Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Bastiat na nowo odkrywany

Na blogu p. Janusza Korwin-Mikke zapoznać się można z felietonem poświęconym Fredericowi Bastiatowi oraz zorganizowanej we wrześniu br. przez Fundację PAFERE konferencji poświęconej temu francuskiemu ekonomiście. Zapraszamy do zapoznania się z tym felietonem... Tekst ukazał się pierwotnie w tygodniku "Najwyższy Czas!". "PAFERE (Polsko-Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego) ostro wzięła się do roboty i urządziła weekend poświęcony życiu i twórczości śp. Klaudiusza Fryderyka Bastiata – jednego z najwybitniejszych umysłów Francji, którego ja osobiście stawiam na równi ze śp. Aleksym de Tocquevillem, a przed śp. Kartezjuszem.

Sympozjum odbywało się w sali Instytutu Francuskiego w Warszawie, a paradoks polega na tym, że zostało to załatwione przez Ambasadę Republiki Francuskiej – tyle że attaché kulturalny ani jego sekretarz... nie mieli pojęcia, kto zacz ów Bastiat. Co dobitnie pokazuje, czego dziś uczą we francuskich szkołach i na francuskich uczelniach. Ale pomieszczenia IF udzielił.

Nie wątpię, że za tydzień przeczytacie Państwo uczone i rzetelne sprawozdanie z tej konferencji – ja chcę tu tylko zamieścić kilka refleksji, które mi się nasunęły w trakcie jej trwania. Niektórymi zdążyłem się podzielić z uczestnikami – niektórymi nie.

Pierwsze pytanie brzmiało: dlaczego Fryderyk Bastiat jest (a właściwie i był) przemilczany? Przecież w latach 1846-1848 był na ustach całej Francji. Jego polemiki z Piotrem Józefem Proudhonem, nieco lewicującym anarchistą, autorem maksymy „Własność to kradzież”, stały się osią dyskusji gospodarczych, a błyskotliwe filipiki przeciwko etatystom wszelkiej maści zyskały Mu sławę.

Po czym rozchorował się i umarł. Zdążył przedtem być sędzia pokoju w swoim hrabstwie oraz posłem do Zgromadzenia Narodowego za śp. Ludwika Filipa.

Dlaczego nie jest znany dziś, to jasne – pisał po francusku, a nie po angielsku (z czego wyciągam osobiste wnioski...). Jednak dlaczego nie jest znany we Francji?

To też jasne: nemo propheta in patria sua – a Jego poglądy były popularne tylko wśród ówczesnej elity. Obecnie zaś elity mają poglądy dokładnie odwrotne.

Jest jeszcze jeden powód: ekonomia jest nauką zbyt prostą dla wysublimowanych umysłów. Dzisiejszy ekonomista, jeśli wykład nie zaczyna się od całki lub chociaż układu trzech równań z czterema niewiadomymi – uważa, że nie ma sensu tego słuchać. Dlatego współczesna „ekonomia” nie ma nic wspólnego z tym, co przez ekonomię rozumiał Adam Smith czy właśnie Fryderyk Bastiat.

Na sali padło pytanie: dlaczego Bastiat jest tak rzadko wymieniany przez sympatyzujących z Nim publicystów i ekonomistów? Dlaczego np. śp. Ludwik von Mises tylko dwa razy mimochodem wspominał o Nim w Swoich pracach? Odpowiedź też jest prosta: ile razy cytujemy autora pracy, że 2 x 2 = 4 ?! Bardzo rzadko – nieprawdaż? I to samo jest z Bastiatem – podobnie jak ja mówił rzeczy oczywiste. Otóż jedni uważają je za oczywiste, więc nie będą ich cytować – a drudzy usiłują je świadomie przemilczeć (bo dyskutować się z nimi nie da). I taki właśnie jest efekt.

Dzieła Bastiata zostały wydane w Polsce po raz pierwszy w 1867 roku – przy czym tłumaczka (i wydawczyni w jednej osobie) napisała, że do głowy by jej nie przyszło, iż kiedykolwiek zajmować się będzie ekonomią. Jednak prace Bastiata przeczytała, uznając za tak proste i przejrzyste, że i kobiety powinny bez trudności móc je zrozumieć.

Niestety, do dziś najwyraźniej zdecydowana większość ludzi – ze szczególnym uwzględnieniem polityków i urzędników – zrozumieć ich nie chce. Choć słynny pamflet „Petycja producentów świec” (domagająca się nakazu zasłaniania okien przed światłem słonecznym – dzięki czemu nastąpi wzrost produkcji świec, stearyny, knotów itd., co niewątpliwie zapewni Francji dobrobyt) może być cytowany do dziś jako satyra na niektóre pomysły. O, właśnie napisałem petycję do p.Hanny Gronkiewicz-Waltzowej, domagając się wydzielenia na ulicach Warszawy jednego-dwóch pasów ruchu tylko dla dorożek konnych – dzięki czemu staną się one najszybszymi pojazdami, a przy okazji stworzy się bardzo wiele miejsc pracy dla dorożkarzy na kozłach, a także w stajniach, w stacjach przeprzęgowych, przy usuwaniu kup końskich z ulic (to oczywiście z okazji wydzielania przez p.HGW kolejnych pasów ruchu nur für Busse)...

Jak napisał we „Freemanie” p.Henryk Hazlitt, „Czytelnik nie dojrzy w jego dziełach wyłącznie, iż są – by użyć słów Cobdena – »zabawne jak dobra powieść«, ale również, że są zaskakująco współczesne, jako że głupoty, które zwalcza autor, są wciąż żywe i w niemal dokładnie tej samej formie i języku co za jego czasów czytamy je w prawie każdym egzemplarzu naszych gazet”. Co oczywiście nie wzmaga chęci „gazeciarzy” do przytaczania myśli całkowicie sprzecznych z tym, co piszą!!!

Jak zwykle rozkoszą dla umysłu był wykład p.prof. Roberta Gwiazdowskiego pt. „Bastiat, czyli ekonomia na chłopski rozum”. Jednak rewelacją był p.Jarosław Romańczuk (Romanchuk – modo occidentale) – założyciel Instytutu im. Ludwika von Misesa na Białej Rusi. Miałem przyjemność dyskutować z Nim w panelu (wraz z p.Sheldonem Richmanem, naczredem „Freemana”), a później w trakcie Jego wykładu, który zaczął od stwierdzenia, że dla dzisiejszego człowieka MISES to niewątpliwie skrót jakiejś instytucji, a Bastiat to wietnamska wymowa słowa „bastard”. Moim zdaniem, p.Romańczuk żyje w stanie swego rodzaju schizofrenii – z jednej strony bowiem mówi, że JE Aleksander Łukaszenka osobiście czytał Jego projekt reformy systemu podatkowego (i przesłał go do jakichś akademików i praktyków „ekonomii”, którzy oczywiście zmieszali to z błotem) i pod wieloma względami Białoruś, startująca z bardzo niskiego poziomu, przegoniła już Polskę w zakresie wolności gospodarczej – a z drugiej strony chce wprowadzenie na Białej Rusi... d***kracji!

Kto prędzej przeczyta i zrozumie np. Bastiata – p.Łukaszenka czy Większość Narodu? No, ale ten ćwiek nie On jeden ma wbity w głowę...

PAFERE dokonała wielkiego dzieła, publikując właśnie w dwóch tomiszczach „Dzieła zebrane” (nie „wszystkie”!) Bastiata. Ale o tym to już nie w ramach felietonu...

Janusz Korwin-Mikke

Źródło przedruku...

Data dodania: 2009-11-03 11:24:37
Artykul przeczytano 2568 razy