Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Alejandro Chafuen - Wiara i wolność - Rozdział XI

Procent i bankowość

Potępienie odsetek

Kilka wspaniałych, nowoczesnych traktatów analizuje sprzeciw autorów scholastycznych wobec pożyczek na procent1. W tym względzie podobnie jak w większości innych głównych problemów, doktorzy popierali argumenty tomistów, deklarując:

 


1. że pieniądze same w sobie są czyste (sterile);

2. że procent jest ceną żądaną poprzez dłużnika za użytek

z pieniędzy, które należą już do pożyczkobiorcy;

3. że procent jest ceną, której żąda się ze względu na czas; że jest majątkiem wspólnym dla wszystkich.

Arystoteles wprowadził pojęcie pieniędzy jako samych

w sobie bezwartościowych. Św. Tomasz i jego późnoscholastyczni następcy zgadzali się z nauką Arystotelesa, podobnie jak czynili to kanoniści. Diego Covarrubias y Leiva podkreślał, że:

„Pieniądze nie przynoszą owoców same z siebie ani też nie dają niczemu życia. Z tego też powodu jest niedopuszczalne i nieuczciwe, aby brać coś dodatkowo jeszcze ponad sumę, którą się pożycza w celu jej użycia… [biorąc] nie tyle więc korzystało by się z pieniędzy, które same w sobie nie rodzą owoców, ale z przedsiębiorczości innego”2.

Drugi dowód definiował cenę jako cenę płaconą za użycie pieniędzy. Scholastycy zauważyli, że z powodu natury pieniądza, korzysta się z niego tylko w akcie używania. Podobnie jak w przypadku innych narażonych na zniszczenie bądź powszechnie używanych dóbr (takich jak wino czy chleb) użycie pieniądza jest nieodłączne od jego substancji. Z drugiej strony dom może być wynajęty, lecz nadaje się do użytku po okresie wygaśnięcia umowy wynajmu. Jego użycie jest więc różne od jego spożytkowania. Według tej teorii wynajęcie pieniędzy lub też żądanie opłat za ich użycie jest w istocie domaganiem się opłat za coś, co nie istnieje.

Trzeci dowód unieważnia procent poprzez zdefiniowanie go jako sprzedaż czasu, który nie jest prywatną własnością. Po raz pierwszy dowód ten pojawił się w maleńkiej książeczce zatytułowanej De usuris, powszechnie przypisywanej św. Tomaszowi z Akwinu. Jeśli autorstwo tego traktatu zostało prawidłowo ustalone, to św. Tomasz zbliżył się bardzo do odkrycia istoty stóp procentowych [to jest preferencji czasowych (time preference)]. Zgodnie ze swym przekonaniem, że nikt nie może domagać się opłaty za użycie czasu, nie rozwijał on tego rozumowania3.

Św. Bernardyn zauważał jednak, że w określonych przypadkach czas może podlegać sprzedaży4. Wydzielał on dwa aspekty czasu: jako trwanie per se5 lub też trwanie, odnoszące się do określonego dobra. To ostatnie może umożliwiać temu dobru, by mogło być użyte do jakiejś pracy. Św. Bernardyn dochodził do wniosku, że w tym znaczeniu, czas może być uważany za prywatną własność i z tego powodu może podlegać sprzedaży6.

Z drugiej strony autorzy scholastyczni zgadzali się z rzymskimi prawnikami, że zewnętrzne tytuły prawne (extrinsic titles) damnum emergens, lucrum cessans i poena conventionalis mogą usprawiedliwić procentową opłatę dla pożyczkodawcy. Damnum emergens zapewnia, że pożyczkodawca uprawniony jest do zwrócenia się do pożyczkobiorcy o rekompensatę w razie, gdyby doświadczył straty w wyniku pożyczki. Według lucrum cessans pożyczkodawca może zwrócić się do pożyczkobiorcy, aby zrekompensował on mu zysk, którego się zrzeka nie inwestując swoich pieniędzy nigdzie indziej7. Poena conventionalis nakłada kary na opóźniające się spłaty długu.

