Friedric Bastiat - mistrz reductio ad absurdum

Frédéric Bastiat (1801-1850) to postać, której należy się poczesne miejsce w kronikach ekonomii politycznej. Bastiat, członek The French Liberal, zwolennik leseferyzmu, szkoły ekonomistów, do której... Więcej »

O referendum konstytucyjnym. Dlaczego potrzebujemy nowej ustawy zasadniczej?

Przedstawiam swój głos w sprawie zmiany konstytucji i w sprawie referendum konstytucyjnego. Nie będą to żadne prawdy objawione prawnika-konstytucjonalisty tylko zdanie przedsiębiorcy, osoby myślącej zdroworozsądkowo... Więcej »

Wojna przeciw bogactwu

Jedną z mało zbadanych tajemnic historii jest wrogość społeczeństwa do swych największych dobroczyńców, do producentów bogactwa. Na każdym kontynencie i w każdej epoce ludzie, którzy górowali nad innymi... Więcej »

Jak długą żyją imperia i dlaczego upadają

O historii mówi się często, że jest nauczycielką życia. Ale jest również powiedzenie, że historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Zapewne tej drugiej maksymy trzymają się ci wszyscy, którzy... Więcej »

Jak pokonać marksizm?

Dobra zmiana dla Polski powinna przede wszystkim oznaczać całkowite wyrugowanie z mentalności naszego narodu wciąż obfitych złogów marksizmu. Więcej »

Jednym z największych błędów jest sądzenie programów politycznych i rządowych na podstawie ich zamiarów, a nie rezultatów
Milton Friedman

Jednostka a społeczeństwo

Niedawno temu pewien mój przyjaciel, który z natury jest filozofem, podzielił się ze mną swoją refleksją: "Historia Stanów to historia walki między jednostką a całym społeczeństwem". Kilka dni później inny przyjaciel, równie filozoficznie nastawiony do życia, powiedział coś podobnego: "Zawsze dochodzi do konfliktu między jednostką a społecznością".


Często to słyszę. Jednostka i społeczeństwo mają sprzeczne potrzeby i pragnienia. Wydaje się, że to prawda.

Ale czy na pewno?

Społeczeństwo zasadniczo to regularność, obyczaje i podstawowe zasady międzyludzkiego zachowania. Praktyki te (i ich akceptacja pośród ludzi) są ogromnie ważne w odniesieniu do tego jak ludzie działają i oddziaływają na siebie. Jednak czy istnieje coś takiego jak "społeczeństwo", którego cele są sprzeczne z celami jednostek? Nie wydaje mi się.

Społeczeństwo nie istnieje niezależnie od indywidualnych istnień ludzkich. Jak zauważył Ludwig von Mises: Jednostka żyje i działa w społeczeństwie. A społeczeństwo jest niczym innym jak zbiorem współdziałających jednostek.1 Fundamentem który zapoczątkował powstanie społeczeństwa jest po pierwsze to, że praca wykonywana w oparciu o zasadę podziału pracy jest bardziej wydajna aniżeli ta wykonywana indywidualnie, a po drugie rozum ludzki jest w stanie uznać tę prawdę.

Innymi słowy społeczeństwo istnieje by służyć jednostkom - a nie odwrotnie.

Takie rozumowanie rzuca całkowicie nowe światło na związek między jednostkami a społeczeństwem. Jednak rozumowanie to nie jest czymś nowym. Jednostki już dawno zrozumiały, że mogą zaspokajać swoje rosnące potrzeby tylko poprzez wymianę i łączenie się z innymi. Liczne owoce takiej współpracy - którą opisał David Ricardo prawie 200 lat temu - czynią interakcję społeczną najważniejszym narzędziem jednostki wykorzystywanym do osiągnięcia celów.

Oczywiście jednostki mają przestrzegać pewnych reguł podczas współpracy z innymi. Morderstwo, kradzież, defraudacja oraz zastraszanie są sprzeczne ze współpracą. Jednak, jak zauważył Frédéric Bastiat 150 lat temu, jednostki stawiały opór i karały takie przejawy zachowań nawet jeśli prawo wobec nich było niewystarczająco surowe, co oznacza, że taki opór nie bierze się z "umowy społecznej", ale wypływa raczej z "generalnego prawa ludzkiego".2 Niewłaściwym jest interpretowanie tych "praw generalnych" jako pozostających w konflikcie z potrzebami jednostek. Wręcz przeciwnie, prawa te pomagają w osiągnięciu tych potrzeb.

