O państwie opiekuńczym, etyce i ekonomii - dyskutowano w Krakowie
Spotkanie rozpoczęło się od odczytania listu skierowanego do uczestników od Kardynała Stanisława Dziwisza. Następnie, po krótkim wprowadzeniu ks. Roberta Sirico, w którym nawiązał on do zjawisk społecznych związanych z wychodzeniem państw postkomunistycznych z socjalizmu, głos zabrał prof. Leszek Balcerowicz. Jego wykład „Ekonomia i etyka w państwie opiekuńczym” poświęcony był przybliżeniu pojęcia „państwa opiekuńczego” oraz ukazaniu jak to rozumienie wcielane jest w życie w poszczególnych krajach. Prelegent skrytykował zasadę współczesnego państwa opiekuńczego. Podkreślił, że reformy w poszczególnych krajach opiekuńczych powinny iść w kierunku zmniejszania redystrybucji dochodu narodowego.

„W krajach zachodnich pokutują pewne mity. Jeden z nich to taki, zgodnie z którym jeśli nie będzie państwa opiekuńczego to ludzie nie będą mieli dostępu do edukacji, służby zdrowia, nie będą mieli opieki na starość itd... Jest to oczywiście mit” - powiedział prof. Balcerowicz. „W wielu krajach opieka socjalne służy tak naprawdę bogatym. Największe przywileje np. emerytalne, mają ludzie związani z administracją publiczną” - dodał. Kończąc wykład prof. Balcerowicz wymienił skutki społeczne jakie wywołuje państwo opiekuńcze. „Przede wszystkim zniszczenie największej siły jaka prowadzi do bogactwa tj. motywacji do pracy. Ale jak ma być inaczej, skoro oferuje się pieniądze bez pracy...? Jest to niemoralne. Nie jest to przypadkowe, że w tym momencie w Grecji współczynnik zatrudnienia wynosi poniżej 10 procent ludzi w wieku produkcyjnym. To jest właśnie przykład niewłaściwego kształtu państwa opiekuńczego. Takie systemy, jak w Grecji nie zachęcają ludzi do oszczędzania. Bez oszczędzania z kolei nie ma inwestycji, a bez tych nie można się szybko rozwijać” - stwierdził profesor.
Kolejny mówca, dr Mart Laar z Estonii, skupił się w swoich rozważaniach na pokazaniu drogi od komunizmu do gospodarki rynkowej. „Trzeba podkreślić, że bez wpływu papieża Jana Pawła II proces ten byłby niemożliwy. Jego rola, jego przesłanie było bardzo istotne. Estonia, jak wiadomo, jest krajem luterańskim, jednak na Jana Pawła II patrzyliśmy jako na naszego papieża” - podkreślił na wstępie były premier Estonii. „Przesłanie papieża trafiało w samo serce komunizmu. Papież mówił >>Nie bójcie się!<<, a wiadomo, że komunizm był oparty na terrorze i strachu” - dodał. Mart Laar przypomniał następnie, jak wyglądało reformowanie estońskiej gospodarki. „Kraj był zniszczony, szalała hiperinflacja, gospodarka w 92 procentach uzależniona była od Rosji – jeśli nie było dostaw energii z Rosji to nie było np. światła na ulicach. Ale poza gospodarką zniszczone były również dusze ludzi. Ludzie byli sługami państwa, byli pozbawieni poczucia odpowiedzialności za siebie, nie potrafili podejmować decyzji... Sytuacja wydawała się beznadziejna. I wówczas ludzie zdecydowali się – nie wiedzieć czemu – wybrać jakichś młodych ludzi do władzy. Gdy zostałem premierem miałem 32 lata, a większość mojego gabinetu była młodsza ode mnie” - wspominał Mart Laar. Kraj zaczęto reformować w duchu niemieckiego ordoliberalizmu oraz myśli Miltona Friedmana. Wprowadzono podatek liniowy. Przyniosło to oczekiwany efekt.

