Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Alejandro Chafuen - Wiara i wolność - Rozdział XII (cz. 1)

Późnoscholastyczna ekonomia w porównaniu z klasyczną ekonomią liberalną

Aktywność ludzka jest rezultatem oddziaływania idei. Kiedy zajmujemy się pochodzeniem idei, w istocie przedmiotem naszych badań jest ludzkie działanie. Idee, które zrodziły to, co zostało nazwane wolnym społeczeństwem, nie były efektem spontanicznej aktywności.


Przykładowo w dziele Adama Smitha Wealth of Nations (Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów)1 można odnaleźć ślady wcześniejszych pism, a te z kolei inspirowane były jeszcze wcześniejszymi pracami. Droga wiodąca od pewnych idei ku późniejszym poglądom i ludzkiej aktywności nie zawsze jest prosta i dobrze oznaczona. Kiedy dany pisarz cytuje czyjś tekst ze wskazaniem na źródło lub też wyraża uznanie dla innego pisarza możemy mówić o wpływie. Z drugiej strony ludzie często przyjmują rozumowanie autorów sobie nie znanych. Kiedy mamy do czynienia z wielkimi podobieństwami pomiędzy dwoma autorami, możemy dojść do wniosku, że jeden mógł inspirować drugiego. Łatwo jest prześledzić drogę prowadzącą od niektórych idei późnośredniowiecznych do poglądów klasyków liberalizmu. Nie we wszystkich dziedzinach ślady te są jednakowo łatwe do odkrycia.

Pomiędzy poglądami późnoscholastycznymi a ideami ważnych przedstawicieli szkoły liberalnej istnieją interesujące podobieństwa, a w niektórych przypadkach także sprzeczności. Jako że pisma autorów protestanckich, takich jak Grotius czy Pufendorf, niekiedy służą jako łącznik pomiędzy katolicką myślą póżnoscholastyczną a pismami późniejszymi, należy je uwzględnić w każdej analizie wpływu szkoły scholastycznej.

Fizjokraci, klasycy liberalizmu i „ekonomiści austriaccy” uformowali rdzeń zachodniej tradycji wolnorynkowej. Mimo, że uznaje się znaczący dystans pomiędzy laises-faire ekonomistów francuskich a teorią austriacką, nie jest jednak niewłaściwe, aby klasyfikować te szkoły jako te, które przyjmują tę samą zasadę – ideał ludzkiej wolności.

Na poniższych stronach przedstawię fragment swoich badań dotyczących poszukiwań niejasnego pochodzenia wielu współczesnych zagadnień badawczych. Dotyczą one rozległej dziedziny wiedzy, którą zajmowali się w swoich pracach późnoscholastyczni autorzy. Niektóre z kwestii analizowanych na poniższych stronach stały się centralnymi tematami rozległych studiów współczesnych2. Niemniej jednak, wciąż jest miejsce na nowe studia i bardziej dokładne analizy.

Prywatna własność

Średniowieczni scholastycy utrzymywali, że chociaż własność prywatna jest zgodna z prawem naturalnym, nie jest przez nie ufundowana. Prywatna własność była dla nich zgodna z takimi innymi prawami naturalnymi, jak prawo do wolności i prawo do życia. Po wyjaśnieniu, iż prawo naturalne odnosi się do oczywistych zasad, Domingo de Bańez twierdził, że własność prywatna jest oparta nie na tych zasadach , lecz na zasadach utylitarnych („gdyż pola nie będą wystarczająco dobrze uprawiane”)3. Warto zauważyć, że rozważając prawa naturalne, Adam Smith wyprowadzał podobne wnioski:

„pochodzenie prawa naturalnego jest całkiem oczywiste. Nikt nie wątpi w to, że każda osoba ma prawo do ochrony swego ciała przed obrażeniami, a swojej wolności przed naruszeniem, jeśli nie zaistnieją po temu ważne powody. Lecz nabyte prawa takie jak własność wymagają dokładniejszego wyjaśnienia. Własnośći rząd publiczny w wielkim stopniu są od siebie zależne. Status własności musi się nieustannie zmieniać razem ze zmianą formy ustrojowej”4.

Smith wyjaśniał, że prawa są albo naturalne, albo nabyte. Zaznaczając, że „to pierwsze nie wymaga wyjaśnień”, dodawał, iż prawo do posiadania, jest jednakowoż prawem nabytym i dlatego wymaga dyskusji5. Jego rozumowanie podobne jest do wielu późnoscholastycznych konkluzji, mówiących, że własność jest dodatkiem do prawa naturalnego i stąd podpada pod jurysdykcję prawa cywilnego. Ludwig von Mises, zagorzały obrońca wolnego społeczeństwa, także twierdził, że idea prywatnej własności była ufundowana raczej na zasadach utylitarnych niż na prawie naturalnym6.

Dwudziestowieczni ekonomiści powoływali się na wiele argumentów, których późni scholastycy używali do obrony własności prywatnej. Hans F. Sennholz twierdził, że prywatne posiadanie jest instytucją naturalną, która ułatwia ład produkcji

i podział pracy7. Von Wieser zaś zauważył, że własność nie ma sensu w świecie , w którym nie istnieje niedostatek8.

Jednym z najbardziej ulubionych argumentów późnych scholastyków był ten, który głosił, że prywatna własność jest jednym ze sposobów stworzenia pokojowego społeczeństwa. Wielu libertarianów zgadza się z tym. Mises zaznacza, iż „Prawo ujawnia w sposób najbardziej oczywisty swój charakter czynnika ustanawiającego pokój, kiedy broni posiadania”9. Klasyczna teoria liberalna może być także porównywalna do rozumowania późnoscholastycznego, kiedy głosi, ze prywatna własność umożliwia bardziej produktywną ekonomię. Mises twierdził, że wyższa produktywność wynika z pokoju, którym cieszy się w sposób naturalny społeczeństwo respektujące własność prywatną10.

Obecnie, ci, którzy występują przeciwko własności prywatnej, odwołują się do przesłanki „zła w człowieku”. „Tak długo jak ludzie nie będą mieli nic przeciwko wyzyskiwaniu swoich sąsiadów, nie możemy posiadać własności prywatnej” – powiada się. Późni scholastycy uznawali tę samą godną pożałowania cechę ludzką. Jednocześnie jednak twierdzili oni, że wspólne posiadanie – choć jest dalekie od tego, by można je uznać za rozwiązanie – jedynie przyczyniłoby się do wzrostu zła w społeczeństwie. Wierząc, że „źli ludzie braliby więcej, a dodawali mniej do spichrza dóbr wspólnych”, scholastycy przewidywali, że łatwo osiągnęliby oni (złodzieje i skąpcy, jak zauważył Vitoria) wyższą pozycję w takim społeczeństwie.

Współczesna doktryna Kościoła katolickiego udziela poparcia naturalnemu prawu do prywatnej własności11. Wydaje się to paradoksalne, że ci, którzy odrzucili „naturalne prawo do własności” obecnie faworyzują prywatne posiadanie w bardziej konsekwentny sposób niż ci, którzy opowiadają się za nim jako za prawem naturalnym12. Traktowanie własności przez scholastyków przyczyniło się do rozpowszechnienia kwestii „społecznych funkcji” własności prywatnej. Podejście to było bardzo podobne do tego, które podzielało wielu klasycznych liberałów. Średniowieczni uczeni popierali prywatne posiadanie, ponieważ pozwala ono własności na to, by była użyta w bardziej korzystny sposób. Wierzyli oni, że społeczeństwo oparte na prywatnej własności, będzie skłonne do tego aby być bardziej pokojowym, bardziej produktywnym i bardziej moralnym.