Jednoczesna akceptacja rzymskiej zgody na stopy procentowe i tomistyczny zakaz wystawiony przeciwko nim prowadziły do długiego i skomplikowanego dyskursu. Jak zauważył Schumpeter w swojej History of Economic Analysis, „scholastyczni uczeni nie bardziej niż my zgadzali się, jeśli chodzi o procent”8. Niemniej jednak podkreślał, że to oni „wprowadzili teorię procentu”9.

W roku 1637 Fray Felipe de la Cruz opublikował książkę poświęconą wyłącznie problemowi procentu10. Ze wszystkich autorów scholastycznych manifestował on najbardziej liberalne podejście do stóp procentowych. Rozpoczyna swój wywód od przykładu gentlemana, który prosi szlachcica o pożyczenie czterech tysięcy srebrnych dukatów, obiecując, że taką samą sumę odda w tej samej srebrnej walucie razem z dwunastoprocentowymi odsetkami za każdy rok, w którym nie odda danego kapitału. W dniu płatności oddał on 4000 dukatów i ani grosza więcej, twierdząc, że zapłata jakiejkolwiek sumy ponad byłaby lichwiarstwem.

Krytykując hipotetyczne rozumowanie pożyczkobiorcy de la Cruz twierdził, że dozwolone jest pobieranie zysków ze względu na sprawiedliwość oraz z racji wdzięczności. Św. Tomasz z Akwinu uznawał ten sam punkt widzenia:

„…ktoś może być zobowiązany do wyrównania z racji wyświadczonego sobie dobrodziejstwa na podstawie powinności przyjacielskiej; wówczas bierze się pod uwagę bardziej miłość, pod której wpływem ktoś coś dał, niż wielkość rzeczy. Tego rodzaju dług nie może być przedmiotem zobowiązania cywilnego, które narzuca pewną konieczność, co sprzeciwia się samorzutności wynagrodzenia11.

Jeśli ktoś za pożyczone pieniądze oczekuje lub wymaga, jakby na podstawie domyślnej lub jawnej umowy, wynagrodzenia przez wyświadczenie mu jakiejś usługi, choćby tylko słowami, postępuje tak samo jak wierzyciel, który za pożyczone pieniądze żąda usługi; jeśli natomiast chodzi o usługę nie na podstawie zobowiązania, ale z samej życzliwości, nie dającej się ocenić w pieniądzach, wówczas wierzycielowi wolno jej oczekiwać i żądać”12.

Nikt nie może potępiać moralnie osoby za to, że daje ona komuś prezent na znak wdzięczności. Dzieje się tak zgodnie z naturalnym i wiecznym prawem, a także zgodnie ze scholastycznym usprawiedliwieniem prywatnej własności. Św. Bernardyn utrzymywał, że kiedy ktoś pożycza pieniądze i nie oczekuje nagrody, „ale pożyczający na mocy wolnej decyzji i spontanicznie daje mu cokolwiek, na przykład dziesięcioprocentowy zysk, można go przyjąć”13. Vitoria przyznawał, że jeśli pożyczkodawca otrzymuje rekompensatę (bez podpisywania umowy lub bez zawarcia niejawnej umowy) nie ma nic niewłaściwego w umowie, ponieważ wolno jest otrzymywać donacje. Co więcej, od nikogo nie można wymagać aby pogorszył swoje warunki finansowe poprzez darowanie pożyczki. Saravia de la Calle przyznawał, że w przypadkach, gdy powody zapłacenia procentu mogą być zakwalifikowane jako akt życzliwości jest to uprawomocnione.

„Mogą być dobre intencje ze strony tych, którzy pożyczają pieniądze, a także po stronie tych, którzy je przyjmują. W ten sposób obie strony, zarówno ci, co otrzymują, jak i ci, co dają, czynią tak z życzliwości, a nie na podstawie zobowiązania. W tego typu przypadkach nie można mówić o lichwie ani o rekompensacie”14.