Mart Laar wspomniał również o niebezpieczeństwach jakie stoją przed państwami, które osiągnęły sukces gospodarczy. „Teraz – stwierdził – gdy mamy już bogactwo gospodarcze, zaczyna się rozdawnictwo. Politycy zaczynają myśleć kategoriami, jakby tu zdobyć bogactwo polityczne. Ten proces już się rozpoczął i dotknął również Estonii”. Były premier Estonii podkreślił, nawiązując do przypadku Grecji, że problemów gospodarczych jeden kraj nie powinien rozwiązywać prosząc o pieniądze inny kraj. „Musimy sami pracować. Musimy wrócić do tego normalnego sposobu gospodarowania, aby być znów kreatywnym, nawet wówczas gdy jest to trudne i politycznie niebezpieczne. W Estonii udało się to zrobić. Państwo opiekuńcze to nie jest model do utrzymania. Koniec państwa opiekuńczego wcale nie oznacza końca opieki społecznej. Ona może być zorganizowana lepiej poza tym obecnym systemem. I to jest przesłanie z jakim chcemy wystąpić. Doświadczyliśmy komunizmu i wiemy czym jest wolność. A dla ludzi wolnych państwo opiekuńcze nie może być dobre” - stwierdził na zakończenie Mart Laar.
O. Maciej Zięba mówił o nieporozumieniach między etyką a ekonomią. Sporo miejsca poświęcił analizie samego pojęcia „ekonomii” i jego ewolucji na przestrzeni wieków. „Handel nie zawsze cieszył się prestiżem. W świecie antycznym była to domena plebsu, niewolników i ... kobiet. Kultura miała charakter arystokratyczny. Mężczyzna musiał oddawać się filozofii, wojennemu rzemiosłu czy ucztowaniu, a nie parać się pracą fizyczną, tym bardziej handlem”. O. Zięba mówił dalej: „Gospodarka kojarzyła się z chciwością, małodusznością, wykorzystywaniem ludzkiej naiwności. Bogacenie się traktowane było jako proces nieetyczny, brutalny...”. Jak podkreślił prelegent, te stereotypy przejęli pierwsi chrześcijanie, wychowani wszak w tej kulturze. Stąd bardzo jednostronnie interpretowali ewangelię i jej wszystkie przypowieści o bogaczach i bogaceniu się.

