Demokracja konsumentów

Fragmenty książki "Interwencjonizm" Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem książki Ludwiga von Misesa "Interwencjonizm", wydanej przez Wydawnictwo Arcana w 2000 roku. Fragment... Więcej »

Tragedia euro: UGW jako system wywołujący konflikty

Niedawne wybory w Grecji, porażka Nicolasa Sarkozy'ego we Francji, protesty w Hiszpanii, wciąż niestabilna sytuacja w strefie euro... Unijny serial trwa w najlepsze. Kiedy wreszcie nastąpi jego koniec?... Więcej »

Podsumowanie wizyty prof. Victora Claara

W ubiegłym miesiącu po raz drugi na zaproszenie PAFERE przyjechał do Polski prof. Victor Claar. Głównym celem podróży naszego gościa był udział w konferencji z okazji 5-lecia Fundacji PAFERE, co już relacjonowaliśmy.... Więcej »

Poznaj laureatów III edycji Magistra PAFERE i ich prace

21 kwietnia 2012 roku odbyła się uroczysta gala III edycji Konkursu Magister PAFERE. Uroczystość prowadził koordynator projektu, Konrad Rajca. Obecni byli jurorzy: dr Sebastian Musioł, prof. Michał Wojciechowski... Więcej »

Rząd jest jak przewód pokarmowy niemowlaka: na jednym końcu olbrzymi apetyt, na drugim zero odpowiedzialności
Ronald Reagan

Kto się boi kapitalizmu? - wywiad z ks. Jackiem Gniadkiem

Zapraszamy do lektury. Tekst wywiadu ukazał się na www.fijor.com.

1
/Szczęść Boże! Jest ksiądz jed­nym z bar­dziej aktyw­nych orę­dow­ni­ków wol­nego rynku w pol­skim Kościele. Mam tu na myśli książkę „Dwaj ludzie z Gali­cji” (o Karolu Woj­tyle i Ludwiku von Mise­sie), liczne księ­dza arty­kuły, a także np. cykl „kazań wol­no­ryn­ko­wych”. Z jakimi reak­cjami na tę dzia­łal­ność spo­tyka się ksiądz wśród świec­kich i duchownych?

Z bar­dzo róż­nymi. Spo­ty­kam wiele zna­ków życz­li­wo­ści ze strony kato­li­ków o poglą­dach wol­no­ryn­ko­wych. Są oni jed­nak w mniej­szo­ści, zresztą nawet u nich jak man­tra powraca pyta­nie: „Czy naucza­nie spo­łeczne kościoła kato­lic­kiego i wolny rynek są ze sobą zgodne?” Dzieje się tak, gdyż bar­dzo czę­sto prze­ska­ku­jemy przez pierw­szych dwie­ście stron trak­tatu Ludwiga von Misesa o „Ludz­kim dzia­ła­niu”, uwa­ża­jąc to za nudny wstęp. A to tu austriacki filo­zof i eko­no­mi­sta wykłada swoje antro­po­lo­giczne zało­że­nia. Bez tego nie można zro­zu­mieć wol­nej eko­no­mii, a tym bar­dziej odkryć, że jej zało­że­nia odpo­wia­dają pod­sta­wo­wym wyma­ga­niom, jakie są sta­wiane chrze­ści­jań­skiemu poję­ciu osoby jako bytowi rozum­nemu, wol­nemu i transcendentnemu.

Osoby duchowne do idei wol­no­ryn­ko­wych pod­cho­dzą naj­czę­ściej z wielką rezerwą. Więk­szość opo­wiada się za daleko idącą inter­wen­cją pań­stwa. Widać u nich wpływ idei dobra wspól­nego rozu­mia­nego bar­dziej jako redy­stry­bu­cja, niż jako prze­strzeń, w któ­rej wszy­scy oby­wa­tele mogliby roz­wi­jać swoje zdol­no­ści, swoje życie mate­rialne, inte­lek­tu­alne i reli­gijne. Ta druga, per­so­na­li­styczna per­spek­tywa, nie jest niczym nowym i została zapo­cząt­ko­wana w kato­lic­kiej nauce spo­łecz­nej przez Piusa XII.

