O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Antykapitalistyczne uprzedzenia amerykańskich intelektualistów (fragment ksiązki)

Negatywny stosunek intelektualistów do kapitalizmu jest zjawiskiem powszechnym, najwyraźniej widocznym w USA. Dla jego wyjaśnienia należy trochę uwagi poświęcić tak zwanym wyższym sferom, czyli temu, co zwykliśmy z francuska nazywać le monde.



W Europie wyższe sfery obejmują znakomitości reprezentujące każdą sferę działalności ludzkiej. Mężowie stanu i przywódcy parlamentów, szefowie departamentów, wydawcy i redaktorzy głównych gazet i czasopism, znani pisarze, naukowcy, artyści, aktorzy, muzycy, sławni inżynierowie, prawnicy i lekarze tworzą razem z wyróżniającymi się przedsiębiorcami i potomkami arystokratycznych oraz patrycjuszowskich rodów tak zwane dobre towarzystwo. Spotykają się oni na obiadach, herbatkach, balach i imprezach charytatywnych, wernisażach i wystawach, odwiedzają te same restauracje, hotele i uzdrowiska, znajdują przyjemność w rozmowach na tematy intelektualne. Hołdują zwyczajom towarzyskim ukształtowanym w renesansowych Włoszech, doskonalonym na paryskich salonach, a później naśladowanym przez oświecone klasy największych miast Europy. Wszystkie nowe idee znajdowały akceptację na salonach, zanim się upowszechniły. Nie można opisać historii sztuki i literatury XIX wieku, pomijając rolę, jaką odegrały wówczas wszystkie sfery towarzyskie, które przyjmowały bądź odrzucały nowe prądy.

Dostęp do zachodnioeuropejskich salonów jest nadal otwarty dla każdego, kto wybił się w jakiejś dziedzinie. Łatwiej, oczywiście, dostać się tam potomkom rodzin arystokratycznych i bogatych niż ludziom skromnego pochodzenia i ze średnim dochodem. Ale to nie bogactwo czy tytuł szlachecki, lecz osobista zasługa nadaje członkowi tej elitarnej grupy rangę i prestiż. Nie milionerzy, lecz członkowie Akademii Francuskiej są gwiazdami paryskich salonów, gdzie przewodzą intelektualiści, a reszta stara się ich naśladować lub przynajmniej udaje, że interesuje się życiem umysłowym.

Takie rozumienie pojęcia wyższych sfer obce jest obyczajom amerykańskim. Society obejmuje prawie wyłącznie najbogatsze rodziny. Związek towarzyski między przodującym biznesmenem a wybitnym i znanym powszechnie pisarzem, artystą czy naukowcem należy w USA do rzadkości. Członkowie society nie stykają się na gruncie towarzyskim z twórcami opinii publicznej i myślicielami. Większość z nich nie czyta książek i nie ma intelektualnych zainteresowań. Kiedy spotykają się i przypadkiem nie grają w karty czy golfa (przyp. tłum.) plotkują o innych i mówią o sporcie. Nawet ci spośród nich, którzy nie czują awersji do książek nie mają ochoty zadawać się z pisarzami czy, naukowcami czy artystami. Przepaść dzieli warstwę society od intelektualistów. Amerykańscy pisarze i naukowcy najczęściej uznają bogatego przedsiębiorcę za barbarzyńcę pochłoniętego robieniem wielkich pieniędzy. Profesor pogardza swymi studentami, którzy więcej czasu poświęcają treningom w uniwersyteckiej drużynie sportowej niż nauce. Czuje się upokorzony słysząc, że trener sportowy zarabia więcej aniżeli on - wybitny profesor filozofii. Człowiek, którego praca twórcza daje początek nowym technologiom, nie cierpi biznesmena zainteresowanego głównie ich materialną wartością. Znamienne jest, jak wielu amerykańskich naukowców-fizyków sympatyzuje z socjalizmem lub komunizmem. Zważywszy, że są przeważnie ignorantami w dziedzinie ekonomii - nawet profesorowie ekonomii bywają przeciwni temu, co lekceważąco nazywają systemem zysku - nie można się po nich spodziewać niczego innego.

Jeżeli jakaś grupa izoluje się od reszty społeczeństwa, a zwłaszcza od sfer intelektualnych, tak jak czyni to amerykańska society, wystawia się na krytykę ludzi z zewnątrz. Styl życia bogaczy w USA spowodował ich całkowitą izolację społeczną. Mogą czuć się świetnie we własnym kręgu i być dumni, że do niego należą, nie biorą jednak pod uwagę faktu, że rozjątrzają w ten sposób urazy, które skłaniają intelektualistów do przybierania postaw antykapitalistycznych.

Ludwig von Mises

tłum. Jan M. Małek


(Fragment książki "Mentalność antykapitalistyczna", Wydawnictwo Arcana, Kraków 2000. Publikacja na "SP" za zgodą Wydawnictwa Arcana)


Data dodania: 2011-01-01 00:10:00
Artykul przeczytano 1714 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.