Demokracja konsumentów

Fragmenty książki "Interwencjonizm" Zapraszamy do zapoznania się z fragmentem książki Ludwiga von Misesa "Interwencjonizm", wydanej przez Wydawnictwo Arcana w 2000 roku. Fragment... Więcej »

Tragedia euro: UGW jako system wywołujący konflikty

Niedawne wybory w Grecji, porażka Nicolasa Sarkozy'ego we Francji, protesty w Hiszpanii, wciąż niestabilna sytuacja w strefie euro... Unijny serial trwa w najlepsze. Kiedy wreszcie nastąpi jego koniec?... Więcej »

Podsumowanie wizyty prof. Victora Claara

W ubiegłym miesiącu po raz drugi na zaproszenie PAFERE przyjechał do Polski prof. Victor Claar. Głównym celem podróży naszego gościa był udział w konferencji z okazji 5-lecia Fundacji PAFERE, co już relacjonowaliśmy.... Więcej »

Poznaj laureatów III edycji Magistra PAFERE i ich prace

21 kwietnia 2012 roku odbyła się uroczysta gala III edycji Konkursu Magister PAFERE. Uroczystość prowadził koordynator projektu, Konrad Rajca. Obecni byli jurorzy: dr Sebastian Musioł, prof. Michał Wojciechowski... Więcej »

Rząd jest jak przewód pokarmowy niemowlaka: na jednym końcu olbrzymi apetyt, na drugim zero odpowiedzialności
Ronald Reagan

Najlepszym rozwiązaniem byłoby wolne społeczeństwo

Z Dr. Shawnem Ritenourem na temat biurokracji, metodologii ekonomii oraz standardu złota rozmawia Grzegorz Jaeger.

Czy jako libertarianin, który zna biurokrację od środka ze względu na pracę dla Biura Statystyk Pracy, uważa Pan, że instytucje zbierające dane statystyczne są całkowicie bezużyteczne czy może ich funkcjonowanie jest jakoś uzasadnione?

Na ogół nie są one tak naprawdę przydatne. Uważam, że, w najlepszym możliwym scenariuszu, robiąc wszystko tak jak należy, dane statystyczne, po tym jak zostaną zebrane, muszą zostać zrewidowane, by upewnić się co do ich dokładności. Ta rewizja jest dość szczegółową operacją, ale, kiedy dane zostaną opublikowane, są już właściwie nieaktualne.

Funkcjonowanie takich instytucji próbuje się uzasadniać tym, że firmy uczestniczące w ich pomiarach mogą korzystać z tych informacji. Przedsiębiorstwa muszą jednak nieustannie spoglądać w przyszłość, a uzyskiwane dane są danymi historycznymi. Tak więc z praktycznego punktu widzenia nie uważam, żeby były one przydatne. Jednak nie jestem przedsiębiorcą, może niektóre firmy uważają to za coś korzystnego. Najwięcej szkód dane statystyczne wywołują, sugerując politykom, że są w stanie w jakiś sposób zarządzać gospodarką, że korzystanie z tych danych pokaże im czy dane zwiększenie podatków pomaga czy też szkodzi, czy dane wydatki rządowe pomagają czy też szkodzą. Myślę, że jest to dla nich pretekst do większej kontroli nad gospodarką, a to jest katastrofalne.

Czy uważa Pan, że jest jakiś sposób na pozbycie się tak ogromnej biurokracji? Czy są jakieś szanse, żeby dokonać tego od środka?

Nie sądzę, by była możliwość zrobienia tego od środka. Myślę, że większość ludzi będących częścią systemu biurokratycznego jest jej oddana. Ludzie, którzy posiadają władzę wystarczającą do podjęcia tego typu decyzji, muszą spędzić sporo czasu w tym otoczeniu, w istocie są to ludzie oddani biurokratycznej idei. Natomiast ci, którzy dostają się tam i dostrzegają problemy, mając do tych zjawisk stosunek negatywny, nie są w stanie zbyt długo wytrzymać w takiej atmosferze. Dlatego też osoby rozumiejące te trudności zwykle odchodzą, by zająć się czymś innym. Natomiast ludzie, którzy pozostają na tyle długo, by osiągnąć wystarczająco wysoką pozycję do zrobienia rzeczywiście czegoś pozytywnego, dają się zwykle przekonać do biurokratycznej ideologii, więc jest to bardzo trudne.