2/ To, że wolny rynek jest kry­ty­ko­wany przez socja­li­stów (lewicę) jest oczy­wi­ste. Warto jed­nak pamię­tać także o tym, że rów­nież część kon­ser­wa­ty­stów ata­kuje ustrój wol­no­ryn­kowy, zarzu­ca­jąc mu choćby ato­mi­za­cję spo­łe­czeń­stwa, pogłę­bia­nie ero­zji rodziny, roz­bi­ja­nie lokal­nych wspól­not, pogoń za zyskiem etc. Na pewno spo­tkał się ksiądz z takimi zarzu­tami. Jak można na nie odpowiedzieć?

- Kiedy sły­szę taką kry­tykę, dostrze­gam jak donio­słe jest znacz­nie wie­dzy ekonomicznej dla wła­ści­wego osądu moral­nego. W potocz­nym myśle­niu prze­ci­wień­stwem komu­ni­zmu jest kapi­ta­lizm. Wynika to z tego, że kapi­ta­lizm koja­rzymy nie­słusz­nie z indy­wi­du­ali­zmem, a wolny rynek jest de facto wspól­notą potrze­bu­ją­cych się nawza­jem ludzi, bez któ­rych nie byłoby dobro­wol­nej wymiany dóbr. Co wię­cej, taka wymiana zawsze przy­nosi korzyść, gdyż w prze­ciw­nym wypadku nigdy by do niej nie dochodziło.

O pozy­tyw­nej roli zysku mówi bł. Jan Paweł II w ency­klice Cen­te­si­mus annus (1991), który jest istot­nym wskaź­ni­kiem roz­woju przed­się­bior­stwa. Czło­wiek myśli w kate­go­riach zysku i strat. Trudno wyobra­zić sobie sytu­ację, w któ­rej ludzie mogliby funk­cjo­no­wać ina­czej. Nawet podob­nego języka i logiki używa w odnie­sie­niu do życia duchowego.

Wła­sność pry­watna, na któ­rej opiera się wola eko­no­mia, chroni rodzinę przed inge­ren­cją pań­stwa w życie rodzin­nej wspól­noty. Odsy­łam tu do naucza­nia Leona XIIIi innych papieży, choć zdaję sobie sprawę, że cza­sami możemy tra­fić na frag­menty mówiące coś prze­ciw­nego, np. że wła­dza pań­stwowa powinna zapew­nić każ­demu to, czego potrze­buje on do pro­wa­dze­nia życia praw­dzi­wie ludzkiego.

3/ Czy nie jest tak, że w kato­lic­kiej nauce spo­łecz­nej (vide ency­kliki Leona XIII i nie tylko) więk­szą estymą od modelu libe­ral­nego cie­szył się zawsze „kor­po­ra­cjo­nizm”, a więc ustrój oparty w dużej mie­rze o coś w rodzaju sys­temu cecho­wego (na kształt średniowiecza)?

Zde­cy­do­wa­nym zwo­len­ni­kiem kor­po­ra­cjo­ni­zmu był dopiero Pius XI, który w ency­klice „o chrze­ści­jań­skim ustroju” (Quadra­ge­simo anno, 1931) wska­zał go jako naj­wła­ściw­szy spo­sób odno­wie­nia ustroju spo­łecz­nego. Należy to już do prze­szło­ści, ale jest coś innego, co mnie bar­dziej nie­po­koi, a mia­no­wi­cie brak dzi­siaj wła­ści­wej kry­tyki kor­po­ra­cjo­ni­zmu. Szkoda, że nie się­gamy do kla­sy­ków myśli ekonomicznej.

Mises napi­sał bar­dzo traf­nie, że kor­po­ra­cjo­nizm to pro­gram, a nie rze­czy­wi­stość. Przy­zna­nie każ­dej gałęzi pro­duk­cji zupeł­niej auto­no­mii jest nie­wy­ko­nalne, gdyż zmiana zapo­trze­bo­wa­nia na dane pro­dukty na rynku wymaga prze­nie­sie­nia kapi­tału i pracy z jed­nej gałęzi prze­my­słu do innej. Naj­le­piej może to zro­bić tylko przed­się­biorca, który jest wła­ści­cie­lem środ­ków pro­duk­cji w ramach gospo­darki wol­no­ryn­ko­wej. Takiej ana­lizy bra­kuje na wykła­dach z kato­lic­kiej nauki spo­łecz­nej. Ale warto pod­kre­ślić, że ten sam papież w tym samy doku­men­cie sfor­mu­ło­wał zasadę pomoc­ni­czo­ści, która stwier­dza, że należy pozo­sta­wić auto­no­mię i wol­ność dzia­ła­nia jed­nost­kom ludz­kim w sto­sunku do społeczność (!).