Molina, Rebelo, Bonacina i Salón czynili zastrzeżenie, że wdzięczność może być wyrażana także pieniężnie15. Św. Antonino i Lessio rozwinęli ową kwestię nieco bardziej, utrzymując, że pożyczkodawca jest uprawniony do nakładania cywilnych zobowiązań, aby nagrodzić własną szczodrobliwość16. Dla la Cruza było całkowicie logiczne, by kodeks cywilny przymuszał ludzi do czynienia tego, do czego są już zobowiązani na mocy prawa naturalnego i wiecznego („które pochwala wdzięczność, a brzydzi się niewdzięcznością”)17. Na poparcie sądu o stosowności rekompensaty, cytuje on Bańeza, twierdzącego, że oczekiwanie zysku opartego na wdzięczności nie jest grzeszne18.

Następnie la Cruz odwołuje się do tego, co ogłosił Fray Luis de San Juan mówiąc, ze można dokonać pożyczki z pierwotną bądź wtórną intencją otrzymania pieniężnego znaku wdzięczności. Jeśli pożyczkobiorca może w pełni wolności dokonać pisemnej obietnicy, że zapłaci sumę większą niż suma pożyczana, wobec tego pożyczkodawca nie grzeszy, kiedy domaga się aby taka opłata została dokonana. W tym względzie, cytował on Pedro de Ledesmę, zauważając, że wolna wola, jeśli chodzi o obie strony (zarówno pożyczkodawcy, jak i pożyczkobiorcy), jest tak samo warunkiem sprawiedliwej wymiany odnośnie do pożyczkowania, jak w przypadku wymiany innych dóbr ekonomicznych19.

A co więcej, La Cruz przyznawał, że takie umowy mogą być korzystne dla państwa i stąd niekorzystne jest dla dobra wspólnego ich zakazywanie.

 

„Doktryna, która przyszła od św. Tomasza jest także chwalona przez Gersona, mówi, że wszystkie umowy, które są tolerowane przez państwo i owocne dlań, nie powinny być zbyt łatwo potępiane”20.

Argumentuje on, że kiedy pożyczkodawca podejmuje się nie domagać się spłaty pożyczki na znacząco długi czas (może nawet na okres ludzkiego życia) winien spodziewać się pieniężnej rekompensaty. Ustalona opłata winna nagradzać jego ekspansywność w odniesieniu do planowanej daty. Tak ujęte zobowiązanie nie powinno tworzyć procentu. Scholastycy nie uważali tego za opłatę procentową z tej racji, że pożyczkodawca nie żądał opłaty za pożyczkę, a raczej za zobowiązanie. „I, jak uczą uczniowie św. Tomasza, owe zobowiązania mogą być wycenione na pewną kwotę”21. Cruz więc ustanowił, że zagadnienie to nie jest kwestią podatku (to jest 5 lub 10 procent), lecz kwestią zasady. Podatek „nie może być dany jako coś ustalonego lub określonego, ponieważ może wzrastać proporcjonalnie do sum, które ktoś komuś da lub pożyczy”22. Stosuje się to także do cen innych dóbr. Rynek nie oferuje jakiejś jednej ceny, lecz raczej cenę infimum (tanią cenę wypośrodkowaną lub cenę rygorystyczną drogą). „Tak więc to samo dobro może być sprzedane za 8, 10 albo 12 i wszystkie one mogą być nazwane cenami sprawiedliwymi”.

