do Republikańskiej. Podnoszenie podatków to główna kwestia dzieląca republikanów od demokratów. Jest ok. 30 demokratów, którzy mają poglądy pro-life w sprawach aborcji i może 20-30 Republikanów, którzy wspierają opcję pro-choice. Ok. 30-40 demokratów jest przeciw ograniczeniom w dostępie do broni palnej i 20-30 republikanów, którzy są za kontrolą. W kwestii podatków różnice są bardziej zdecydowane, tylko 3 demokratów z kongresu podpisało zobowiązanie, z czego dwóch już je złamało. Senator też je złamał.
- Czy w swojej działalności promujecie jakąś wizję systemu podatkowego?
- I tak i nie. Sprawa podstawowa to nie podnoszenie podatków. Krok drugi to redukcja stawek podatkowych i dążenie do podatku liniowego na poziomie federalnym, tak, żeby był on jak najprostszy. Wszystkie rozwiązania w tym kierunku popieramy.
- Jakie aspekt polityki prezydenta Obamy jest najniebezpieczniejszy dla amerykańskich podatników?
- Zwiększanie wydatków państwowych, ponieważ to wiąże się z podwyższaniem podatków. Planowane jest podwyższanie stawki podatków dla najbogatszych.
- Jak duże jest zagrożenie rosnącego deficytu budżetowego dla amerykańskiej gospodarki?
- Zadłużenie i deficyt nie są najważniejszymi problemami. Najważniejsze są całkowite wydatki rządowe. Jeśli rząd wydaje 100 dolarów to nie jest istotne, czy weźmie z podatków 90 dolarów i pożyczy kolejne 10, czy weźmie całe 100 z podatków. Całkowity koszt funkcjonowania rządu to koszt wydatków. Deficyt i zadłużenie są także niekorzystne, ale największym kosztem są wydatki rządowe, dlatego skupienie się na samym deficycie to nie jest dobra droga. Jeśli mamy mały rząd z dużym deficytem to jest on lepszy od dużego rządu bez deficytu. Jeśli problemem są wydatki to jest tylko jedno rozwiązanie - ograniczyć je. Jeśli myślimy w kontekście deficytu, wówczas nasuwa się niektórym inne rozwiązanie - podnieść podatki. Mówi się wtedy o ograniczeniu wydatków i podnoszeniu podatków, które to działania byłyby równoczesne. Deficyt mówi nam, że rząd wydaje za dużo i obawia się podnoszenia podatków dla pokrycia wydatków. Ale sam deficyt nie jest podstawowym problemem, to tylko symptom.
- Jakie są najważniejsze plany ATR w najbliższym czasie?
- Będziemy naciskać na ujawnianie podwyżek podatkowych planowanych przez administrację Obamy, które są poukrywane w tysiącach stron ustawodawstwa zmieniającego system ochrony zdrowia. Podwyżki te planowane są w okresie 2-4 lat. Będziemy działać na rzecz cofnięcia tych zmian. Chcemy pokazywać, że będą one oznaczać, wbrew zapowiedziom administracji, podwyżki podatków. Są one rozłożone na wiele lat, więc musimy działać teraz.
- Dziękuję za rozmowę
Grover Norquist jest Prezydentem amerykańskiego wolnorynkowego think-tanku Americans for Tax Reform (ATR) i jednym z najbardziej skutecznych strategów kampanii obywatelskich ostatnich dwóch dekad. Jest także inicjatorem waszyngtońskich „środowych spotkań”, w których co tydzień uczestniczy ponad 150 wybranych w wyborach oficjeli, politycznych aktywistów i liderów organizacji pozarządowych. Obecnie odbywa się 61 podobnych, „centro-prawicowych” meetingów w 47 amerykańskich stanach.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




.jpg)







.png)