Podobnie jak scholastycy, Mises uważał posiadanie za władzę użycia dóbr ekonomicznych. Twierdząc, że „posiadaczem jest ten, kto pozbywa się dobra ekonomicznego”13, uznawał jednocześnie, że z prawnego punktu widzenia, ktoś może posiadać dobro nawet wtedy, kiedy nie jest fizycznie jego posiadaczem14. Austriacki ekonomista rozróżniał pomiędzy posiadaniem a użyciem czynników produkcji. Uważał on, że jest to szczególnie prawdziwe w przypadku produkcji wymagającej podziału pracy: „tutaj, w rzeczywistości, posiadanie jest podwójne: posiadanie fizyczne (bezpośrednie) i posiadanie społeczne (pośrednie)”15. Mises twierdzi, iż ten, kto posiada towar i używa go produktywnie doświadcza bezpośredniego posiadania, podczas gdy „posiadanie społeczne należy do tego, kto, nie będąc w stanie sprzedawać fizycznie bądź prawnie towaru, może jednak sprzedawać pośrednio efekty jego użycia”16. Jego konkluzją jest, iż „naturalne posiadanie w społeczeństwie, w którym występuje podział pracy, dzielone jest pomiędzy producenta a tych, dla których potrzeb ów producent produkuje”17. Twierdząc, że w takim społeczeństwie „nikt nie jest wyłącznym posiadaczem środków produkcji”18, Mises dochodzi do wniosku, że posiadanie jest funkcją społeczną19.

Kiedy posiadanie jest chronione przez przywileje (prawa osobiste), traci ono swoją społeczna funkcję. Późnoscholastyczne rozumowanie na korzyść prywatnej własności utorowało drogę dla wielkich dziewiętnastowiecznych reform. W każdym stuleciu – a dwudziesty wiek nie jest tu żadnym wyjątkiem – wielu dochodziło do posiadania poprzez przymus i przywileje. W ostatnich dekadach naszego wieku, pojawiła się dlatego tendencja do innej interpretacji społecznej funkcji posiadania. Pozostawiając termin własność prywatna , wielu współczesnych myślicieli zachowało jego instytucje jedynie w sensie formalnym. Według nich „społeczeństwo” winno określić sposób, w jaki dobra mają być użyte. „Teologia wyzwolenia” i różne kolektywistyczne szkoły myślenia przyjmują teorię, że nie prawa rynku, ale raczej siła i prawo winny dyktować społeczną funkcję posiadania. W tym sensie scholastyczna teoria społecznej funkcji własności prywatnej jest bardziej zbieżna z konkluzjami Misesa niż z teologią wyzwolenia20.

Prywatna odpowiedzialność zanika w społeczeństwie, gdzie właściciele nie mogą decydować o tym, jak ich dobra będą użyte. Kiedy „społeczeństwo” kieruje właścicielem fabryki, aby zainwestował w określoną dziedzinę, aby zatrudnił określoną liczbę pracowników za nakazana płacę i aby sprzedawał swoje dobra za cenę ustaloną przez władze, nie może on ponosić odpowiedzialności za sytuację, kiedy będzie się źle działo. Teoria ta nakazuje więc „społeczeństwu”, iż musi ono wziąć na siebie straty. Powoduje to sytuację, że posiadacz jest wciąż upoważniony do „sprawiedliwego zysku”. Zysk i posiadanie w ten sposób tracą swoje powiązanie z satysfakcją konsumenta. Paradoksalnym efektem zaistniałego stanu rzeczy jest to, że przez użycie siły w celu popierania społecznych funkcji posiadania, rząd je uniemożliwia.

W takim społeczeństwie ludzie walczą o to, by zapewnić sobie raczej przychylność prawa, niż by zadowolić konsumenta. Walka o wpływy i konflikty oraz starcia grup interesów zastępują w ten sposób pokojową współpracę na rynku. Tylko w wolnym społeczeństwie „posiadanie środków produkcji nie jest przywilejem, ale społeczną odpowiedzialnością”21.

Finanse publiczne

Wiara we własność prywatną zakłada wiarę w ograniczoną władzę rządu. Późni scholastycy deklarowali, że władza nie powinna ani zbyt przytłaczać obywateli, ani być ponad nimi. Większość dziedzin ludzkiego życia winna być wolna od państwowej interwencji.

Przeświadczenie o tym, że obywatele są ponad rządem nie implikowało jednakże, że mieli oni pełne zaufanie do ludzkiej woli lub że popierali regułę większościową. Stwierdzali oni, że większościowe poparcie dla złej idei lub też niesprawiedliwej polityki, nie może nigdy gwarantować tego, by była ona albo sprawiedliwa, albo dobra.

Dla scholastyków termin „demokracja” nie był synonimem „republiki”. Definiowali oni demokrację jako jeden z systemów, który obywatele mogą przyjąć, aby podlegać władzy. Prawa, którymi ludzie mogą się cieszyć w danym społeczeństwie, były dla nich zdecydowanie ważniejsze niż system – stąd pojawia się uwaga Mariana, że zetknął się zarówno ze skutecznymi republikami, jak i ze sprawiedliwymi monarchiami22.

Celem polityki, według późnych scholastyków, jest wspieranie dobra wspólnego (common good). A przesłanką do takiego myślenia jest zasada, że ogólny dobrobyt jest ważniejszy od indywidualnego interesu23. W teorii późnoscholastycznej definiowanie tego czym jest dobro wspólne nie było pozostawione ani królewskim zachciankom, ani też powszechnej decyzji większości. Uczeni zdawali sobie sprawę, że wyjaśnienie celów polityki oraz wybór właściwych metod w celu ich osiągnięcia wymaga zawsze pewnego stopnia arbitralności. Kiedy kwestią do rozważenia jest czy powinniśmy mieć więcej policjantów, czy istnieje konieczność finansowania większej armii lub też wybudowania nowego gmachu sądowego, nie ma obiektywnego rozwiązania ani łatwej reguły postępowania.

Zauważywszy, że polityka zmierzająca do dobra wspólnego nie powinna nigdy występować przeciwko porządkowi naturalnemu i prawom człowieka24, Scholastycy bronili praw Indian amerykańskich do posiadania własności, prawa do handlu, a także wyboru własnej władzy. Niemniej jednak twierdzili oni, że indywidualny interes nie zawsze wspiera ogólny dobrobyt. Owo pojęcie dobra wspólnego nie jest wątkiem pobocznym współczesnej myśli libertariańskiej. Mises, na przykład dochodzi do wniosku, że „polityka liberalizmu jest polityką dobra wspólnego, polityką podporządkowania interesów osobistych powszechnemu dobrobytowi”25. Scholastyczna idea społeczeństwa, władzy i praw człowieka podobna jest bardzo do tej, którą przyjmują dzisiaj zwolennicy wolnego społeczeństwa. Podejście scholastyków do wydatków rządowych związane jest ściśle z ich ideami odnośnie do natury rządu i nie może być ono określone jako pobłażliwe. Potępiali owe wydatki nie tylko dlatego, że byli w stanie dostrzec negatywne skutki, jakie wydatki tego typu wywierałyby na ekonomię, ale także dlatego, że oznaczałyby naruszenie praw własności.

Późnoscholastyczne odrzucenie inflacji jako metody przezwyciężenia problemów finansowych, utorowało drogę specyficznej propozycji zrównoważenia budżetu. W opinii późnych scholastyków władca winien podjąć próbę zrównoważenia budżetu poprzez obcięcie wydatków, redukcję subsydiów oraz dymisję dworzan. Jedną z najważniejszych dla scholastyków kwestii był wysoki poziom podatków w ich czasach. Odrzucali oni finansowanie deficytów budżetu poprzez publiczne zadłużenie. W ich mniemaniu nadmierne pożyczki państwowe nie tylko nie umożliwią zmniejszenia ciężaru nadmiernych wydatków, ale narażają też na szwank przyszłość królestwa.