Arystotelesowska sentencja Petunia non parit pacuniam (pieniądze nie rodzą pieniędzy) decyduje o spektakularnym odrzuceniu stopy procentowej. Felipe de la Cruz skrytykował to uogólnienie twierdząc, że same w sobie owoce są bezowocne, ale że przynoszą one owoce, jeśli towarzyszy im sumienne działanie ludzkie, szczególnie w interesach i w handlu. Jeśli ludzie uświadomią to sobie, to wówczas

„nie wiem, jak oni mogą coś takiego utrzymywać [Petunia…] o ile nie chcą być głusi na głos rozsądku, gdyż doświadczenie płynące z umów uczy nas tego, co ja twierdzę. Jest wszak rzeczą wiadomą, iż wspomagane przez ludzką pracowitość pieniądze mnożą się same. I chociaż jest to główna przyczyna korzyści płynącej z pieniądza, nie jest to korzyść jedyna. Pieniądze są częściowo odpowiedzialne za taki stan rzeczy z powodu swoich właściwości…Rośliny i drzewa są także mniej owocne, jeśli nie towarzyszy im [ludzkie działanie]”23.

Jako że pieniądze posiadane w chwili obecnej są więcej warte od prawa do posiadania pieniędzy w przyszłości, de la Cruz nie potępiał zwyczajowej praktyki pobierania procentu. Ujawniając, że królestwo Walencji zadowalało się papieskim przyzwoleniem na pobieranie 10, 12 i nawet 13 procent odsetek (zależnie od okoliczności), deklarował on, że jeśli miastom i gildiom zezwala się na takie zachowania, również obywatelom winno zezwalać się na to samo24. Opisywał on następnie przypadek mężczyzny, który zaoszczędził pieniądze, a potem stracił zdolność do czerpania zysków z pracy własnych rąk. La Cruz wierzył, że było rzeczą bardziej naturalną dla tego człowieka, aby zarabiać na odsetkach, niż po trochu przejadać swój majątek. Zwracając się do tych, którzy aprobowali pięcioprocentowe odsetki, obstawał przy tym, iż nie mogą oni potępiać odsetek 10-procentowych, ponieważ jest to kwestia zasady, a nie ilości. La Cruz szczegółowo wyjaśniał ważne powody, dla których kupiec może sprzedawać za wyższą cenę w przyszłości niż teraźniejszości. Kategorycznie stwierdzał, że „prawo do otrzymywania pieniędzy w przyszłości ma mniejszą wartość niż pieniądze otrzymywane w chwili obecnej”. W odniesieniu do tego zagadnienia, cytował on Saa i Navarro, którzy zauważyli, że dzięki

„użyciu pieniędzy [właściciel] może odnieść wiele korzyści, jako że może on podpisywać umowy w celu powiększenia swych zysków…może on także rozwiązywać pewne nieoczekiwane problemy (takie jak choroba, grzywny i inne nieprzewidziane okoliczności). Może zdarzyć się, że wynikną problemy i zostanie on bez pieniędzy, które pożyczył. Czyż całe to cierpienie wynikające ze straty nie zasługuje na nagrodę i czyż nie posiada pewnej wartości ?”25.

Zauważając, iż nagroda winna zależeć od ilości pieniędzy i okresu pożyczki, cytował on Toledo: „pieniądze, które są nieobecne, mają mniejszą wartość niż pieniądze obecne”26.

Pomimo pochwał Schumpetera na temat późnoscholastycznych analiz procentu, bezpieczniej jest zakończyć cytatem z de Roovera:

„Doktryna lichwy była piętą achillesową scholastycznej ekonomii. Zapędziła ona scholastyków i ich XVI i XVII wiecznych następców w nie dającej się przezwyciężyć trudności, które przyczyniły się wielce do skompromitowania całej doktryny”27.

Bankowość

Analiza bankowości dokonana przez Luisa Molinę jest ze wszech miar godna uwagi, ponieważ zakładał on, że bankierzy są rzeczywistymi właścicielami pieniędzy, którymi obracają. Kiedy otrzymują oni depozyt, nie obiecują, że zwrócą takie same pieniądze, ale raczej równą sumę pieniędzy. Ich jedynym prawnym zobowiązaniem jest posiadanie tej sumy gotowej, kiedy ich klient jej zażąda. Prawnie, jeśli bankier nie może wypełnić swoich zobowiązań (ponieważ zainwestował więcej niż rozsądną część depozytu w inne interesy), musi on nie tylko zwrócić całą zdeponowaną sumę , lecz także dołożyć pewną sumę, aby zrekompensować szkodę, którą spowodował deponentowi poprzez niewypłacenie mu jego pieniędzy na czas. Moralnie grzeszy on poprzez podważanie swojej własnej zdolności do spłacania swoich długów, nawet jeśli na dłuższą metę nie popada w kłopoty

z prawem, ponieważ jego spekulacje funduszami klienta wyszły na dobre28.

