O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Co się komu należy od rządu ...

Rozmawiałem niedawno ze znajomą. Zeszło na tematy społeczne. Moja rozmówczyni stwierdziła, że w Polsce zaczyna szaleć coraz większa bieda i że sprawy idą w złym kierunku. Zakłady zwalniają pracowników, jest coraz mniej pieniędzy na pomoc społeczną, na zasiłki dla bezrobotnych, starsze pokolenie skazane jest na zagładę, a młodzież nie ma przed sobą żadnych perspektyw. Jako alternatywę podała przykład Niemiec, gdzie przeciętny bezrobotny za otrzymywany zasiłek jest w stanie opłacać niezłe mieszkanie, jechać na wczasy i jeszcze zapłacić słone alimenty.


Wtrąciłem po chwili, że - moim zdaniem - w Polsce nie jest tak jak byśmy tego oczekiwali, nie dlatego, że zasiłki są u nas zbyt niskie, lecz m.in. dlatego właśnie, że są zbyt wysokie. Znajoma trochę się początkowo zdziwiła, ale niezrażony kontynuowałem. To - powiedziałem - czego najbardziej nam dziś potrzeba to rozwój gospodarczy. Tego zaś nie da się osiągnąć, jeśli zamiast stwarzania ludziom warunków sprzyjających przedsiębiorczości i podejmowaniu pracy, rząd w dalszym ciągu będzie im serwował zasiłki i mamił ich perspektywą łatwego życia na cudzy koszt. Państwo powinno zrezygnować z wielu obowiązków, które wzięło niegdyś na swoje barki. Ich realizacja wymaga bowiem wielkich nakładów budżetowych, a na to nie stać kraju na dorobku, jakim jest Polska. Ludzie rządzący naszym państwem - kontynuowałem - stoją więc przed wyborem: albo zdecydują się na wolny rynek i postawią na nieskażoną biurokratycznymi nakazami i nie obciążoną wysokimi podatkami przedsiębiorczość, albo też, roztaczając miraże "państwa opiekuńczego", w którym każdemu "coś się należy", na zawsze pogrzebią nadzieje na dobrobyt, zamykając nas w jakimś neosocjalistycznym skansenie. Znajoma ostatecznie przyznała mi rację, dochodząc do wniosku, że to, co mówię, "trzyma się kupy", choć - jak wyczułem - nie przestała marzyć o ustroju, w którym wszyscy będą mieli wszystko zagwarantowane przez rząd.

Opisana sytuacja dowodzi, iż w naszym narodzie panuje olbrzymia niewiedza dotycząca elementarnych zjawisk ekonomicznych. Komunizm spowodował w tej dziedzinie olbrzymie spustoszenie. Chcielibyśmy mieszkać w państwie zamożnym, jednak kategorycznie sprzeciwiamy się ekonomicznemu liberalizmowi, który stał się przecież kluczem do - tak podziwianego przez nas - bogactwa Zachodu. Za wielką plagę społeczną uważamy bezrobocie, a jednocześnie naiwnie wierzymy w to, że państwo tworząc nowe urzędy do "walki" z nim, będzie w stanie je zlikwidować. Tymczasem nowe urzędy to nowi urzędnicy i wyższe podatki na ich utrzymanie, zaś wyższe podatki to - niestety - większe bezrobocie. Badania opinii publicznej dowodzą, że Polacy bardzo cenią sobie wolność, ale jednocześnie, gdy np. zapytać ich o to, czy są za państwową, czyli tzw. bezpłatną służbą zdrowia, czy też za jej prywatyzacją, większość odpowie, że oczywiście za "bezpłatną". Czyli z jednej strony cenimy sobie wolność, z drugiej zaś oddajemy tak ważną kwestię, jak nasze zdrowie, w ręce urzędników. Podobnie jest niemalże ze wszystkim. Narzekamy na niski poziom szkolnictwa i stosunki panujące w państwowych szkołach, jednocześnie jednak sprzeciwiamy się ich prywatyzacji, a tym samym zwiększeniu naszego wpływu na kształcenie własnych dzieci, bo wolimy szkołę "bezpłatną". Drażnią nas śmierdzące i wiecznie brudne pociągi PKP, ale gdy ktoś wspomni, że prywatny właściciel lepiej niż państwo zadbałby o ich wygląd, wzdrygamy się, bo jakże to - prywatna kolej?!

Tym co sprawia, że większość Polaków, mimo przywiązania do wolności, tak naprawdę rezygnuje z niej, jest przeświadczenie, że jeśli rząd będzie za nas rozwiązywał różne problemy, zrobi to lepiej i taniej. Nic bardziej błędnego. Rząd żeby coś za nas zrobić musi najpierw oskubać nas z pieniędzy, twierdząc przy tym, że robi to "bezpłatnie". I to trzeba sobie wreszcie uświadomić. Ciekawe tylko, czy bałagan panujący w "bezpłatnych" przychodniach lekarskich, w ZUS-ie, w "bezpłatnych" państwowych szkołach, w państwowych pociągach i w każdym innym przedsiębiorstwie, którego właścicielem jest rząd, będzie w stanie nauczyć Polaków rozumu? Póki co panuje tu całkowite pomieszanie z poplątaniem. I dopóki - jako społeczeństwo - zamiast tylko biadolić nad złymi skutkami pewnych zjawisk, nie zaczniemy się czasem zastanawiać także nad ich przyczynami, łatwo będzie przeróżnym politykom-demagogom robić nam wodę z mózgu. Nie dziwmy się jednak potem, że nasze sprawy idą w złym kierunku ...

Paweł Sztąberek

Powyższy tekst był pierwotnie opublikowany na  Stronie Prokapitalistycznej
Data dodania: 2009-02-01 00:00:52
Artykul przeczytano 1340 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.