O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

W gospodarce nic nie zmieni się na lepsze...

W sobotę 17 maja 2003 roku, w gościnnym domu (willa Ostoja) byłego prezesa Kongresu Polsko-Amerykańskiego Południowej Kalifornii p. Mieczysława Dutkowskiego, miejscowa Polonia miała możność wysłuchania bardzo interesującej prelekcji. Prelegentem był pan Andrzej Sadowski, wice-prezydent Centrum im. Adama Smitha z Warszawy, który na zaproszenie Departamentu Stanu przyjechał z Polski do Ameryki na kilkanaście dni.

Tematem spotkania były m.in. zagadnienia dotyczące Unii Europejskiej oraz sytuacji Polski w związku z możliwą jej akcesją do tej organizacji.

Pytany na temat możliwego pożytku gospodarczego dla Polski w przypadku jej przystąpienia do Unii Europejskiej, pan Sadowski wyjaśnił, że, ogólnie biorąc, nic się wówczas w gospodarce nie zmieni na lepsze. Wspomniał, że ponieważ często pada argument, iż kraje takie jak Hiszpania czy Portugalia, skorzystały na przystąpieniu do Unii, trzeba sobie zdać sprawę, że swego czasu przyjęte one zostały do Wspólnoty Europejskiej na innych warunkach niż miałoby to miejsce obecnie w zastosowaniu do przyłączenia Polski do UE. Ich przystąpienie, po pierwsze, sfinansowane zostało przez inne państwa będące już członkami Wspólnoty, a, po drugie, obecna Unia to nie to samo co było blisko 20 lat temu. Obecnie, państwa takie jak Polska, przyjmowane są na zasadzie samofinansowania swego wejścia do Unii. Oznacza to, że koszta związane z przystąpieniem do Unii Polacy muszą sami sobie opłacić. Obecna UE, w porównaniu z tym co było jeszcze kilkanaście lat temu, jest tworem bardzo zbiurokratyzowanym i scentralizowanym. Samofinansowanie polega więc głównie na opłacaniu przez Polskę urzędników i innych kosztów opracowywania i wdrażania w życie dziesiątków tysięcy najrozmaitszych przepisów i regulacji, niekiedy absurdalnych, a bardzo szkodliwych dla gospodarki. Tymczasem, wiele osób w Polsce fałszywie wyobraża sobie, że wejście do Unii sprowadzi im mannę z nieba. Zresztą, UE jest, przede wszystkim, blokiem politycznym, a nie tworem gospodarczym mającym na celu dobro gospodarek krajów członkowskich.

Na pytanie z sali czy jakiś z krajów, które przystąpiły do Unii straciły na tym , pan Sadowski wyjaśnił, że to nie wstępowanie do Unii, lecz zapewnianie i ochrona przez państwo obywatelom szerokiego zakresu wolności gospodarczej jest warunkiem sukcesu gospodarczego. Gdyby więc owe państwa nie przystąpiły, a prowadziły mądrą politykę gospodarczą, nie krępowaną mnóstwem przepisów unijnych, lepiej by na tym wyszły. (Oczywiście, nie ma i nie może być dowodów na to, że wybrałyby drogę mądrości).

W odpowiedzi na opinię wyrażoną przez jednego ze słuchaczy i odzwierciedlającą sposób myślenia wielu ludzi w Polsce, że po wejściu do Unii łatwiej będzie Polakom podejmować pracę na Zachodzie, bo, np. Niemcy ponoć oferują pracę dla tysięcy kwalifikowanych informatyków-komputerowców, prelegent tłumaczył, że ten sposób myślenia jest zły, gdyż zakłada, iż Polacy nie są zdolni do gospodarzenia w kraju tak, aby mogli korzystnie pracować u siebie, zamiast emigrować. Tymczasem, przyczyną bezrobocia jest szkodliwa polityka gospodarcza państwa. Z drugiej strony, dobrzy fachowcy, jeśli chcą, i tak znajdują pracę zagranicą, i na to niepotrzebne jest przystąpienie Polski do Unii. Podobnie jest i w odniesieniu do drugiej krańcowości, a mianowicie - do ofert stosunkowo słabo opłacanej pracy fizycznej, której mieszkańcy krajów Zachodu unikają. Otrzymanie takiej pracy i teraz nie jest wcale trudne.

Na argument, że niewstąpienie do Unii, to dla Polski izolowanie się od Zachodu, a skazywanie na kraje w rodzaju Białorusi, prelegent zwrócił uwagę, że on jako Polak, gdy słyszy takie rzeczy czuje się obrażony. Ubliża się w ten sposób Polakom, uważając, że jeśli nie podporządkują się Brukseli, to zaraz wybiorą sobie dyktaturę i system totalitarny w rodzaju tego jaki panuje na Białorusi. Tymczasem nieraz już udowadniali oni własną krwią, że chcą państwa demokratycznego i suwerennego.

Jan M. Małek

(3 czerwca 2003)

(Powyższy tekst stanowi opracowane z pamięci sprawozdanie z prelekcji p. Andrzeja Sadowskiego zorganizowanej z inicjatywy Polish-American Foundation for Economic Research and Education "Pro Publico Bono" z Torrance i Kongresu Polonii Południowej Kalifornii.
Pierwotnie został opublikowany na  Stronie Prokapitalistycznej.)


Data dodania: 2009-02-01 00:00:03
Artykul przeczytano 1276 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.