O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Ludzkie działanie: "Volkswirtschaft" (Gospodarka narodowa)

Gospodarka rynkowa jako taka nie respektuje granic politycznych. Jej terenem jest cały świat. Termin "Volkswirtschaft" był przez długi czas stosowany przez niemieckich zwolenników wszechpotężnego rządu. Brytyjczycy i Francuzi znacznie później zaczęli używać określeń "British economy" i "l'économie française". Jednak ani w języku angielskim, ani we francuskim nie pojawił się termin, który stanowiłby odpowiednik słowa Volkswirtschaft. Ze względu na powszechne dziś dążenie do państwowego planowania i autarkii narodowej doktryna, którą opisuje to niemieckie słowo, stała się popularna na całym świecie, ale tylko w języku niemieckim jedno słowo może wyrazić wszystkie ukryte znaczenia.


Volkswirtschaft to zespół wszystkich działań gospodarczych niepodległego narodu, kierowanych i nadzorowanych przez rząd. To socjalizm realizowany w politycznych granicach każdego państwa. Ludzie posługujący się tym terminem doskonale rozumieją, że rzeczywistość różni się od stanu rzeczy, który uważają za jedynie właściwy i pożądany. Oceniają jednak wszystko, co dzieje się w gospodarce rynkowej, z punktu widzenia swojego idealnego wyobrażenia. Uważają, że istnieje nierozwiązywalny konflikt między interesami Volkswirtschaft a interesami egoistycznych jednostek dążących do zysku. Nie wahają się przedkładać dobra Volkswirtschaft nad dobro jednostek. Porządny obywatel powinien zawsze stawiać wyżej to, co jest volkswirtschaftliche niż to, co dotyczy jego egoistycznych interesów. Powinien z własnej woli działać tak, jakby był urzędnikiem państwowym wykonującym polecenia rządu. Hasło Gemeinnutz geht vor Eigennutz (dobro narodu ma pierwszeństwo wobec egoizmu jednostki) było podstawową zasadą w zarządzaniu gospodarką przez nazistów. Ludzie są jednak zbyt głupi i zdeprawowani, żeby stosować się do tej zasady, dlatego jej egzekwowanie jest zadaniem rządu. Z zadania tego doskonale wywiązywali się niemieccy książęta w XVII i XVIII wieku, a wśród nich elektorzy brandenburscy z rodu Hohenzollernów, królowie Prus. W XIX wieku do Niemiec dotarła z Zachodu ideologia liberalna i nawet tam zastąpiła wypróbowaną, tradycyjną politykę nacjonalizmu i socjalizmu. Polityka ta została przywrócona w Niemczech za sprawą Sozialpolitik Bismarcka i jego następców, a później nazizmu.

Interesy Volkswirtschaft uważa się za zasadniczo sprzeczne z interesami jednostek, a także interesami Volkswirtschaft innych narodów. Najbardziej pożądanym stanem Volkswirtschaft jest całkowita samowystarczalność gospodarcza. Naród, który jest w jakimś stopniu zależny od importu, nie jest gospodarczo niezależny. Jego niepodległość to fikcja. Z tego względu naród, który nie może sam wyprodukować wszystkiego, co mu potrzebne, musi podbić inne terytoria. Aby osiągnąć prawdziwą niepodległość i niezależność, naród musi dysponować Lebensraum, czyli wystarczająco dużym terytorium, zasobnym w surowce naturalne, żeby w warunkach autarkii zapewnić sobie co najmniej taki poziom życia, jaki mają inne kraje.

Jak widać, idea Volkswirtschaft jest zdecydowanie sprzeczna z wszystkimi zasadami gospodarki rynkowej. Idea ta nadawała w jakiejś mierze kierunek polityce wszystkich państw w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Stało się to przyczyną straszliwych wojen XX wieku, a w przyszłości może spowodować jeszcze straszliwsze.