Dla scholastyków celem podatków było podwyższenie koniecznych dochodów sprawiedliwego rządu. Twierdzili oni, że podatki powinny być umiarkowane, proporcjonalne, i nie powinny mieć żadnego związku z takim ich rozumieniem, które traktuje je jako środki służące do wyrównywania bogactwa obywateli. Przytłaczająca większość dwudziestowiecznych libertarian26 także twierdziła, że podatki są źródłem rządowych dochodów, a nie narzędziem służącym do rozdzielania bogactwa. Podkreślali oni, że nałożenie podatków winno odbywać się w zgodzie z zasadą neutralności. Podatek neutralny to ten, który nie ingeruje w działania rynku, wykraczając poza linie „neutralne”, według których rozwijałby się on, gdyby nie było podatków27. Podczas gdy przyznawali, że stan taki nigdy nie może być osiągnięty, klasyczni liberałowie podkreślali, że neutralne opodatkowanie winno być celem władz fiskalnych28.

Żądając ustanowienia umiarkowanych podatków Navarette utrzymywał, że nadmierne podatki zmniejszą królewskie dochody (jako że nieliczni będą mogli uiścić tak wysokie opłaty)29. Niektórzy ekonomiści współcześni całkiem niedawno, używając podobnej terminologii, twierdzili to samo, proponując redukcję podatków, mającą na celu wzrost podatku od dochodów wynikających z wyższego poziomu produkcji.

Mises nie był daleki od tego poglądu, kiedy zauważył, że „każdy poszczególny podatek, a także cały narodowy system podatkowy, staje się nieskuteczny, kiedy przewyższa pewną sumę”30. Na polu etyki ekonomicznej, późni scholastycy ostrożnie zaznaczali, że pewne prawa podatkowe mogą obowiązywać prawnie, ale nie moralnie. Opierali tę swoją konkluzję na przekonaniu, iż niesprawiedliwe prawo stanowione nie jest prawdziwym prawem, nawet wtedy, gdy władza może mieć moc jego narzucania.

Teoria pieniądza

Teorie na temat pochodzenia i natury pieniądza mają bezpośredni wpływ na dyskusję o wartości pieniądza i zaleceniach polityki monetarnej. Ci, którzy uważają, że pieniądz jest po prostu zjawiskiem ustawodawczym, są bardziej skłonni zaakceptować ingerencje rządu w obieg pieniądza. Interwencja państwa na rynku pieniądza zazwyczaj ma na celu oddziaływanie na wartość pieniądza.

Wraz z późnymi scholastykami, Pufendorf, Adam Smith i Austriacy wyjaśniali kwestię pochodzenia pieniądza na modłę arystotelesowską. W pismach Pufendorfa zauważalny jest wpływ tradycji późnoscholastycznej. Wyjaśniał on, że w trakcie rozwoju społeczeństw, pośrednia wymiana zajęła miejsce wymiany bezpośredniej:

„Nie było łatwo człowiekowi zdobyć takie rzeczy, na które inny chętnie by się wymienił ze względu na swoje potrzeby albo też takie, które byłyby równoważne dobrom kogoś innego. W państwach cywilizowanych, gdzie obywatele są podzieleni według porządku społecznego, musi istnieć z konieczności kilka klas ludzi, którzy nie mogliby w ogóle utrzymać się przy życiu, lub którzy utrzymaliby się z najwyższą trudnością, gdyby ta prosta wymiana towarów i pracy pozostała bez zmian. Wiadomo jest, że te narody, które nie są zaznajomione z użyciem waluty, nie mają udziału w postępie cywilizacji”31.

W odniesieniu do czynników, które wpływają na wartość pieniędzy, Pufendorf przyznawał większą wagę wzajemnemu ludzkiemu oddziaływaniu i zgodzie aniżeli naturze:

„Lecz jako że ta funkcja pieniądza nie jest mu dana przez jakąś konieczność (necessity) wynikającą z jego natury, ale jest wynikiem decyzji i porozumienia ludzi...jest rzeczą oczywistą, że inne substancje mogą być i są używane przez wzgląd na moc oddziaływania okoliczności lub też ludzkich wyborów32. Lecz chociaż wartość złota, srebra i pieniędzy zależy od decyzji i porozumienia ludzi, rządzący państwami nie mają prawa, aby zmieniać tę wartość podług swojej własnej woli: winni oni pamiętać o pewnych względach. Poza tym pieniądze zostały stworzone po to, aby wspomóc handel nie tylko pomiędzy obywatelami tego samego państwa, ale też pomiędzy obywatelami różnych państw. Dlatego, jeżeli władca jednego państwa ustanowił wygórowaną wartość swojej własnej waluty, to czyni ją bezużyteczną w handlu swoich obywateli z cudzoziemcami”33.

Chociaż fizjokrata Turgot również wyjaśniał pochodzenie pieniędzy na wzór Arystotelesa34, wnioskował on, iż:

„a zatem złoto i srebro stały się monetą i to monetą powszechną, bez żadnej dowolnej umowy między ludźmi, bez wkroczenia jakiejkolwiek ustawy, ale z samej natury rzeczy”35.

Według Turgota wszystkie pieniądze są w swej istocie towarem i jak inne artykuły służą do wymiany pośredniej36. Koncept, iż „czysto umowny pieniądz jest zatem niemożliwy”37 doprowadził do rozstrzygnięcia, że złoto i srebro – ze względu na swoją naturę – są najodpowiedniejszymi dobrami, których można użyć jako waluty38.

Ponieważ Arystoteles uznawał zarówno konwencję i naturę pośredniej wymiany za główne czynniki wpływające na pochodzenie pieniędzy, oba wyjaśnienia Pufendorfa i Turgota mogły były wyrosnąć na gruncie doktryn arystotelików. Joseph Schumpeter określa te dwa dowody, odpowiednio, teoriami Cartala i Metallista39. Podobnie do późnych scholastyków, austriaccy ekonomiści rozwinęli swoją teorię monetarną na gruncie teorii arystotelików40. Zgodnie z subiektywną teorią wartości (subjective theory of value) można wnioskować, za Misesem, że „ludzie wybrali metale szlachetne złoto i srebro, aby służyły jako waluta ze względu na ich własności mineralogiczne, fizyczne i chemiczne”41. Dalej zauważył on, że użycie „złota – a nie czegoś innego jako waluty jest po prostu faktem historycznym i jako takie nie może być badane jedynie poprzez katalaktykę (catallactics)42.

Według późnych scholastyków wartość pieniądza winna być określana w taki sposób, jak wartość innych dóbr43.Pożytek i niedobór postrzegali oni jako główne czynniki wpływające na jego wartość. Wierząc, że użyteczność pieniędzy miała blisko związek z jego jakością, scholastycy zauważali, że kiedy pieniądz podlega ciągłej dewaluacji, ludzie próbują zmniejszyć swoje realne zasoby gotówkowe. Zmniejszenie prawnej wartości pieniądza spowoduje zatem wzrost cen w podobnych proporcjach. Poczynili oni również spostrzeżenie, iż wartość pieniądza jest największa tam, gdzie istnieje jego najpilniejsza potrzeba w celu dokonywania transakcji (np. na targu).

