Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Do czego prowadzi próba podważenia lub niestosowania się do prawa podaży i popytu?

Prezentujemy pracę, która zdobyła wyróżnienie w konkursie ogłoszonym w 2013 roku przez Fundację PAFERE, skierowanym do uczniów gimnazjów i szkół średnich, pt.: "Lekceważenie prawa popytu i podaży". Dziś praca Karola Handzela.

*  *  *

Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył  wyższej  cywilizacji  bez  poszanowania  prawa  do  posiadania  własności  prywatnej.
Ludwig von Mises

Historia daje nam możliwość wyciągnięcia konsekwencji z przeszłości,dzięki którym możemy mieć świadomość, że nie popełnimy ich w przyszłości. Analizując obecnie podejmowane próby ingerowania  w prawa rynkowe, zauważamy jednak, że nie wszystkie lekcje zostały odrobione.

Znaki z historii

W encyklopediach, podręcznikach, słownikach odwołujących się do samej tylko historii ubiegłego wieku, można, o ile te książki zawierają ilustracje, zauważyć zdjęcia ukazujące życie Polaków w państwie ludowym. Na wielu z nich widać ogromne  kolejki prowadzące do sklepów, zwłaszcza tych z mięsem, albo uśmiechnięte twarze ludzi wracających właśnie do domu ze „złapanym” papierem toaletowym. Zwiedzając popularną wystawę „Drogi do Wolności” ogląda się sklep, w którym dominują butelki z octem. Wiele osób mogłoby sobie zadać pytanie: dlaczego? Dlaczego, skoro Polacy ciężko pracowali, skoro pracowali po słynne 300 procent normy? Dlaczego wtedy na sklepowych półkach brakowało wszystkiego, a dzisiaj ilość towarów na rynku wydaje się nieprawdopodobnie wysoka?

Jeszcze wcześniej, w 1921 roku podczas klęski głodu na terenach Związku  Radzieckiego zginęło około 5 milionów osób. W tym okresie 60-80% żywności na terenie tego kraju było dostarczane nielegalnie. Produkcja przemysłowa spadła o 70 procent [1]. Znowu można zastanowić się: dlaczego?

Przenieśmy się do 2013 roku. Wenezuela. W najbogatszej prowincji kraju pada zapowiedź pilotażowego programu wprowadzenia specjalnych kart, dzięki którym na mieszkańców ma zostać nałożony limit na zakupy najważniejszych produktów. Po medialnej burzy Prezydent kraju zapowiada wycofanie projektu, ale kilka miesięcy później państwo  przejmuje firmę produkującą papier toaletowy, którego niedobór jest odczuwalny w całym kraju. Dlaczego?

Rok 2015. Z powodu zablokowania przez  Polskę w wyniku masowych protestów mleczarzy likwidacji limitów na produkcję  mleka na terenie Unii Europejskiej po kilku miesiącach następuje  gwałtowny spadek produkcji. Mleko staje się towarem coraz droższym, z tego powodu zakupywane jest coraz oszczędniej. Kolejni mleczarze bankrutują. Rozwija się import z Obwodu  Kaliningradzkiego i Ukrainy. Aby temu zapobiec wprowadzona zostaje specjalna opłata celna. Cena mleka znowu rośnie.

Powyższe przykłady pokazują jakie skutki niesie za sobą lekceważenie mechanizmów rynkowych, których elementem jest prawo popytu i podaży. Ostatni z przykładów, który może w przyszłości się spełnić, pokazuje jak bardzo ważne jest pierwsze zdanie tego tekstu. Problemy z niepotrzebną ingerencją w prawo popytu i podaży były przecież znane już w starożytności, kiedy greccy urzędnicy wprowadzili kontrolę cen ziarna. Kontrola ta doprowadziła do niedoborów ziarna, a tysiące ludzi przeżyło tylko dzięki temu, że przedsiębiorcy sprzedawali je na czarnym rynku [2].

W Starożytnym Rzymie cesarz Dioklecjan usiłował  powstrzymać inflację ustanawiając szczelny system kontroli wszystkich usług i dóbr [3] i pomimo że odstępstwa od narzuconych cen karano śmiercią i tak nie udało się tego osiągnąć. Jeden z kronikarzy pisał o krwi przelanej za dobra marne i tanie i rosnących cenach. Czyli  już  w  starożytności „politycy” zamiast prowadzić politykę laizzes faire niepotrzebnie próbowali podważyć prawa rynkowe [4]. Nie potrzeba wielkiej wiedzy historycznej do znajomości tych wydarzeń. Do wyciągnięcia z nich wniosków nie potrzeba lat badań i studiów. A jednak tego wyciągnięcia wniosków brakuje. 