Zmieńmy temat na nauczanie ekonomii. Jeśli chodzi o makroekonomię — czy modele matematyczne są w stanie dostarczyć jakiegokolwiek wyjaśnienia zjawisk ekonomicznych?

Nie uważam, by modele matematyczne były w stanie cokolwiek wyjaśnić. Być może zabawa z nimi sprawia komuś przyjemność, ale szczerze mówiąc wszystko, co modele matematyczne potrafią, to, w najlepszym przypadku, ustalenie pewnej statystycznej korelacji pomiędzy parą zmiennych. Jednak samo to nie wyjaśnia działania gospodarki.

Wtedy należy znaleźć jakieś teoretyczne wyjaśnienie?

Dokładnie tak, dlatego też nie uważam, by modele matematyczne były w ogóle pomocne w zrozumieniu życia gospodarczego.

Może powinniśmy więc rozważyć inny sposób wyjaśniania zjawisk, takie jak podejście prakseologiczne?

Zgadzam się. Należy zrozumieć jak działają poszczególni ludzie i jak współgrają ze sobą na rynku, na różnych wzajemnie powiązanych poprzez całą strukturę produkcji rynkach. Sednem makroekonomii jest zrozumienie ludzkiego działania. To ono pozwala nam zrozumieć makroekonomię, nie zaś modele matematyczne oparte na arbitralnych założeniach dotyczących tej czy innej zmiennej.

Na jednym z wykładów podczas Acton University mówił Pan o pieniądzu — co sądzi Pan o polityce monetarnej?  Uważa Pan za konieczne posiadanie takiej polityki czy raczej to rynek dostarczyłby odpowiedniego systemu monetarnego?

Najlepszym rozwiązaniem byłoby wolne społeczeństwo. Tak jak nie mamy centralnego dostawcy napojów czy centralnego dostawcy mebli, nie musimy mieć centralnego producenta pieniędzy. Gdybyśmy żyli w wolnym społeczeństwie, ludzie dobrowolnie decydowaliby jakie dobro zostałoby użyte jako pieniądz, co przyczyniłoby się do rozwoju rynku produkcji tego dobra. Natomiast podaż i popyt na ten pieniądz niejako zadbałyby same o siebie. Ludzie zaczęliby działać tak, że podaż bilansowałaby się z popytem, podobnie jak przy każdym innym produkcie. W pewnym sensie najlepszą polityką jest brak polityki. Nie potrzebujemy banków centralnych. Nie potrzebujemy żadnego rodzaju władz monetarnych próbujących ustalić tak zwaną optymalną podaż pieniądza.

Wspomniał Pan także, że jest zwolennikiem standardu złota. Czy miałby to Pana zdaniem być odgórnie narzucony standard złota czy wynik dobrowolnej decyzji ludzi?

Mówiąc o standardzie złota miałem na myśli to, że w przeszłości wolne społeczeństwa przyjmowały standard złota. W rzeczywistości opowiadam się za standardem rynkowym. Jakikolwiek towar — może to być złoto, srebro, a może coś innego. Jakakolwiek waluta…

…a może kilka walut…

Zgadza się. Równie dobrze może być tak, że w różnych miejscach, różne osoby jako pieniądz używają innych towarów. W użyciu będzie to, co zwycięży na rynku. Nie ma żadnego powodu, żebyśmy stwierdzili: „Hej, chwileczkę! Używasz nie tego, co trzeba. To musi być złoto!” Nie jestem zwolennikiem takiego podejścia.

Dziękuję za rozmowę.

Shawn Ritenour jest profesorem ekonomii na Grove City College w Orange City na Florydzie. Jego prace ukazywały się m.in. w “The American Journal of Economics and Sociology”, “The Quarterly Journal of Austrian Economics”, “The Areopagus Journal”, “The Wall Street Journal”. Jest autorem książki Foundations of Economics: A Christian View oraz strony o tej samej nazwie www.foundationsofeconomics.com. Prowadzi także bloga www.foundationsofecon.blogspot.com. Przez dwa lata pracował dla Biura Statystyk Pracy. Był jednym z wykładowców na Acton University 2011.
Data dodania: 2011-07-05 17:23:44
Artykul przeczytano 633 razy
 
Artykuł skomentowano 0 razy
Dodaj komentarz
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Operator serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.