Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Lewica i prawica jak groszki w jednym strączku

Polecamy kolejny artykuł prof. Thomasa Woodsa, który znalazł się w wydanym w Polsce w 2007 roku zbiorze, zatytułowanym "W obronie zdrowego rozsądku".
*  *  *

Wśród wielu różnych problemów, jakich doświadczają mainstreamowi konserwatyści, na czoło wysuwa się zjawisko, które nazwałbym ich skłonnością do histeryzowania.

Gwoli przykładu: oto rozpoczyna się jakaś militarna operacja, usprawiedliwiana czy to względami narodowego bezpieczeństwa, czy wyzwalaniem uciskanej ludności, zwyczajną zemstą i czymkolwiek jeszcze – a oni natychmiast ustawiają się w kolejce, by bronić decyzji o jej wszczęciu. Wszak każdy, kto taką operację wspiera musi być uznany za prawdziwego patriotę, natomiast ewentualnych przeciwników należy ocenzurować, zamknąć w więzieniu, a może nawet wysłać na krzesło elektryczne (w końcu trzymają z terrorystami…). Dodatkowo, jeśli ktoś wskazuje, że istnieją metody alternatywne wobec stosowania przemocy, musi być uznany za naiwnego idealistę, niezdolnego do trzeźwej oceny rzeczywistości i nie rozumiejącego, że to nasz niebezpieczny świat wymusza takie zachowanie. Tak więc zdecydowania większość konserwatystów jest skłonna uwierzyć i poprzeć każdą propagandę, choćby kuła w oczy swoją absurdalnością oraz w jej obronie atakować tych, którzy ośmielają się twierdzić coś przeciwnego, a co w ostatecznym rozrachunku musi okazać się prawdziwe.

Tak zwani postępowcy również nie mają lekko. Każdy, kto wspiera państwową redystrybucję, może liczyć na miano prawdziwego obywatela, człowieka ze wszechmiar odpowiedzialnego i przy tym niesamolubnego. Każdy zaś, kto nie daje się omamić oficjalnej propagandzie powinien zostać zmarginalizowany (tudzież posądzony o podejrzane konszachty z wielkim biznesem). Jeśli uważasz, że na dłuższą metę nie da się rozwiązywać problemów przemocą – a pamiętajmy, że państwo uzyskuje od nas to co chce, właśnie dzięki temu, że może zagrozić więzieniem czy wywłaszczeniem – usłyszysz za każdym razem to samo: jesteś idealistą, nie rozumiejącym wyzwań płynących… a przecież świat jest pełen niebezpieczeństw, i tak dalej. Na tej samej zasadzie można uwierzyć w każdy slogan o niezbędności istnienia sektora publicznego i rzekomo wielkim wkładzie, jaki wnosi w poprawę standardów życia.

Cóż jednak z drugiej strony ma powiedzieć ktoś, komu od lat szkolnych wmawiano, że dopóki opiewający na wiele bilionów dolarów budżet federalny nie wziął na swoje barki ciężaru utrzymywania społeczeństwa, życie było, co tu dużo mówić, koszmarem: ludzie żyli w nędzy, pracowali po wiele godzin i mieli o wiele mniej wolnego czasu niż obecnie. Gospodarka była zdominowana przez jakieś straszne „monopole”, które zajmowały się głównie eksploatacją ludzi pracy, i gdyby państwo nie wzięło się w końcu za regulację tego wszystkiego, panowałby wyzysk i wszechobecna nędza. Nie muszę chyba kontynuować – w końcu wszyscy słyszeliśmy o tym w szkole…

Jednak nikt nie wspomina o tym, że przyczyną postępującego zubożenia ludzi był nie nadmiar, ale wręcz przeciwnie: niedobór kapitalizmu, którego rozwój stale hamowano, owe straszne „monopole” były niczym innym, jak państwowymi firmami dyktującymi ceny kilka- a nawet kilkunastokrotnie wyższe, albo że  ograniczenie zaufania w stosunkach handlowych wzięło się nie z czego innego, ale z powodu wprowadzenia przez rząd 80 tysięcy stron przepisów, które skutecznie stłamsiły wrodzoną ludzką przedsiębiorczość. Historia Ameryki w okresie przed wprowadzeniem New Dealu nie zna żadnych przykładów dorabiania się bogaczy na trupach zmuszanych do nieludzkiego wysiłku dzieci albo starców, z czego możemy wysnuć wniosek, że coś w dziedzinie poprawy warunków pracy i życia robotników było jednak czynione. Szkoda, że tak niewiele osób zainteresowanych jest wyjaśnieniem, co to były za działania.