4/ Jako misjo­narz pra­cuje ksiądz m.in. w Afryce. Czę­sto sły­szy się, że fatalna sytu­acja gospo­dar­cza więk­szo­ści kra­jów afry­kań­skich (a więc: głód, korup­cja, cho­roby, ruina infra­struk­tury, wojny itd.) to sku­tek „nie­po­ha­mo­wa­nej eks­pan­sji kapi­ta­li­zmu”, chci­wo­ści zagra­nicz­nych przed­się­bior­ców, braku sys­temu opieki socjal­nej itd. Czy rze­czy­wi­ście w tym tkwi problem?

- Pro­blem polega na tym, że to nie kapi­ta­lizm, a jego brak jest przy­czyną biedy i kry­zy­sów gospo­dar­czych. Kapi­ta­li­zmu nigdzie nie ma. Nie ma go w Pol­sce, jak traf­nie zauwa­żył Michał Woj­cie­chw­ski w ostat­nim swoim arty­kule w „Rzecz­po­spo­li­tej pt. Daleko od demo­kra­cji i kapi­ta­li­zmu. Nie ma go rów­nież w Afryce. Nie było go nigdy, gdyż poli­tyka kolo­nialna – jak traf­nie zauważa Mises – była w jaw­nej sprzecz­no­ści z wszyst­kimi zasa­dami libe­ra­li­zmu. Wyko­rzy­stu­jąc mili­tarną prze­wagę mocar­stwa euro­pej­skie obra­bo­wały słab­sze ludy afry­kań­skie z ich wła­sno­ści i wolności.

Po odzy­ska­niu nie­pod­le­gło­ści w latach 60-tych ubie­głego wieku nie było lepiej. W Zambii pierw­szy pre­zy­dent, Ken­neth Kaunda, eks­pe­ry­men­to­wał z „filo­zo­fią huma­ni­zmu”, zambij­ską wer­sją socja­li­zmu, a w Tan­za­nii Juliusz Nyerere wpro­wa­dzał tan­zań­ską formę socja­li­zmu – udża­maa (kilka lat temu Kościół kato­licki w Tan­za­nii wsz­czął sta­ra­nia o jego beaty­fi­ka­cję!). Gospo­darki tych kra­jów, podob­nie jak innych afry­kań­skich kra­jów, zostały dopro­wa­dzone do stanu ban­kruc­twa. Jedy­nym kra­jem, który odniósł suk­ces, była Bot­swana. Khama Seretse, pierw­szy pre­zy­dent tego kraju (dla mnie jedyny praw­dzi­wym mąż stanu w Afryce), udo­wod­nił, że libe­ra­lizm gospo­dar­czy, nawet w ogra­ni­czo­nym wymia­rze, pozwala odnieść suk­ces w każ­dych warun­kach, nawet na pustyni Kalahari.

5/ Jest ksiądz auto­rem m.in. kaza­nia pod tytu­łem „Jezus płaci poda­tek pogłówny”, gdzie ana­li­zuje ksiądz słynny frag­ment mówiący o tym, by „oddać cesa­rzowi co cesar­skie, Bogu co boskie”. Posta­wię zatem bar­dzo ogólne pyta­nie na temat podat­ków – kiedy pań­stwo staje się złodziejem?

- Jest pewna gra­nica, któ­rej nie można prze­kro­czyć. Może nią być np. krzywa Laf­fera, ale nie chciał­bym mówić o licz­bach. Pro­blem podat­ków spro­wa­dza się do fun­da­men­tal­nego pyta­nia: „Ile pań­stwa w pań­stwie?”. Zada­nie pań­stwa powinno ogra­ni­czać się jedy­nie do ochrony wła­sno­ści pry­wat­nej. Sobór Waty­kań­ski II naucza, że wła­sność pry­watna jest nie­jako prze­dłu­ża­niem ludz­kiej wolności.