Jako że Molina także usprawiedliwiał dyskontowanie papierów wartościowych (discounting of documents) i wiele innych bankowych operacji, możemy wnioskować za Francisco Beldą, że „pochwala on jedną po drugiej, prawie wszystkie możliwości tworzenia kredytu”29 Soto należał do pierwszych pisarzy scholastycznych, którzy opisali i pochwalali tworzenie kredytu, jeśli chodzi o banki. Zauważał, że przyjęło się

„iż jeśli kupiec zdeponuje gotówkę w banku, bank gwarantuje mu spłatę w postaci większej sumy. Jeśli zdeponuję 10000 u bankiera on zwróci mi 12000 lub może nawet 15000, ponieważ bardzo zyskowne dla bankiera jest, aby mieć dostęp do gotówki. Nie ma w tym nic złego”30.

Scholastycy zajmowali się także zagadnieniem czy jest dobrze czy źle deponować rachunki (to jest kupować dokumenty lub weksle za cenę niższą niż ich wartość nominalna). Ich opinia była jednogłośna: kiedy tylko ktoś mógł utrzymywać, że zaistniała jedna ze zwyczajowych okoliczności (lucrum cassans, damnum emergens, periculum sortis) dyskontowanie weksli nie może być potępione. Nie zgadzali się jednakowoż na takie działanie w innych okolicznościach. Cajetan i Azpilcueta usprawiedliwiali dyskontowanie we wszystkich przypadkach31. Cytując Panormitano , Belarmina i Parra, Lessio wykazywał, że winniśmy traktować sprzedaż dokumentu podobnie jak każdą inną sprzedaż, z jej ceną określoną przez wycenę powszechną, podaż i popyt. Konkludował, że prawo do pieniędzy w przyszłości (nieobecność pieniędzy) winno dlatego być wyceniane niżej niż pieniądze posiadane obecnie32. Vitoria przyznawał zaś, że wyrażenie „mam jeden”, jest więcej warte niż „dam ci dwa”33. Kajetan był jednym z najbardziej „liberalnych” autorów w tej materii. Po wyszczególnieniu, że sprzedaż zadłużenia jest podobna do każdej innej sprzedaży, dodawał, że nikt nie ma ochoty, aby zapłacić określoną sumę w chwili obecnej „za prawo do tej samej sumy w przyszłości”34. Konkludował, że prawo do czegokolwiek w przyszłości nie obowiązuje aż do okresu terminu płatności (maturity date) i to jest powód, dla którego ceny będą się wahać. To właśnie dzieje się z cenami za działkę, której nie można użyć do natychmiastowej produkcji w porównaniu z tą, która może być do tego celu użyta, albo z zielonym owocem w porównaniu z dojrzałym. Wielu autorów jezuickich krytykowało te analizy, stwierdzając, iż zważywszy na ich ostateczną konsekwencję, usprawiedliwiałyby one stopy procentowe35.

Przeciwnicy tego punktu widzenia podkreślali, że gdyby wyrażono zgodę na tego rodzaju dyskontowanie, byłoby bardzo łatwo zakamuflować wszelkie lichwiarskie umowy. Można się zgodzić z ich konkluzjami analitycznymi zarazem nie zgadzając się z ich moralnym potępieniem.