Dwie przeciwstawne zasady - gospodarki rynkowej i Volkswirtschaft - ścierały się ze sobą od zarania dziejów. Rząd, czyli społeczny aparat przymusu i przemocy, jest niezbędnym warunkiem pokojowej współpracy. Gospodarka rynkowa nie może się obejść bez policji, która czuwałaby nad jej sprawnym funkcjonowaniem i stosowałaby przemoc wobec osób zakłócających spokój. Zawsze jednak zarządzający i sprzymierzone z nimi siły zbrojne mają pokusę, żeby przemocą wprowadzić rządy totalitarne. Ambitni królowie i generalissimusowie traktują jak wyzwanie samo istnienie niereglamentowanej sfery prywatnego życia jednostek. Książęta, gubernatorzy i generałowie nigdy nie przyjmują spontanicznie poglądów liberalnych. Zostają liberałami dopiero wtedy, kiedy zmuszą ich do tego obywatele.

O problemach związanych z programami socjalistów i zwolenników interwencjonizmu będzie mowa w dalszej części tej książki. Tutaj musimy tylko odpowiedzieć na pytanie, czy jakieś elementy Volkswirtschaft można pogodzić z gospodarką rynkową. Zwolennicy idei Volkswirtschaft nie traktują jej jedynie jako wzorca przyszłego porządku społecznego, lecz podkreślają, że nawet w systemie gospodarki rynkowej - który uważają oczywiście za zgniły i szkodliwy produkt polityki sprzecznej z ludzką naturą - Volkswirtschaften poszczególnych narodów są integralnymi całościami, których interesy są z natury sprzeczne z Volkswirtschaft innych narodów. Według nich, wbrew temu, co sądzą ekonomiści, każdy Volkswirtschaft różni się od pozostałych nie tylko instytucjami politycznymi. O odmiennym charakterze handlu wewnętrznego i handlu zagranicznego nie decydują ograniczenia dotyczące migracji, spowodowane ingerowaniem rządu w gospodarkę, ani różnice w prawodawstwie i sądownictwie. Przeciwnie - odmienność ta wynika, ich zdaniem, z samej natury rzeczy, a więc nie da się wyeliminować za pomocą ideologii i musi wywierać wpływ na rzeczywistość bez względu na to, czy ustawodawcy, rząd i sędziowie dostrzegają ją, czy nie. Zwolennicy socjalizmu i interwencjonizmu traktują zatem Volkswirtschaft jako coś danego przez naturę, podczas gdy jedno ogólnoświatowe społeczeństwo wszystkich ludzi, gospodarka światowa (Weltwirtschaft), jest w ich mniemaniu ułudą błędnej doktryny, planem wymyślonym w celu zniszczenia cywilizacji. W rzeczywistości jednostki, jako działające podmioty, producenci, konsumenci, sprzedający i kupujący, nie dokonują rozróżnienia na rynek wewnętrzny i zagraniczny. Różnica między handlem lokalnym a wymianą z bardziej odległymi rejonami jest dla nich istotna tylko wtedy, gdy wpływa na koszty transportu. Jeśli interwencja rządu, na przykład nałożenie ceł, powoduje, że transakcje międzynarodowe stają się kosztowniejsze, to uczestnicy rynku traktują ten czynnik tak samo jak koszty transportu. Nałożenie cła na kawior ma taki sam skutek jak wzrost kosztów transportu. Całkowity zakaz importu kawioru stwarza sytuację identyczną z taką sytuacją, w której przewóz kawioru nie jest możliwy, ponieważ transport obniżyłby istotnie jego jakość.

