O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Nadzieje i rzeczywistość

Wystąpienie premiera Jarosława Kaczyńskiego podczas sobotniej manifestacji poparcia dla jego rządu było rodzajem hymnu pochwalnego dla państwa opiekuńczego. Nawet biorąc pod uwagę, że zostało wygłoszone na wiecu, że jego celem było zmobilizowanie jak największego poparcia opinii publicznej dla rządu będącego emanacją PiS i że w celu zdobycia politycznego poparcia partyjni liderzy mają skłonności do koloryzowania - musi ono skłaniać do głębokiego przemyślenia dalszego angażowania się po stronie rządu. Wydaje się bowiem, że mamy do czynienia z procesem, w którym można wyodrębnić dwie fazy.
Faza pierwsza - destrukcyjna Jak już pisałem na łamach "Naszego Dziennika", licytacja, jaką w trakcie kampanii wyborczej przeprowadziło PiS z Platformą Obywatelską między "Polską solidarną" a "Polską liberalną", obliczona była nie tyle na prezentację prawdziwych zamiarów rywalizujących partii, co na epatowanie wyborców. Wiadomo bowiem, że od przyłączenia Polski do Wspólnot Europejskich, kształt około 80 procent naszego ustawodawstwa tworzony jest w Brukseli, zaś tubylcze rządy mogą tylko zapisywać te dyrektywy własnymi słowami. Na zasadniczą zmianę modelu państwa w tych warunkach nie można liczyć, nawet gdyby ktoś miał taki zamiar, czego ani w przypadku PO, ani w przypadku PiS raczej podejrzewać nie można. PiS bowiem, a Jarosław Kaczyński w szczególności naprawdę chce tylko rozpędzić dotychczasową "grupę trzymającą władzę", której najtwardszym jądrem wydaje się razwiedka, kontrolująca zarówno gospodarkę i finanse, jak i ośrodki opiniotwórcze, nie wyłączając części duchowieństwa. W tym dążeniu jest zdeterminowany do tego stopnia, że zabiegał o pozyskanie do tego przedsięwzięcia również uczestników tamtej grupy w rodzaju Jana Rokity. Dopiero kiedy tamten odmówił, obawiając się wiszenia na "haku", zdecydowano się ujawnić wszystkie trupy z "szafy Lesiaka". Po rozpędzeniu tej grupy PiS chciałby zająć jej miejsce. Nie jest to może program zapierający dech w piersiach zwolennikom reformy państwa w duchu wolnorynkowym, ale warto zwrócić uwagę, że - po pierwsze - pozostałe ugrupowania parlamentarne nie chcą nawet takiej zmiany, a po drugie - że wszelka dyskusja o zmianie modelu państwa w sytuacji, gdy jego gospodarka, finanse i środowiska opiniotwórcze są kontrolowane przez strukturę, która obecny, latynoamerykański, bananowy system w Polsce stworzyła i umocniła - ma charakter akademicki. W tej sytuacji program rozpędzenia grupy trzymającej władzę, który Jarosław Kaczyński naprawdę chce zrealizować, stanowi bodaj czy nie jedyną szansę na stworzenie warunków, które w ogóle umożliwią jakąkolwiek reformę. PiS bowiem w charakterze nowej grupy trzymającej władzę, w odróżnieniu od grupy aktualnej, będzie bardzo płytko ukorzeniony. Granice przyzwoitości Na obecnym etapie jesteśmy w początkach fazy pierwszej, co do której - wcale nie wiadomo, czy doprowadzi do pożądanego rezultatu. Nie tylko dlatego, że razwiedce i jej politycznym ekspozyturom uda się w końcu wysadzić w powietrze rząd premiera Kaczyńskiego, ale również dlatego, że broniąc się przed takim losem, musi zabiegać o poparcie Ligi Polskich Rodzin, Samoobrony i PSL. LPR, jeśli ma skrystalizowane poglądy na gospodarczy model państwa, to ze względów oportunistycznych głęboko je ukrywa, zaś w politycznej propagandzie odwołuje się do rozwiązań etatystycznych i socjalnych, czego przykładem jest choćby "becikowe", które teraz ma być podwyższone do 5 tys. zł. Takich rzeczy nie robi się jednak bezkarnie i ten kamuflaż może stać się drugą, a właściwie jedyną naturą partii, która w końcu jest zakładnikiem swoich wyborców i jeśli tylko im schlebia, a nie tłumaczy prawdziwych mechanizmów funkcjonowania państwa - musi w końcu przed nimi uciekać w stronę, w którą nikt nie patrzy. Jeśli chodzi o Samoobronę, to odziedziczyła ona najgorsze cechy PSL i ani jednej dobrej. Wprawdzie do Samoobrony garną się ludzie, których ze względu na status majątkowy można by zaliczyć do klasy średniej, ale wszystko wskazuje na to, iż podłączenie się do jakiegoś kurka z publicznymi pieniędzmi jest jedynym znanym im sposobem funkcjonowania w życiu gospodarczym, toteż nic dziwnego, że Samoobrona zawsze będzie zabiegała o jak najwyższe nakłady z budżetu na gałęzie gospodarki, z których spodziewa się materialnych korzyści dla swoich działaczy i politycznych - dla partii. Jeśli chodzi o PSL, to ta partia o ponad stuletniej tradycji ma to do siebie, że przez sto lat nie zmieniła również swego politycznego programu: opanować Ministerstwo Rolnictwa i jego agendy i za pomocą tych pomp prywatyzować publiczne pieniądze, których w związku z tym musi być jak najwięcej. To zresztą jest przyczyna, dla której między PSL i Samoobroną toczy się rywalizacja na śmierć i życie. W takiej sytuacji jest prawie pewne, że również premier Jarosław Kaczyński, jeśli nawet z pobudek patriotycznych chciałby zapoczątkować odchodzenie od etatyzmu, wysokiego budżetu i nawet sławnej "kotwicy budżetowej" tzn. zmniejszać deficyt z 30 mld zł do zera, może nie mieć wystarczającej swobody politycznego manewru. Wprawdzie wygląda na to, że on też jest zwolennikiem definicji, że polityka jest sztuką unikania kompromisów i zapewnia, że nawet zapobiegając przyspieszonym wyborom zrobi wszystko, "co jest w granicach przyzwoitości", ale wygląda na to, że będzie musiał te granice bardzo rozszerzyć. Syrenie śpiewy Ta swoboda manewru mogłaby się zwiększyć, gdyby jakiś sukces polityczny odniosła Unia Polityki Realnej, która najwyraźniej gotowa jest popierać PiS w fazie destrukcyjnej. Jednak na przeszkodzie stoją co najmniej dwie obiektywne trudności. Po pierwsze, PiS próbuje raczej wchłaniać swoich sojuszników, niż ich wzmacniać, a po drugie - za sprawą propagandy większość zwolenników reform wolnorynkowych tworzy zaplecze polityczne Platformy Obywatelskiej, jakby zupełnie nie dostrzegając, iż za zasłoną wolnorynkowej retoryki robi ona wszystko, by utrzymać w Polsce bananowy kapitalizm, zaprojektowany przy okrągłym stole na użytek razwiedki i jej partnerów. Z tego punktu widzenia Platforma Obywatelska jest tylko innym wcieleniem Unii Wolności, która - jak w wyjątkowym przystępie szczerości wyznał prof. Geremek - tylko dlatego przejściowo wsparła, przynajmniej werbalnie, elementy wolnego rynku, by dzięki zakumulowanym w ten sposób efektom móc w przyszłości wrócić do polityki socjaldemoratycznej. Niestety nacisk, jaki premier Kaczyński położył na "Polskę solidarną" utrudnia, a kto wie, czy wręcz nie uniemożliwia zdemaskowanie Platformy. Kolejną sprawą jest przekonanie do zalet wolnego rynku tych środowisk, które z pobudek patriotycznych popierają "partie prawicowe", a które Kol. Rafał Ziemkiewicz, kiedy jeszcze nie był tak zgorzkniały, nazywał "dobrotą". W ostatnich latach zdążyłem te środowiska trochę poznać i dojść do wniosku, że stanęłyby one równie stanowczo po stronie rzeczywiście prawicowego programu, jak obecnie po stronie "prawicowych" partii, gdyby udało się przekonać je, że leży to w polskim interesie narodowym i państwowym. Trudność w tej sprawie sprowadza się głównie do kolizji interesu narodowego i państwowego z doraźnymi interesami partyjnymi, nakazującymi przywódcom uprawiać "bajer", którego pokaz dał również premier Kaczyński na wiecu poparcia dla rządu 7 października w Warszawie.

