Rynki są inspirującym darem od Boga
Jaka jest główna różnica między tak zwanym Sprawiedliwym Handlem a wolnym handlem? Czy Sprawiedliwy Handel jest systemem niedobrowolnej wymiany? Czy ludzie są zmuszani do uczestnictwa w tym ruchu czy też mogą tego uniknąć?
Wolny handel to po prostu inna nazwa na określenie systemu rynkowego. Jest to system, w którym dokonujemy większości naszych codziennych transakcji. Nabywcy i sprzedawcy angażują się w wymianę, którą obie strony uważają za opłacalną. W przeciwnym wypadku do tej wymiany by nie doszło.
Sprawiedliwy Handel jest zatem całkowicie dobrowolnym porozumieniem. Żaden konsument nie jest zobowiązany do zakupu towarów Sprawiedliwego Handlu, a żaden producent nie jest zmuszany do udziału w umowach Sprawiedliwego Handlu. Oczywiście, ze względu na obiecane gwarantowane ceny minimalne, wielu producentów — a nawet potencjalnych producentów — zainteresowanych jest uzyskaniem dostępu do takich umów. Nie powinno to nikogo dziwić: ludzie prawie zawsze wolą otrzymać za coś więcej, niż dostają aktualnie.
W swojej książce opisał Pan rynek kawy. Co jest w nim tak szczególnego? Czy istnieją inne rynki, na których Sprawiedliwy Handel jest równie popularny?
Chociaż FLO oferuje certyfikowanie szerokiej, coraz większej gamy towarów, w tym cukru, herbaty, kakao, ryżu, bananów a nawet piłek sportowych, kawa jest oryginalnym towarem Sprawiedliwego Handlu i zdecydowanie największym segmentem globalnego rynku Sprawiedliwego Handlu.
Przykład rynku kawy pokazuje, że ustalanie sztucznych cen wpływa na sygnały cenowe, które motywują producentów i konsumentów do zachowania się w taki sposób, w jaki nie zachowaliby się bez tej zmiany sygnałów. Jakie są konsekwencje takiej zmiany?
Bezpośredni wpływ umów Sprawiedliwego Handlu jest taki, że chronią one przynajmniej kilku producentów przed częścią zmian w rynkowej cenie ich towarów. Wyższa cena, którą otrzymują obecni wytwórcy Sprawiedliwego Handlu, może być traktowana jako „napiwek” czy też „podarunek”, który wdzięczni kupujący dokładają do podstawowej, rynkowej ceny zakupu danego produktu. W tym sensie inicjatywa Sprawiedliwego Handlu nie różni się tak naprawdę od zwykłego zakupu kawy, na którą masz ochotę z późniejszym wręczeniem producentowi dodatkowych pieniędzy, by poprawić jego sytuację. To jednak oznacza, że Sprawiedliwy Handel nie jest niczym więcej niż po prostu formą charytatywnej działalności i, na pierwszy rzut oka, nie ma w tym absolutnie niczego złego.Niepokojący jest natomiast długotrwały efekt inicjatywy Sprawiedliwego Handlu, która jeszcze mocniej zachęca większą liczbę ludzi do wykonywania tego rodzaju niskopłatnej pracy. Na przykład, uprawa kawy nie przynosi dużych zarobków z tego prostego powodu, że jest jej bardzo dużo. Uprawa kawy nie jest trudna, wymaga niewielkich inwestycji kapitałowych oraz — przynajmniej w przypadku ziaren kawy robusta — można ją łatwo uprawiać w wielu najbiedniejszych częściach świata. A jeśli umowy Sprawiedliwego Handlu sztucznie podnoszą ceny uzyskiwane za uprawę kawy, to jeszcze więcej plantatorów wejdzie na rynek. Żaden kraj nie ilustruje tego zjawiska lepiej niż Wietnam. W ostatniej dekadzie XX w. Wietnam zwiększył produkcję kawy o 1400 procent, stając się drugim co do wielkości producentem kawy na świecie, wyprzedzała go tylko Brazylia.
W normalnej sytuacji niskie ceny są cenną wskazówką do ograniczania produkcji. Umowy Sprawiedliwego Handlu zakłócają jednak te sygnały cenowe, przyciągając coraz więcej ludzi do podejmowania pracy, która nigdy nie będzie dobrze płatna, zamiast zachęcać ich do poszukiwania zajęć, które konsumenci wartościują względnie wyżej, co dałoby im większą szansę na przetrwanie.
Ludzie zaangażowani w ruch Sprawiedliwego Handlu kierują się najczęściej dobrymi intencjami. Czy dobre intencje wystarczą, by pomóc biednym plantatorom?
Zbyt często kierowani dobrymi intencjami ludzie myślą w ten sposób: 1) Trzeba coś zrobić. 2) Tu jest coś do zrobienia. 3) Zróbmy to. Ale w tym procesie myślowym rzadko dokładnie rozważa się czy konkretne działania, których się podejmujemy, pozwalają osiągnąć zamierzone cele. A w przypadku Sprawiedliwego Handlu nasze działania zwyczajnie nie są w stanie sprostać wyznaczonym celom. Uprawa kawy jest niskopłatna, bo jest jej po prostu za dużo. Zaś Sprawiedliwy Handel stwarza zachęty dla jeszcze większej liczby ludzi do rozpoczęcia uprawiania kawy. Nawet plantatorzy Sprawiedliwego Handlu nie potrafią sprzedać wszystkich ziaren kawy na rynku Sprawiedliwego Handlu. Producenci, którzy mają to szczęście być częścią struktury Sprawiedliwego Handlu, zmuszeni są przerzucać większość swoich zbiorów na rynek tradycyjnej kawy, ponieważ nie ma wystarczającego popytu na ich ziarna sprzedawane jako kawa Sprawiedliwego Handlu.