Późnym scholastykom w ogólności, a Azpilcuecie w szczególności – przypadł w udziale zaszczyt, bycia uznanymi za pierwszych wyrazicieli „jakościowej teorii pieniądza” (quantity theory of money)44. Cytaty przedstawione w rozdziale 5 są wystarczajacym dowodem, że w pełni zasługują oni na ów zaszczyt. Średniowieczni scholastycy posiadali wiedzę o niemalże każdym czynniku wpływajacym na wartość pieniądza. Stwierdzili, że jak każde inne dobro, wartość pieniądza podlega wahaniom. Tym niemniej, od pieniądza oczekiwano, że jego wartość będzie podlegała zmianom w mniejszym zakresie, niż dzieje się to w przypadku innych dóbr. Turgot również uznał tę naturalną zmienność w „cenie” pieniądza45. Przyznawał, że niezmienna, mocna waluta jest zacnym celem, ale doskonała stabilność nie jest właściwa temu światu.

Jako że późni scholastycy opierali swoje zalecenia dotyczące polityki monetarnej i analizy na przyjętej przez siebie teorii wartości pieniądza, nie dziwi przeto, że na gruncie polityki ekonomicznej doszli do wniosków podobnych do tych, które są udziałem współczesnych autorów libertariańskich. Scholastycy przyznawali, że dewaluacja waluty powoduje rewolucję w dziedzinie majątków, podkopuje polityczną stabilność i narusza prawa własności. Powoduje również zamieszanie w handlu (w handlu wewnętrznym i zagranicznym) prowadząc do stagnacji i ubóstwa. Dewaluacja pieniądza, przynajmniej dla Mariana, była wyrazem tyrańskiej grabieży46. Na gruncie etyki ekonomicznej późni scholastycy potępiali użycie dewaluacji waluty jako – w rzeczywistości – wielkiego procesu likwidowania zadłużenia. Mariana stanowczo krytykował tych książąt, którzy fałszowali normy bicia monet, aby spłacić swoje długi. Inni późni scholastycy precyzowali, że długi winny być spłacane w walucie, która obowiązywała w czasie, gdy podpisywano kontrakt47.

Samuel von Pufendorf używał podobnych argumentów, krytykując praktyki współczesnej dewaluacji48. Wspomniał on nawet Mariana (bez cytowania jego argumentów). Pufendorf zgadzał się, że dewaluacja waluty poważnie podkopuje majątki prywatne. Deklarował, iż „jeśli tak wiele stopów wymieszanych jest z monetami.... prawdziwe monety zmuszone są do rumienienia się ze wstydu w obliczu własnej nikczemności”49. Pufendorf dopuszczał przypadek, że królów, którzy uciekają się do takiej polityki, można usprawiedliwiać wyższą koniecznością „pod warunkiem, że zło będzie naprawione, kiedy owa konieczność zostanie usunięta”.

Szczegółowa lektura Wykładów Adama Smitha i jego Bogactwa narodów przyczynia się do odkrycia, że powyższe argumenty wywarły wpływ na jego myśl. Pierwszy raz dostrzegł on powszechność dewaluacji pieniężnej w swoich Wykładach:

„Kiedy na przykład, z jakiegoś ważnego powodu, takiego jak spłata zadłużenia lub też wypłata dla żołnierzy [rząd] zalega z sumą dwóch milionów, lecz nie ma więcej niż milion, ściąga z całego kraju monety i mieszając je z większą ilością stopu, sprawia, że pojawiają się dwa miliony, na tyle podobne, na ile się da do poprzednich. Wiele operacji tego rodzaju było dokonywanych w każdym kraju”50.

W Bogactwie narodów Smith powtórzył, że „podniesienie wartości nominalnej monet jest najczęściej stosowanym środkiem, którym maskowano rzeczywiste bankructwo państwa pozorami wypłacalności”51. Ten sam tom zawiera surową krytykę tej praktyki52.

Handel

Podkreślając znaczenie handlu i przedsiębiorczości oraz zauważając, że społeczeństwo czerpie korzyści z wymiany dóbr, następcy późnych scholastyków przedstawiali dalsze dowody na potrzebę handlu zewnętrznego i zagranicznego. Postrzegali oni handel jako potrzebę wynikającą z ludzkiego ograniczenia oraz spowodowaną różnicami geograficznymi. Ponieważ różne ziemie ofiarowują różne produkty, scholastycy stwierdzili, że jedynie dzięki wymianie każdy kraj może cieszyć się dostatkiem oraz zróżnicowanym zaopatrzeniem.

Jakkolwiek Pufendorf uznawał korzyści płynące z wymiany handlowej53, był bardziej skłonny do wprowadzania restrykcji niż hiszpańscy scholastycy. W swym odwołaniu się do Orationes Libaniusa szuka on początków handlu w Boskiej woli:

„Bóg nie obdarzył swymi darami każdej dzielnicy, lecz rozdzielił owe dary według regionów, aby zachęcić ludzi do związków społecznych poprzez potrzebę wzajemnej pomocy. I ujawnił także możliwości handlu po to, aby dostarczyć całemu rodzajowi ludzkiemu wspólnej radości z tych rzeczy, które wytwarzane są tylko poprzez niewielu”54.

Opowiadając o tym starożytni Ateńczycy wykluczyli mieszkańców Megary ze wszystkich swoich rynków i stoczni, Pufendorf zauważył, że ci ostatni skarżyli się, że było to działanie przeciwne „powszechnym prawom sprawiedliwości”. Nie zgadzał się on w pełni z tą skargą, komentując, iż „przyjęcie takiego założenia umożliwia wprowadzenie wielu ograniczeń”55.Według opinii Pufendorfa państwo ma prawo do zabraniania cudzoziemcom handlu tymi dobrami, które nie są absolutnie niezbędne do egzystencji, szczególnie „jeśli kraj mógłby utracić przez to spory zysk lub też w jakiś niebezpośredni sposób ponieść jakąkolwiek szkodę”56. Wobec popularności idei protekcjonistycznych w siedemnastym wieku , Pufendorf odmawiał potępienia kraju, który „w imię dbania o swe własne interesy” zabrania eksportu pewnego dobra lub też reguluje handel między narodami. Uznawał zatem stosowność praw ograniczających import “albo z tego powodu, że państwo może ponosić straty w wyniku importu, albo po to, aby pobudzić swoich obywateli do większej pracowitości, lub też dlatego, aby jego bogactwo nie przeszło w ręce obcokrajowców”57. Cytując Platona na poparcie tej opinii, szczególnie krytykował liberalne podejście do tego zagadnienia Vitorii:

„Z tego powodu pozycja Francisca a Vitorii jest w oczywisty sposób fałszywa, kiedy utrzymuje on, że: Prawa narodów zezwalają każdemu człowiekowi zajmować się handlem w prowincjach należących do innych ludzi poprzez importowanie towarów, których im brak i poprzez eksportowanie złota i srebra (a także innych towarów), w które ich prowincja obfituje”58.

Zauważając, że władza ma prawo do nakładania handlowych ograniczeń z tego samego powodu, dla którego ma prawo do podatków – dla dobra państwa – Pufendorf zakładał, że poddani nie mogą korzystać z tego samego prawa59.

Osobno stwierdzał, że „nieludzkie i niesprawiedliwe byłoby nie pozwalać człowiekowi – pragnącemu rozprowadzać dobro, które posiada w obfitości pomiędzy chętnych nabywców – na zdobywanie w drodze wymiany dóbr, których potrzebuje na swój własny użytek”60.

To fizjokraci ukuli slogan laissez faire, laissez passer. Przyjęli oni afirmatywne podejście do handlu i wymiany. Według Turgota różnorodność ziem i wielość pragnień wiedzie do wymiany produktów61. Zauważył on, że wymiana handlowa ubogaca ludzką społeczność jako, że „urządzenie to wychodziło wszystkim na korzyść, gdyż każdy, oddając się jednej gałęzi pracy, dochodził w niej do wyższych rezultatów”62.