Jako że w wieku szesnastym było prawie niemożliwe ustanowić prawo w kwestii wymiany bez wywołania ryzyka i bez zrzeczenia się możliwości zysku (lucrum cessana) usprawiedliwienie tego typu działań stało się powszechne. Lessio był bardzo łagodny w swojej krytyce pewnego zwyczaju (istniejącego w Antwerpii) polegającego na ustaleniu podatku, który pożyczkobiorca musi płacić za „pozbawienie” pożyczkodawcy jego pieniędzy w wysokości od 6 do 12 procent. Molina dodawał, że właściwe jest otrzymywać rekompensatę za złożenie poręczenia (lub przysięgi) za pożyczkę przyjacielowi. Cajetan, Soto, Conradus Summenhart, Navarro i Covarrubias byli w tej kwestii zgodni. Przysługa wyświadczona przez człowieka, który gwarantuje pożyczkę swoimi pieniędzmi, ma swoją cenę, która może być ustalana w drodze powszechnej wyceny. Jest to droga usługa i to jest powód, dla którego ten, kto jest poręczycielem, ma prawo sprawiedliwie domagać się nagrody. Wyjściowym kosztem jest dodatkowa odpowiedzialność poręczyciela36.

Wielu z późnych scholastyków (Molina, Conradus Summenhart, Cajetan, Soto, Navarro i Medina) orzekali, że przedsiębiorca, który zajmuje się wymianą waluty, może też domagać się zapłaty za swoje usługi, lecz nie ze względu na czynnik czasu. Rozumieli oni, że przyszłe pieniądze mają mniejszą wartość niż obecne, lecz podstawową tego przyczyną nie był zaledwie upływ czasu. Jednak jak słusznie zauważa Belda, nie znaczy to, że Molina minimalizuje znaczenie czasu w przypadku interesów ekonomicznych37.

Konkluzja jest taka, że kiedy z powodu upływu czasu pożyczkodawca przestaje otrzymywać zysk (lucrum cessans) może domagać się rekompensaty. Molina przywołuje przypadek wymagający jasnej analizy tego jak pewne ograniczenia procentu mogą wywołać sytuację, kiedy wszyscy (przyzwoite osoby zajmujące się handlem pieniędzmi, kupcy i społeczeństwo jako całość) poza wyjątkiem niegodziwych handlarzy zbiednieją38. Molina stawia pytanie czy człowiek, który wypłaca pieniądze na wiejski targ, może domagać się opłaty proporcjonalnie do czasu pomiędzy chwilą, w której pożyczył pieniądze, a chwilą, w której targ miał miejsce. Jeśli jest to zabronione, przedsiębiorcy, którzy mają do czynienia z pieniędzmi, nie będą przygotowani do ich pożyczenia. Jako że prowizja waha się proporcjonalnie do podaży pieniędzy (a także popytu na nie) stopa będzie wzrastać i wszyscy będą cierpieć. Tylko nieuczciwi przedsiębiorcy będą czerpać zyski z tej sytuacji. Molina dowodził, że potrzeba tych wymian winna wpływać na prowizje: im większe jest zapotrzebowanie, tym większy podatek39. Azpilcueta także był zwolennikiem interesującego punktu widzenia:

„Ani też nie jest prawdą, że użycie pieniędzy, wymiana ich z zyskiem jest przeciwko naturze. Chociaż nie jest to pierwszy ani zasadniczy pożytek, dla którego pieniądze były wynalezione, jest to jednakowoż ważny wtórny pożytek. Handel butami dla zysku nie jest głównym pożytkiem, dla którego zostały one wynalezione; polegał on na ochronie naszych stóp; lecz nie znaczy to, że handel obuwiem jest przeciwko naturze”40.

W przypadku wymiany waluty scholastycy utrzymywali, że sprawiedliwa cena jest ceną rynkową, określoną przez powszechną wycenę (podaż i popyta na wolnym rynku). T.F. Divine twierdził, że przyjęcie rynkowej stopy procentowej jako kryterium sprawiedliwej ceny w wymianie pieniędzy dostępnych dzisiaj za pieniądze dostępne później, jest absolutnie w zgodzie ze scholastycznym rozumowaniem. Tylko w ten sposób, wnioskował on, nastąpi „wzajemna korzyść kupca i sprzedawcy, którą uznawali w sposób jasny Arystoteles i św. Tomasz”41.