Czym w rzeczywistości jest państwo? Zostawmy na chwilę na boku bajanie o umowach społecznych, powszechnej zgodzie ludności i podobnych nonsensach. Jaka jest rzeczywista istota tego tworu? Oddajmy głos Murrayowi Rothbardowi:

„Państwo może być zdefiniowane jako organizacja, która posiada jedną lub obie (w rzeczywistości zazwyczaj posiada obydwie) z następujących cech: a) uzyskuje swój dochód stosując przemoc fizyczną (opodatkowanie) i b) utrzymuje przymusowy monopol stosowania siły i podejmowania wiążących decyzji na danym terenie. Obydwie z tych podstawowych aktywności państwa, siłą rzeczy znamionują przestępczą agresję i grabież, jakiej dopuszcza się ono wobec praw własności prywatnej (również prawa do samoposiadania). Pierwsza ustanawia złodziejstwo dokonane na gigantyczną skalę, gdy druga zakazuje wolnej konkurencji między agencjami ochrony lub ośrodkami stanowienia na danym terenie – przez zakaz dobrowolnego nabywania bądź sprzedawania usług obronnych oraz świadczenia usług sądowych. Państwo nie tylko korzysta z przymusu by uzyskać dochody, zatrudnić propagandzistów którzy zwiększą jego siłę, ale również po to, by zapewnić sobie i narzucić obowiązkowy monopol na tak podstawowe usługi, jak ochrona porządku publicznego, straż pożarna, transport i usługi pocztowe. Chociaż państwo pełni również wiele innych funkcji, to o żadnej z nich nie można powiedzieć, żeby służyła potrzebom społeczeństwa. Używa swojego monopolu siły by osiągnąć, jak ujął to Albert Jay Nock, „monopol zbrodni” – a więc by kontrolować, regulować
i stosować przymus wobec swoich nieszczęsnych obywateli. Do tego często nie waha się kontrolować moralności i regulować zwykłe życie swoich obywateli”.

Czy ktoś może zaprzeczyć, że powyższy – dowolnie wybrany – akapit z dzieł Rothbarda mówi nam o naturze i działaniach państwa więcej, niż moglibyśmy dowiedzieć się przez lata studiów ekonomicznych?

Wspomniany Albert Jay Nock wskazywał, że powierzanie państwu wielu zadań bierze się ze zwykłej ludzkiej tendencji do osiągania pewnych celów przy jak najmniejszym nakładzie sił; nic dziwnego zatem, że większość ludzi pociąga możliwość zrzucenia czegoś na barki państwa. Franz Oppenheimer wyróżnił dwa sposoby osiągania zysku: sposób ekonomiczny i polityczny. Pierwszy oznacza, że w celu poprawienia swego bytu, należy wziąć się za wytwarzanie jakichś dóbr, po czym znaleźć zainteresowanych nimi odbiorców – korzyść jest wówczas obopólna. Drugi natomiast zakłada, że jeśli zależy nam, by los jakiejś grupy ludzi mógł się polepszyć, niezbędne jest użycie siły i uzyskanie korzyści kosztem innej grupy, co oznacza również, że niezbędne jest albo bezpośrednie odebranie komuś jego własności, albo przynajmniej ograniczenie jego praw do swobodnej wymiany, czyli po prostu nieuczciwa konkurencja. Nie trzeba chyba dodawać, że ten drugi sposób jest zdecydowanie łatwiejszy, i o wiele szybciej można się z jego pomocą wzbogacić. Tak już jest, że ludzie preferują rozwiązania, które pozwalają na osiągnięcie zysku przy minimum nakładów czy choćby działań z ich strony, jeśli jednak społeczeństwo chce zachować elementarne zasady sprawiedliwości i jednocześnie umożliwić swoim członkom osiąganie zysków, nie może popierać innego sposobu, jak tylko pierwszego z opisanych powyżej, a więc ekonomicznego.