Po co więc ta cała dyskusja na temat wiecznego konfliktu między jednostką a społeczeństwem? Myślę, że dzieje się tak ponieważ "dobro wspólne" jest efektywną kartą w politycznej rozgrywce. Wielość schematów rządowych jest usprawiedliwiana dobrem ogółu - nawet jeśli przynoszą korzyści mniejszości. Programy takie jak "przyjazne sąsiedztwo", wspieranie ("rozsądnego") rozwoju, regulacje Federalnego Urzędu Żywności i Leków, szkoły państwowe oraz CPB (Corporation for Public Broadcasting) - wszystkie zostały usprawiedliwione w imię społeczeństwa czy też "dobra wspólnego".3 Opór jest zatem przypisywany "samolubstwu" czy "upartemu indywidualizmowi".

To, co programy rządowe mają ze sobą wspólnego to brak zaufania do indywidualnych wyborów w środowisku wolnej wymiany. Próbują narzucić one "nową wizję", zaprojektowaną po to, by zbawić nas od chaosu nieuregulowanego rynku.4 Nie muszę daleko szukać, by dostrzec owoce tego kolektywistycznego geniuszu. Kilka lat temu w naszym mieście lokalny dział modernizacji zdecydował wydać 6,1 miliona $ pochodzących z podatków na postawienie w centrum miasta budynku o przeznaczeniu mieszkalno-biurowym. Lokale mieszkalne jak i komercyjne miały być wynajmowane po "stawkach rynkowych", ale mimo to biurokraci ds. rozbudowy nigdy nie spodziewali się, że projekt ten zarobi pieniądze. Wiemy na pewno, że [projekt] musi być dotowany przynajmniej przez pierwszych 12 lat - powiedział mi w wywiadzie dyrektor komisji modernizacji. Cena po 12 latach miała sięgnąć kilkunastu milionów dolarów nie licząc kosztów budowy.

Było to 4 lata temu. Pięciopiętrowy budynek stoi obecnie w centrum miasta, zaledwie kilka bloków od mojego biura. Mieści się tam mała pizzeria, niezależna księgarnia oraz lokale mieszkalne. Na dodatek ma obrzydliwy żółty kolor. Rzeczywiście "przyjazne" sąsiedztwo.

Piękno dobrowolnej wymiany i wolnego rynku polega na tym, że pozwala konsumentom w sposób pokojowy lokować środki według własnego uznania. Mises nazwał to "rządami konsumentów". Miliony dolarów zmarnowanych na "projekt rewitalizacji" naszego miasta mogły zostać wykorzystane na potrzeby konsumentów. Jednak to niezależne jednostki, a nie rządowi planiści, powinny określić te inne potrzeby. Dla planistów to zawsze jest problem.

Bastiat ładnie podsumował stanowisko planistów kiedy napisał: Podczas gdy ludzkość zmierza ku złu, legislatorzy tęsknią za dobrem; kiedy ludzkość podąża ku ciemności, legislatorzy aspirują do oświecenia; gdy ludzkość przyciąga niemoralność, legislatorzy ciągną do cnoty. Odkąd zdecydowali o takim stanie rzeczy domagają się użycia siły, aby zastąpić skłonności rasy ludzkiej własnymi.5

Arthur E. Foulkes
tłum. Agnieszka Łaska

Przypisy:
1. Ludwig von Mises, "Human Action"
2. Frederic Bastiat, "Harmonie ekonomiczne"
3. Administracja Clinton'a zaproponowała wydanie 1,7 miliarda dolarów na programy mające na celu promocję "przyjaznego sąsiedztwa" - czyli zaplanowane społeczności z "wielofunkcyjnymi centrami", "przestrzeniami zieleni" - wszystko dla "dobra wspólnego".
4. Gore
5. Frédéric Bastiat, "Prawo"

(Arthur E. Foulkes jest niezależnym autorem z Indiany. Artykuł pochodzi z magazynu "Ideas on Liberty". Pierwotnie polskie tłumaczenie ukazało się w 2007 roku na
Stronie Prokapitalistycznej)
Data dodania: 2017-09-12 19:00:00
Artykul przeczytano 4710 razy
 
Artykuł skomentowano 1 razy
Dodaj komentarz
Proponuję poprawić w przypisie 2 tłumaczenie tytułu książki. Swego czasu napisałem 'Harmonie ekonomiczne' (zresztą sami Państwo wydaliście je pod tym tytułem (przez Prohibita, 2009). Pozdrawiam, Frederic Bastiat
Dodano: 2011-09-15 21:08:20
Dodał: ~Bastiat
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.