Alejandro A. Chafuen

Przypisy:

1 Bernard W. Dempsey, Interest and Usury, Washington, D. C., American Council on Public Affairs, 1943; T. F. Divine, Interest: An Historical and Analytical Study in Economics and Modern Ethics, Milwaukee, Wis., Marquette UP 1959; Benjamin N. Nelson, The Idea of Usury, Princeton, Princeton UP 1949; J. T. Noonan, The Scholastic Analysis of Usury, Cambridge, Mass., Harvard UP 1957; J. A. Schumpeter, History of Economic Analysis, New York, Oxford UP 1954, s. 101-107.

2 Diego Covarrubias y Leiva, Vaiarum resolutionum, III. Rozdz. 1, nr 5, cytowany przez E. Böhm-Bawerk, Capital and Interest, South Holland, III; Libertarian Press 1959, s. 14.

3 Böhm-Bawerk rozważa tę kwestię w Capital and Interest.

4 „Tempu proprium venditoris ab eo licie potest verdi, quando temporalem utilitatem temporalni pretio apretiabilem in se includit”. Św. Bernardyn ze Sieny, Opera Omnia, Venice 1591, Kazanie XXXIV, De temporis venditione, s. 322.

5 „Quaedam duratio, et hoc modo tempu est quid commune omnium & nullo modo vendi post”. Tamże.

6 „Quaedam duratio applicabilis alicui rei, quae duratio, atque usus est alicui concensus ad eius opera excercenda: & hoc modo tempus est proprium alicuius…& huiusmodi tempus licite vendi potest”. Tamże.

7 Ów drugi zewnętrzny tytuł prawny był poddany ograniczeniom. Według poprzedniej definicji akceptacja lucrum cessans naraziłaby na szwank scholastyczne potępienie procentu. Więc późni scholastycy dozwalali stosowania go tylko pomiędzy kupcami.

8 Schumpeter, History of Economic Analysis, s. 104.

9 Tamże, s. 101.

10 Felipe de la Cruz, Tratado unico de intereses (bez miejsca 1637).

11 Św. Tomasz z Akwinu, Suma..., op. Cit., II-II, qu. 78, art. 2, odpowiedź, obiekcja 2.

12 Tamże, odpowiedź, obiekcja 3; w przekładzie na język polski cytowany przez Chafuena fragment z dzieła Św. Tomasza ma nieco bardziej rozbudowaną formę (przyp. tłum.).

13 „Si sua sponte, et liberalitate tibi dat aliquid vel Decem pro centenario de lucro tu potes accipere”, Bernardyn, Venice 1591, Opera omnia, ks. 2, Kazanie XXX, s. 138.

14 Luis Saravia de la Calle, Tratado muy provechoso, s. 77.

15 Według Antonina z Florencji kupcy nie byli zobowiązani do żądania tej samej sumy za dobra sprzedawane na kredyt, jak i za dobra sprzedawane za gotówkę. Cytuje go La Cruz w Tratado unico, s. 2; patrz także Leonardo Lessio, De iustitia et iure, Antwerp 1626, ks. 2, rozdz. 20, 3-19.

16 La Cruz, Tratado unico, s. 2.

17 Łaciński tekst brzmi jak następuje: „Intendere lucrum, sive principali intentione, sive minus principali, sive primaria, sive secundaria, non ex obligatione civili, sed ex gratitudine, nullum est omnino peccatum”., Domingo de Banez, De iustitia et iure decisions, Salamanca 1594, qu. 78, s. v. „usura”, fol. 586, [w:] La Cruz, Tratado unico, s. 4.