Czy otrzymał Pan jakąś odpowiedź po wydaniu tej książki od ludzi zaangażowanych w ruch Sprawiedliwego Handlu?
Skontaktowały się ze mną dwie organizacje i, jak do tej pory, nasze rozmowy odbywają się w sposób uprzejmy i pełny szacunku, tak jak być powinno. Wszyscy zgadzają się, że pomaganie biednym jest dobrą rzeczą, szkoda tylko że ludzie troszczący się o ich los nie mogą wziąć udziału w poważnej debacie na temat najlepszych sposobów tej pomocy.
Książka o Sprawiedliwym Handlu nie jest pierwszą, w której spogląda Pan na ekonomię z chrześcijańskiej perspektywy. Jakie są najważniejsze zasady, które wynikają z takiego spojrzenia?
Po pierwsze, dla chrześcijan żadna sytuacja nie powinna być beznadziejna. Zamiast tego jesteśmy powołani do życia w nadziei, również na takie rzeczy jak poprawa trudnej sytuacji ubogich na świecie. Nasza nadzieja nie powinna być jednak niemądrym przekonaniem, że wszystko się jakoś po prostu poprawi, czy to za pomocą magii, czy też dlatego, że tego chcemy. Jesteśmy natomiast powołani do racjonalnej nadziei. Rynki są częścią obfitej opatrzności Bożej i natchnieniem dla naszej nadziei. System rynkowy w historii ludzkości zrobił dla poprawy losu ubogich więcej niż każdy inny system czy inicjatywa.
W książce Economics In Christian Perspective, którą napisałem wspólnie z Robinem Klayem, wyróżniliśmy trzy zasadnicze filary ludzkiego rozwoju: demokratyczne instytucje, wolny rynek oraz silne religijne i kulturalne instytucje. Kiedy te trzy obszary społecznej odpowiedzialności nie równoważą się lub kiedy jeden z nich przejmuje prawowity obszar panowania innego, społeczeństwa zmierzają do niesprawiedliwości i nieuczciwości. Ale kiedy wszystkie trzy współpracują w porozumieniu, ludzie mają możliwość pracy, tworzenia, rozwoju i traktowania innych z troską i godnością.
Bardziej szczegółowo, ufamy w następujące główne zasady życia gospodarczego: dobre zarządzanie, radość ze stworzenia i okazywanie wdzięczności, spełnianie naszego obowiązku pracy, zaopatrywanie ubogich oraz przekształcanie zasobów i stosowanie naszych talentów. A rynki są inspirującym darem od Boga.
Czy chrześcijanie powinni popierać wolny rynek?
Chrześcijanie powinni popierać wolny rynek chociażby z tego powodu, że system rynkowy prowadzi do długotrwałego wzrostu gospodarczego, a ten wzrost jest dobry dla biednych. Istnieją też inne argumenty za wspieraniem systemu rynkowego. Daje on jednostce szansę starannego rozważenia w jaki sposób użyć jej unikalnego powołania, darów, talentów i umiejętności w służbie bliźnim. Nie oznacza to, że rezultat działań rynkowych jest zawsze idealny. Rynki mogą jednak wykonać za nas sporą część ciężkiej pracy poprawy losu biednych ludzi na całym świecie, zaś Kościół i inne pozarządowe organizacje mają do odegrania kluczową rolę w pomaganiu mniej zaradnym, kiedy już odkryją najbardziej wartościowy sposób służenia innym w systemie rynkowym. Kościół nie może po prostu ograniczać się w swoim obowiązku troski o ubogich, a do jego działań należy zarówno dbanie o fizyczne i duchowe potrzeby, jak również pomoc ubogim w nabyciu umiejętności i narzędzi, które sprawią, że godzina ich pracy będzie przez rynek wyceniana wyżej a przez to lepiej płatna niż w przeciwnym wypadku.
Dziękuję za rozmowę.
Od redakcji: Już wkrótce zamieścimy wykład w wersji wideo prof. Claara o Sprawiedliwym Handlu, wygłoszony w dniu 24 października 2011 roku na Uniwersytecie Wrocławskim...
Victor Claar jest profesorem ekonomii na na Henderson State University w stanie Arkansas. Rok akademicki 2006-2007 spędził, wykładając i prowadząc prace badawcze na Amerykańskim Uniwersytecie Armenii. Jest współautorem, wspólnie z Robinem Klayem, książki Economics in Christian Perspective: Theory, Policy, and Life Choices. Jego artykuły naukowe ukazują się m.in. w „Applied Economics”, „Public Finance Review” oraz w „Journal of Markets & Morality”. Jest stałym współpracownikiem Acton Institute, prowadzi również własny blog pod adresem: www.victorclaar.blogspot.com. Jeden z wykładowców Acton University 2011. Będzie gościem tegorocznej konferencji PAFERE LIBERTY WEEKEND.
Książkę prof. Claara "Sprawiedliwy handel?" nabyć można w sklepie Fundacji PAFERE. Kupując książkę w naszym sklepie wspierasz Fundację.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




.jpg)







.png)