Stanisław Michalkiewicz
(16 października 2006)

Powyższy tekst był pierwotnie opublikowany na  Stronie Prokapitalistycznej


Data dodania: 2007-08-02 14:50:23
Artykul przeczytano 1859 razy
 
Artykuł skomentowano 2 razy
Dodaj komentarz
A great post Sue. I like what you say about how PLN's with social nnoetrkiwg can offer a chance to overcome the limits of face to face interaction. I think that is so true. I know that I have found that time constraints often keep me from thinking deeply and responding thoroughly in the ways that I want to in face to face interactions. Using social nnoetrkiwg tools gives me a little more control over that. I can take time to read something more carefully, respond more thoroughly by writing, editing and rewriting, or research more deeply so that what I share things that are a bit more meaningful, and often with more people than the small number that I interact with face to face at any given time. It is true too though that each person needs to decide what will work for him/her and that it will be different for each of us. Recently I've participated in three different conferences where there has been a twitter back channel. At one, a conference on blogging, the twitter chat was al
Dodano: 2013-09-16 11:49:06
Dodał: ~RCBGe9Rrtu
Dear Shelly,I am really very very sorry about the tihgns you are through.When tihgns go wrong you may question yourself or moreover blame yourself for what's happenning.But this is life, it has its own flow and (sometimes) you cannot manage it. The most important thing you should keep in mind is; YOU ARE IMPORTANT! VERY IMPORTANT! Not because other people love you, adore you, in love with you, desire you but because you are one and only; because you are UNIQUE and PRECIOUS! Time heals all wounds may sound a bit cliche and unreal at the moment of the situation but you'll see how it will.If there's anything I can help, I will, you know! Wish you and your family all my best! And I want to finish with Virginia Satir's very true and motivating words:)“I am Me. In all the world, there is no one else exactly like me. Everything that comes out of me is authentically mine, because I alone chose it I own everything about me: my body, my feelings, my mouth, my voice, all my actions, whe
Dodano: 2013-09-14 15:16:24
Dodał: ~V2RIvN6S0jJ
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.