Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

RAPORT Fundacji PAFERE: Co zrobi Obama z amerykańską gospodarką?

Czy przeżywająca kryzys gospodarka amerykańska szybko powróci na ścieżkę szybkiego wzrostu, czy pogrąży się w jeszcze głębszej recesji? Wiele zależeć będzie od polityki gospodarczej, jaką prowadzić będzie nowa administracja rządowa pod kierownictwem prezydenta Baracka Obamy. Wiele osób zadaje sobie pytanie czy wyborcze obietnice były jedynie retoryczną grą, czy rzeczywiście amerykańską gospodarkę czeka wielka zmiana.W związku z przejęciem steru władzy przez nową ekipę, Fundacja PAFERE poprosiła o wypowiedzi na kluczowe dla amerykańskiej gospodarki kwestie kilku czołowych komentatorów życia publicznego w Stanach Zjednoczonych. Wszystkim rozmówcom zadaliśmy te same pytania. Za rok, lub za 4 lata będzie można do tych odpowiedzi wrócić przekonując się kto najlepiej przewidział rozwój sytuacji. Specjalnie dla Fundacji PAFERE wypowiadają się: dr Daniel Mitchell z CATO Institute, prof. Thomas E. Woods z Mises Institute oraz Dr Kris A. Mauren z Acton Institute.

Daniel Mitchell przekonuje nas, że swoje rządy Barack Obama skończy jak odchodzący teraz George W. Bush – w niesławie i z najmniejszym poparciem społecznym. 
Jeden z założycieli Instytutu im. Lorda Actona, Kris Mauren twierdzi natomiast, że Ameryka podąża prosto w kierunku socjalizmu, chociaż ci, którzy pchają nas w tym kierunku nie używają tego terminu. Skąd ta zasłona dymna przed terminem „socjalizm”?
Na koniec prezentujemy rozmowę w prof. Thomasem E. Woodsem z Instytutu Misesa w Alabamie. Uznany historyk mówi, że program Obamy nie jest żadną zmianą, lecz starym, złym keynesizmem, który był już w kilku krajach testowany. Z jakim skutkiem i jaki kraj ma na myśli autor „W obronie zdrowego rozsądku”?

Zapraszamy do zapoznania się z opiniami amerykańskich ekspertów.

 Daniel Mitchell: Obama skończy jak Bush

 - Jak ocenia Pan program gospodarczy Baracka Obamy?
- Co prawda retoryka stosowana przez Obamę jest inna niż Bushowska, to jednak ich program jest niemal identyczny. Czyli większy rząd, więcej wydatków, więcej interwencjonizmu. Rozbudowany rząd doprowadził Busha do wielkiej klęski. To samo stanie się z Obamą.

- Amerykańska gospodarka jest w złym stanie – to wiedzą wszyscy. Różne są natomiast oceny odnośnie głębokości recesji. Część ekonomistów wieszczy drugi Wielki Kryzys, inni że to normalne zjawisko dla gospodarki wolnorynkowej. Jaka jest Pana ocena obecnego stanu rzeczy?
-  Ekonomiści starają się przewidzieć przyszłość, ale takie wróżenie jest nic nie warte. Mamy obecnie kiepskie wyniki ze względu na fatalną politykę gospodarczą rządu. W niektórych obszarach, wzrost zapewne powróci, ale najpewniej będzie bardzo słaby.

- Czy Obama ma jakiś konkretny plan ratowania gospodarki? Jeśli ma, to jak go Pan ocenia?
- Obama wierzy, że zwiększone wydatki państwa pobudzą na nowo gospodarkę. To jest fatalna pomyłka. Jeśli rozbudowany rząd tworzy bogactwo, to Francja powinna być „ekonomicznym tygrysem”, zaś Hongkong pogrążać się od wielu lat w stagnacji. A jest przecież odwrotnie.
- Czy Obama rzeczywiście zwiększy zakres ingerencji państwa w gospodarkę czy jego deklaracje to była jedynie przedwyborcza retoryka i jako prezydent będzie bardziej pragmatyczny?
- Bush wtoczył Stany Zjednoczone na drogę interwencjonizmu państwowego na niespotykaną wcześniej skalę. Ciężko będzie go w tym względzie pobić nawet Obamie. Przewiduję, że będzie on po prostu podążał powolni w kierunku obranym przez poprzednika.

