Wrażenia uczestników i fotorelacja z Liberty English Campu
Jako osoba, która uczestniczyła pierwszy raz w tegorocznym Liberty English Camp, jestem pod wrażeniem atmosfery, która na nim panowała. W charakterystyczny sposób Astrid, Glenn, Andy, David i inni wykładowcy przekazywali uczestnikom ducha optymizmu, wolnego rynku, wolności i odpowiedzialności. Tydzień spędzony w Stanicy na Przełęczy w Tąpadłach był biegunowo odległy od suchych, akademickich wykładów, a pasja, poczucie humoru i wymieniane wspólnie nieraz do wczesnych godzin rannych poglądy sprawiły, że pozostawi on po sobie niezatarte, pozytywne wrażenie.
Ośrodek, w którym byliśmy zakwaterowani, świadczy o profesjonalizmie podejścia do organizacji LEC. Spotkaliśmy się z wysokim standardem niedawno oddanego do użytku obiektu, smacznym jedzeniem, uczynną obsługą oraz sauną i jacuzzi, przy których wieczorami, po wykładach, koncentrowało się życie towarzysko-kulturalne w Stanicy. Kilkukrotnie zorganizowano ognisko pod gwiaździstym niebem.
Nie potrafię również wyobrazić sobie lepszego miejsca na zorganizowanie takiej imprezy. Łagodne wzniesienia Ślęży w oddali, lasy, cisza, spokój, rozciągająca się malowniczo panorama zaliczają się do równie ważnych czynników, dzięki którym należy określić Liberty Camp AD 2011 jako jak najbardziej udany.
Osobiście, bardzo przypadły mi do gustu debaty, w których braliśmy udział. Myślę, że LEC jest jednym z niewielu miejsc, gdzie młodzi ludzie mogą przez prawie tydzień wymieniać i konfrontować swoje poglądy oraz poczuć ducha wolności. Jest to jedna z ważniejszych cech charakterystycznych, wyróżniających Liberty Camp.
Osobne podziękowania należą się zarządcy Stanicy na Przełęczy, Kajetanowi, który może być wzorem osoby dbającej o powierzone jej mienie. Zrobił dla nas wiele dobrego, był niesamowicie uczynny i pomocny.
Chciałbym podziękować, myślę, że również w imieniu wszystkich bez wyjątku uczestników obozu Fundacji PAFERE, Pawłowi Tobole-Pertkiewiczowi oraz jego bratu, Piotrkowi, za profesjonalizm, zaangażowanie oraz czas poświęcony organizacji imprezy oraz nam. Thank you very much!
Tomasz Tokarski
* * *
Liberty English Camp 2011 — moje wrażenia: Mariusz Kawa
Jeden z ostatnich tygodni moich tegorocznych wakacji upłynął pod znakiem wolności. Od 4 do 10 września w Tąpadłach nieopodal Sobótki, w hotelu Stanica na Przełęczy, u podnóża Ślęży, miałem przyjemność wziąć udział w wyjątkowej inicjatywie fundacji PAFERE i Language of Liberty Institute – Liberty English Camp 2011.
Kolejny obóz językowy, jakich wiele? Otóż nie. Nie doświadczycie na nim szablonowych prelekcji ani banalnych pogadanek o zmianach klimatu, bądź też o innych nieuniknionych katastrofach, które są nieuniknioną koniecznością — no chyba że zrezygnujecie z używania foliowych jednorazówek. Tutaj naprawdę można się czegoś wartościowego dowiedzieć.
Każdego dnia nasz „zespół dydaktyczny”, na który składało się grono sympatycznych native speakerów ze Stanów Zjednoczonych oraz Australii, przygotował interesujące wykłady o wolnościowej filozofii życia — klasycznym liberalizmie (nie mylić z naszym przaśnym „liberalizmem” ani z amerykańskimi socjaldemokratami z Partii Demokratycznej), austriackiej szkole ekonomii, przedsiębiorczości, roli rządu w życiu obywatela oraz działalności prospołecznej. Był to przekrój przez ogół elementów tego specyficznego paradygmatu społeczno-politycznego, który przyniósł Stanom Zjednoczonym (i wciąż jeszcze przynosi!) materialny dobrobyt, wolność osobistą, sprzyjające warunki dla rozwoju przedsiębiorczości, pragnienie osiągnięcia życiowego sukcesu i umiejętność skutecznego radzenia sobie z problemami, które innym stawiają barierę nie do pokonania. Mieliśmy sposobność pogłębić wiedzę o takich postaciach, jak Frédéric Bastiat, Ludwig von Mises, Friedrich Hayek, Ayn Rand i innych.
Sposób prowadzenia zajęć był urozmaicony, oprócz klasycznych wykładów obejrzeliśmy kilka filmów (m.in. bardzo interesujący The Call of the Entrepreneur — o zawodzie przedsiębiorcy jako osobie odczuwającej szczególnego rodzaju powołanie), twardo broniliśmy własnych poglądów w debatach na przeróżne, nieraz „gorące” tematy. Po godzinach nastawał czas na wspólną rekreację: ogniska, dyskusje, jacuzzi i saunę.
Kolejnym powodem mojego zadowolenia był obiekt, w którym zamieszkaliśmy. Stanica na Przełęczy jest miejscem bardzo wygodnym, cieszącym oko swym willowym charakterem i widokami roztaczającymi się z tarasu.
Liberty English Camp był okazją do zawarcia ciekawych przyjaźni. Jak się okazało, na obóz przyjeżdżają osoby o bardzo zróżnicowanych poglądach, co sprzyja dyskusji i prowokuje do przemyśleń. Warto dodać, że atmosfera była wręcz przesiąknięta tematyką wolnościową i prawicową — kilka wieczornych, niezwykle interesujących dyskusji o filozofii i religii przeprowadziłem z zarządcą hotelu, który — jak się okazało — podobnie jak my jest entuzjastą wolnego rynku i wolności.
Na koniec pragnę podziękować wszystkim osobom odpowiedzialnym za zorganizowanie i poprowadzenie Liberty English Campu. Dzięki Wam młodzi ludzie tacy jak ja mają możliwość studiować wiedzę, która jest niestety w naszym kraju słabo znana oraz niepopularna, a szkoda, bo z pewnością na to nie zasłużyła.
Co tu dużo pisać — trzeba się przekonać na własnej skórze. Zatem polecam każdemu Liberty English Camp!
Mariusz Kawa
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.




.jpg)







.png)