Wniosek zaś Adama Smitha, że podział pracy przyczynia się do bogactwa narodów, użyczył znaczącego poparcia usprawiedliwieniu krajowego i międzynarodowego handlu. Niemniej jednak Smith nie był w stanie uwolnić się od wpływu opinii merkantylistycznych. Wrogowie państwa zjednoczeni poprzez wolny handel nadzwyczaj często cytują jego rekomendację na rzecz taryf protekcyjnych dla przemysłu okrętowego63.

Spośród współczesnych liberałów klasycznych Ludwig von Mises uważał podział pracy i jego odpowiednik (ludzką współpracę) za fundamentalne zjawisko społeczne64. Zauważył on, że zasada podziału pracy (i także wynikająca stąd wymiana handlowa) ufundowana jest na prawie naturalnym i jest tym, co umożliwia powstanie społeczeństwa:

„Społeczeństwo jest zjawiskiem intelektualnym i duchowym. Jest ono efektem celowego wykorzystania prawa powszechnego...czyli dalszym produktem podziału pracy. Podobnie jak w każdym innym przypadku ludzkiego działania: uznanie praw natury służy wysiłkom człowieka, który ponosi je w celu poprawy swoich warunków”65.

W opinii Misesa, podział pracy przynosi nie tylko ekonomiczne zyski, lecz także dzięki niemu w ramach kooperacji społecznej „między członkami danego społeczeństwa mogą pojawiać się uczucia sympatii, przyjaźni, a także poczucie wspólnoty”66.

Nie można mówić, że pisma późnych scholastyków były wolne od wpływów poglądów merkantylistycznych67. Niemniej jednak faworyzowali oni wolność handlu. A większość z nich świadoma była biedy, jaką merkantylistyczna polityka hiszpańska spowodowała w Ameryce Południowej, gdyż należący do różnych zakonów misjonarze wracający do Europy bardzo szczegółowo opisywali owe niedogodności. Wolna i zjednoczona wspólnota narodowa nie była wcale odległa od ich katolickiego sposobu myślenia.

Wartość i cena

Późnoscholastyczna teoria wartości i ceny ukształtowała późniejszą myśl ekonomiczną. Grotius, Pufendorf, fizjokraci, szkoła szkocka i ekonomiści austriaccy – wszyscy oni znajdowali się pod jej wpływem, do czego zresztą przyznawali się w swoich pracach. Pufendorf uznawał wpływ virtuositas68 i użyteczności69. Odrzucał analizę Arystotelesa w wykonaniu Grotiusa, który twierdził, że „najbardziej naturalną miarą wartości każdej rzeczy jest jej potrzeba”70. Gdyby tak było, dowodził, rzeczy, które służą próżnej przyjemności powinny nie posiadać ceny, a mimo to „rodzaj ludzki często nadaje im taką cenę”71.

Twierdzenia słynnego duchownego purytańskiego Johna Ottona (1584-1652) zaskakują swoim uderzającym podobieństwem do myśli późnoscholastycznej. John Winthrop relacjonuje, że w czasie jednego z wykładów Otton wymienił reguły, które – jak uważał – winny kierować handlem.

1. Człowiek nie może sprzedawać powyżej aktualnej ceny bieżącej, to jest takiej ceny która jest zwyczajowa w danym czasie i miejscu oraz którą inny człowiek (który zna wartość artykułu) zapłaciłby za dany towar, gdyby miał sposobność do jego użycia; mówi się o tej sumie jako o walucie obiegowej (current money), którą każdy przyjmie etc.

2. kiedy człowiek doznaje straty na danym towarze z powodu braku umiejętności etc. Musi on traktować to jako własną winę lub utrapienie i dlatego nie wolno mu składać jej na niczyje barki

3. gdy człowiek stracił z powodu wypadku na morzu czy w podobnych okolicznościach, jest to strata narzucona mu przez Opatrzność i nie może on uwolnić się od niej poprzez nałożenie jej na kogoś drugiego; zatem człowiek winien zabezpieczać się przez wszystkimi przeciwnościami losu etc., aby nigdy nie tracić; lecz tam, gdzie jest niedostatek dóbr, ludzie mogą podnosić swoją cenę, bo teraz spoczywa na artykule ręka Boga a nie ręka człowieka

4. człowiek nie może żądać za swoje dobro więcej niż cenę sprzedaży; podobnie jak dla Abrahama ziemia Erona jest warta właśnie tyle72.

Powyższe reguły mogłyby równie dobrze zostać sformułowane przez któregokolwiek z późnych scholastyków.

Fizjokraci mówili o „prawdziwej cenie” (le prix veritable), która mogła być zdefiniowana podobnie do scholastycznej „ceny sprawiedliwej”. Uważali oni wpływ pragnień i potrzeb za podstawę wszelkiej wymiany i cen. Turgot napisał: „Potrzeby ludzkie doprowadziły do wymiany dóbr posiadanych na inne, których brakowało”73. Z drugiej strony zawarł on w swojej teorii wartości i ceny inne elementy:

„Słowem dopóki rozpatrywać będziemy wyosobnioną i poszczególną wymianę wartości każdej rzeczy wymienianej, nie ma innej miary, jeno potrzeba lub pożądanie, oraz możność zapłacenia dokonywanych transakcji. Ustalenie wartości polega na ocenie każdej ze stron i na zgodności ich woli”74.

W książce opublikowanej w 1747 roku Hutcheson zamieścił krótki rozdział, w którym zajął się wartością lub cenami oraz dobrami. Jego argumentacja podążała tropem rozważań Pufendorfa75. Może to być powodem, dla którego Adam Smith nauczał teorii cen, która zawierała wiele elementów myśli późnoscholastycznej. Większość współczesnych historyków uważa, że teoria wartości Adam Smitha oparta jest na kosztach produkcji dobra76. Jednakowoż w jego Wykładach pobrzmiewa sposób rozumowania właściwy późnym scholastykom.

„Kiedy nabywca pojawia się na rynku, nie pyta nigdy sprzedającego, jakie koszta poniósł on podczas produkcji. Regulacja rynkowej ceny dóbr zależy od następujących kwestii:

Po pierwsze od popytu lub zapotrzebowania na dobro. Nie ma popytu na dobro, z którego jest niewielki pożytek, nie jest ono racjonalnym przedmiotem pragnienia;

Po drugie od obfitości lub niedostatku dóbr proporcjonalnie do zapotrzebowania na nie. Jeśli jest niedostatek artykułu, cena jego wzrasta, ale jeśli jego ilość jest większa niż ta, która jest wystarczająca do zapewnienia popytu, cena spada. Jest więc tak, że diamenty i inne kamienie szlachetne są droższe, podczas gdy żelazo, które jest znacznie bardziej użyteczne, tyle razy tańsze, chociaż jego cena uzależniona jest od ostatniej przyczyny;

Po trzecie od bogactwa lub biedy tych, którzy uczestniczą w procesie kupna i sprzedaży”77.

