Fiskusa nawet sądy nie przemogą? Krótka historia pewnej upadłości

Czy rzeczywiście najlepiej w Polsce sprzedawać ziemniaki, a nie zarabiać za granicą, bo można jeszcze zostać posądzonym o karuzelę podatkową?

1 proc. dla PAFERE
1 proc. dla PAFERE
1 proc. dla PAFERE

Co ma zrobić firma, której majątek w wysokości 33 mln zł został zajęty przez organa kontrolne i nie jest zwracany, mimo korzystnych dla firmy wyroków sądu? Niestety – ogłasza upadłość, niemniej dalej dopomina się o sprawiedliwość.

Portal niedorzecznik.pl przytacza historię firmy z branży IT – MGM S.A. Jej los musi przywoływać skojarzenia z Optimus-em, firmą Romana Kluski, przed laty zniszczoną przez układ prokuratorsko-policyjno-sądowy. „Problemy spółki rozpoczęły się w lipcu 2016 roku. Urząd Kontroli Skarbowej zdecydował o zabezpieczeniu wykonania zobowiązania podatkowego na kwotę prawie 40 mln złotych. Z dnia na dzień spółka straciła płynność finansową. Podstawą takiej decyzji były podejrzenia o fikcyjne korzystanie ze stawki 0% VAT w transakcjach wewnątrzwspólnotowych. Podejrzenia o karuzele podatkowe” – czytamy na portalu.

Wsparcie
Wspomóż PAFERE
Wspomóż PAFERE

Gdy urzędy zajęty majątek firmy, do akcji wkroczyły banki, tzn. uznały, że podtrzymywanie linii kredytowej dla MGM S.A. jest obarczone zbyt dużym ryzykiem i wstrzymały dalsze zasilanie kredytowe przedsiębiorstwa. Zamrożony na taką skalę majątek firmy nie rokował, że kredyty będą spłacane. Decyzje banków ostatecznie ją pogrążyły.

Portal podaje, że MGM nie pogodziła się z tą sytuacją i odwołała się do sądu. Mimo pozytywnego dla niej orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, które „wstrzymywało wykonanie decyzji Dyrektora Izby Skarbowej w Białymstoku i nakazywało zwrot różnicy podatku VAT wraz z należnymi odsetkami. Mowa o kwocie 23,5 mln zł. Ale jak to bywa, Sąd nakazał, a orzeczenie nie zostało wykonane. Pieniądze nie wróciły na konto spółki”. W kwietniu 2017 roku zarząd firmy ogłosił upadłość. „Upadłość spółki nie jest jeszcze zakończona. MGM S.A. zostało objęte postępowaniem sanacyjnym. Oznacza to, że wstrzymano postępowanie upadłościowe i dano czas na naprawę finansów spółki” – czytamy na niedorzecznik.pl . Jednocześnie na wniosek sądu prokuratura ma zbadać, czy decyzje urzędników fiskusa o zamrożeniu majątku była zgodna z prawem. Czy jest zatem jakaś nadzieja?

Autor artykułu tak podsumowuje tę smutną historię: „(…) najlepiej w Polsce sprzedawać ziemniaki, a nie zarabiać za granicą, bo można jeszcze zostać posądzonym o karuzelę podatkową. To nic, że od lat nasi rządzący tylko słownie wspierają rozwój polskich firm, aby te wchodziły na rynki zagraniczne i tam rozpychały się łokciami. Rzeczywistość wygląda z goła inaczej. Prowadzisz interesy za granicą, to jesteś podejrzewany o karuzele podatkowe i dlatego będziemy sprawdzać. Smutne jest to, że praktycznie nic się nie zmieniło od lat 90-tych. Niby mamy XXI wiek, urzędy i urzędnicy mają być dla obywatela, sądy mają wydawać respektowane wyroki, a ewentualne podejrzenia mają być szybko rozwiewane. Nic z tego. Duża firma, płacąca podatki, inwestująca miliony złotych, zatrudniająca ponad 50 pracowników, upadła, bo w urzędzie kontroli skarbowej podjęto niewłaściwe decyzje, które są teraz badane przez prokuraturę”.

Pobierz e-booki
Pobierz za darmo e-book

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here