Nie­stety współ­cze­sne pań­stwo roz­po­rzą­dza czło­wie­kiem tak, jakby był on jego wła­sno­ścią. Tutaj nie cho­dzi więc tylko o pie­nią­dze, któ­rych czę­sto jeste­śmy pozba­wiani dla reali­za­cji tzw. dobra wspól­nego wbrew naszej woli. Docho­dzi tu do cze­goś wię­cej – jak traf­nie zauważa ame­ry­kań­ski filo­zof, John Crosby – do pew­nego rodzaju kra­dzieży samego bycia osobą. Nie­prawne przy­własz­cze­nie cudzej wła­sno­ści nie wystę­puje tylko w sys­te­mach tota­li­tar­nych. Życie poka­zuje, że wszy­scy spra­wu­jący poli­tycy mają wro­dzoną ten­den­cję do kon­tro­lo­wa­nia życiem swo­ich oby­wa­teli. Gdzie jest więc gra­nica, któ­rej nie można prze­kro­czyć? Jest nią ludzka osoba, która nie powinna być nigdy trak­to­wana jako śro­dek do celu w poli­tyce i ekonomii.

6/ Przejdźmy do zagad­nie­nia bar­dziej kon­tro­wer­syj­nego i chyba bar­dziej zło­żo­nego. Jeśli poli­tyka podat­kowa rządu fak­tycz­nie przy­biera zna­miona rabunku, to jakie (według księ­dza) mamy godziwe środki obrony i od czego one zależą?

- Edmund Burke mówił, że dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Wszyst­kie więc próby uświa­do­mie­nia ludzi o tym, jak działa poli­tyka podat­kowa rządu i dla­czego przy­biera ona zna­miona rabunku, są wskazane.

Dobrym przy­kła­dem jest akcja Koli­bra „Pol­ska bez długu”. Pod pety­cją w Inter­ne­cie pod­pi­sało się ponad 10 tys. ludzi. Powstają fun­da­cje, jak np. PAFERE, która przy­po­mina nam, że naj­waż­niej­szym naka­zem życia gospo­dar­czego jest siódme Boże przy­ka­za­nie „Nie krad­nij! Powstają wydaw­nic­twa wyda­jące wol­no­ryn­kowe książki, np. Fijor Publi­shing, radio inter­ne­towe Kon­te­sta­cja (gdzie emi­to­wane są kaza­nia wol­no­ryn­kowe), alter­na­tywna szkoła biz­nesu i roz­woju oso­bi­stego Kamila Cebul­skiego, pol­ska wer­sja insty­tutu Misesa i wiele innych ini­cja­tyw. Myślę, że to jest ten wła­ściwy kie­ru­nek obrony przed pań­stwem jako agresorem.

Kładę nacisk na edu­ka­cję, gdyż zdaję sobie sprawę, że bez świa­do­mo­ści tego, czym jest w rze­czy­wi­sto­ści współ­cze­sny sys­tem podat­kowy, żaden ruch poli­tyczny, który będzie miał w swoim pro­gra­mie obni­że­nie podat­ków, w sys­te­mie demo­kra­tycz­nym nie odnie­sie sukcesu.

7/ W dobie roz­woju inter­netu dużo mówi się o tzw. „wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej”, „pra­wach autor­skich” etc. Ksiądz – jako osoba zain­te­re­so­wana austriacką szkołą eko­no­mii – z pew­no­ścią zna kla­syczną i podzie­laną przez wielu „austria­ków” argu­men­ta­cję prze­ciwko poję­ciu „wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej”. A mia­no­wi­cie: w jaki spo­sób można sobie uzur­po­wać prawo do „posia­da­nia” cze­goś, co z natury nie jest rzad­kie (tzn. może być kopio­wane, może z tego korzy­stać wiele osób jed­no­cze­śnie – a taka jest natura danych, infor­ma­cji)? Jakie jest księ­dza sta­no­wi­sko w tej kwestii?