- Jaka może być najlepsza i najgorsza decyzja Obamy w ciągu pierwszego roku prezydentury?
- Nie spodziewam się, że Obama nagle poprze jakieś działania na rzecz wzrostu gospodarczego, ale podobnie nie obawiam się, że będzie dążył do zaostrzenia protekcjonizmu. Spodziewałbym się natomiast kilku pozytywnych niespodzianek.
Najgorszą rzeczą jaką zrobi Obama w pierwszym roku będzie z pewnością zwiększenie wydatków na tzw. pobudzenie gospodarki, które gospodarce tylko zaszkodzą, bo kolejny raz zwiększą wydatki budżetu, które już dziś są niewyobrażalnie wielkie.

- Wyobraźmy sobie sytuację w której zostaje Pan osobistym doradcą prezydenta Obamy ds. ekonomicznych. Co doradziłby Pan prezydentowi uczynić w pierwszej kolejności?
- Prezydent powinien natychmiast zastąpić niewydolny i korupcjogenny system podatkowy i wprowadzić sprawiedliwy niski podatek liniowy likwidując jednocześnie zdecydowaną większość rządowych programów pomocowych.

- Czy jest jakakolwiek szansa, że pańska rada zostanie wprowadzona w życie?
- Nie. Ludzie Busha słuchali moich rad w zakresie podatków. Ludzie Obamy nie będą słuchać moich rad w żadnej sprawie.

- Obama zapowiadał w trakcie kampanii, że nadchodzi „prawdziwa zmiana”. Czy to oznacza dryf Ameryki w stronę socjalizmu?
- Obama niczego tak naprawdę nie zmieni. Będzie kontynuował politykę zapoczątkowaną przez Busha. Technicznie, nie jest to socjalizm, bo rząd nie jest właścicielem środków produkcji. Zamiast socjalizmu w klasycznej odmianie pójdziemy w kierunku europejskiego państwa dobrobytu połączonego z wielką dawką korupcji w iście japońskim stylu. Niestety.

Dr Daniel J. Mitchell jest doktorem nauk ekonomicznych, absolwentem George Mason University, jednym z najbardziej znanych i uznanych ekspertów z zakresu polityki podatkowej. Obecnie pracuje w CATO Institute. W Polsce ukazała się jego książka „Podatek liniowy – globalna rewolucja”.

 Kris Mauren: Jesteśmy na prostej drodze do socjalizmu

 - Jak ocenia Pan program gospodarczy Baracka Obamy?
- Prezydent Obama zwiększy zakres złej polityki keynesistowskiej zapoczątkowanej wcześniej przez Busha. Demokraci wierzą, iż rząd może nakręcić koniunkturę przez zwiększone opodatkowanie i zwiększone wydatki. To wszystko są chore pomysły i w dłuższym czasie przyniesie katastrofalne problemy finansowe dla naszego kraju.

- Amerykańska gospodarka jest w złym stanie – to wiedzą wszyscy. Różne są natomiast oceny odnośnie głębokości recesji. Część ekonomistów wieszczy drugi Wielki Kryzys, inni że to normalne zjawisko dla gospodarki wolnorynkowej. Jaka jest Pana ocena obecnego stanu rzeczy?
- Nie ma żadnych wątpliwości, że amerykańska gospodarka jest w bardzo złym stanie. Panuje powszechna zgoda, że rok 2009 upłynie pod znakiem recesji osiągając apogeum pod koniec roku. Od 2010 roku powinny zacząć się z kolei bardzo powolne tendencje wzrostowe. Osobiście uważam, że najbardziej realistyczny scenariusz będzie taki, iż giełda pójdzie co prawda w górę, ale prawdziwa gospodarka będzie lizać rany jeszcze długi czas. Ogromny deficyt zaciągnięty przez rząd połączony z kryzysem i kolejnymi programami (medycyna i ubezpieczenia społeczne) gromadzić będą czarne chmury nad naszą gospodarką na wiele lat.