Kowal zawinił

Wszystkie cztery przykłady można wytłumaczyć w bardzo prosty sposób, ponieważ przyczyny sytuacji tam opisywanych są spowodowane działalnością polityczną. W ZSRR wprowadzono politykę  mającą na celu całkowicie zniszczyć rynek (zdanie  Piotra Szumlewicza  „Żyjemy  w  demokratycznym  państwie,  w  którym  to  my  powinniśmy decydować, kto ile ma zarabiać, a  nie bezosobowy  rynek” [5] doskonale  odwołuje się do pomysłów polityków z tamtego okresu), która następnie rozprzestrzeniła się na wiele krajów.Kolektywizacja  rolnictwa, znacjonalizowanie  gospodarki i tępienie wyższych klas społecznych  doprowadziło  do takich  skutków  jak  śmierć z głodu pięciu milionów osób. Przerażony upadkiem państwa komunistycznego Lenin wprowadził  Nową  Politykę Ekonomiczną, która zezwalała na  niewielki handel. Efekty okazały się zdumiewające, a państwo komunistyczne zdołało się podźwignąć. W Polsce skutki działań antyrynkowych widoczne są do dzisiaj. Za podaż na wiele dóbr i usług odpowiadało państwo, ale ich jakość oraz  ilość nie odpowiadała  popytowi na nie. Buty, papier toaletowy, czy mięso są tego idealnymi przykładami. W Wenezueli już w 2003 roku zostały wprowadzone ceny urzędowe na podstawowe produkty. 8 lat później zarządzanie cenami rozszerzono. Stało się to główną przyczyną braków papieru toaletowego [6]. W krajach UE obowiązują obecnie limity na mleko, które do 2015 roku mają zostać zniesione. Producenci protestują, wylewając mleko na ulice. Chcą utrzymywać sztuczną cenę i nie dopuścić do jej spadku,  wierzą  że niższa cena spowoduje niższe zyski. Skutki tej polityki być może zobaczymy w przyszłości. Pomimo tego wciąż w światowej opinii to polityka kapitalistyczna doprowadza do rozwoju biedy, kryzysów gospodarczych i niezadowolenia społecznego. Przysłowie „Kowal zawinił, Cygana powiesili”sprawdza się do dziś.

Rynek sobie poradzi

Gdyby podczas powodzi w 1997 roku obowiązywały ceny urzędowe, nikomu nie opłacałoby się dokonywać cudów z dotarciem do zalanych wiosek żeby  sprzedać żywność. Nie byłoby przedsiębiorców  gotowych  podjąć  ryzyko,  że  żywność  nie  dotrze,  bo  drogi  okażą  się nieprzejezdne,  albo  towary  „odpłyną”  z  nurtem  wody,  bo  za  takie  same  kwoty  mogliby sprzedać  produkty  w  swoich  sklepach. Cen urzędowych na szczęście nie było i niektórzy kupcy podejmowali ryzyko, docierając do zalanych terenów i sprzedając chleb po zawyżone cenie. Gdyby nie  zawyżona  cena,  te  towary  nie  dotarłyby  tam,  z  wyjątkiem  pomocy charytatywnej. Gdyby więc nie zastosowano się do prawa popytu i  podaży, skutkiem byłby problem z zaopatrzeniem zalanych terenów. Jest to doskonały przykład tego, że bez regulacji, ingerencji  politycznej,  czy  dotacji  rynek  jest  w  stanie  sobie  poradzić.  To  kolejna  lekcja  z historii.

Chcą dobrze, wychodzi jak zwykle

Politycy, którzy myślą, że wygrają z prawami rynkowymi, przypominają mi tych, którzy w filmach  „Avatar”, czy „Park  Jurajski” myśleli, że zwyciężą z naturą. Słynne słowa Nigela Farage’a „To  pachnie komunistycznym centralnym sterowaniem, gdy biurokraci i politycy ustalają ceny, myśląc, że mają rację. Lecz zawsze się mylą.” zdają się potwierdzać tę tezę, bo politycy  ustalając ceny występują  przeciw prawu popytu i podaży. I nie chodzi  tu tylko o ustalenie ceny, bo mogą oni również podjąć działania, które tę cenę zmienią w sposób pośredni. W ten pośredni sposób ograniczenia przez USA importu japońskich samochodów podniosły ich cenę o 900 dolarów [7], co doprowadziło do strat  wśród  konsumentów  w wysokości ponad czterech miliardów dolarów, co oznaczało wydatek 200 tysięcy dolarów rocznie na każde zachowane miejsce w amerykańskich fabrykach samochodowych. Podsumowując, władza zaingerowała w podaż i mając dobre chęci doprowadziła do strat wśród konsumentów i zahamowania popytu na samochody. Intencje były z pewnością szlachetne, natomiast na nic się one nie przydały w obliczu braku potrzebnej w tym temacie wiedzy ekonomicznej. Niestety w gospodarce dobre chęci nie wystarczą. Muszą być podparte słusznym działaniem.

Jak picie wódki

Polityczne próby ingerencji w prawo popytu i podaży mają równie wielkie szanse na powodzenie jak próba  wypicia w ciągu godziny dziesięciu butelek wódki. Nie dość że się nie da, to jeszcze zaszkodzi i pozostawi konsekwencje na długi czas. Niestety, próby tej ingerencji podejmowane są przez cały czas. Niedługo się dowiemy, czy scenariusz z polskim mlekiem się sprawdzi. Jeżeli tak, to okaże się, że kolejne lekcje z historii nie zostały odrobione.

Karol Handzel

1. Pipes R.: Rewolucja rosyjska. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1994
2. Jacek Kasperski: Szkoła Austriacka wobec socjalizmu, wydawnictwo PROHIBITA, Warszawa 2009
3. Bruce Bartlett: Jak nadmiernie rozbudowane paostwo zabiło starożytny Rzym
4. Nie wszyscy oczywiście, warto wymienia Oktawiana Augusta, którego walki o władzę z Markiem Aureliuszem były chyba pierwszym starciem wolności gospodarczej i reglamentacji.
5. http://www.uwazamrze.pl/artykul/724065,1013175-Marksista-w-hipermarkecie.html
6. Rezultatem kontrolowanych przez państwo cen - cen ustanowionych poniżej wartości rynkowej towarów -zawsze są braki zaopatrzeniowe. Ten problem jeszcze się pogłębi, tak jak przez lata pogłębiał się w Związku Radzieckim – powiedział wtedy Steve Hanke, ekonomista.
7. Walter E. Wiliams, Argumenty za wolnym rynkiem.
Data dodania: 2014-03-12 21:00:00
Artykul przeczytano 2266 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.