-  Zga­dzam  się zupeł­nie z austria­kami, że prawo wła­sno­ści doty­czy majątku mate­rial­nego, a nie idei. Na mają­tek skła­dają się tylko nie­ru­cho­mo­ści (np. dom) lub rucho­mo­ści (np. samo­chód). Ochroną prawną objęte są doty­kalne, rzad­kie zasoby i tylko takie mogą sta­no­wić wła­sność poszcze­gól­nych jed­no­stek. Podzie­lam to sta­no­wi­sko, gdyż tzw. wła­sność inte­lek­tu­alna, gdy­by­śmy chcieli być kon­se­kwentni w egze­kwo­wa­niu tego prawa, dopro­wa­dzi­łaby do kata­strofy. Wystar­czy sobie tylko wyobra­zić sytu­ację, gdyby funk­cjo­no­wała w cza­sach utwo­rze­nia łaciń­skiego alfabetu :- )

Głów­nym argu­men­tem austria­ków prze­ciw wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej jest fakt, że naru­sza ona wol­ność innych ludzi  do uży­cia przez nich ich mate­rial­nej wła­sno­ści tak, jak oni uznają to za sto­sowne. Zgod­nie z tym, co twier­dzą obrońcy wła­sno­ści inte­lek­tu­al­nej, ten, kto pierw­szy wymy­ślił dom z bute­lek po Coca-Coli wypeł­nia­nymi pia­skiem (czy­ta­łem, że tak budują np. w Nige­rii), miałby prawo unie­moż­li­wić innym sta­wia­nia podob­nych domów na ich wła­snym tere­nie, z ich wła­snych bute­lek i miałby jesz­cze prawo nało­żyć opłatę za sko­rzy­sta­nie z jego idei. Szkoda, że wła­sność inte­lek­tu­alną jako prawo bie­rzemy czę­sto za fakt i nie zasta­na­wiamy się głę­biej nad tym, czym jest wol­ność i prawda.

8/ Na koniec chciał­bym zapy­tać, w czym widzi ksiądz przy­czyny obec­nych pro­ble­mów kra­jów euro­pej­skich (mam tu na myśli zwłasz­cza kwe­stię długu publicz­nego i bez­ro­bo­cia). Jak rządy powinny zare­ago­wać na zaist­niałą sytuację?

- Rządy nie powinny po pierw­sze poży­czać pie­nię­dzy i żyć na koszt przy­szłych poko­leń. W nor­mal­nych warun­kach każda inwe­sty­cja musi pocho­dzić z pracy i z wcze­śniej­szych oszczęd­no­ści. Żyjemy jed­nak w świe­cie, który jest tego prze­ci­wień­stwem, a zawdzię­czamy to Joh­nowi M. Key­ne­sowi, twórcy współ­cze­snej eko­no­mii, który odwró­cił leżące u pod­staw kla­sycz­nej eko­no­mii prawo ryn­ków Saya.

Jeżeli cho­dzi o bez­ro­bo­cie insty­tu­cjo­nalne, bo o takim tu mówimy, to jest ono praw­dziwą klę­ską spo­łeczną, ale należy sobie powie­dzieć prawdę, że jest ono zawsze efek­tem  inge­ren­cji rządu w zja­wi­ska ryn­kowe. Na nie­skrę­po­wa­nym rynku bez­ro­bo­cie jest zawsze dobro­wolne. Czło­wiek poszu­ku­jący pracy nie zawsze może zna­leźć zaję­cie, które odpo­wiada w pełni jego zain­te­re­so­wa­niom i spo­dzie­wa­nemu wyna­gro­dze­niu. Z tych powo­dów nie podej­muje pracy z wła­snego wyboru, czeka i pozo­staje bez­ro­bot­nym. Fakt, że ci, któ­rzy poszu­kują pracy, mogą cze­kać, jest według Misesa jedyną przy­czyną bez­ro­bo­cia. Jed­nostka, która nie chce cze­kać, zawsze może dostać pracę. Z tego wynika, że pozostaje nam tylko jedno roz­wią­za­nie na obecny kry­zys: im mniej inge­ren­cji rządu w gospo­darkę, tym lepiej dla nas.

Spi­sał: Adam T. Witczak

Data dodania: 2012-01-25 11:57:26
Artykul przeczytano 328 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.