- Czy Obama ma jakiś konkretny plan ratowania gospodarki? Jeśli ma, to jak go Pan ocenia?
- Na temat planu Obamy wypowiedziałem się już powyżej. A ożywienie giełdy w dość krótkim czasie może być jego pyrrusowym zwycięstwem.

- Czy Obama rzeczywiście zwiększy zakres ingerencji państwa w gospodarkę czy jego deklaracje to była jedynie przedwyborcza retoryka i jako prezydent będzie bardziej pragmatyczny?
- Jestem przekonany, że prezydent Obama i jego partyjni koledzy są wręcz ideologicznie zobowiązani do poszerzania kontroli rządowej i zwiększania interwencjonizmu państwowego. Jednakże, nie będą oni w stanie wprowadzać wszystkich swoich pomysłów w życie tak jakby tego chcieli, gdyż Amerykanie nie są tolerancyjni w kwestiach podatkowych i podnoszenie podatków wywołuje ich sprzeciw. Zwiększanie interwencjonizmu zależy od podwyższania podatków, więc nietolerancja Amerykanów będzie tutaj głównym hamulcowym dla Demokratów.

- Jaka może być najlepsza i najgorsza decyzja Obamy w ciągu pierwszego roku prezydentury?
- Najlepszym posunięciem byłoby znalezienie jakiegoś realnego rozwiązania problemów w takich dziedzinach jak opieka zdrowotna i ubezpieczenia społeczne. Obecne problemy zostały wywołane przez Demokratów i mają szansę je naprawić.

- Wyobraźmy sobie sytuację w której zostaje Pan osobistym doradcą prezydenta Obamy ds. ekonomicznych. Co doradziłby Pan prezydentowi uczynić w pierwszej kolejności?
- Pierwszą rzeczą do zrobienia w czasie obecnego kryzysu to zatrzymanie dotowania naszych niektórych sektorów przemysłu i pozwolenie na działanie prawom rynku. Zwiększanie interwencjonizmu przedłuży jedynie dokonanie rynkowych korekt, które i tak będą musiały w końcu nastąpić. Z kolei bezpośrednio po tym jak kryzys minie, istotne byłoby wprowadzenie reform, o których wspominałem powyżej.

- Czy jest jakakolwiek szansa, że pańska rada zostanie wprowadzona w życie?
- Nie ma żadnej.

- Obama zapowiadał w trakcie kampanii, że nadchodzi „prawdziwa zmiana”. Czy to oznacza dryf Ameryki w stronę socjalizmu?
- Bez wątpienia Ameryka podąża w stronę socjalizmu, chociaż ci, którzy pchają nas w tym kierunku nie używają tego terminu. Są na to zbyt sprytni, aby to czynić. Wiedzą bowiem, że „socjalizm” jest w Ameryce niepopularny, że „socjalizm” jest antyamerykański. Jednakże dla realizacji swoich celów posługują się strategią nazywając socjalizm pięknymi hasłami jak: „walka z kryzysem finansowym”, „pomoc biednym”, czy „ochrona środowiska”.  

Kris Alan Mauren jest jednym z założycieli Instytutu im. Lorda Actona, gdzie obecnie pełni rolę dyrektora wykonawczego. Dzięki jego wysiłkowi organizacyjnemu Instytut w ciągu 15 lat istnienia wspaniale się rozwinął zatrudniając dziś ponad 30 osób i dysponując ponad 5 milionowym budżetem. Mauren jest ponadto jednym z mandatariuszy Foundation for Economic Education.  

