W sejmie ma powstać parlamentarny zespół ds. wolnego rynku
Widać, posłów PO nie opuszcza dobre samopoczucie. Kilka lat rządów Platformy to lata zaciskania pętli wokół szyj prywatnych przedsiębiorców. To gnębienie wyższymi podatkami, to tworzenie pokazuch w stylu „jednego okienka”, to duszenie koncesjami, wyższymi składkami na ubezpieczenie, różnymi głupotami w stylu „kursy strażackie”, opłaty za niszczenie środowiska, wzmożone kontrole skarbowe. Jednym słowem – traktowanie przedsiębiorców jak pospolitych bandytów, którzy tylko dybią na biedne państwo i kalkulują jakby tu wykołować fiskusa. Nie chcę twierdzić, że w PO nie pozostała jakaś szczątkowa frakcja wolnorynkowców, ale lata pobytu w tej partii, posłowania w niej, czerpania z tego posłowania korzyści, z całą pewnością wyjałowiły rynkową wrażliwość jej przedstawicieli, zatem obecny pomysł traktować należy wyłącznie w kategoriach, jak już wcześniej wspomniałem, ponurego żartu. No i oczywiście polecenia służbowego premiera Donalda Tuska, obliczonego na przyciągnięcie co bardziej naiwnych wolnorynkowców na swoją stronę.
Powoływanie kolejnego zespołu parlamentarnego zaowocuje - i co do tego można być akurat pewnym - wzrostem ilości piany jaką bić się będzie na ul. Wiejskiej w Warszawie. Bezkrytyczne popieranie Unii Europejskiej, jej niszczycielskiej biurokracji, idiotycznego antyrynkowego ustawodawstwa przeczy jakiejkolwiek chęci powrotu do wolnego rynku w Polsce…
Cóż można powiedzieć? Bawcie się, panowie posłowie z PO, dalej. Pożytecznych idiotów w III RP nie brakuje, i na pewno ktoś wam jeszcze uwierzy. Ale zegar historii, wcześniej czy później, zacznie odmierzać również wasz czas.
Paweł Sztąberek
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




.jpg)







.png)