W historii Zachodu nigdy nie było czegoś takiego jak regionalna lub narodowa autarkia. W pewnym okresie nie istniał wprawdzie podział pracy wykraczający poza członków jednego gospodarstwa rodzinnego, a żyjące w autarkii rodziny i plemiona właściwie nie prowadziły wymiany międzyludzkiej. Jednak gdy taka wymiana się pojawiła, przekroczyła granice wspólnot politycznych. Barter między mieszkańcami odleglejszych rejonów, między członkami różnych plemion, wiosek i wspólnot politycznych pojawił się wcześniej niż barter między sąsiadami. Z początku tym sposobem ludzie nabywali te rzeczy, których sami nie potrafi li wyprodukować z własnych surowców. Przedmiotem tego handlu były sól oraz inne minerały i kruszce, których złoża występują nierównomiernie, zboża, których nie można było uprawiać na własnych ziemiach, a także wyroby rzemiosła, które potrafi li wytworzyć jedynie mieszkańcy określonych rejonów. Handel narodził się jako wymiana zagraniczna. Dopiero z czasem wykształciła się także wymiana sąsiedzka. Pierwszego wyłomu, który otworzył zamkniętą gospodarkę rodzinną na wymianę międzyludzką, dokonały produkty pochodzące z odległych ziem. Konsumenci nie zastanawiali się, czy kupione przez nich sól i kruszce miały pochodzenie "krajowe" czy "zagraniczne". Gdyby było to dla nich istotne, rządy nie miałyby powodu ingerować, nakładając cła i stosując inne ograniczenia w handlu zagranicznym.

Jeżeli nawet rządowi uda się ustanowić nieprzekraczalne bariery oddzielające handel wewnętrzny od rynków zagranicznych i ustanowić dzięki temu doskonałą narodową autarkię, nie będzie to równoznaczne z powstaniem Volkswirtschaft. Gospodarka rynkowa, która stanowi doskonałą autarkię, jest mimo wszystko nadal gospodarką rynkową. Tworzy zamknięty, izolowany system katalaktyczny. To, że członkowie takiego społeczeństwa nie mogą korzystać z dobrodziejstw międzynarodowego podziału pracy, jest immanentną cechą ich sytuacji gospodarczej. Taka gospodarka rynkowa przekształca się w Volkswirtschaft dopiero wtedy, gdy izolowane państwo wprowadzi system socjalistyczny.

Ludzie, zahipnotyzowani propagandą neomerkantylizmu, posługują się określeniami, które przeczą zasadom przyświecającym im w działaniu i nie dają się pogodzić z otaczającym ich porządkiem społecznym. Dawno temu Brytyjczycy zaczęli nazywać "naszymi" zakłady i farmy, które znajdowały się na terenie Wielkiej Brytanii, a nawet w dominiach, w Indiach Wschodnich i innych koloniach. Nikt jednak nie miał ochoty płacić więcej za produkty "własnych" zakładów niż za towary pochodzące z "zagranicznych" fabryk, chyba że chodziło o zamanifestowanie patriotyzmu wobec otoczenia. Nawet gdyby ktoś chciał w ten sposób wyrazić swój patriotyzm, nazywanie "swoimi" zakładów położonych w granicach politycznych jego państwa byłoby niewłaściwe. Na jakiej podstawie mieszkaniec Londynu przed nacjonalizacją miałby nazywać "swoimi" należące do kogoś innego angielskie kopalnie, a "obcymi" kopalnie w Zagłębiu Ruhry? Za węgiel musi zapłacić taką samą cenę rynkową, bez względu na to, czy jest to węgiel "brytyjski", czy "niemiecki". To nie "Ameryka" kupuje szampan od "Francji", lecz pojedynczy Amerykanin od pewnego Francuza.

Nie ma Volkswirtschaft, dopóki istnieje przestrzeń, w której mogą działać jednostki, dopóki istnieje własność prywatna oraz trwa wymiana towarów i usług między jednostkami. Dopiero kiedy wybory jednostek zostają całkowicie zastąpione przez kontrolę rządu, mamy do czynienia z Volkswirtschaft.

Ludwig von Mises

tłum. Witold Falkowski


Powyższy tekst stanowi fragment książki Ludwiga von Misesa "Ludzkie działanie", której pierwsze polskie wydanie ukazało się na naszym rynku w 2007 roku. Publikujemy go dzięki uprzejmości p. Witolda Falkowskiego, autora przekładu do polskiego wydania książki


Data dodania: 2011-01-01 00:32:00
Artykul przeczytano 1742 razy
 
Artykuł skomentowano 1 razy
Dodaj komentarz
Thanks for spending time on the computer (wtgirni) so others don't have to.
Dodano: 2016-11-18 05:25:44
Dodał: ~X39YINE3b
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.