 Thomas E. Woods: Megakeynesizm

 - Jak ocenia Pan program gospodarczy Baracka Obamy?
Myślę, że określenie go mianem keynesizmu jest nadużyciem, a to dlatego, że w interwencji program Obamy idzie jeszcze dalej niż założenia tej ideologii. Obama wierzy w „stymulowanie” gospodarki, cokolwiek ten termin oznacza. Jeden z moich znajomych mówi, że ten plan polega na tym, że nabiera się wiadro wody z dna basenu i wlewa je na górze mając nadzieję, że ogólny poziom wody w basenie podniesie się.

- Amerykańska gospodarka jest w złym stanie – to wiedzą wszyscy. Różne są natomiast oceny odnośnie głębokości recesji. Część ekonomistów wieszczy drugi Wielki Kryzys, inni że to normalne zjawisko dla gospodarki wolnorynkowej. Jaka jest Pana ocena obecnego stanu rzeczy?
- Rzeczywiście, nasza gospodarka jest obecnie w słabej kondycji. Z różnych przyczyn. Ale ponieważ rząd na masową skalę wtrąca się w rynek to sytuacja miast się polepszać, z pewnością będzie się pogarszać. To musiało się zresztą tak zakończyć. Zamachy z 11 września i ich konsekwencje wojskowo-obywatelskie, System Rezerwy Federalnej, bank centralny po prostu rozłożyły naszą gospodarkę bo rynek został zalany bezwartościowym pieniądzem i doprowadził do sytuacji, w której naturalne mechanizmy rynkowe przestają działać. Skutkiem przyjętej polityki są gigantyczne pomyłki inwestycyjne połączone z krótkotrwałą hossą na giełdzie i rynku nieruchomości. Proces ten dokładnie już niemal 100 lat temu opisali von Hayek i von Mises. Hayek otrzymał za to odkrycie Nobla. Przedsiębiorcy są wprowadzeni w błąd przez zaniżoną stopę procentową i dokonują inwestycji za pieniądze, których tak naprawdę nie ma. Tego typu projekty nie mogą zakończyć się pomyślnie.

- Czy Obama ma jakiś konkretny plan ratowania gospodarki? Jeśli ma, to jak go Pan ocenia?
- Planem jest megakeynesizm.
- Czy Obama rzeczywiście zwiększy zakres ingerencji państwa w gospodarkę czy jego deklaracje to była jedynie przedwyborcza retoryka i jako prezydent będzie bardziej pragmatyczny?
- Obamie wydaje się, że pragmatyczny jest właśnie interwencjonizm państwowy. Ponadto, za swoich doradców obrał sobie ludzi, którzy zdają się nie rozumieć skąd się wziął obecny kryzys i nie wiedzą za bardzo co w tej sytuacji robić. Jedyną odpowiedzią jaką mają to zwiększenie interwencjonizmu. I tak koło się zamyka. Ponieważ nie zaciąga opinii ekonomistów myślących inaczej, do znudzenia powtarza, że „wszyscy ekonomiści” zgadzają się z nim w sprawach kryzysu i zgadzają się, że jego program jest potrzebny.

- Jaka może być najlepsza i najgorsza decyzja Obamy w ciągu pierwszego roku prezydentury?
- Najrozsądniejszą rzeczą jaką mógłby zrobić Obama to zostawienie rynku samemu sobie i pozwolenie mu na dokonanie samooczyszczenia. Taka postawa przyniosłaby mu wielkie poparcie społeczne, w przeciwieństwie do sytuacji w której Obama zacznie ratować gospodarkę i aktywnie ją dotować i regulować. Nowy prezydent, podobnie jak cała klasa polityczna nie może sobie pozwolić na pozostanie biernym, gdyż w ich mniemaniu, w obliczu kryzysu lepiej, żeby dokonywali złych posunięć, aniżeli siedzieli z założonymi rękami.

