O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Ile czasu pozostało III RP?

Wieczorem 23 listopada usiadłem przed telewizorem, aby obejrzeć po raz pierwszy od ponad dwóch tygodni wszystkie serwisy informacyjne w TV. Fakty i Wiadomości w publicznej zeszły szybko i w zasadzie nic ciekawego w nich nie było. Do bajkowych zapewnień TVP, że wszystko zmierza ku lepszemu przyzwyczaiłem się, więc kolejne "newsy" nie robiły na mnie dosłownie żadnego wrażenia. Ale to co tego wieczoru usłyszałem w Wydarzeniach było dla mnie szokiem. Otóż w informacji o rozpoczęciu obrad komisji trójstronnej wypowiada się sam premier Miller. I co słyszę z jego ust? Mówi ni mniej ni więcej tylko tyle, że POLSKA, KTÓRA STOI W OBLICZU BANKRUCTWA liczy na pomoc zarówno pracodawców, jak i związków zawodowych.

Zastanowiłem się co premier Miller miał na myśli w związku z wypowiedzią i doszedłem do następujących wniosków, którymi chciałbym się podzielić z Czytelnikami "Strony Prokapitalistycznej".

Czy państwo może w ogóle zbankrutować? Owszem, mogą firmy, spółki, banki, czy linie lotnicze, ale żeby bankrutem było państwo! Niestety wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jest to nieuniknione. Jedyną zaś niewiadomą pozostaje termin.

Czytałem ostatnimi czasy książkę na temat historii III Rzeszy. Dowiedziałem się z niej, że w 1933 roku, czyli zaraz po dojściu Hitlera do władzy ministrem gospodarki i prezesem Banku Rzeszy został niejaki Hjalmar Schacht. Nie wspominam o tym bez powodu, gdyż Schacht miał również jak nasi politycy problem z deficytem budżetowym. Najprostszą formą jego załatania byłby dodruk pieniędzy, ale tego akurat chciał za wszelką cenę uniknąć minister. Aby uniknąć antyinflacyjnej psychozy, która wówczas miała miejsce w Niemczech zdecydował się na inflację w formie weksli. Powołano spółkę badań metalowych, której celem miała być zapłata wekslami dostawcom rządowym. Wypłacalność weksli gwarantował zaś Bank i Skarb Rzeszy. Ich czas obiegu wynosił 5 lat. W 1937 roku zmieniono weksle na długoterminowe gdyż powołana spółka nie miała w zasadzie żadnych funduszy na wykup weksli. Zaniepokojony taką sytuacją Hitler odwołał Schachta, ale i zwołał tajną naradę najbliższych współpracowników. Stwierdził na niej, że należy przyspieszyć termin rozpoczęcia wojny z 1942-43 roku na co najmniej 1940 rok, gdyż w późniejszym terminie Rzesza może nie istnieć z powodów czysto gospodarczych. Po prostu byłaby bankrutem bo weksle wydawane przez Rzeszę były warte tyle, ile papier na których były drukowane.

W Polsce rząd również zamierza pokryć deficyt emisją obligacji państwowych. Zmiana nazwy weksli na obligacje jest bez znaczenia, bo w gruncie rzeczy i jedno i drugie oznacza pożyczkę pieniędzy od społeczeństwa. Nasze obligacje również są terminowe i mają gwarancje rządu. A więc czeka nas...

... Ale jakby tego było mało rząd wprowadza dodatkowo jeszcze podatek od zysków z tytułu posiadanych oszczędności. Bagatela 20 procent. W rzeczywistości jest on o wiele wyższy. Jeśli bowiem przyjąć, że ktoś wpłaca do banku 1000zł, a oprocentowanie wynosi 10 proc., to podatek wynosi 20zł. Rząd nie bierze jednak pod uwagę inflacji, o ona jeśli wynosi np. 8 proc. spowoduje, że zysku z lokaty nie mamy. Zysk faktyczny wynosi bowiem nie 10proc., lecz jedynie 2proc., czyli 20zł. A przecież to rząd zabiera nam 20zł. Zysku tak naprawdę nie ma wcale. Jak ludzie zorientują się w okolicach marca jak są oszukiwani, może się zdarzyć, że zaczną na gwałt wycofywać pieniądze z banków. I co wtedy? Banki przecież część swych aktywów posiadają w postaci obligacji państwowych! Chciałbym przy okazji zauważyć, że w 2004 roku kończą się wpływy z prywatyzacji, co w sposób o wiele bardziej znaczący obniży dochody budżetu niż zyski z tytułu podatku od pieniędzy w bankach. Wydatki zaś z roku na rok rosną, a nie maleją!

Co więcej w ostatnim tygodniu minister spraw zagranicznych, Włodzimierz Cimoszewicz poczynił stosowne kroki by przyspieszyć nasz "anschluss" do Unii Europejskiej. Wniosek z tego może być tylko jeden. Rząd doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest w beznadziejnej sytuacji. Czy liczy na to, że wejście do Unii na kolanach i z twarzą na wysokości trotuaru coś poprawi nie wiem, ale wiem, że to nic nie pomoże. Po pierwsze dlatego, że 15 maja 2000 roku Unia podjęła decyzję o tym, że każdy nowy członek dostanie z kasy unijnej tylko tyle, ile do niej wpłaci. Poza tym nie sądzę by Bruksela nie zdawała sobie sprawy z tego w jakim jesteśmy stanie.

Powyższe fakty nieuchronnie wskazują na to, że zbliżamy się do dnia w którym zamiast dobranocki dla dzieci na ekranach pojawi się Leszek Miller z informacją o bankructwie III RP. Jeśli ktoś mi nie wierzy, trudno. Może się mylę. Ale jeszcze jedno utwierdza mnie w przekonaniu, że wszystko już niedługo runie. Państwowe media wręcz krzyczą ostatnimi czasy, że wszystko, wprawdzie krętymi, czy nawet bardziej krętymi drogami, ale jednak, prowadzi ku lepszej przyszłości.

Jeszcze innym z kolei argumentem za tym, że ten dzień się zbliża bardzo szybko jest chęć jak największego przyspieszenia jesiennych wyborów samorządowych. Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się o czerwcu, teraz w grę wchodzi nawet połowa maja. Czyżby więc bankructwo miało nastąpić jeszcze szybciej???

Tego nie wiem i szczerze pisząc nie za bardzo mnie interesuje data dzienna. Tej bowiem dzieci będą się uczyć w szkołach. Mnie zaś interesuje w jakich szkołach będą o tym się uczyć...

Paweł Toboła-Pertkiewicz

Powyższy był tekst pierwotnie opublikowany na Stronie Prokapitalistycznej


Data dodania: 2009-02-01 00:00:09
Artykul przeczytano 1390 razy
 
Artykuł skomentowano 1 razy
Dodaj komentarz
I came in late to your goals, but I have looked back and have wkored hard to incorporate them into my life. Thanks for being such a great example to teachers and bloggers everywhere. Keep up the great work and I can't wait to see what you have next. -@TheNerdyTeacher
Dodano: 2013-09-16 11:23:03
Dodał: ~gJpT9QLc
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.