Państwo, jak pisze Oppenheimer, jest organizacją, która w celu osiągnięcia korzyści materialnych stosuje metody polityczne. Nic dziwnego zatem, że wielu ludzi z tego korzysta, i zamiast dorabiać się uczciwą pracą woli – korzystając z państwowego aparatu przymusu i działając w jego imieniu – stosować w celu zdobycia jakichś dóbr zwyczajną przemoc. W ten sposób państwo wspiera najniższe i najbardziej odrażające instynkty tkwiące w ludzkiej naturze. Przecież, zdaje się sugerować, o wiele łatwiej jest żyć z zasiłku, niż ciężko pracować; o wiele korzystniej jest, będąc na przykład rolnikiem, nie dbać o jakość produktów czy działać w warunkach wolnej konkurencji, tylko przyjmować dotacje; po co też uczciwie walczyć o klienta, skoro można na swojego kolegę z branży, który oferuje niższe ceny, złożyć skargę w urzędzie antymonopolowym? Ułatwiając takie działania i promując jeszcze wiele innych, podobnych powyższym opcji, państwo odwołuje się do najgorszych cech ludzkiego charakteru i popiera rozwiązania z gruntu niemoralne. Efektem tego jest permanentny stan czegoś w rodzaju cichej wojny domowej między rozmaitymi grupami społecznymi, zajmujących się głównie zabieganiem o wprowadzenie przepisów, które zapewnią im możliwość nieskrępowanego bogacenia się kosztem drugich. Nawet ci, którzy początkowo odrzucali możliwość uzyskiwania korzyści w ten sposób, w końcu poddają się regułom narzucanym przez państwo i biorą udział w czymś, co Hobbes nazwał „wojną wszystkich przeciwko wszystkim” – co w naszych warunkach oznacza ni mniej ni więcej tylko żerowanie na tych grupach ludzi, które nie są na tyle bezczelne by wykorzystywać państwo dla swoich partykularnych celów. Taki stan rzeczy, oznaczający zwykły rabunek pod płaszczykiem prawa, Frederic Bastiat określił jako „zalegalizowaną kradzież”. Są jednak różni postępowcy którzy wierzą, że pomimo tego wszystkiego, ostateczny efekt takiego postępowania okaże się korzystny dla wszystkich, mimo iż niejako po drodze należy zmuszać przedsiębiorców do wchodzenia w układy w które wchodzić nie chcą, czy wyposażać państwo w coraz to nowe kompetencję i zwiększać jego władzę nad człowiekiem. Zauważmy, że to spośród osób o podobnych przekonaniach rekrutują się wszyscy łapownicy i tzw. polityczni lobbyści.

Podsumowując: oto mamy z jednej strony prawicę, zajmującą się oklaskiwaniem działań administracji i masową produkcją usprawiedliwień dla prowadzonych przez nią za granicą wojen, z drugiej natomiast lewicę, która również popiera agresję, ale bardziej w stosunkach wewnętrznych – mam tu na myśli wspomnianą wyżej zalegalizowaną grabież dokonywaną przez państwo na obywatelach (istnieje jeszcze coś takiego jak polityczne „centrum”, które popiera stosowanie przemocy wszędzie: i w kraju, i za granicą – cóż za przenikliwość!). Wszyscy zaś zgodnym chórem potępiają każdego, kto ośmieli się poddać w wątpliwość czystość i szlachetność intencji państwa, albo wykaże, że jego działania są po prostu mało efektywne. W końcu tak naprawdę nadrzędnym celem ich wszystkich jest utrzymywanie stanu permanentnej zabawy, w czasie której wznoszą toasty za swoje niczym nie zmącone dobre samopoczucie i możliwość sprawowania nieograniczonej władzy nad armią wytresowanych, bezmyślnych automatów.

Thomas E. Woods
Data dodania: 2013-02-27 19:24:05
Artykul przeczytano 2018 razy
 
Artykuł skomentowano 1 razy
Dodaj komentarz
jo a ještě maličkost.Důležite1 je zpětne1 vazba.Nepotvrzene1 genialita časem sozkulne zase do blbosti.Takže pohybuj se v okruhu lided,kteřed ti ji budou potvrzovat.Lidi co s tebou budou souhlasit jsou nejlepšed zahradnedci prozatedm křehke9 květinky tve9 geniality.Když se jima obklopedš,tak vyroste v mohutnfd strom,kterfd že1dne1 vichřice nevyvre1ted a jehož plody osvěžed tisedce znavenfdch poutnedků :-)))
Dodano: 2015-10-23 10:23:21
Dodał: ~Vv7J1aTXsV
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.