W dalszej części wykładu o. Zięba ukazał jak na przestrzeni wieków kształtowały się relacje między etyką a ekonomią. Skrytykował państwo opiekuńcze jako niewłaściwy sposób rozwiązywania problemów tych, którzy nie radzą sobie na rynku. „Etyka jest elementem koniecznym dla istnienia wolnego rynku. Jest elementem koniecznym do istnienia zaufania oraz przewidywalności zachowań, a więc racjonalności działania. Ostatni kryzys finansowy, jak i obecny w Grecji są tego najlepszym dowodem. Chodzi o to, by w świecie, który nadchodzi udało nam się połączyć skuteczność i etykę” - zakończył o. Zięba.
Po tej części konferencji przyszedł czas na dyskusję z publicznością. Podczas niej nie zabrakło również trudnych pytań.
Po przerwie jako pierwszy głos zabrał prof. Jan Kłos z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Porównał on przejście od gospodarki nakazowo-rozdzielczej do wolnorynkowej do zdobywcy pustyni, człowieka, który przybył ze świata zaplanowanego, i który patrzy na pustkowie, na obszar, który nazywa się obszarem wolności gospodarczej czy przedsiębiorczości. „Jest to dla niego coś nieznanego. Jak on to ma poznać? On musi znaleźć odpowiedni język. Tę przestrzeń, która dzieli go od świata, który zna, a świata, którego nie zna, on musi ją nazwać. Nazwanie jest oswojeniem. Na tej granicy, pomiędzy jednym światem a drugim, istnieje zatem pewne napięcie semantyczne. Jeśli to napięcie zostanie pokonane wówczas rodzi się nowy język”. Dalej prof. Kłos mówił: „Wolny rynek to jest taka syntagma, czyli coś co my przyjmujemy jako oczywiste, jako statyczne, jako jednolite. Ale nieprawda! Bo przecież to jest w o l n y r y n e k. Czym innym jest wolność, a czym innym jest rynek”. Następnie prelegent skupił się na problematyce sposobów rozwiązywania napięć pomiędzy różnymi elementami rzeczywistości, np. między tym, co indywidualne, a tym co społeczne. Przytaczając przykład amalgamatu, na który uwagę zwrócił już Adam Smith, odwołał się następnie do nauczania Jana Pawła II: „Porządek społeczny będzie tym trwalszy, im bardziej będzie uwzględniał ten fakt i nie będzie przeciwstawiał korzyści osobistej interesowi społeczeństwa jako całości. Papież powiada, że tam, gdzie indywidualny zysk zniesiony jest przemocą, wchodzi ciężki system biurokratycznej kontroli. Oczywiście interes własny może się wypaczyć, bo np. ja nie szukam języka w tym napięciu semantycznym... Ale teraz rodzi się pytanie: czy możemy go naprawić mechanizmami państwowymi, czyli sankcją i nakazem, czy też trzeba raczej wpływać na człowieka, by to on indywidualnie szukał rozwiązania tego napięcia semantycznego?”. Profesor Kłos podał tu przykład producentów nalewek... „Żeby móc wyprodukować nalewkę i ją zalegalizować trzeba przejść ścieżkę biurokratyczną przez sześć ministerstw, a tam przez wiele pokoi, w których mieszczą się wydziały, departamenty. Nad działalnością producentów nalewek czuwa sześć ministerstw... Ktoś, kto wyprodukował nalewkę >>od serca<<, by mógł ją wlać >>do serca<< innej osoby, musi przejść mordęgę przez sześć ministerstw!” - powiedział poetycko prof. Kłos.

Zwrócił uwagę na specyficzne rozumienie wolnego rynku przez ludzi wychodzących z systemu komunistycznego. Patrzą oni często na wolny rynek jak na kolejne ministerstwo, w którym zapadają jakieś decyzje. „Myślenie jest następujące: wcześniej w ministerstwie byli >>oni<<, a teraz są >>nasi<<. Wobec tego teraz tamtym będzie gorzej, a nam będzie lepiej. Jest to statyczne rozumienie rynku, w tym rozumieniu nie szuka się języka. Wolny rynek natomiast to coś dynamicznego. Dla mnie jest to pewien rodzaj spotkania. W pewnej przestrzeni wolności ludzie się spotykają i to człowiek przez swoje działania czyni rynek wolnym. Państwo natomiast to kłopotliwy współlokator, bo lubi żyć ponad stan. To zmusza często człowieka do wyprowadzki do komórki, bo nie jest dalej w stanie znosić tego życia ponad stan. Człowiek wówczas staje się petentem, klientem państwa. Papież mówi na to: interwencje państwa trzeba ograniczać, gdyż jednostka, rodzina, społeczeństwo, są od niego wcześniejsze... Państwo istnieje po to, by chronić prawa ludzi, a nie po to, by je tłumić. Jestem optymistą” - zakończył swoje wystąpienie prof. Kłos.
Po nim głos zabrał p. Andrzej Barański, prezes firmy Herbewo International, członek Rady Programowej PAFERE. Mówił on o perspektywach polskiej gospodarki na najbliższych kilkadziesiąt lat z pozycji prywatnego przedsiębiorcy. Prelegent zwrócił szczególną