Powyższe paragrafy wyjaśniają teorię wartości w sposób absolutnie zgodny z pismami późnych scholastyków. Zapotrzebowanie, pożytek, pragnienie i niedostatek są to terminy, których używali scholastycy, aby wyjaśnić sposób wyznaczania cen. Trzeci czynnik, o którym wspomina Smith, podobny jest do objaśnień Conradusa, przyjętych przez hiszpańskich scholastyków. Raymond de Roover zauważył, że „nie ma zasadniczo nic złego w scholastycznej teorii wartości i ceny. Opierała się ona na użyteczności i niedostatku i Adam Smith jej nie udoskonalił”78. Owo udoskonalenie nastąpiło 300 lat później i dokonało się za sprawą pism ekonomistów austriackich. W artykule opublikowanym w 1891 roku Eugene Böhm-Bawerk opisał charakterystyczne cechy rozumowania ekonomistów austriackich. Zaczął on od stwierdzenia, że „zakresem badań ekonomistów austriackich jest teoria w ścisłym znaczeniu tego słowa”. Biorąc pod uwagę specjalne cechy, które austriacka szkoła wyraża w zakresie teorii pozytywnej, jego pierwszym punktem była teoria wartości. Teoria marginalnej użyteczności, jak ją nazwał, jest kamieniem węgielnym austriackiej myśli ekonomicznej. Po stwierdzeniu, że idea wartości „rozciąga się na dobra tylko wtedy kiedy nie mogą być one posiadane w stopniu, który satysfakcjonowałby wszystkie możliwe potrzeby”, von Wieser wyjaśniał teorię ostatecznej lub marginalnej użyteczności, posługując się następującymi terminami:

„Dobro nie jest oceniane odnośnie do użyteczności jaką rzeczywiście posiada, ale ze względu na stopień użyteczności, który zależny jest jedynie od tego poszczególnego dobra, to jest, od tego stopnia użyteczności, którym nie można zadowalać się bez posiadania danego dobra”80.

Przykład św. Bernardyna dostarcza zaskakująco trafnej ilustracji do rozumowania von Wiesera. W odniesieniu do porównywalnej ceny wody i złota w górach istotne jest to, że rezygnacja z wody oznacza rezygnację z życia. Św. Bernardyn wskazał, że woda będzie wyżej wyceniona i uważana za większą wartość niż złoto. Późni scholastycy byli niewątpliwie prekursorami szkoły austriackiej w odniesieniu do teorii wartości ekonomicznej81. Opierając swoją teorię na użyteczności, niedostatku i oszacowaniu, zaproponowali wszystkie niezbędne elementy potrzebne do wyjaśnienia wartości dóbr ekonomicznych. Böhm-Bawerk wyznawał, że jednym z najbardziej istotnych problemów teoretycznych dla ekonomisty jest analiza „związku pomiędzy rynkową ceną danych dóbr i subiektywną oceną, której jednostki poddają te dobra ze względu na swoje różnorakie pragnienia i skłonności z jednej strony, a z drugiej – ze względu na swój stan posiadania i dochód”82. Według tego badacza ceny (lub wartości obiektywne) są „wypadkową różnych subiektywnych dóbr, dokonywanych przez kupujących i sprzedających w zgodzie z prawem marginalnej użyteczności”83.

Doktorzy scholastyczni zgadzali się, że rząd ma prawo do ustalania cen urzędowych. Jednakowoż nie zgadzali się oni na pozorne udogodnienia wynikające z takiej kontroli cen. Opierając swoje rozumowanie na utylitarnym punkcie widzenia, większość współczesnych ekonomistów nie protestowałaby przeciw „prawu” władzy do ustanawiania cen. Tamci czynili przeciwnie; przekonywaliby oni – jak czynili to Azpilcueta, Molina lub Villalobos – że ustanowienie cen jest bezużyteczne i lepiej byłoby tego nie czynić84. Jakkolwiek akcentowali oni podatki jako nieuniknione ograniczenie prywatnej własności w imię ochrony tejże własności, inni libertarianie, którzy odwoływali się do prawa naturalnego, uważaliby kontrolę cen za niedopuszczalne ograniczenie praw własności.

W przypadku, gdzie ceny urzędowe były niesprawiedliwe, późni scholastycy kategorycznie stwierdzali, że nie obowiązują one w sumieniu. Autorzy ci nie wyraziliby raczej a priori potępienia wszystkich tych interesów, które mają miejsce dziś na terenie „czarnorynkowej ekonomii”85. Jakakolwiek cena ustalona przez rząd, jeśli nie pokrywała kosztów produkcji, była uważana za cenę niesprawiedliwą. Moraliści scholastyczni byli nadzwyczaj wyrozumiali w stosunku do tych, którzy nie byli posłuszni takim prawom. Usprawiedliwiali oni nawet zmniejszenie wagi lub jakości dobra jako rekompensatę za niesprawiedliwą cenę ustanowioną86.

Według większości klasycznych autorów liberalnych, wymiana dokonuje się uczciwie w wyniku wolnej woli i nieprzymuszonego udziału obu stron. Późni scholastycy podzielali podobny punkt widzenia, ale różnili się w definicji dobrowolnego uczynku. W ich mniemaniu nawet kiedy transakcja miała miejsce bez jawnego użycia siły, nie było to wystarczającym dowodem, iż obie strony postępowały kierując się wolną wolą. Ich rozważanie tego problemu skupiało się na wypowiedzi Arystotelesa, iż nikt dobrowolnie nie ponosi krzywdy (volenti non fit injura), które to twierdzenie można interpretować dwojako. Zwracając się do uczestnika wymiany, który przyjął postawę złorzeczenia ex ante, można mu powiedzieć: „jeśli dokonywałeś transakcji ze swojej wolnej woli, to oczywiście dlatego że miałeś nadzieję zyskać, a więc nie narzekaj później, jeśli okaże się, że podjąłeś złą decyzję”87. Rzadziej stosowana interpretacja ex post zakłada, że „jeśli po transakcji okaże się, że jesteś biedniejszy niż przed nią, to transakcja była niesprawiedliwa, jako że nikt nie będzie dobrowolnie wyrządzał sobie krzywdy”. Ze scholastycznych objaśnień da się wywnioskować, że nieświadomość po stronie kupującego lub sprzedającego mogła, w pewnych przypadkach, uczynić transakcję niedobrowolną. Jakkolwiek późni scholastycy zezwalali na osiągnięcie zysku w wyniku lepszej znajomości rynku, moralnie potępiali tych, którzy wykorzystywali niewiedzę nabywcy.

Doktorzy byli bezkompromisowi w swoim potępianiu monopoli88. Trzeba zauważyć, że scholastycy nie potępiali monopoli per se, gdyż nie uważali wielkości (bycia wielkim przedsiębiorstwem) lub wyłączności (bycia jedynym w określonej gałęzi lub branży produkcyjnej) za złe cechy. Krytykowali oni pewne monopole powstałe na mocy urzędowych przywilejów i takie monopole, które zostały ustanowione przez tajemnice porozumienia pomiędzy kupcami lub poprzez działanie spekulacyjne89.

Kiedykolwiek król zezwalał na monopol poprzez nadanie wyłącznego przywileju, późni scholastycy zakładali, że w takiej sytuacji zwiększa się możliwość nadużyć odnośnie cen. Z tego powodu zalecali oni, aby król ustalał „uczciwe ceny”. Jedyną regułą, której przestrzegali, była wycena koszta-plus. Interesujące jest, że wycena koszta-plus, która ówcześnie była normą, pozostaje nią w przypadku obecnie posiadanych przez państwo monopoli. Raymond de Roover nie ma wątpliwości, że spiskowa idea praw antytrustowych odwołuje się do scholastycznych precedensów i zakorzeniona jest w średniowiecznym pojęciu sprawiedliwej ceny90.

