O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Politycy "walczą z bezrobociem" ...

Trudna sytuacja ekonomiczna Polski nie wzięła się z księżyca. To skutek od lat prowadzonej polityki (bynajmniej nie liberalnej!). Niestety, żyjemy nadal w państwie, w którym decydujący głos w sprawach gospodarczych należy do polityków. To oni opracowują ustawy, przegłosowują je w sejmie, a następnie wcielają w życie. Również - niestety, gros tych ustaw ma bezpośredni wpływ na życie gospodarcze naszego kraju.

Ksiądz Rober A. Sirico, prezes amerykańskiej Fundacji Lorda Actona, zadał kiedyś bardzo ważne pytanie: dlaczego niemalże wszyscy oburzają się, gdy ktoś chce cenzurować sztukę, wpływać na teksty autorów piosenek, czy dzieła pisarzy, natomiast nikt jakoś nie protestuje, gdy politycy czynią podobne ingerencje w sferę handlu bądź produkcji? Dlaczego jedne ingerencje spotykają się z potępieniem, inne natomiast są przez większość akceptowane, a nawet popierane? Jest to pytanie naprawdę fundamentalne, a odpowiedź na nie, choćby nawet najsensowniej i najprościej wyłożona, nadal - niestety - nie może przebić się do wielu umysłów.

Tymczasem to właśnie nagminnie zdarzające się rządowe ingerencje w gospodarkę są jedną z kluczowych przyczyn kryzysu. Najbliższe miesiące raczej nie wróżą poprawy sytuacji, mimo że niemal wszyscy politycy, od "prawicy" do "lewicy", chcą np. "tworzyć miejsca pracy". Ale cóż oznacza sformułowanie - "tworzyć miejsca pracy"? Brzmi to mniej więcej tak, jakby w naszym kraju miał się pojawić nagle jakiś czarodziej, który magiczną różdżką sprawi, że przedsiębiorcy z dnia na dzień zatrudnią, ot tak sobie, np. milion osób. Tak w ekonomii jednak nie ma! Ekonomia rządzi się bowiem całkiem realnymi liczbami. Przedsiębiorca, by zatrudnić pracownika musi mieć przynajmniej odrobinę nadziei na to, że mu się to - mówiąc wprost - opłaci. Któż z Państwa przyjmowałby do pracy ludzi, z góry wiedząc, że przyniesie to wyłącznie straty? Można oczywiście rządowym rozporządzeniem bądź ustawą wprowadzić przymus zatrudniania, ale wówczas rodzi się pytanie: kto będzie za to płacił?

Gros polityków nie docenia - niestety - roli, jaką w ekonomii odgrywają liczby i ludzka pomysłowość. Im wydaje się, że wystarczy przyjąć kolejną ustawę, powołać nowy urząd, stworzyć zespół ekspertów itp., aby wszystko szło, jak po maśle. I dotąd, dopóki to naiwne przekonanie cechować będzie tych, co kierują państwem, na poprawę nie ma co liczyć.

Paweł Sztąberek

Powyższy tekst był pierwotnie opublikowany na  Stronie Prokapitalistycznej
Data dodania: 2009-02-01 00:00:58
Artykul przeczytano 1377 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.