18 La Cruz, s. 2, 4.

19 Tamże, s.7.

20 Tamże.

21 Tamże, s. 8. Fray Luis de Alcala twierdził, że dwudziestu dwóch uczonych scholastycznych było zwolennikami rozważenia pożyczek ofiarowanych przez osobę, która może zarabiać na swoich oszczędnościach stanowiących pożyczki dóbr wytwórczych. W tym przypadku pożyczkodawca może sprawiedliwie domagać się oprocentowania nieco niższego niż swe oczekiwane zyski. Winien on potrącić swoją stopę procentową

z powodu ryzyka, na które się narazi, chcąc osiągnąć oczekiwane zyski. Ważne jest, aby pamiętać, że dla Alcali (jak i dla wielu innych autorów) nie ma pewności zysków, tak więc pożyczkodawca może nie wymagać opłaty od pożyczki (lending rate) odpowiedniej do swoich spodziewanych dochodów.

22 Tamże, s. 11-12.

23 Tamże, s. 13.

24 Tamże.

25 Tamże, s. 10. Toledo, ks. 5, rozdz. 54, n. 2.

26 International encyclopedia of the social science, New York, Free Press 1968, s. v. Raymond de Roover, „Economic Though, Ancient and Medieval Though”.

27 Luis de Molina, De iustitia et iure, Moguntiae 1614, ks. 2, disp. 408, nn. 1-7.

28 Francisco Belda, Etica de la Creacion de Credit segun la Doctrina de Molina, Lesio y Lugo [w:] „Pensamiento” 19 (1963): 62.

29 Tamże, s. 70.

30 Domingo de Soto, De iustitia et iure, Madrid, IEP 1968, ks. 6, qu. II art. 1. Frgment ten cytowany jest przez Marjorie Grice-Hutchinson, Early Economic Thought in Spain, 1177-1740, London, Allen & Unwin, 1975, s. 104.

31 Belda, Etica, s. 70.

32 Lessio, De iustitia, ks. 2, rozdz. 21, dub. 8, nn 66-71.

33 „Plus valet hoc tribuo: quam tribuenda duo; mas vale un Toma, que Dos te dare”. Francisco de Vitoria, Opera omnia, Salamanca 1934, ks. IV, s. 170.

34 Cajetan, Commentarium in summa theologicam S. Thomae, Lyon 1568, qu. 77, s. 268-271.

35 Lessio, ks. 2, rozdz. 23, wątpliwość 1, s. 315.

36 Belda, Etica, s. 59.

37 Tamże.

38 Molina, De iustitia, ks. 2, d. 404, n. 6.

39 Belda, Etica, s. 60. Blisko dwieście lat po powstaniu szkoły w Salamance jezuita Calatayud nazwał Molinę jednym z najważniejszych doktorów klasycznych oraz wskazywał na to , że jego przyzwolenie na przyszły handel (dotyczący obniżek procentowych) było akceptowane jako powszechna doktryna. Ojciec Calatayud, Tratados y doctrinas practicas sobre venta y compras de lanas merinas y ortos generos y sobree el juego de naypes, y dados…(b. m. 1758) s. 38.

40 Martín de Azpilcueta, Comentario resolutorio de usuras, s. 58; cyt za: Grice-Hutchinson, Early Economic Thought, s. 103.

41 New Catholic Encyclopedia, vol. XIX, s. v., T. F. Divine Usury.

Data dodania: 2011-09-15 13:59:10
Artykul przeczytano 2047 razy
 
Artykuł skomentowano 1 razy
Dodaj komentarz
I jeszcze jedna spawra powtarza pan za mediami ze Ryszard.C prawdopodobnie jest chory psychicznie ale prokurator stwierdzil ze na tym etapie nie ma zamiaru poddawac go takim badaniom wiec nie widzi pan w tym manipulacji lub klamstwa ?? Przeciez widac ze media chca utrwalic w umysle ludzi ze Ryszard.C jest chory psychicznie a czemu chca utrwalic mysle ze jako czlowiek znajacy sie na manipulacji dobrze pan wie Wiec proponuje zeby pan tez pisal troche rzetelniej
Dodano: 2012-10-23 13:17:46
Dodał: ~xLAbdSzPARuzvHHbRUp
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.