uwagę na ograniczenia biurokratyczne jakie napotykają polscy przedsiębiorcy. Przytoczył przykład „kretyńskiej” - jak się wyraził – ustawy o zatrudnieniu strażaka w każdej firmie. „Może to się wydawać śmieszne, niemniej kary za łamanie tej ustawy, np. dla księgowego, który prowadzi działalność w domu, są od kilkudziesięciu tysięcy zł w górę. To są kary jak w krwawych dyktaturach, które mają wywłaszczyć ludzi z majątku”. Dalej mówił: „Często jest tak, że w firmach, jedna trzecia ludzi pracuje tylko po to, by spełniać zadania, które swoimi przepisami narzuca ustawodawca. Przyczyną takiej biurokratyzacji – jak zaznaczył – jest m.in. >>biegunka prawna<<. Mnoży się ustawy, które mają nas regulować i jeszcze wierzy się w to, że to cokolwiek pomoże. Inne przyczyny to działania lobbystów, często rodzące korupcję, rozwój korporacji zawodowych, mit że demokracja zastępuje wolność, media, które nie mają żadnych walorów edukacyjnych, mit powszechnego wykształcenia – mnożą się uczelnie, które wydają absolwentów do niczego nieprzydatnych”.
W dalszej części p. Barański skupił się na szansach dla Polski: „Mamy czyste środowisko, gleby wolne od ołowiu, mamy nieuregulowane rzeki, mamy ogromny potencjał pod względem produkcji biogazów. Jeśli tylko biurokracja państwowa nie będzie przeszkadzać - są szanse na olbrzymi rozwój. Siłą tego rozwoju mogą być prawdziwi polscy przedsiębiorcy. Znam wielu, którzy postępują etycznie. Tak zostali wychowani przez Kościół, przez rodzinę. Etyka w biznesie po prostu się opłaca. Ci przedsiębiorcy nie chcą żadnej pomocy od nikogo, ani z Unii Europejskiej, ani z innych instytucji, z urzędów. Zaliczam się do takich. Nie chcemy być od tego systemu zależni. Jeśli ktoś jest prawdziwym przedsiębiorcą nigdy na tym nie polega. Ci, którzy się złakomili, gorzko za to płacą”. Na zakończenie prezes Herbewo International stwierdził: „Jest pytanie, czy polska innowacyjność, przedsiębiorczość, zapał do pracy zwyciężą biurokrację? Która postawa będzie górą? Duch biurokracji czy duch przedsiębiorczości? Uczciwość, wiara, nasza religijność, innowacyjność dają nadzieję, że nasz naród nie opadnie z sił i że będzie się bardziej rozwijał niż chociażby Greków”.
Ostatnim mówcą był John O'Sullivan, brytyjski konserwatywny komentator polityczny, założyciel Nowej Inicjatywy Atlantyckiej. Mówił na temat „Moralności i kultury w procesie osiągania dobrobytu”. Prelegent przestrzegał przed budowaniem utopijnych społeczeństw. Cytował jednego z klasyków, który stwierdził, że trzeba zbudować takie społeczeństwo, w którym nikt ni będzie musiał być dobry. „Oczywiście to jest utopia. Zastępowanie dobrych cech w ludziach jakąś inżynierią społeczną nie może się dobrze skończyć. A zakusy na regulowanie różnych sfer życia są coraz większe”.
Mówiąc o państwie opiekuńczym prelegent stwierdził, że uwolnienie od biedy jest czymś innym niż redystrybucja bogactwa. Często mamy tu do czynienia z hipokryzją na różnych poziomach: pomoc dostają wcale nie biedni, a ci co dają często nie robią tego z potrzeby serca i miłości. „Zarabiaj ile możesz, oszczędzaj ile możesz i dawaj ile możesz – ta zasada jest w znacznej mierze słuszna. Jeśli mielibyśmy służyć Bogu i mamonie, pamiętajmy, że Bogu najpierw” - stwierdził John O'Sullivan.
Zwieńczeniem konferencji było przyznanie nagrody im. Novaka ks. Kestutisovi Kevalasowi. Nagrodę Instytutu Actona wręczył ks. Robert Sirico.
Paweł Sztąberek
foto. Paweł Toboła-Pertkiewicz
Zobacz fotoreportaż z konferencji...
English version...




.jpg)







.png)