Grotius zgadzał się z późnoscholastyczną teorią monopoli, precyzując, iż monopole naruszają prawo naturalne. Jedynymi dopuszczalnymi monopolami są takie, które (1.) zatwierdzone są przez króla na podstawie słusznej przyczyny przy ustalonej z góry cenie oraz 2. takie, które należą do osób prywatnych , ale nie żądają więcej ponad sprawiedliwą cenę91. Z czterech typów monopoli opisywanych przez późnych scholastyków92, Pufendorf uznawał, za legalne jedynie te monopole, które mogą zostać właściwie zakwalifikowane jako „monopolistyczne”:

„Monopol we właściwym znaczeniu tego terminu nie może zostać ustanowiony przez prywatnych obywateli, ponieważ monopol posiada moc przywileju. Pytam więc, w jaki sposób prywatny obywatel, który nie ma prawa do rozkazywania i nie może używać siły, bezpośrednio zakazuje innym, którzy również są obywatelami, prowadzić interesy w danej dziedzinie handlu?”93

Obywatele uciekają się jedynie do fałszywych monopoli, „powstałych i utrzymujących się dzięki skrytym oszustwom i spiskom”. Pufendorf wymieniał działania, które mogły wytwarzać takie „monopole”: a) nie dopuszczanie innych obywateli do miejsc, gdzie dany towar jest niedrogi; b) powstrzymywanie innych przed wprowadzaniem swego towaru na rynek i c) spekulowanie na rynku94. Potępiał on wszystkich kupców, którzy używają tych metod w celu sprzedaży „za niesprawiedliwą cenę”. Krytykował także tych robotników i rzemieślników, którzy sekretnie porozumiewają się, aby nie sprzedawać swoich usług poniżej pewnej ceny95. Jakkolwiek analiza Pufendorfa oparta jest na myśli późnoscholastycznej, jednakże wydaje się ona być bliższa wnioskom klasycznych liberałów. XX-wieczni libertarianie zazwyczaj potępiają tylko te monopole, które ustanowione są przez prawa ograniczające wolność dostępu (freedom of entry) lub obdarowane są specjalnymi przywilejami (takie jak bodźce podatkowe lub subsydia). Większość współczesnych analityków zgodziłaby się na to, że bezpośredni przymus i oszustwa czynią wymianę niedobrowolną96, lecz przypadki wynikające z niewiedzy oraz monopole są przedmiotem większej kontrowersji. Współczesna myśl może zakwestionować pewne zalecenia polityki ekonomicznej późnych scholastyków (ich akceptację kontroli cen oraz ich potępienie monopoli). Jest to prawdziwe w odniesieniu zarówno do przeciwników, jak i zwolenników teoretycznych zasad scholastyków.

Sprawiedliwość rozdziału

Sprawiedliwość była głównym przedmiotem zainteresowania scholastyków17. Na sposób arystotelików i tomistów postrzegali oni, że sprawiedliwość wymienna (commutative justice) zajmowała się transakcjami a sprawiedliwość rozdziału, rozdziałem dóbr powszechnych. Późniejszy błąd krytyczny w zrozumieniu tej różnicy, spowodował wiele problemów18. W naszym stuleciu teoretycy często przypisują pochodzenie takich kwestii jak zarobki, zyski i dzierżawy, które winny być przedmiotem sprawiedliwości wymiennej (commutative justice), sprawiedliwości rozdziału. Rozwój nauk ekonomicznych oparty na całościowej analizie być może pogorszył tę sytuację. Tacy XIX-wieczni autorzy klasyczni jak David Ricardo i John Stuart Mill oddzielali proces produkcyjny: czynniki produkcyjne (ziemia, praca i kapitał) sytuowali z jednej strony, podczas gdy z drugiej umieszczali proces rozdziału i jego formy (dzierżawa pochodząca z ziemi, zarobki jako wynagrodzenie za pracę i zyski pochodzące z kapitału). Używając tej struktury, moraliści poczęli traktować proces rozdziału jako oddzielny byt w odniesieniu do procesu produkcji. Co gorsza zajmowali się zarobkami, dzierżawą i zyskami jako kwestiami sprawiedliwości rozdziału, przeoczając fakt, że w wolnym społeczeństwie zarobki, dzierżawy i zyski (lub straty)wyrastają z jednostkowej wymiany dóbr lub usług. Dyskusja na temat czy „poziom” jest sprawiedliwy, winna przebiegać według wzorców sprawiedliwości wymiany.

Sprawiedliwe zarobki

Scholastyczna teoria sprawiedliwych zarobków zawiera podobne wady i zalety, jak ich teoria sprawiedliwej ceny. Zastosowanie ogólnej konstrukcji teoretycznej do czynnika cen produkcyjnych było pozytywnym aspektem ich analizy. Uznając, że czynniki produkcji są określone przez działające na rynku siły, późni scholastycy zajmowali się ceną pracy (to jest zarobkami) jako ekwiwalentem ceny jakiegokolwiek innego dobra na rynku. Stwierdzali oni, że powszechna wycena na rynku wraz z oddziaływaniem popytu i podaży pracy stworzy sprawiedliwy zarobek 99.

Proces rozumowania Pufendorfa był zdecydowanie podobny. W swoim De iure naturae stwierdzał on „wynajem i dzierżawa, na mocy których oferuje się innym za pewną cenę użycie dobra lub pracy, jest podobne do kupna i sprzedaży i rządzi się praktycznie tymi samymi zasadami”100. Podejście takie było także bardzo realistyczne; Pufendorf zauważał, że „ktokolwiek jest wynajmowany w momencie, kiedy pozostaje bez pracy, musi być zadowolony z umiarkowanej zapłaty, podczas gdy ten, na którego usługi istnieje zapotrzebowanie, może wycenić je znacznie wyżej”101.

Późni scholastycy nie byli pesymistami, jeśli chodzi o skutki, jakie siły podaży i popytu mogłyby wywierać na zarobki. Z drugiej strony Turgot był jednym z pierwszych, którzy pisali, że robotnicy są skazani na zarobki gwarantujące utrzymywanie się przy życiu. Jego myślą było, że „w każdym rodzaju przeto, płaca robotnika ograniczyć się musi i ogranicza się do kwoty potrzebnej na opłatę utrzymania”102.

Autorzy klasycznej szkoły ekonomicznej również posługiwali się analizą popytu i podaży, aby opisać, w jaki sposób wyznacza się zarobki na rynku. Ich rozumowanie, jednakowoż nie kończyło się na rozważeniu wpływu popytu i podaży za pracę. Zajmując się wytwórczą teorią wartości (labour-theory of value) Ricardo doszedł do wniosku, iż „wyłączną przyczyną (poza powolnymi wahaniami na rynku pracy), która ustala poziom płac, jest cena potrzeb”103. Kilkadziesiąt lat wcześniej Adam Smith rozwinął teorię płac, zawierającą podstawy teorii minimum egzystencjonalnego (the minimum of existence theory)104. W swoich Lectures on Justice Smith pisał: „Człowiek zatem posiada naturalną cenę swojej pracy, kiedy wystarcza ona na to, aby utrzymać go w czasie tejże pracy; musi ona też pokryć wydatki na edukację i zrekompensować ryzyko wynikające z faktu, że nie będzie długo żył a także, że może doświadczyć niepowodzenia w interesach”105. Smith popierał również zasadę funduszu płacowego (część kapitału płacowego przeznaczona na utrzymanie płacy), którą rozwinął później znacznie szerzej John Stuart Mill106.

Dla późnych scholastyków zarobki, zyski i wynajem były przedmiotem sprawiedliwości wymiany (commutative justice). Współczesna teoria ekonomiczna często traktuje je jako kwestie przynależące do sprawiedliwości rozdziału107. Autorzy klasyczni oddzielali produkcję od teorii rozdziału, precyzując, że rządzą nimi różne „prawa”. Jest wielce prawdopodobne, że ich metoda analizy – rozważanie dystrybucji (zarobków, zysków i dzierżawy) jako odnoszącej się do innych praw niż te, które wpływają na ceny – wywarła wpływ na późniejsze wprowadzenie zróżnicowania prawnego sposobu traktowania cen dóbr i czynników produkcji108.