- Wyobraźmy sobie sytuację w której zostaje Pan osobistym doradcą prezydenta Obamy ds. ekonomicznych. Co doradziłby Pan prezydentowi uczynić w pierwszej kolejności?
- Rządowa ingerencja w gospodarkę powinna zostać cofnięta w takim tempie w jakim została rozszerzona. Tak więc, gdybym miał realny wpływ na decyzje rozkazałbym bez najmniejszego zawahania: uwolnić gospodarkę od rządu, uwolnić inicjatywę zakneblowaną przez państwo. Uwolnić ludzką aktywność od pasożytniczego państwa. Jak to zrobić realnie? Wystarczy przywrócić stan prawny sprzed 2000 roku i już byłoby znacznie lepiej. Musimy dokonać abolicji ustaw, które doprowadziły nas do obecnego stanu.
- Czy jest jakakolwiek szansa, że pańska rada zostanie wprowadzona w życie?
Charyzmatyczna postać, która rozumiałaby zasady ekonomii i znałaby przyczyny obecnego stanu, wiedziałaby co należy zrobić ignorując ekonomistów nie tylko drugiego czy trzeciego garnituru, ale również tych z pierwszych stron gazet. My mamy charyzmatycznego prezydenta, który nie rozumie ekonomii i otoczony jest podobnymi do siebie ludźmi. Będziemy mieć zatem coś konkretnie innego; znów będą wmawiać nam, że ratują gospodarkę, podczas gdy jedyne czego dokonają będzie zmniejszenie mechanizmów rynkowych i kontroli gospodarki przez konsumentów.

- Obama zapowiadał w trakcie kampanii, że nadchodzi „prawdziwa zmiana”. Czy to oznacza dryf Ameryki w stronę socjalizmu?
Obietnica „zmiany” nie ma żadnego znaczenia. Cokolwiek proponował on w trakcie kampanii nie było to niczym nowym. Program gospodarczy Obamy został już wprowadzony w Japonii w 1990 roku. Japonia zaaplikowała sobie niemal wszystkie rozwiązania ze sztandarów wyborczych Obamy. Gdzie jest dziś Japonia? Jeśli ktokolwiek oczekuje jakiejkolwiek realnej zmiany, czegoś nowego czy innego niż dotychczas, został zwyczajnie oszukany jak głupiec. 

Profesor Thomas E. Woods Jr. jest historykiem, wykładowcą prestiżowych uczelni amerykańskich, znanym promotorem idei wolnego rynku i swobód obywatelskich. Jego teksty naukowe i publicystyczne ukazują się w najważniejszych amerykańskich pismach, m.in.: American Historicial Review, Christian Science Monitor, Investor’s Business Daily, The Freeman, Independent Review oraz The American Conservative. Publikował również w Catholic Social Science Review, a przez 11 lat współredagował The Latin Mass Magazine, stając się jednym z niekwestionowanych przywódców ruchu Tradycji Katolickiej w USA. W 2006 roku zdobył prestiżową Nagrodę Templetona (Templeton Enterprise Awards), za swoją książkę pt. Kościół a wolny rynek. Katolicka obrona wolnej gospodarki. W 2007 roku gościł w Polsce na zaproszenie Fundacji PAFERE.

Opracował: Paweł Toboła-Pertkiewicz
Data dodania: 2009-01-20 20:24:48
Artykul przeczytano 3934 razy
 
Artykuł skomentowano 2 razy
Dodaj komentarz
Nonihtg I could say would give you undue credit for this story.
Dodano: 2015-10-23 09:32:25
Dodał: ~upfrwHvrT
You've hit the ball out the park! Inercdbile!
Dodano: 2011-06-28 01:24:41
Dodał: ~MePntHRGTFmhPkMQrn
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.