W odniesieniu do słuszności zróżnicowania zapłaty za różne rodzaje pracy, rozumowanie Adama Smitha było podobne do rozumowania św. Bernardyna:

„Zapłata za pracę waha się w zależności od aspektu łatwości lub trudności, czystości bądź brudu, czynników przynoszących zaszczyt bądź nie przynoszących zaszczytu jeśli idzie o dane zatrudnienie. Tak więc w większości miejsc, oraz bez względu na czasy, wędrowny krawiec zarabia mniej niż wędrowny tkacz, bowiem jego praca jest znacznie łatwiejsza”109.

Smith również wskazywał na wpływ, jaki wymagania edukacyjne wywierają na zarobki:

„W różnych rodzajach handlu musi być zauważalna różnica, ponieważ niektórych zawodów, takich jak krawca czy tkacza nie da się nauczyć poprzez przypadkową obserwację i niewielkie doświadczenie, jak to jest w przypadku pracownika najemnego, lecz nauczenie się ich wymaga długiego czasu i wysiłku, zanim się je zdobędzie”110.

Twierdząc, że zarobki winny być dostatecznie wysokie, aby zrównoważyć robotnikowi wydatki poniesione za 10 lub 12 lat jego edukacji, precyzował on, że zegarmistrze na przykład, powinni zarabiać więcej niż ci, którzy pracują za dniówkę111. Smith przywoływał tak samo Mandeville'a jako innego autora, który przypisywał większe znaczenie niedostatkowi aniżeli użyteczności do określenia cen i zarobków112.

Analiza Smitha wywodzi się z jego teorii wartości kosztów produkcji (cost-of-production theory of value). Po napisaniu, że caeteris paribus” zajęcia, które wymagają większego nakładu pracy, więcej ryzyka, umiejętności i pilności są znacznie wyżej oceniane przez społeczeństwo” św. Bernardyn doszedł do podobnych wniosków113. Tym niemniej mówienie o znaczeniu kosztów w określaniu ceny, nie jest sprzeczne z teorią wartości opartą na subiektywnej użyteczności114. Późni scholastycy nie zawężali swojej dyskusji o zarobkach do problemu popytu, podaży

i kosztów. Sylvestre stwierdzał, że ceny dóbr produkcyjnych (rei fructosa) powinny zależeć od dochodu (redites), którego można od nich oczekiwać. Można to uważać za ukrytą teorię imputacji (imputation theory), tę samą, którą szkoła austriacka zastosowała do wyjaśnienia wartości środków produkcji. Friedrich von Wieser jest uważany za tego, który pierwszy użył terminu imputation (przypisanie), aby opisać zagadnienie mówiące, że „stopień użyteczności, posiadany przez środki produkcji zależy całkowicie od stopnia użyteczności dóbr wyprodukowanych przez te środki i na nim się zasadza”115. Wieser dodawał, iż zgodnie z doktryną szkoły austriackiej:

„oszacowanie wartości winno zacząć się – podobnie jak oszacowanie użyteczności, na którym jest ono ugruntowane – od produktów, następnie przejść do środków produkcji. Konsekwencją tego sposobu rozumowania jest, że użyteczność i wartość środków produkcji okazują się tożsame z użytecznością i wartością produktów”116.

Wieser zastosował tę teorię zarówno do pracy, jak i do jej ceny. Stwierdzał on, że niedostatek pracy i jej produktywność pomagają określić zarobki. Praca zatem może narzucać cenę nawet wtedy, kiedy nie pociąga za sobą „włożenia żadnego wysiłku jakikolwiek by on nie był”117. Według Wiesera ludzki szacunek jest istotnym elementem w teorii wartości i ceny (włączając w to cenę pracy). Dobro produkcyjne „traci na swojej wartości tak szybko, jak tylko [dobro, które wytwarza] przestaje być cenione”118.

Wieser sądził, że „jest faktem najwyższej wagi, że wartość własności produkcyjnej i moce produkcyjne wyprzedzają oczekiwaną wartość dóbr”. Takie oświadczenie jest bardzo podobne do deklaracji Sylwestra, iż cena owocnego dobra musi zależeć od dochodu, który może być z niego czerpany. Używając słów Wiesera musimy brać pod uwagę „pełną wartość oczekiwanych owoców”38.

Teoria Wiesera nie pozwala na wyciągnięcie wniosku, że jeśli dobra, które zostały wyprodukowane, nie mogą być sprzedane, to wobec tego, nie powinno się płacić robotnikowi. Podobnie według doktryny późnych scholastyków, wszystkie uzgodnione zarobki muszą być wypłacone w ramach wypełnienia kontraktu. W tym przypadku kupiec i przedsiębiorca muszą być tymi, którzy poniosą stratę. Z tego samego powodu, w przypadku, w którym dobra mogą być sprzedane za cenę daleko przewyższającą koszty, przedsiębiorca może zatrzymać wszystkie zyski i nie musi dzielić się nimi z właścicielami innych czynników produkcji (włączając w to pracę).

Późni scholastycy rozważali sytuację, w której robotnicy mieli udział w zyskach jako w swego rodzaju partnerstwie. Darzyli oni względami ten typ udziału w zyskach tylko wówczas, gdy takie same procedery stosowano w przypadku strat. Jak czynili to późni scholastycy, Adam Smith potępiał nieuczciwe praktyki na rynku pracy, przyznając, że prawo powinno karać spiski ze strony pracodawców z taką samą surowością, z jaką karze porozumienia pracowników120. Chociaż zarówno Smith, jak i św. Antonino uznawali wypłatę zarobków w walucie lub w towarze, szkocki ekonomista stwierdzał, że „prawo, które nakazuje pracodawcom w kilku różnych rzemiosłach płacić swoim pracownikom w walucie a nie w dobrach jest całkowicie sprawiedliwe i słuszne”121. Dodatkowo odrzucał on zapłatę w towarze odbywającą się bez prośby lub przyzwolenia ze strony pracowników122.

W kwestiach polityki ekonomicznej austriaccy ekonomiści konsekwentnie przeciwni byli używaniu siły w społeczeństwie z powodów innych niż obronne. Dlatego odrzucali oni wszelkie próby podejmowane czy to przez pracowników, czy pracodawców w celu użycia siły, by wymusić zarobek inny od tego, który został ustalony przez rynek. Prawie każdy ekonomista wolnego rynku potępia przymusowe działania związków zawodowych per se. Autorzy klasyczni odnosili się czasami z większą pogardą do pracodawców niż do związków pracowniczych123.

Pojęcie zarobku rodzinnego stało się bardzo ważne we współczesnej polityce ekonomicznej. Scholastycy zdecydowanie potępiali propozycję, by sprawiedliwy zarobek określany był ze względu na potrzeby robotników lub ich rodzin. Nie lekceważyli problemu zarobku rodzinnego; odrzucali go po prostu ze względu na to, że był on sprzeczny z ich teorią, iż sprawiedliwy zarobek ustanawiany jest w drodze wyceny powszechnej pod nieobecność oszustwa124. Klasyczni ekonomiści liberalni również zgadzali się ze stwierdzeniem, że robotnik nie ma prawa narzekać, jeśli ma płacone według umowy, którą oboje – pracownik i pracodawca zawarli w sposób wolny i nieprzymuszony125.

Alejandro Chafuen

Ciąg dalszy rozdziału XII za tydzień...
Data dodania: 2011-09-23 20:03:56
Artykul przeczytano 1394 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.